Szykują się zmiany w regulacjach prawnych lobbingu w Europie i w Polsce

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Po wielu latach przerwy w Europie do łask powraca tematyka regulacji prawnej lobbingu (lobbyingu). Dotyczy to także – bezpośrednio lub pośrednio – Polski. Są co najmniej trzy powody takiego zjawiska.

Po pierwsze – w nowy etap wkroczyły prace nad regulacją działalności lobbingowej przy organach Unii Europejskiej. Tym razem ma ona objąć nie tylko Komisję i Parlament UE, ale także Radę Unii Europejskiej.

Rejestr jawności grup interesów wpływających na organy UE ma być odtąd obowiązkowy i objąć zarówno Parlament i Komisję UE jak i Radę UE. 

Po drugie – regulacją prawną lobbingu na poziomie krajowym zainteresowała się Rada Europy. Jej prace prowadzone przez Komitet Ministrów wkrótce wejdą w końcowy etap. Ich rezultatem ma być zestaw rekomendacji dotyczących optymalnego kształtu i treści regulacji prawnej lobbingu. Jak wiadomo, Polska przyjęła w 2005 r. ustawę dotyczącą działalności lobbingowej, której jakość pozostawia wiele do życzenia i która spotkała się z uzasadnioną krytyką zarówno praktyków, jak i przedstawicieli polskiej nauki prawa.

Po trzecie – wkrótce mija dodatkowy termin, w którym Polska powinna wdrożyć rekomendacje G.R.E.C.O. zawarte w jego raporcie z października 2012 r. Sugerowane przez GRECO zmiany dotyczyły przepisów regulujących kwestie antykorupcji, etyki i konfliktu interesów, ale część z nich odnosiła się także do regulacji prawnej lobbingu. Polskie władze wykonały zalecenia tylko fragmentarycznie. Dodatkowy termin mija z końcem czerwca 2016 r.

Warto dokładniej przyjrzeć się rekomendowanym i projektowanym rozwiązaniom. Przynajmniej część z nich może zostać wdrożona, co będzie oznaczało zarówno zmiany w polskiej regulacji prawnej lobbingu, jak również w regulacji dotyczącej działalności lobbingowej przy instytucjach unijnych, którą na co dzień zajmują się polskie podmioty prywatne i publiczne.

Warto dodać, że w konsultacjach dotyczących zmian w regulacjach Unijnych, a także w sprawie treści rekomendacji Rady Europy dla państw członkowskich biorą udział podmioty z Polski – m.in. Fundacja Batorego i Fundacja Frank Bold

Ad 1. 1 marca 2016 r. rozpoczęły się konsultacje dotyczące kolejnego etapu regulacji działalności lobbingowej przy organach unijnych. Konsultacje potrwają do 31 maja. Dwie najważniejsze z projektowanych zmian dotyczą: po pierwsze – nadania rejestrowi podmiotów prowadzących działalność lobbingową obligatoryjnego charakteru, a więc ustanowienie wymogu rejestracji przez lobbystów działających przy organach unijnych, po drugie – objęcia zakresem regulacji nie tylko Komisji Europejskiej i Parlamentu UE, ale także Rady UE, która do tej pory nie była temu przychylna. Konsultacje podzielono na dwie części. Pierwsza część jest adresowana do wszystkich zainteresowanych wygłoszeniem opinii niezależnie od tego, czy są profesjonalistami – np. lobbystami lub znawcami problemu. Druga, późniejsza, część konsultacji ma zebrać opinie osób bezpośrednio zainteresowanych wskazaną tematyką.

register

W obecnym stanie prawnym rejestr – tzw. Rejestr przejrzystości – ma charakter dobrowolny i obejmuje szeroką grupę podmiotów reprezentujących rozmaite interesy i występujących przed organami UE, w tym również lobbystów, czyli zawodowych rzeczników interesu. Znaczenie Rejestru wzrosło wraz z przyjęciem przez urzędników Parlamentu i Komisję ogólnej zasady działania polegającej na niespotykaniu się przez komisarzy z podmiotami nie figurującymi w rejestrze. Sprawiło to, że wpis do rejestru stał się konieczny dla każdego podmiotu, który pragnie się spotkać z najwyższymi rangą decydentami i urzędnikami UE. W 2014 r. wprowadzono także zasadę (tzw. Inicjatywa na rzecz przejrzystości), że w terminie dwóch tygodni po każdym spotkaniu między przedstawicielami grup interesu a komisarzami, ich gabinetami lub dyrektorami generalnymi Komisji, informacje dotyczące takiego spotkania muszą zostać opublikowane. W pierwszym roku urzędowania Komisji w obecnym składzie, opublikowano informacje na temat ponad 6000 spotkań (ok. 5500 spotkań komisarzy i ich gabinetów i 600 spotkań odbytych przez dyrektorów generalnych). W wytycznych politycznych przewodniczącego J-C. Junckera i w programie prac Komisji na 2016 r. zadeklarowano, że Komisja przedłoży wniosek w sprawie nowego obowiązkowego rejestru służącego przejrzystości, który będzie obejmował wszystkie instytucje UE. Komisja uważa, że obywatele mają prawo do pełnej wiedzy na temat tego, kto stara się wywierać wpływ na Parlament Europejski, Radę oraz Komisję w kontekście procesu legislacyjnego.

Zrzut ekranu 2016-05-07 o 20.48.35 W części II Rejestru znajdują się tylko 4 podmioty z Polski

Komisja Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego opracowała projekt rezolucji zawierający propozycje konkretnych zmian lub wskazującą ich kierunek. Wśród propozycji znalazły się:
– wprowadzenie „śladu legislacyjnego” (ślad legislacyjny ma polegać na załączaniu do sprawozdań dotyczących opracowywanych przez organy unijne polityk i aktów prawnych formularza wymieniającego wszystkich lobbystów, z którymi spotkały się osoby odpowiedzialne za konkretną kwestię podczas procesu sporządzania każdego sprawozdania, oraz z drugiego dokumentu wymieniającego wszystkie otrzymane na piśmie uwagi);
– nadanie rejestrowi lobbystów obowiązkowego charakteru i uczynienie tego w drodze aktu prawnego odpowiedniej rangi z wyeliminowaniem wszystkich dotychczasowych luk dotyczących funkcjonowania Rejestru (np. dotyczących jego zakresu podmiotowego);
– poszerzenie zakresu rejestrowania informacji ze spotkań odbywanych przez Komisarzy i wyższych przedstawicieli ich personelu w taki sposób, aby uwzględnić wszystkich zaangażowanych w proces kształtowania polityki UE (również urzędników niższego stopnia i spoza Komisji – w szczególności sprawozdawców i przewodnicząców komisji Parlamentu Europejskiego;
– umieszczenie wszystkich informacji na temat wpływu wywieranego przez lobbystów w jednej scentralizowanej internetowej bazie danych, łatwo dostępnej dla ogółu społeczeństwa;
– wprowadzenie obowiązku comiesięcznego aktualizowania informacji dotyczących wydatków związanych z kontaktami z lobbystami;
– przyłączenie się Rady UE do obowiązkowego Rejestru przejrzystości;
– ustanowienie comiesięcznych sprawozdań składanych przez lobbystów.

Wśród propozycji zmian pojawiły się ponadto m.in.: obowiązkowe, comiesięczne sprawozdania lobbystów przy organach UE, okresy karencji dla byłych urzędników UE pragnących rozpocząć karierę lobbysty i weryfikacja prawdziwości zgłoszeń do Rejestru lobbingowego

– ustanowienie wymogu ujawniania przez kancelarie prawne figurujące w Rejestrze wszystkich klientów których reprezentują jako podmiot świadczący usługi lobbingowe
– wprowadzenie ograniczeń dostępu do budynków Parlamentu dla osób niezarejestrowanych w Rejestrze lobbystów, a w stosunku do zarejestrowanych lobbystów – odnotowania faktu wejścia na teren Parlamentu odpowiednią adnotacją.
– wprowadzenie systemu monitorowania danych zgłaszanych do rejestru w celu dbania o ich aktualność, dokładność i kompleksowość
– ustanowienie zasady losowego sprawdzania treści min. 5% zgłoszeń do rejestru
Co ciekawe Komisja Spraw Konstytucyjnych rekomenduje także, aby reprezentacje rządów krajowych oraz samorządów regionalnych i lokalnych nie były objęte obowiązkiem wpisu do unijnego rejestru lobbystów, jeśli prowadzą one własny obowiązkowy rejestr lobbystów i nie udostępniają podmiotom prywatnym lub korporacyjnym miejsca w składzie ich przedstawicielstw;
– wprowadzenie ograniczeń tzw. zjawiska „revolving-door”, czyli podejmowania działalności lobbingowej przy organach unijnych przez niedawnych pracowników tych organów. Okres ten w przypadku Eurodeputowanych i Komisarzy powinien wynosić 3 lata, a wobec personelu kontraktowego Komisji Europejskiej biorących udział w stanowieniu lub wdrażaniu prawa EU – 2 lata.
– wypracowanie zasad przeciwdziałających wystąpieniu konfliktu interesów w grupach eksperckich

„Coraz częstsze uciekanie się do nieoficjalnych rozmów podczas rozmów trójstronnych doprowadziło do sytuacji, w której 80% unijnych przepisów przyjmuje się obecnie w pierwszym czytaniu. Istnieje problem dotyczący przejrzystości tych niejawnych posiedzeń”

– ustanowienie zasady, zgodnie z którą „wszystko, co wiedzą lobbyści, musi być jawne dla wszystkich”. Zdaniem Komisji należy wszelkimi sposobami zwalczać problem wybiórczej przejrzystości. Obecnie, jak stwierdza się w uzasadnieniu do projektu rezolucji Parlamentu UE: „Mimo iż wiele etapów unijnej procedury ustawodawczej jest bardziej przejrzystych niż w państwach członkowskich, decydujący etap podczas procedury współdecyzji znika za zamkniętymi drzwiami. Coraz częstsze uciekanie się do nieoficjalnych rozmów podczas rozmów trójstronnych doprowadziło do sytuacji, w której 80% unijnych przepisów przyjmuje się obecnie w pierwszym czytaniu. Istnieje problem dotyczący przejrzystości tych niejawnych posiedzeń: nie istnieją protokoły z tych posiedzeń, nieznani są ich uczestnicy ani prezentowane przez nich stanowiska, tajne dokumenty czasami wpadają w ręce niektórych lobbystów, ale nigdy nie docierają do ogółu społeczeństwa. Ta wybiórcza przejrzystość na korzyść uprzywilejowanych podmiotów niweczy rzetelność obecnej procedury, ponieważ nie traktuje się w niej równo obywateli”.

Pozostałe, liczne propozycje zmian dotyczą różnych aspektów przejrzystości i rozliczalności działalności organów Unii Europejskiej i nie odnoszą się do lobbingu.

COE logo & Commitee of Minister

Ad 2. 29 kwietnia 2016 r. zakończyły się konsultacje prowadzone pod auspicjami Rady Europy przez Komitet Ministrów RE  dotyczące optymalnej regulacji prawnej lobbingu na poziomie krajowym. Konsultacje dotyczyły zestawu konkretnych rekomendacji zawartych w projekcie przygotowanym przez Europejski Komitet ds. Współpracy Prawnej (CDCJ) działający w ramach Rady Europy. Projekt nosi datę 14 kwietnia 2016 r. Celem dokumentu i konsultacji jest wypracowanie uniwersalnych standardów w zakresie regulacji prawnej lobbingu wśród państw członkowskich Rady Europy jako elementu wspólnego dziedzictwa.

Już we wstępie do Projektu rekomendacji można dostrzec konkretne twierdzenia, które ilustrują określone stanowisko, jakie prezentuje Komitet Ministrów w sprawie samego zjawiska lobbingu, a także jego regulacji prawnej. Lobbing został przedstawiony jako zjawisko zwiększające jakość procesu decyzyjnego dzięki dostarczaniu wiedzy i wspierające koncepcję „otwartego rządu” (Open Government). Regulacja prawna lobbingu ma służyć zwiększaniu zaufania do władz oraz transparentności samego lobbingu i odpowiedzialności lobbystów. Jednocześnie nie powinna ona utrudniać  dopływu do procesu prawotwórczego opinii obywateli i wiedzy merytorycznej. Projekt rekomendacji odwołuje się wprost również do innych dokumentów Rady Europy dotyczących pokrewnych dziedzin oraz do opracowanego przez OECD zestawu „10 Reguł transparentnego i uczciwego lobbingu” z 2013 r. We wprowadzeniu podkreśla się, że większość państw nie przyjęła dotąd w ogóle regulacji lobbingowej. Zaznaczono, że bez względu na rekomendacje zawarte w Projekcie, ewentualna krajowa regulacja działalności lobbingowej musi pozostawać w zgodzie z krajowym prawem konstytucyjnym.

Wśród konkretnych rekomendacji dotyczących regulacji lobbingu:

  • znalazły się propozycje bardzo ogólnych definicji: lobbingu, lobbysty, publicznego procesu decyzyjnego, urzędnika publicznego i regulacji prawnej;
  • wskazano jeden cel regulacji prawnej lobbingu, tj. wdrażanie przejrzystości działań lobbingowych;
  • ewentualna regulacja lobbingowa powinna dotyczyć lobbystów należących do kategorii „consultant”, czyli działających na zlecenie osoby trzeciej, lobbystów „in-house”, czyli działających w interesie swojego pracodawcy, wreszcie — organizacje i inne podmioty reprezentujące interesy branżowe lub zawodowe;
  • ewentualne wyłączenia podmiotowe i przedmiotowe spod obowiązywania ustawy lobbingowej powinny być dopuszczalne, jeżeli są uzasadnione i ściśle określone;
  • regulacja prawna lobbingu nie może naruszać podstawowych zasad państwa demokratycznego, wśród nich wolności wypowiedzi, prawa petycji, czy praw politycznych dotyczących udziału w procesie decyzyjnym;
  • informacje szczegółowe na temat działalności lobbingowej powinny być jawne zgodnie z obowiązującym prawem;

Europejski Komitet ds. Współpracy Prawnej (CDCJ) powstał w 1963 r. Podlega Komitetowi Ministrów Rady Europy i obsługuje go w zakresie wiedzy eksperckiej, działalności naukowej i popularyzatorskiej, przygotowywania projektów oficjalnych dokumentów, wspierania współpracy między państwami członkowskimi w obszarze regulacji prawnej itp. 

  • obowiązkowym elementem regulacji lobbingowej powinno być ustanowienie rejestru podmiotów wykonujących działalność lobbingową, prowadzonego przez władze i gromadzącego dane na podstawie zgłoszeń. Dostęp do danych zawartych w rejestrze powinien być powszechny i odbywać się za pośrednictwem internetu, a także wolny od opłat. Jednocześnie gromadzenie i udostępnianie danych musi być zgodne z wymogami ochrony danych osobowych. Dane zgłaszane do rejestru powinny co najmniej: identyfikować lobbystę, wskazywać interes, o którego realizację lub ochronę lobbysta zabiega, a także w miarę możliwości – ujawniać mocodawcę lobbysty. Mogą też zawierać dodatkowe dane;
  • sformułowano postulaty pod adresem lobbystów – oprócz zaleceń dotyczących dostarczania organom władzy publicznej wyłącznie prawdziwych danych i działania w dobrej wierze, rekomenduje się ustanowienie zakazów wywierania niedozwolonego wpływu na urzędników państwa oraz nakazu unikania konfliktu interesów;
  • stwierdzono, że regulacja lobbingowa powinna przewidywać sankcje za niestosowanie się do jej postanowień; za optymalne kary uznano takie, które posiadają łącznie trzy cechy: są skuteczne, proporcjonalne i odstraszające (bez podawania bliższych wskazówek co do ich formy i wymiaru);
  • kilka zaleceń odnosi się do regulacji prawnej dotyczącej adresatów lobbingu; zaleca się ustanowienie okresów karencji osłabiających efekt „drzwi obrotowych”; w tym okresie były funkcjonariusz publiczny nie mógłby podejmować działalności lobbingowej, a lobbysta – obejmować stanowisk w organach władzy; urzędnicy powinni być instruowani (przeszkalani) w zakresie kontaktów z lobbystami, zgłaszać przypadki prowadzenia działalności lobbingowej bez uprzedniej rejestracji, ujawniać sytuacje konfliktu interesów, odmawiać przyjęcia lub ujawniać korzyści uzyskane od lobbysty;
  • zaleca się, aby realizacja ustawy lobbingowej  podlegała stałemu nadzorowi i regularnej ewaluacji;
  • sprawdzeniu powinno się także regularnie poddawać zakres regulacji lobbingowej – czy obejmuje wszystkie przejawy i aspekty lobbingu.

Logo-Greco-only

Ad 3. RAPORT G.R.E.C.O. (Groupe d’Etats Contre le Corruption – Grupa Państw Przeciwko Korupcji) opublikowany w październiku 2012 r. był rezultatem IV rundy oceny państw członkowskich w zakresie „Zapobiegania korupcji dotyczącej parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów”. Krytyka polskiej regulacji lobbingowej (przede wszystkim ustawy z 2005 r. z działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa i regulaminów Sejmu i Senatu) dotyczyła:
– nieobjęcia wprost posłów i senatorów obowiązkiem sprawozdawczym dotyczącym kontaktów z lobbystami, a także obowiązkiem zgłaszania faktu podejmowania czynności wchodzących w zakres zawodowej działalności lobbingowej (ustawowe określenie „organy władzy publicznej” nie odnosi się do pojedynczych parlamentarzystów, co znacznie zawęża skuteczność ustawy lobbingowej) ,
– nieobjęcia przepisami ustawy (m.in. z powodu nieprecyzyjnej definicji działalności lobbingowej) działalności osób wywierających wpływ na politykę państwa, a więc de facto wykonujących działalność lobbingową, ale w formach, których nie obejmuje ustawa jak np: „członek organów spółki, lobbysta zatrudniony przez konkretną spółkę, przedstawiciel związku zawodowego lub przedstawiciel organizacji charytatywnej”,
– nieprzyznania zawodowym i zarejestrowanym lobbystom uprawnień do udziału w posiedzeniach podkomisji sejmowych, z jednoczesnym brakiem ograniczeń dotyczących wzięcia takiego udziału przez wszelkich „gości” i „ekspertów”, a w praktyce – reprezentantów grup interesów (niezarejestrowanych lobbystów), którzy mogą dzięki temu wywierać skuteczny wpływ na proces decyzyjny.
– braku jakichkolwiek przepisów regulujących problem konfliktu interesów w działalności posłów i senatorów na styku z działalnością lobbingową; GRECO rekomenduje, aby uchwała Zasady Etyki Poselskiej została uzupełniona m.in. o jasne wskazówki dotyczące zapobiegania konfliktom interesów, przyjmowania prezentów i innych korzyści, zakazu łączenia stanowisk, dodatkowych zajęć i udziałów/interesów finansowych, niewłaściwego wykorzystywania informacji i środków publicznych, obowiązku składania oświadczeń majątkowych oraz postawy wobec osób trzecich, takich jak lobbyści. Analogiczne uzupełnienia powinny dotyczyć senatorów.
Autorzy Raportu podkreślili, że dotyczy on wyłącznie parlamentarzystów jako adresatów lobbingu, a nie osób, które prowadzą działalność lobbingową. Oznacza to, że rekomendowane zmiany nie są jedynymi, które warto byłoby wprowadzić. [To prawda – polska ustawowa i regulaminowa regulacja lobbingu zawiera istotne braki i wiele obszarów działalności lobbingowej w ogóle nie zostało w nich uwzględnionych. Pisałem o tym wielokrotnie, od przeszło dekady – szczególnie jeżeli chodzi o zupełny brak obowiązków sprawozdawczych po stronie lobbystów].

Organizacja GRECO została powołana przez Radę Europy w 1999 r. w celu monitorowania państw członkowskich pod względem wdrażania ustanawianych przez organizację standardów antykorupcyjnych. W skład GRECO wchodzi obecnie 49 państw nie tylko członków RE, w tym USA.  

W grudniu 2014 r. w czasie 66. posiedzenia GRECO przyjęto raport zgodności dotyczący realizacji przez Polskę zaleceń wynikających z Czwartej Rundy Oceny określonych w raporcie z 2012 r. Wynik nie był korzystny dla naszego kraju. W Raporcie stwierdzono, że Polska wykonała częściowo 6 zaleceń, jedno zadowalająco, jedno całkowicie, a pozostałych – w ogóle nie wykonała. Zalecenia dotyczące regulacji prawnej działalności lobbingowej znalazły się w trzeciej grupie – w ogóle ich nie zrealizowano. Aktywnością wykazał się jedynie Senat RP. Ograniczone możliwości drugiej izby parlamentu sprawiły, że poprzestano na przekazaniu odpowiednim komisjom senackim propozycji zmian w regulaminie Senatu przewidujących ustanowienie obowiązku zgłaszania przez senatorów kontaktów z zawodowymi lobbystami oraz przygotowano senacki projekt ustawy o zmianie ustawy o działalności lobbingowej przewidujący dodanie w art. 14 ust. 3 ustawy podstawy prawnej dla w/w zmian w regulaminie Senatu. GRECO uznał te działania za dalece niezadowalające i wyraził ubolewanie, że we wdrażaniu rekomendacji w ogóle nie wziął udziału Sejm RP. W Raporcie zgodności wezwano do wdrożenia pozostałych rekomendacji i wyznaczono nowy 18-miesięczny termin na przedstawienie dodatkowych informacji dotyczących ich realizacji.

Warto przyglądać się postępom opisanych wyżej inicjatyw. Wdrożenie chociażby części z wymienionych rekomendacji doprowadzi do zmiany obowiązującej regulacji lobbingowej co może oznaczać nałożenie nowych obowiązków zarówno na lobbystów, jak i organy władzy publicznej będące adresatami działalności lobbingowej – zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim.

Autor składa podziękowania Fundacji Frank Bold z Krakowa, a także Fundacji INSPRO z Łodzi oraz Fundacji im. S. Batorego z Warszawy za udostępnienie materiałów dotyczących ich udziału w procesach konsultacyjnych dotyczących omawianych rekomendacji i projektów zmian w prawie.

Propozycja cytowania: M. M. Wiszowaty, Szykują się zmiany w regulacjach prawnych lobbingu w Europie i w Polsce, http://www.konstytuty.pl/archives/2991 (8.5.2016)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano LOBBYING | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Przegląd periodyków konstytucyjnych (marzec 2016)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Po raz kolejny przegląd ukazuje się w momencie sprzyjającym lekturze – omówienie marcowych wydań czasopism konstytucyjnych i politologicznych po raz kolejny pojawia się krótko przed tzw. długim weekendem. Będzie więcej czasu na lekturę nie tylko samego omówienia, ale także artykułów, o których w nim wspominam.

Koniec kwartału jak co roku obrodził w nowe wydania czasopism, szczególnie zagranicznych. Wśród polskich nie zabrakło tematów ważnych i ciekawych.
40468586_panstwo-i-prawo-nr-3-2016_2_120x180_FFFFFF_pad_0-2Znaczną część marcowego numeru „PAŃSTWA I PRAWA”, które obchodzi swoje 70-lecie (gratuluję!), poświęcono zagadnieniom z dziedziny szeroko rozumianego prawa konstytucyjnego. Przeczytamy w nim o „Statusie nasciturusa w orzecznictwie organów Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności”, a także opracowanie poruszające frapujący temat „Związków zawodowych w kościołach i innych związkach wyznaniowych”. Praw człowieka dotyczy także tekst poświęcony Ochronie osob fizycznych w związku z przetwarzaniem i swobodnym przepływem danych osobowych. Na koniec gratka dla badaczy prawa wyborczego – omówienie problematyki Ważności wyborów samorządowych. To wszystko na razie zapowiedzi i zachęta do lektury. Wydania papierowe jeszcze nie dotarły do prenumeratorów, a w czytelni elektronicznej wersje PDF pojawią się zapewne w maju.

cover_issue_423_pl_PLNajnowszy numer „RUCHU PRAWNICZEGO, EKONOMICZNEGO I SOCJOLOGICZNEGO” (vol. 78 ust. 1) na pewno zainteresuje konstytucjonalistów. Znaczną część numeru poświęcono zagadnieniom ustrojowym, głównie kwestii kontrowersji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zestaw autorów – czterech byłych sędziów Trybunału, w tym trzech prezesów oraz była wiceprzewodnicząca Komisji Weneckiej –  dodatkowo zachęca do lektury. H. Suchocka zaprezentowała „Stanowisko Komisji Weneckiej dotyczące pozycji ustrojowej sądownictwa konstytucyjnego w demokratycznym państwie prawa”. Autorka, wieloletnia członkini, a ostatnio także wiceprzewodnicząca tzw. Komisji Weneckiej scharakteryzowała krótko genezę, cel działania i charakter prawny Komisji. Główna część rozważań poświęcona jest omówieniu poglądów Komisji na temat sądownictwa konstytucyjnego, ujawnionych w kolejnych opiniach dotyczących konkretnych państw. Są to wybrane wypowiedzi Komisji, dobrane przez autorkę pod kątem polskiego kazusu i przedstawione na tle genezy współczesnego sądownictwa konstytucyjnego. Autorka objaśnia także źródła znaczenia, jakie przywiązuje się w Europie Zachodniej do opinii Komisji, pomimo ich formalnie niewiążącego charakteru. J. Stępień odtworzył sekwencję wydarzeń dotyczących Trybunału Konstytucyjnego, od wejścia w życie nowej ustawy o TK z 2015 r., z odautorskim komentarzem dotyczącym oceny oraz przyczyn i skutków opisywanych wydarzeń. Na pytanie: „czy istnieją jakieś instrumenty i gwarancje prawne, które byłyby w stanie przywrócić działanie rządzących do granic państwa prawa” autor udziela odpowiedzi negatywnej wróżąc pogłębianie się chaosu. W najciekawszym moim zdaniem tekście M. Safjana (Polityka a Trybunał Konstytucyjny. Konstytucja – ostatni środek obrony przed politykąautor poruszył dwa istotne zagadnienia, które należą do wzbudzających największe kontrowersje: po pierwsze – czy wybór sędziów TK przez Sejm oznacza per se ich upolitycznienie (upartyjnienie ich orzeczeń),  po drugie – czy Trybunał mógł nie stosować ustawy o TK w kształcie ustanowionym ustawą zmieniającą przy jej badaniu, ale orzekać na podstawie konstytucji. Na lekko zarysowanym tle wydarzeń, autor skupia się na argumentacji dowodzącej, że nie ma iunctum pomiędzy oczywiście politycznym charakterem wyboru sędziów, a politycznym (upartyjnionym) charakterem ich orzeczeń. Po drugie – prezentuje argumenty na poparcie tezy, że o ile sytuacja, w której znalazł się Trybunał orzekając o ustawie uniemożliwiającej mu podjęcie decyzji była świadomie zastawioną pułapką, o tyle jedynym wyjściem z niej było orzekanie na podstawie konstytucji. Zdecydowanie polecam ten tekst. Były prezes TK, A. Zoll odnosi się do zagadnienia sposobu powoływania sędziów TK, ich kwalifikacji oraz podmiotów uprawnionych do inicjowania postępowania przed Trybunałem. Autor prezentuje rozwiązania niemieckie, francuskie i włoskie jako potencjalny wzór do zmian w polskiej regulacji, nie wskazując konkretnych propozycji. W. Łączkowski sędzia Trybunału w stanie spoczynku (czynny w latach 1989-2001) dołącza do grona krytyków ustawy o zmianie ustawy o TK z grudnia 2015 r. przywołując przede wszystkim art. 188 konstytucji, jako podstawę uznania wielu przepisów ustawy nowelizującej za sprzeczne z ustawą zasadniczą, ponieważ uniemożliwiających wykonywanie przez TK jego kompetencji. Autor krytykuje także propozycje ustanowienia stałych parytetów sędziów TK powoływanych przez opozycję i partię rządzącą. W numerze znalazły się ponadto artykuły dotyczące nowego statusu prokuratury i kontrowersji dotyczących ich niezależności oraz zmianie modelu służby cywilnej. Częściowo konstytucyjny charakter posiada także artykuł poświęcony Nakazowi dokonywania wykładni prounijnej jako dyrektywie wykładni systemowej.

F1.medium-3Marcowy numer „AMERICAN POLITICS RESEARCH” otwiera tekst (Do Interest Group Endorsements Cue Individual Contributions to House Candidates?) poświęcony wpływowi grup interesów na zbieranie funduszy wyborczych przez kandydatów ubiegających się o wejście do parlamentu, czyli politycznych debiutantów. Na podstawie konkretnych danych o wyborach parlamentarnych z lat 2006-2012 autor dowodzi, że istnieje ścisła zależność pomiędzy poparciem grup interesu, a wysokością zebranych datków na kampanię, a także ostateczny sukces w wyborach. Dowodzi to także, że dla dużych grup interesów wspieranie kandydatów-debiutantów może być korzystną inwestycją polityczną. Inny tekst („A Legislature or a Legislator Like Me? Citizen Demand for Collective and Dyadic Political Representation”) odnosi się do preferencji wyborców amerykańskich odnośnie typu reprezentacji – zbiorowej (collective) lub indywidualnej (dyadic). Różnica polega na tym, czy deputowany reprezentuje cały naród, czy tylko swój okręg (wyborców). Okazuje się, że pomimo drobnych różnic wynikających z rasy lub preferencji politycznych, zdecydowana większość badanych preferuje reprezentację zbiorową, ogólnonarodową jako lepiej gwarantującą realizację interesów możliwie szerokiego kręgu elektoratu. Ciekawa jest także analiza negatywnej kampanii wyborczej prowadzonej przez kandydata (When to AttackThe Trajectory of Congressional Campaign Negativity). Okazuje się, że jest ona bardziej prawdopodobna jeżeli wśród kandydatów znajduje się osoba ubiegająca się o reelekcję. Dwa kolejne teksty zachęcają do lektury już z powodu samej tematyki. Pierwszy (Halo Effects and the Attractiveness Premium in Perceptions of Political Expertise) dowodzi, że atrakcyjność fizyczna kandydata wpływa na nie tylko na większe poparcie wyborców, ale że zasada ta dotyczy także komentatorów i ekspertów wypowiadających się na temat polityki w telewizji. Na sposób ich postrzegania i oceny wpływa ich atrakcyjność fizyczna i wizerunek publiczny. Badania objęły Amerykanów, ale zapewne to uniwersalna cecha percepcji wyborców i widzów. Artykuł pt. „You Tweet Like a Girl!” How Female Candidates Campaign on Twitter” poświęcony sposobowi prowadzenia kampanii wyborczej na Twitterze przez kobiety przynosi bardzo ciekawe wyniki. Analiza kampanii z 2012 r. pokazała, że kobiety-kandydatki są bardziej krytyczne, a nawet agresywne w tweetach. Poziom złych emocji rośnie wraz z odsetkiem kandydatów-kobiet. Kobiety chętniej i częściej odwołują się do „kobiecych tematów” w kampanii od analogicznych zachowań mężczyzn. W tym wypadku proporcje są odwrócone – im więcej kobiet-kandydatek tym mniej odwołań do tematów kobiecych w kampanii.

9782130734215_v100W marcu ukazał się kolejny numer francuskiego „REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL” (nr 105), a w nim m.in.: o art. 35 Konstytucji V Republiki Francuskiej, a dokładniej o instytucji informowania parlamentu przez rząd o interwencji zbrojnej podjętej przez armię francuską za granicą; o referendum w Grecji z 5 lipca 2015 r.; o wpływie dorobku nauki prawa konstytucyjnego na orzecznictwo francuskiej Rady Konstytucyjnej; a także o wpływie konstytucyjnej zasady równości na stratyfikację społeczną. Ponadto o europejskim prawie konstytucyjnym jako prawie godzącym odmienne porządki ustrojowe państw członkowskich i o teorii normy podstawowej Hansa Kelsena w „rodezyjskim kontekście”.

pageHeaderLogoImage_en_USMarcowy numer „SCANDINAVIAN POLITICAL STUDIES” (vol. 39, issue 1) zawiera kilka interesujących opracowań. Autorzy artykułu The Value of Participation: Exploring the Role of Public Consultations from the Vantage Point of Interest Groups analizują zjawisko konsultowania przez grupy interesu projektów rządowych aktów prawnych. Konsultacje i udział w nich rozmaitych grup interesów to dzisiaj standardowy element demokratycznego procesu prawotwórczego. Cel uczestniczących w nim grup postrzega się zazwyczaj jednoznacznie. Jest nim wola wywarcia określonego wpływu na treść regulacji, zgodnie z własnym interesem. Autorzy analizują ten udział od strony samych grup, na przykładzie szwedzkiego procesu decyzyjnego. Dochodzą do ciekawych wniosków: dla grup równie ważne jak wywarcie określonego wpływu jest zdobycie u decydentów opinii reprezentatywnej grupy, godnego szacunku partnera i merytorycznego uczestnika procesu decyzyjnego. Już fakt zaproszenia do konsultacji i stały w nich udział, a nie tylko udział skuteczny, jest podstawą do podniesienia statusu danej grupy w swoim środowisku. Bardzo ciekawy artykuł Supreme Court Justices’ Economic Behaviour: A Multilevel Model Analysis porusza problem motywacji kierujących decyzjami sędziów, na przykładzie norweskiego Sądu Najwyższego i jego decyzji w sprawach o charakterze ekonomicznym. Autorzy dowodzą, że chociaż wiele osób spodziewa się, że sędziowie w swoich decyzjach kierują się względami merytorycznymi i prawnymi, w rzeczywistości jest nieco inaczej. Motywacje sędziów wykazują często charakter ideologiczny, a także mają związek z tym kto jest wnioskodawcą – podmiot prywatny czy publiczny. Kolejne ciekawe opracowanie (Sponsoring Private Member’s Bills in Finland and Estonia: The Electoral Context of Legislative Behaviour) dotyczy źródeł nadaktywności niektórych posłów w zakresie składania projektów ustaw, chociaż szanse na ich przyjęcie są bliskie zeru, ponieważ są to indywidualne poselskie inicjatywy, a nie projekty partyjne czy rządowe. Okazuje się, że część posłów w parlamencie Szwecji i Estonii (które były badane) wykazuje w tym obszarze wyjątkową aktywność. Autorzy dowodzą, że taka działalność jest formą budowy pozytywnego wizerunku w oczach wyborców. Na taką postawę wpływ wywiera kształt systemu wyborczego, który wymaga od kandydata ubiegającego się o reelekcję – rozpoznawalności i pozytywnej opinii wyborców. W systemach, w których te czynniki nie mają znaczenia, nie spotyka się wzmożonej aktywności projektodawczej pojedynczych deputowanych.

coverObszerny, marcowy numer „SWISS POLITICAL SCIENCE REVIEW” (vol. 22 issue 1) składa się z dwóch części. Pierwsza stanowi zapis sympozjum poświęconego sytuacji politycznej w Szwajcarii po wyborach parlamentarnych z 2015 r. Drugi to zestaw artykułów naukowych poświęconych zagadnieniom szeroko rozumianych nauk politycznych. Szwajcarskie wybory z 2015 r. przyniosły nieoczekiwany rezultat. Jak podkreślają autorzy, szwajcarska scena polityczna nie była nigdy dotąd tak bardzo zwrócona w prawo, a jednocześnie tak bardzo spolaryzowana – gdy w Radzie Federalnej dominuje większość centro-prawicowa, to w Radzie Kantonów – centro-lewica. Rządowa „formuła magiczna”, czyli wzór na obsadzenie 7 funkcji ministerialnych przez 4 partie, po raz kolejny doznała modyfikacji. Partia SVP, która przez jedną kadencję (2003-2007) uzyskała po raz pierwszy od 1959 r. dodatkowe miejsce w rządzie, a potem je straciła, w 2015 r. znowu je odzyskała. Część postwyborcza zawiera 6 artykułów dotyczących różnych aspektów wyborów sprzed roku, w tym silnych elementów narodowych, które dla części autorów są zapowiedzią zmierzania Szwajcarii w kierunku silniejszego zjednoczenia. W części drugiej znajdziemy m.in. ciekawą analizę dotyczącą udziału Szwajcarów w formach demokracji bezpośredniej (The Underexplored Species: Selective Participation in Direct Democratic Votes). O ile w badaniach zachowań wyborczych wyróżnia się zazwyczaj dwie kategorie obywateli – głosujących stale i nie głosujących nigdy, o tyle wśród uczestników referendów i innych form demokracji bezpośredniej opartych na udziale czynnym wyróżnia się dodatkową, trzecią kategorię – uczestników selektywnych. Biorą oni udział w głosowaniu tylko w sprawach, które ich z różnych powodów interesują lub dotyczą. Szczegółowe badania wykazują, że członkowie tej grupy wykazują tendencję do dołączania do grupy „niegłosujących”. Moją uwagę przykuł jeszcze jeden tekst poświęcony problemowi promowania dialogu i deliberacji w skłóconych środowiskach i społeczeństwach (There is No Pill for Deliberation: Explaining Discourse Quality in Post-conflict Communities). Chociaż badania dotyczyły Kolumbii wydaje się, że część spostrzeżeń może zainteresować właśnie nas, Polaków. Autorzy dowodzą, że bardzo dobre rezultaty w promowaniu kultury dyskusji publicznej przyniosło instruowanie zwykłych obywateli dotyczące sposobu prowadzenia wyważonej, kulturalnej dyskusji. Niestety starania te nie wpłynęły w żaden sposób na poprawę merytorycznego poziomu debaty. Osiągnięcie tego celu wymaga wysiłków i starań na wcześniejszych etapach życia, m.in. w szkole. Istotne znaczenie ma także poziom  wzajemnego zaufania wśród członków danego środowiska. Im wyższy, tym mniejsza chęć okazywania wrogości politycznym adwersarzom.

41zW3HCx0JL._SX343_BO1,204,203,200_Marcowe wydanie „YALE LAW JOURNAL” (Vol. 125, no. 5) zawiera tylko dwa artykuły (oraz liczne formy krótkie jak noty, recenzje i komentarze). Jeden z nich (Professional Speech), chociaż dotyczy amerykańskiego konstytucjonalizmu, zasługuje na uwagę. Traktuje o relacjach między wolnością słowa zagwarantowanej w Pierwszej Poprawce do Konstytucji USA, a regulacją prawną niektórych zawodów. Autorka zadaje pytanie o to, na ile regulacja prawna zawodu polegającego m.in. na wygłaszaniu przemówień i mów musi uwzględniać konstytucyjną wolność słowa. Odpowiadając stwierdza, że oba reżimy – wolnościowy i reglamentacyjny należy pogodzić z niewątpliwą korzyścią dla poziomu wykonywanych zawodów oraz ochroną praw człowieka.

fwep20.v039.i04.coverMarcowy numer „WEST EUROPEAN POLITICS” (vol. 39 issue 4) przynosi wyniki kolejnych badań europejskich wyborców. Autorzy artykułu Accountability from the perspective of the forum: citizens’ attitudes towards accountability in Europe na przykładzie 24 państw europejskich ustalili kilka charakterystycznych zjawisk dotyczących źródeł krytycznego stosunku obywateli do rządu. Wśród mieszkańców dojrzałych i ugruntowanych demokracji istotne znaczenie mają informacje medialne pozwalające obywatelowi na dokonanie oceny działań rządu. Autorzy zauważają, że skłonność do krytyki jest niższa u wyborców rządów prawicowych, którzy  „swoje” rządy dużo bardziej popierają (są wobec nich mniej krytyczni) niż w przypadku elektoratu lewicowego. Tekst Do people feel more of a duty to vote in some elections? porusza problem zróżnicowanej frekwencji w wyborach na poziomie lokalnym, krajowym i ponadnarodowym. Autorzy zauważają, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego głosuje o ok. 25% obywateli mniej niż w pozostałych. Frekwencja w wyborach lokalnych i ogólnonarodowych jest zbliżona, jeżeli podobny jest poziom identyfikacji wyborcy z lokalną wspólnotą i z narodem. W państwach o silniejszych  skłonnościach narodowych, frekwencja w wyborach krajowych (ogólnonarodowych) jest często wyższa. Autorzy artykułu Taking cues on multidimensional issues: the case of attitudes toward immigration zadają pytanie o źródła stosunku Europejczyków do imigrantów. Dowodzą, że kwestie ekonomiczne i związane z rynkiem pracy (zagrożenie miejsc pracy przez przybyszy) nie są jak się wydawało jedynymi, ani głównymi powodami rezerwy, a nawet niechęci wobec imigrantów. Istotne znaczenie mają także dwa czynniki – postawa opiniotwórczych elit oraz poziom wykształcenia.

background_thurgoodmarshall_hclqAż dwa z trzech artykułów wiosennego wydania „HASTINGS CONSTITUTIONAL LAW QUARTERLY” (vol. 43, issue 2) dotyczą tematów wzbudzających w Polsce duże kontrowersje. Pierwszy (Twenty-Week Abortion Statutes: Four Arguments) prezentuje problem stanowych regulacji prawnych dotyczących aborcji. Pod wpływem orzecznictwa Sądu Najwyższego w wielu stanach doszło do ustanowienia granicy dopuszczalności przeprowadzenia aborcji w 21 tygodniu ciąży i kwalifikowania późniejszych zabiegów jako dzieciobójstwa. Autor podważa zasadność takich jednoznacznych regulacji zarówno pod względem formalnym (braku konstytucyjnych podstaw), jak i materialnych – istnienia szczególnych okoliczności uzasadniających późniejszą aborcję. Drugi artykuł (The Process of Marriage Equality) omawiałem już w przeglądzie lutowym (ukazał się online szybciej) – opisuje proces, który doprowadził ostatecznie do uznania przez Sąd Najwyższy, że stanowe zakazy zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci są niezgodne z konstytucją USA. Decyzję poprzedziły sprawy zainicjowane nieomal jednocześnie przed sądami w 37 stanach. Autorzy omawiają ich przebieg i ostateczny rezultat.

$_35W interesujące artykuły obfituje najnowsze wydanie „HARVARD JOURNAL OF LAW & PUBLIC POLICY” (vol. 39, no. 2). Chociaż dotyczą amerykańskiego ustroju i do niego się odwołują, mogą wzbudzić zainteresowanie polskiego badacza ze względu na  uniwersalny lub porównawczy charakter wielu poruszonych tematów. W artykule „Image Is Everything: Politics, Umpiring, And The Judicial Myth” autor analizuje orzecznictwo Sądu Najwyższego dotyczące sędziów, a dokładniej – ich dopuszczalnych zachowań wykraczających poza utrwalony i podtrzymywany przez samych sędziów wizerunek bezstronnych arbitrów stojących na straży przestrzegania prawa. Autor dyskutuje z takim wizerunkiem jako nieprawdziwym. Uważa, że przy wielu zaletach budowy pozytywnego (nawet jeżeli nie do końca prawdziwego) obrazu bezstronnych sędziów, nie wolno czynić tego w drodze ustanawiania zakazów dotyczących wypowiedzi sędziowskich, co ogranicza konstytucyjną wolność słowa. Nie należy również fałszować obrazu sędziów wobec faktu, że stanowiska wielu z nich obsadza się w drodze wyborów. Obywatele mają prawo znać prawdziwe oblicze sędziego, jego poglądy i przekonania, ponieważ będą one wpływać na jego decyzje. W tekście „People ≠ Legislature” autor poddaje krytyce orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie King vs. Burwell, przygotowane przez sędzinę R. B. Ginsburg, przyjęte stosunkiem głosów 5:4. Stwierdzono w nim, że określenie „Legislatura” użyte dla określenia ciała władnego do dokonywania zmian okręgów wyborczych niekoniecznie oznacza parlament, ale ogólnie – podmiot tworzący prawo, jeżeli tak zdecydują obywatele.  Wyrok dotyczył decyzji podjętej przez mieszkańców stanu Arizona, na podstawie której prawo do ustalania granic okręgów wyborczych mieszkańcy odebrali parlamentowi i przyznali specjalnie powołanej partyjnej komisji. Autorzy artykułu twierdzą, że o ile Sądowi przyświecał słuszny cel wyjęcia kompetencji do ustalania granic okręgów z rąk partii i polityków, którzy nie stronią od złych praktyk, jak gerrymandering, o tyle  szeroka interpretacja określenia „Legislature” spotkała się z krytyką. W numerze ponadto ciekawa analiza (The Federalist Safeguards Of Politics) problematycznej  z punktu widzenia relacji unia-stany klauzuli gwarancyjnej zawartej w Konstytucji USA, która stanowi, że „Stany Zjednoczone zagwarantują każdemu stanowi republikańską formę rządu”. Autor dowodzi, że problem nie wynika z faktu, że klauzula ta jest stosowana zbyt wąsko i rzadko, ale raczej zbyt szeroko i często, przy jednoczesnym braku jednoznacznego ustalenia na czym polega „republikańska forma rządu”. Proponuje także, aby zwiększyć rolę samych stanów w utrwalaniu republikańskiej formy ich rządów, aby klauzula gwarancyjna nie stała się łatwym pretekstem dla daleko posuniętej ingerencji władz unii w autonomię ustrojową i polityczną stanu. Wart uwagi, choć również posiadający ściśle amerykańską optykę jest artykuł dotyczący zakresu władzy sędziego w sprawach dotyczących prawa wyborczego inicjowanych w czasie kampanii wyborczej przez samych kandydatów podważających konstytucyjność określonych przepisów. (De Facto Class Actions? Plaintiff- And Defendant-Oriented Injunctions In Voting Rights, Election Law, And Other Constitutional Cases).

38c07ce6hlrTemat małżeństw tej samej płci w USA powraca w „HARVARD LAW REVIEW”, (vol. 129, no. 5) gdzie jest tylko wstępem do omówienia o wiele poważniejszego problemu rodzicielstwa w związkach jednopłciowych. Autor analizując historię starań osób środowiska LGBT o uzyskanie praw rodzicielskich pokazuje jak zmieniały się prawne definicje rodzicielstwa. Droga prowadziła od relacji stricte biologicznych, przez połączenie adopcji i związku biologicznego (np. powtórne małżeństwo jednego z rodziców), po obu przybranych (niebiologicznych) rodziców w przypadku adopcji. Autor uważa, że rodzicielstwo powinno opierać się przede wszystkim na świadomym i realnym związku emocjonalnym z dzieckiem, bowiem taka formuła łączy wszystkie opisane wyżej przypadki, w tym także  adopcję dzieci przez małżeństwa jednopłciowe (Marriage Equality and the New Parenthood).

53.1-3Marcowy „HARVARD JOURNAL ON LEGISLATION” (vol. 53 no. 1) zdominowały tematy finansowe obejmujące finansowanie studiów, finansowanie kampanii wyborczej oraz finansowanie procesu szkolenia sędziów. Ponadto – artykuły dotyczące bieżących tematów legislacji oraz 3 artykuły stanowiące pokłosie sympozjum na temat prawa do posiadania i noszenia broni.  W artykule „District Judges as Investments” autorzy bronią tezy, że szkolenie sędziów jest inwestycją, a nie kosztem, dlatego decyzje o ograniczeniu środków na ten cel będą miały opłakane skutki. Jednocześnie proponują zmiany dotyczące systemu szkolenia i kierowania sędziów do określonych rejonów sądowych. „Student Debt and the Siren Song of Systemic Risk” to poważne ostrzeżenie przed realnym niebezpieczeństwem rozbicia kolejnej bańki kredytowej, jaką stanowią zdaniem autorów kredyty edukacyjne zaciągane przez młodzież pragnącą ukończyć studia. Power & Opportunity: Campaign Finance Reform for the 21st Century jest apelem o zmianę reguł finansowania kampanii wyborczych. Pozbawienie wpływowych grup interesu dominującej roli w finansowaniu kampanii i ograniczenie strumieni skumulowanych pieniędzy płynących do kandydatów na rzecz zwiększenia roli datków zwykłych obywateli to jedyny sposób na ukrócenie korupcji wyborczej i na zwiększenie realnej partycypacji obywatelskiej w wyborach – uważają autorzy artykułu.

ejl2015Marcowe wydanie „ELECTION LAW JOURNAL” (vol. 15, issue 1) zdominował temat regulacji prawnej partii politycznych. Numer jest zapisem sympozjum naukowego na ten temat, który został potraktowany bardzo szeroko. Wydanie otwiera tekst stawiający kluczowe pytanie o istnienie uniwersalnego, optymalnego modelu (standardu) regulacji prawnej działalności partii politycznej, który mógłby stanowić punkt odniesienia dla regulacji w poszczególnych państwach. Opracowania szczegółowe dotyczą kolejnych kwestii. Oczywiście nie mogło zabraknąć tekstów dotyczących finansowania partii politycznych. Ciekawe opracowanie dotyczy dopuszczalnego stopnia ingerencji państwa w wewnętrzną organizację partii politycznej w celu zapewnienia jej demokratycznego charakteru. Interesująca jest także analiza i ocena stopnia wpływu partii politycznej na skład organów wyborczych. Autorzy dowodzą (na przykładach z Ameryki Południowej), że o ile delegowanie do składu komisji osób niezwiązanych ściśle z partiami politycznymi służy ich bezstronności. Z kolei nasycenie organu wyborczego reprezentantami partii zwiększa zainteresowanie takich organów realizacją zasady „fair election„. Numer zamyka kolejne godne polecenia opracowanie dotyczące stosunkowo nowego zjawiska ustanawiania prawnych zakazów lub nakładania sankcji na deputowanych za zmianę przynależności partyjnej po wyborach. Autor pokazuje najnowsze przykłady wdrażania takich rozwiązań na przykładzie Izraela i Indii oraz nieudaną próbę podjętą w Kanadzie.

gcMarcowe wydanie „GLOBAL CONSTITUTIONALISM” (vol. 5, issue 1) jak zwykle traktuje o tych obszarach prawa konstytucyjnego, które mogą podlegać i podlegają procesowi globalizacji. W numerze m.in. opracowanie dotyczące (błędnych zdaniem autora) zarzutów pod adresem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jako organu pozbawionego demokratycznej legitymizacji (Searching for the Legitimacy of the European Court of Human Rights: The Neglected Role of ‘Democratic Society’). Autor dowodzi, że legitymacja Trybunału wynika z ważnej roli jaką pełni stojąc na straży demokratycznych wartości. ETPCz nie jest organem państwa. Jest podmiotem funkcjonującym w ramach „społeczności demokratycznej” – obszaru, którego istnienie jest pomijane przez większość autorów podważających demokratyczną legitymację Trybunału. Autor artykułu Constitutional cases, foreign law and theoretical authority analizuje zjawisko odwoływania się przez sędziów do obcych systemów prawnych, w formie dialogu z sądownictwem i orzecznictwem zagranicznym, przy rozwiązywaniu kazusów o bardziej uniwersalnym charakterze. Zdaniem autora, praktyka ta zasługuje na pozytywną ocenę, o ile sędziowie nie korzystają z niej  w nadmiarze i nie wykorzystują każdej sprawy z zakresu prawa konstytucyjnego do odwoływania się do obcych rozwiązań. Artykuł The new sovereigntism and transnational law: Legal utopianism, democratic scepticism and statist realism traktuje o konsekwencjach postępującego rozwoju prawa ponadnarodowego. Zdaniem krytyków wpływ ten jest negatywny, a wręcz zagraża suwerenności państw narodowych. Autorka nie podzielając tej tezy przytacza argumenty przeciwne, przede wszystkim podkreślając pozytywne jej zdaniem zjawisko zastępowania idei suwerenności państwowej – suwerennością ludu. Proces ten jest wspierany przez  ETPCz jako organ stojący na straży EKPCz – aktu o charakterze ponadnarodowym.

eplDrugi w tym roku numer „EUROPEAN PUBLIC LAW” (vol. 22 issue 2) oferuje bogaty zestaw artykułów, wśród których znalazło się kilka godnych uwagi tekstów z dziedziny ustrojowej. Wśród poruszonych tematów znalazły się: prognoza dotycząca przyszłości ustrojowej Szkocji po referendum z 2015 r., prezentacja współczesnego konstytucjonalizmu bułgarskiego,  omówienie koncepcji „tożsamości konstytucyjnej”, której popularność bardzo wzrosła w ostatnich latach wzbudzając krytykę części badaczy. W artykule ‚National Courts of Last Instance Failing to Make a Preliminary Reference: The (Possible) Consequences Flowing Therefrom’, autor omawia instytucję pytań prejudycjalnych, które na mocy Traktatu o Unii Europejskiej sądy krajowe powinny (czasami wręcz muszą) zadawać Trybunałowi Sprawiedliwości UE, jeżeli w trakcie rozpatrywania sprawy pojawią się wątpliwości dotyczące stosowania lub obowiązywania prawa europejskiego. Badania dowodzą, że praktyka stosowania w skali Unii tego traktatowego wymogu jest niedostateczna. Sądy powszechnie unikają zadawania pytań. Autor prezentuje negatywne konsekwencje takiej praktyki – od narażenia się przez państwo na odpowiedzialność odszkodowawczą wynikającą z uznania przez ETPCz, że doszło do naruszenia prawa do sądu (art. 6 ust. 1 EKPCz), po uznanie orzeczeń za nieważne ze względu na rażące naruszenie prawa, a nawet wszczęcie procedur przeciwko państwu członkowskiemu przez Komisję Europejską. Interesujący problem porusza także artykuł „Judicial Independence and Separation of Powers: A Case Study in Modern Court Management'” – opisujący zmiany w zasadach nadzoru nad działalnością sądów ze strony organów władzy wykonawczej (przede wszystkim ministra sprawiedliwości) w Niderlandach. Autor uważa, że zakres tej kontroli narusza niezawisłość sędziów i niezależność sądów i wymaga pilnych zmian. W tomie nie mogło zabraknąć rozważań na temat zjawiska migracji ludności w ramach Unii Europejskiej. Autor zauważa, że o ile proces integracji państw wynika wprost z treści traktatów i jest konsekwencją zasad, które legły u podstaw funkcjonowania Unii, o tyle brak jest w pierwotnym prawie unijnym podstaw dla rozwoju procesu integracji obywateli UE, nie w ramach państw, ale na poziomie ponadnarodowym (Deepening Supranational Integration: Interstate Solidarity in EU Migration Law’).

portada_rev141W pierwszym w tym roku wydaniu chilijskiego periodyku „ESTUDIOS PÚBLICOS” (nr 141) odnajdziemy opis prac parlamentarnych nad ustawą umożliwiającą prewencyjną kontrolę tożsamości (Legislating In The Darkness: The Case Of The Preventive Identity Check And Its Debate In The Deputies Chamber). Ich analiza dowiodła, że z jednej strony taka regulacja była niepotrzebna, z drugiej — że poziom procesu prawotwórczego w Chile jest bardzo niski i nie opiera się na wiedzy eksperckiej, ale głównie na uprzedzeniach i mylnej diagnozie rzeczywistości (tytułowe: „tworzenie prawa w ciemnościach”). Ponadto w numerze opracowania z pogranicza prawa i ekonomii oraz psychologii.

untitledMarcowe, specjalne wydanie „EAST EUROPEAN POLITICS” (vol. 32 issue 1) poświęcono w całości zagadnieniom partycypacji politycznej i zaangażowania obywatelskiego w Europie Środkowej i Wschodniej. Numer zawiera kilka bardzo interesujących opracowań dotyczących jak zwykle naszej części Europy.  Autorzy artykułu otwierającego numer („Challenges and realities of political participation and civic engagement in central and eastern Europe”) dowodzą, że o ile przez wiele lat utarło się uważać, że w zakresie aktywności i zaangażowania obywatelskiego Europę Zachodnią i Wschodnią dzieli przepaść, o tyle ostatnio zauważa się stopniową, stałą poprawę sytuacji. Z kolei autorka tekstu „Civic activities in Eastern Europe: links with democratic political culture” podtrzymując ogólną tezę o wzroście aktywności obywatelskiej we wschodniej Europie stara się ustalić czynniki odpowiedzialne za to stosunkowo nowe zjawisko. Wskazuje trzy: wzrost zaufania do instytucji politycznych, wzrost zainteresowania polityką i wzrost satysfakcji z ustroju demokratycznego. Kolejne opracowania dotyczą już konkretnych państw i omawiają poziom społecznego zaangażowania i partycypacji obywatelskiej w Chorwacji, Rumunii, Litwie i Węgrzech, a także w Rosji (w przypadku tej ostatniej omówiono działalność „Ruchu na Rzecz Uczciwych Wyborów”).

F1.medium-2W marcu ukazał się także kolejny numer „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (vol. 49 no.4) zawierający tym razem 4 teksty. Szczególnie dwa z nich zwróciły moją uwagę. Autorzy An Index of Assembly Dissolution Powers stworzyli klasyfikację państw przyjmując jako ogólne kryterium tryb rozwiązania parlamentu. Na tej podstawie dokonali nowego podziału państw demokratycznych o parlamentarnym systemie rządów uwzględniając głównych autorów procesu rozwiązania parlamentu, a także wpływ jaki rozwiązanie ma na moment przeprowadzenia kolejnych wyborów z wszystkimi konsekwencjami dla systemu politycznego. Who Gives, Who Gains? Progressivity and Preferences – to omówienie ciekawego problemu podatności wyborców na postulaty typowe dla idei państwa opiekuńczego. Autorzy dowodzą, że ogólne twierdzenie, że podatność ta wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do wysokości dochodu nie dotyka istoty sprawy. Czynnikiem, który w istotny sposób wpływa na podatność wyborców na obietnice z zakresu dodatków i zasiłków ma system podatkowy i sposób redystrybucji i alokacji dochodów w skali społeczeństwa.

1289394295W pierwszym w tym roku, marcowym wydaniu „DER STAAT” (vol. 55, issue 1) przeczytamy m.in.: o prywatności w internecie jako prawnej ekspektatywie, o niepublikowanym wcześniej wykładzie jaki w Heidelbergu na przełomie 1944 i 1945 r. wygłosił Ernst Rudolf Huber, ulubiony student Carla Schmitta i czołowy niemiecki prawnik-konstytucjonalista okresu nazizmu. W swoim półotwartym wykładzie opisał problem tzw. „geheimen Gesetzes” (dosł. „sekretnego prawa”) i stwierdził, że przy założeniu pełnej niezależności władzy sądowniczej tzw. „Führernotrechts” miałyby ograniczony charakter. Wykład uważa się, że próbę złagodzenia stanowiska prawników nazistowskich. Inne artykuł opisuje specyficzną procedurę prawodawczą, jaka występuje w Unii Europejskiej. Obok regulacji stricte prawnej istotne znaczenie ma praktyka współpracy pomiędzy Radą, Komisją i Parlamentem Europejskim. Ten potrójny dialog stwarza szansę na rozwój, ale także zagrożenie dla demokratycznego procesu decyzyjnego.

1Na koniec przeglądu – marcowe wydanie „CONSTITUTIONAL POLITICAL ECONOMY” (vol. 27, issue 1), które zawiera co najmniej dwa wyjątkowo interesujące opracowania. Pierwsze: An empirical analysis of constitutional review voting in the polish constitutional tribunal, 2003–2014 jest próbą odpowiedzi na pytanie o prawdziwość tezy, że sędziowie sądów konstytucyjnych podlegają wpływom politycznym, a wręcz są stronnikami określonych partii, czemu dają wyraz w swoich decyzjach. Drugi – On the overthrow or endurance of kings – to interesujące studium dotyczące rzadko pojawiającego się w literaturze konstytucyjnoprawnej zagadnienia ustrojów monarchicznych. Autor zadaje pytanie (i prezentuje swoją odpowiedź) jakie czynniki decydowały i decydują o upadku lub trwaniu monarchii i monarchów. Oba artykuły zasługują na uważną lekturę – dlatego świadomie nie zdradzę ich kluczowych tez.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Przegląd periodyków konstytucyjnych (luty 2016)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Lutowy plon wśród periodyków konstytucyjnych i pokrewnych nie jest tak obfity jak w styczniu. Niniejszy przegląd obejmuje lutowe wydania 12 czasopism. Oto ich przegląd, do którego dołączam Najlepsze Życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych. Dodam, że w marcu znowu szykuje się prawdziwy urodzaj.

Lutowe „PAŃSTWO I PRAWO” wciąż nie ujrzało światła dziennego.
IMG_3539Udało mi się dotrzeć do najnowszego numeru „PRZEGLĄDU SEJMOWEGO” (1/2016). Pismo ostatnio objęły duże zmiany. Prawie zupełnie nowy skład redakcji powołanej przed kilkoma dniami, złożonej w większości z politologów, którzy zastąpili poprzedni, w całości prawniczy zespół, wróży zmiany profilu tematycznego tego uznanego w środowisku konstytucyjnym periodyku. Czas pokaże czy jest to ostatni (lub – z uwagi na cykl prac redakcyjnych – przedostatni) numer pisma w formie, do której zdążyliśmy się przez ponad 20 lat przyzwyczaić i którą ceniliśmy.
W dziale „Studia i Artykuły” znajdziemy 5 artykułów. Zestaw otwiera tekst K. Grajewskiego „Przedmiotowy zakres ochrony działalności wchodzącej w zakres sprawowania mandatu parlamentarnego (art. 105 ust. 1 konstytucji)”. Autor, uznany ekspert w dziedzinie statusu posła i senatora ze szczególnym uwzględnieniem przywilejów immunitetowych, porządkuje wiedzę na ten temat w formie gruntownej analizy stanu prawnego i poglądów doktryny. Kluczowa teza artykułu  stanowi, że „pojęcie »działalności wchodzącej w zakres sprawowania mandatu parlamentarnego« powinno być interpretowane ściśle w tym znaczenie, że w jego zakres mogą wchodzić tylko takie działania […] które ściśle wiążą się z wykonywaniem merytorycznych uprawnień lub obowiązków deputowanego, a nie są tylko pośrednio związane z piastowaniem mandatu parlamentarnego”. Otrzymujemy także przykłady przejawów oficjalnej działalności parlamentarzystów, które nie są objęte zakresem ochrony immunitetowej. J. Uniejowski omawia problem wpływu wyroku Trybunału Konstytucyjnego o braku niezgodności na przewlekłość postępowania sądowego. Autor zastanawia się, czy dopuszczalne jest twierdzenie, że sąd zadający pytanie prawne Trybunałowi, w efekcie którego doszło do wydania orzeczenia o nieadekwatności przywołanego wzorca kontroli – doprowadza w ten sposób do wystąpienia przewlekłości postępowania i w konsekwencji może być podstawą „skargi przewlekłościowej” przewidzianej przez ustawę z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki. W konkluzji autor stwierdza, że jakkolwiek sąd zadający pytanie prawne zawierające błąd co do wskazanego wzorca kontroli, dopuszcza się przewlekłości, to nie można tego faktu uznać za wystarczającą w każdym przypadku podstawę zgłoszenia zarzutu przewlekłości postępowania z winy sądu. Każdy przypadek powinien być oceniany indywidualnie, z uwzględnieniem wszystkich okoliczności danej sprawy – np. tego, czy nieadekwatny wzorzec był jedynym wskazanym, czy jednym z kilku, czy TK znalazł inne okoliczności uzasadniające oddalenie wniosku lub umorzenie postępowania albo niemożność wydania orzeczenia o nieadekwatności wzorca. Problematykę rządu i spraw zagranicznych w konstytucjonalizmie niemieckim omawia R. M. Małajny. Analiza prowadzi autora do wniosku, że typowa dla współczesnych systemów premierowskich przewaga egzekutywy nad legislatywą jest w Niemczech szczególnie widoczna w obszarze spraw zagranicznych. Przewaga ta osłabia ideę podziału władzy i dlatego wskazana jest aktywna postawa parlamentu w celu poddania rządu realnej kontroli. Uzupełnieniem rozważań jest prezentacja stanowiska doktryny niemieckiej nt. rządu, jego funkcji i usytuowania ustrojowego. Poza tym w numerze jeszcze dwa artykuły: o konstytucyjnoprawnych aspektach porozumienia na temat siedziby w Polsce agencji EU Frontex oraz o wstępnych koncepcjach ukształtowania zasady powszechności przyszłych wyborów w Polsce z pierwszej połowy 1917 r. W dziale „Opinie, Glosy, Noty, Recenzje, Varia” znajdziemy opinie prawne sporządzone dla Sejmu RP a dotyczące wyjątkowo aktualnych i wzbudzających dyskusję kwestii ustrojowych. Nie są to co prawda opinie bezpośrednio odnoszące się do głównego nurtu trwających sporów ustrojowych, ale odnoszą się do tych samych problemów – zasady dyskontynuacji prac Sejmu i niepołączalności formalnej mandatu poselskiego. W pierwszym przypadku – dotyczącym m.in. instytucji tzw. weta prezydenckiego, padają ważne konkluzje, które mają dla zasady dyskontynuacji uniwersalny charakter: stwierdzanie wystąpienia dyskontynuacji należy do Sejmu (również nowej kadencji, jeżeli w czasie poprzedniej kadencji nie udało się dokończyć postępowania ustawodawczego), a nie do Prezydenta. Z drugiej strony działanie Sejmu (np. gra na zwłokę)  nie może pozbawiać Prezydenta możliwości skorzystania z jego konstytucyjnych uprawnień. W części „Varia” – omówienie głośnego orzeczenia amerykańskiego, federalnego  Sądu Najwyższego w spr. Obergefell i in. v. Hodges, Director of Ohio Department of Health i in. z 2015 r., dotyczącego małżeństw tej samej płci. Sąd uznał, że Konstytucja USA wymaga, aby stan umożliwił zawarcie tego typu związku jako małżeństwa oraz uznał takie małżeństwo zawarte w innym stanie. Wyrok zapadł przy prawie równej liczbie głosów za i przeciw. Zdania odrębne, które do niego zgłoszono stanowiły wyraz skrajnej odmienności poglądów, jaka podzieliła sędziów.

ppkDrugi z wiodących periodyków konstytucyjnych w Polsce, „PRZEGLĄD PRAWA KONSTYTUCYJNEGO” również miał swoją premierę w lutym (nr 1 (29)/2016). W jeszcze pachnącym farbą drukarską numerze znajdziemy jak zwykle bogaty wybór tekstów poruszających szeroko rozumianą tematykę konstytucyjną oraz politologiczną. Numer otwiera artykuł poświęcony Federalnemu Trybunałowi Konstytucyjnemu w Niemczech. Autor (J.W.Tkaczyński) pyta o jego rolę polityczno-ustrojową – czy jest strażnikiem reguł gry ustrojowej, jak chcą jedni, czy super-organem władzy państwowej jak twierdzą inni. W konkluzji stwierdza, że popularny pogląd o tym, że Trybunał jest jednym z organów władzy państwowej porównywalnym pod względem pozycji ustrojowej z Bundesratem, czy Kanclerzem, nie jest słuszny. Uzależnienie Trybunału od parlamentu, w ten sposób, że zasady działania tego pierwszego ustala ten drugi czynią z Trybunału raczej szczególny organ władzy sądowniczej, a nie klasyczny,  naczelny organ władzy. W numerze powraca temat sił zbrojnych, tym razem w aspekcie prezydenckiego zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi w Polsce po 1989 r. Autor (M. Banaś) analizuje ewolucję ustrojowej pozycji prezydenta jako zwierzchnika armii oraz dowodzi, że na faktyczną pozycję oprócz zmian w prawie miała także istotny wpływ praktyka polityczna. Ponadto: O. Hałub o gwarancjach praw kulturalnych w krajowym porządku prawnym oraz uniwersalnym i europejskim systemie ochrony praw człowieka, I. Dyś o dopuszczalność dowodu z podsłuchu w postępowaniu karnym w świetle konstytucyjnej wolności i ochrony tajemnicy komunikowania się, K. Nowakowska i P. Ochmann o bankowym tytule egzekucyjnym jako instrumencie realizacji konstytucyjnie gwarantowanego prawa własności, D. Wojtczak o wolnościach i prawach związkowych w Konstytucji RP i B. Serwin-Pinda o reprezentacji państw członkowskich w Radzie Europejskiej w kontekście zasad ustrojowych. Ponadtom, jak zawsze – recenzje i sprawozdania, a wśród nich bardzo interesujący szkic dotyczący projektu badawczego pt. „Reconsidering Constitutional Formation” (ReConFort), czyli „Rozważania nad formowaniem nowoczesnej konstytucji” prowadzonego przez zespół pod kierunkiem prof. Ulrike Müβig z Uniwersytetu w Passau. Jest to pierwszy w historii projekt z dziedziny historii konstytucjonalizmu, który otrzymał znaczący grant Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (European Research Council) w ramach VII Programu Ramowego i programu specjalistycznego „Ideas”. Projekt ma na celu analizę źródeł składających się na wielowątkową debatę konstytucyjną, związaną z Konstytucją 3 Maja 1791, Konstytucją Kadyksu z 1812 r., Konstytucją Belgii z 1831, nie- mieckim projektem „Nationalversammlung” z 1848 r. i konstytucjami włoskimi: „Statuto Albertino” ustanowionego w 1848 dla Piemontu i Sardynii oraz jego rozszerzenia, uchwalonego dla zjednoczonych Włoch w 1861 r.

PrzeglegW lutym ukazał się pierwszy w tym roku numer „PRZEGLĄDU LEGISLACYJNEGO” (1 (95)/2016). W nim dwa teksty, które powinny zainteresować konstytucjonalistów. Pierwsze opracowanie dotyczy sposobu zawierania w oficjalnym tekście jednolitym ustawy informacji o nieobowiązywaniu przepisu. Wychodząc od omówienia przyczyn utraty mocy obowiązującej przez przepis lub większą jednostkę redakcyjną aktu prawnego, autor (A. Malinowski) przechodzi do prezentacji określeń stosowanych dla oznaczenia przepisu nieobowiązującego takich jak: „wygasły”, „uchylony”, „utracił moc”, „skreślony”, „pominięty” – aby opierając się na konkretnych przykładach dojść do konkluzji, że używanych określeń jest zbyt dużo, a relacje logiczne między nimi nie są jednoznaczne, co może częściowo wprowadzać w błąd, przynajmniej co do powodów nieobowiązywania przepisu. Drugi tekst poświęcono konstytucyjnym aspektom kar porządkowych pozbawienia wolności stosowanych przez sędziów w ramach tzw. „policji sesyjnej”, czyli  przyznanym sędziemu uprawnień o charakterze organizacyjno-porządkowym. Konkluzja jest bardzo krytyczna. Autorzy stawiają tezę, że regulacja prawna przewidzianego w ustawie prawo o ustroju sądów powszechnych trybu wymierzania kar porządkowych pozbawienia wolności jest niekonstytucyjna. Nie spełnia kilku standardów wynikających z Konstytucji i z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ich zdaniem narusza prawo do obrony, prawo do sądu w aspekcie prawa do odpowiednio ukształtowanej procedury sądowej (art. 45 ust. 1 Konstytucji), prawo do sądu właściwego (art. 45 ust. 1 Konstytucji), prawo do bezstronnego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji), prawo do efektywnego środka odwoławczego (art. 78 Konstytucji) w związku z art. 41 ust. 1 Konstytucji chroniącym wolność osobistą. Możliwość karania za jeden czyn zarówno karą porządkową, jak i w ramach odpowiedzialności karnej czy wykroczeniowej (art. 50 § 2 w/w ustawy) autorzy uważają za naruszenie zasady ne bis in idem wynikającej z art. 2 Konstytucji. Źródeł tego stanu rzeczy autorzy dopatrują się w fakcie, że instytucja kar porządkowych orzekanych w trybie tzw. policji sesyjnej jest „instytucją zastaną” w polskim ustawodawstwie, w negatywnym tego słowa znaczeniu i to nie od okresu po II wojnie światowej, ale jeszcze międzywojennego.

sw2016„STUDIA WYBORCZE” obchodzą w tym roku swoje 10. urodziny. W lutym odbyła się na Uniwersytecie Łódzkim konferencja poświęcona miłej rocznicy zorganizowana przez tamtejsze Centrum Studiów Wyborczych kierowane, tak jak pismo, przez założyciela obu instytucji – p. prof. Krzysztofa Skotnickiego, znanego i uznanego polskiego konstytucjonalistę. Chociaż miałem przyjemność brać udział w wydarzeniach rocznicowych (dla jeszcze większego uatrakcyjnienia połączonych z obchodami Światowego Dnia Wyborów i dorocznym Wykładem im. W. Komarnickiego) –  życzeń nigdy dosyć, dlatego ponownie składam pismu i Redakcji serdeczne życzenia urodzinowe – wielu kolejnych podobnie interesujących wydań. Najnowszy numer „SW” jest zapisem konferencyjnych referatów. Dwa z nich mają charakter recenzyjny i stanowią jednocześnie przekrojową analizę tematów poruszanych dotąd na łamach pisma, jak i zestaw życzeń i propozycji na przyszłość. Pozostałe można uznać za oficjalne otwarcie kolejnej dekady historii pisma – mam nadzieję, że nie ostatniej i równie udanej: „»Prawnoczłowiecze« spojrzenie na czynne prawo wyborcze” oraz „Uczciwość wyborów jako zasada prawa wyborczego”. Referat wygłoszony na podstawie drugiego z wymienionych artykułów wzbudził żywą reakcję audytorium w postaci licznych pytań do autora na temat szczegółów jego nowatorskiej koncepcji. Były głosy poparcia i krytyki, co  dowodzi niezbicie, że artykuł zasługuje na lekturę – tak jak każdy tom „SW”.

kwartalnikNa zakończenie polskiej części przeglądu – dwie luźniejsze formy tekstowe  z najnowszego wydania „KRAJOWEJ RADY SĄDOWNICTWA”. Chociaż oba teksty nie mają naukowego charakteru, to zawierają duży ładunek merytoryczny lub dotyczą spraw związanych z ustrojem, a przy okazji warto po nie sięgnąć z uwagi na głównych bohaterów. Pierwszy to wywiad – z prof. Markiem Safjanem (od 2009 r. sędzią Trybunału Sprawiedliwości UE), dotyczący ściśle konstytucyjnego tematu – relacji między Kartą Praw Podstawowych, a konstytucjami państw narodowych. Te relacje są podstawą dla innych – między Trybunałem Sprawiedliwości, a krajowymi sądami i trybunałami konstytucyjnymi. Prof. Safjan podaje przykłady, kiedy orzeczenia TS stanowiły wyraźny ukłon w stronę tradycji ustrojowych danego kraju (jak sprawa zakazu rozpowszechniania w Niemczech gry komputerowej polegającej na strzelaniu do postaci ludzkich oraz utrzymanie zakazu wpisu do austriackich dokumentów tożsamości obcego  tytułu arystokratycznego), a jednocześnie potwierdza, że rozbieżności między tożsamością poszczególnych państw narodowych, a tożsamością ogólnoeuropejską mogą być niebezpieczne dla obu porządków. W konkluzji prof. Safjan prezentuje optymalną postawę TS jako „zaproszenie sędziów krajowych do dialogu, pokazanie drogi mówiącej, iż nie powinniśmy poszukiwać punktów, w których jest kolizja, sprzeczność i konflikt, tylko za wszelką cenę dążyć do porozumienia i znalezienia płaszczyzny dialogu, żeby można było wspólnie, w duchu poszukiwania tych samych wartości, uniknąć niepotrzebnych konfliktów„. Na koniec opinia sędziego na temat sytuacji wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Jak należało się spodziewać – opinia krytyczna i pełna obaw. Drugi z tekstów to przygotowany przez E. Łętowską „Dekalog dobrego sędziego„. Sędziowie nie mają w Polsce dobrej prasy. Ostatnio krytyka sędziów wzrosła na sile. Dekalog prof. Łętowskiej, chociaż w luźnej formie, można uznać – po lekkim przymrużeniu oka – za głos w dyskusji nad kondycją polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wyliczam kolejne przykazania zachęcając do lektury omówień każdego z nich w czasopiśmie: 1. „Trzymaj się niezawisłości!”, 2. „Pamiętaj, że kiedyś mogą wystawić ci rachunek!”, 3. „Nie słuchaj pomruków ulicy i gazet!”, 4. „Trzymaj się daleko od polityki!”, 5. „Nie daj sobie skakać po głowie!”, 6. „Nie daj się wyciągnąć z sądu!”, 7. „Nie bądź niańką egzekutywy!”, 8. „Wytrzymaj, aż państwo zmądrzeje!”, 9. „Bądź niezawisły od siebie samego!”, 10. „Bądź wielki!”.

38c07ce6hlrZagraniczny przegląd zaczynam – a jakże – od „HARVARD LAW REVIEW”. W lutowym numerze (Issue 129 no. 4) znajdziemy stricte konstytucyjne tematy, przy tym na tyle uniwersalne, że pomimo oczywistych związków z ustrojem USA zainteresują chyba każdego prawnika konstytucjonalistę. Najpierw, nieco od końca – zwrócę uwagę na książkę, która zainteresowała mnie już samym tytułem, a ciekawość i chęć lektury wzmogła ciekawa recenzja. Speech Matters: On Lying, Morality, and the Law” autorstwa prof. S. Schiffrin to odpór, jaki autorka daje stosunkowo nowej w amerykańskiej rzeczywistości i orzecznictwie tezie, wzmocnionej przez orzeczenie Sądu Najwyższego, że w słynnej i bliskiej sercu Amerykanów wolności słowa, wymienionej w 1. Poprawce do Konstytucji USA zawiera się także… „prawo do kłamstwa”. Ta teza wywołała w USA niemało zamieszania kiedy jeden z polityków uniknął sankcji za niezgodne z prawdą podawanie się za członka elitarnej formacji wojskowej Marines odznaczonego w uznaniu zasług. Autorka stanowczo broni wolności słowa i dowodzi, że jest ona wartością. Recenzent jej książki podkreśla liczne walory publikacji, ale wchodzi w ciekawą dyskusję z autorką stawiając pytanie – „liczy się, ale jak bardzo?”.  Główny tekst lutowego numeru HLR poświęcony jest frapującemu problemowi konstytucyjnej złej (i dobrej) wiary. (Constitutional bad faith). Autor (D.E.Pozen) stawia pytanie o znaczenie wymienionych określeń, które często pojawiają się w dyskusjach na temat konstytucji, jej wykładni, rozumienia, stosowania i praktyki ustrojowej. Wielu uczestnikom dyskusji konstytucyjnej niewiele trzeba, aby oskarżyć adwersarzy o działanie „w złej wierze”. Dotyczy to szczególnie prób wykładni wykraczającej poza „kanoniczny” wzorzec. Są one na ogół określane właśnie jako dokonywane „w złej wierze” wyłącznie w oparciu o ich niekanoniczność. Wynika to po części z wyjątkowego szacunku, a nawet czci, jaką otacza się w USA konstytucję. Jak wiadomo, nawet sposób zmiany ustawy zasadniczej został oparty na unikalnym systemie poprawek, aby oryginalny tekst pozostał niezmieniony. Pojęcie „złej wiary” dociera również do sądów, które orzekając w sprawach ustrojowych posługują się nim lub same starają się uniknąć oskarżenia o „złą wiarę”. Autor – jak to w HLR, dogłębnie analizuje ten problem. I znowu czujemy dreszczyk podniecenia, bo przecież i w polskiej dyskusji ustrojowej przewija się temat stosunku do konstytucji i jej wykładni ostatnio szczególnie eksploatowany, a zarzut złej wiary jest regularnie zgłaszany przez krytyków jednej lub drugiej strony politycznego sporu. Autor najpierw odtwarza pojęcie „złej wiary” w sensie, w jakim występuje ono na gruncie prawa cywilnego i międzynarodowego, a następnie próbuje dokonać charakterystyki i syntezy tego pojęcia w prawie konstytucyjnym. Dowodzi, że posiada ono swoją mroczną stronę i jest często używane i nadużywane w politycznej retoryce, ale także w dyskusji naukowej dla zdyskredytowania adwersarza. Ma jednak także bardzo użyteczną stronę i może być pomocne w procesie wykładni i stosowania konstytucji i norm ustrojowych, a także doprecyzowania granic „dobrej wiary”. Wymaga to jednak doprecyzowania pojęcia „złej wiary”, a także dostrzeżenia jego różnych odmian. Tu także autor zgłasza swoje propozycje. Świetnym pomysłem redakcji HLR jest inicjowanie debaty na temat głównego artykułu numeru i publikowanie komentarzy i polemik naukowych na jego temat. Tak jest i w tym wypadku. Odpowiedzi 3 profesorów prawa znajdziemy pod głównym tekstem. Jak zwykle – polecam.

2.coverW lutowym wydaniu „STATUTE LAW REVIEW” (vol. 37 issue 1) ciekawy również dla polskiego badacza problem odpowiedniej regulacji granic ingerencji państwa w prywatność jednostki. O ile międzynarodowe standardy wymagają, aby podsłuchiwanie i podglądanie obywateli przez władze spełniało triadę wymogów: konieczność, prawne uzasadnienie i proporcjonalność oraz ogólnie nie łamało prawa do prywatności jako przyrodzonego prawa jednostki, o tyle na poziomie regulacji krajowych na całym świecie zauważa się liczne mankamenty, które umożliwiają władzom działania niezgodne ze wskazanymi standardami. Artykuł „Balancing the Right to Privacy and the Public Interest: Surveillance by the State of Private Communications for Law Enforcement in Botswana” opisuje ten problem na przykładzie Botswany. Ponadto jeszcze jeden (spośród kilku bardziej „lokalnych”) tekst zwrócił moją uwagę. Omawia on interesującą, nową tendencję, która zapanowała w praktyce orzeczniczej sądach kilku krajów afrykańskich: Ugandy, Zambii, Lesotho, Zimbabwe, Namibii, Seszeli, Suazi, Tanzanii, Kenii i Mauritiusa. Tamtejsze sądy w procesie wykładni norm prawnych odwołują się do treści sprawozdań stenograficznych z obrad parlamentu, aby ustalić przebieg debat prowadzonych w trakcie uchwalania danej ustawy i wypowiedzi deputowanych odnośnie treści uchwalanych przepisów i wynikających z nich norm. Artykuł ilustruje tę praktykę oraz jej efekty na przykładzie Mauritiusa i często stosowanej przez sądy ustawy o przeciwdziałaniu korupcji („Invoking Parliamentary Debates (Hansard) to Interpret Legislation in Mauritius: The Prevention of Corruption Act”).

LSQJakkolwiek „LEGISLATIVE STUDIES QUATERLY” to periodyk typowo politologiczny, polecam konstytucjonalistom zaglądanie do niego, ponieważ prezentowane w nim wnioski z badań mogą ich zainteresować. W numerze lutowym (Vol. 41 issue 1) znalazłem kilka godnych uwagi analiz, spośród których wskazuję najciekawsze. Badania ukraińskiego parlamentu prowadzą autorów do wniosku, że system wyborczy oraz siła więzów łączących deputowanego z partią polityczną wpływają na stabilność klubów parlamentarnych oraz migracje deputowanych. Okazuje się np. że system większościowy w połączeniu z okręgami jednomandatowymi umożliwia wejście do parlamentu deputowanych bezpartyjnych, którzy wykazują tendencję do częstej zmiany politycznej afiliacji („Electoral Rules and Legislative Parties in the Ukrainian Rada”). W innym opracowaniu autorzy analizują zjawisko zmian w regulaminach wewnętrznych parlamentów Europy Zachodniej. Okazuje się, że jest to zjawisko bardzo częste. Autorzy próbują dokonać klasyfikacji tych zmian głównie pod względem ich zakresu, powodów i celów („Mapping and Explaining Parliamentary Rule Changes in Europe: A Research Program„). Kolejny artykuł dotyczy relacji pomiędzy stopniem skomplikowania danego wycinka stosunków społecznych, kompleksowością ich regulacji ustawowej i złożonością projektu ustawy nowelizującej, a szansami na jej uchwalenie. Szczególnie ten pierwszy element analiz był do tej pory lekceważony – niesłusznie zdaniem autorów analizujących praktykę argentyńską („Legislative Knowledge Networks, Status Quo Complexity, and the Approval of Law Initiatives”). Kolejny ciekawy tekst dotyczy wpływu sposobu finansowania wyborów (z budżetu lub środków publicznych) na zachowania deputowanych. W powszechnym mniemaniu finansowanie partii czy komitetów wyborczych z budżetu zwiększa przejrzystość i uczciwość, podczas gdy prywatne finansowanie wyborów to wstęp do korupcji i ukryta forma kupowania przychylności deputowanego przez sponsora jego kampanii. Wyniki wstępnych badań nie potwierdzają tych przekonań.  Sponsor kampanii nie może być pewny, że jego „inwestycja” się zwróci, tym bardziej, że kandydat często przyjmuje środki od różnych donatorów. Finansowanie publiczne ma swoje zalety – np. zwiększa zaufanie obywateli do polityków.  Z kolei kampania finansowana z datków zachęca obywateli do zaangażowania w politykę. Z drugiej strony – może być tak, że dana partia nie znajdzie swojego sponsora lub sponsor – odpowiadającej mu partii („Do Campaign Donors Influence Polarization? Evidence from Public Financing in the American States”).

untitledW lutowym „JOURNAL OF LEGISLATIVE STUDIES” (vol. 22, issue 1) polecam interesującą, politologiczną analizę karier czeskich polityków zawodowych po roku 2000 ze szczególnym uwzględnieniem relacji między karierą samorządową i parlamentarną. („Career politicians a dozen years after regionalisation of the Czech Republic (2000–13)”) Autor porównuje 3 kategorie polityków – pierwsze dwie tworzą politycy (deputowani i burmistrzowie), którzy rozpoczynali swoje kariery w latach 90. XX w. Trzecia grupa to dawni politycy samorządowi, którzy rozpoczęli swoje kariery na przełomie tysiącleci. Kariera samorządowa jest w Czechach atrakcyjna i ceniona wśród polityków. Pozwala na pozostanie w regionie i utrzymanie wpływów, a także korzystnych znajomości. Dzięki temu kariery te są trwałe, stabilne i wieloletnie w przeciwieństwie do karier wielu parlamentarzystów. Doświadczenie samorządowe jest ponadto dobrą rekomendacją przy ubieganiu się o mandat parlamentarny. Wyborcy je cenią. Politycy samorządowi częstą pełnią rolę lokalnych działaczy partyjnych i mają wpływ na obsadę list wyborczych w wyborach do parlamentu. Poza tym w numerze politologiczne spojrzenie na wybrane aspekty praktyki parlamentarnej w Urugwaju, Nigerii, Portugalii, USA oraz analiza wpływu jaki na inicjatywy deputowanych reprezentujących mniejszości religijne – żydów i muzułmanów wywiera ich religia.

background_thurgoodmarshall_hclqKrótko wspominam, że w lutowym wydaniu „HASTINGS CONSTITUTIONAL LAW QUARTERLY” można znaleźć szczegółową analizę proceduralnych aspektów decyzji Federalnego Sądu Najwyższego USA w sprawie Obergefell i in. v. Hodges, Director of Ohio Department of Health i in. z 2015 r. wspomnianej już przy okazji omawiania treści lutowego „Przeglądu Sejmowego”. Autorzy artykułu „The Process of Marriage Equality” (vol. 43, issue 2) w HCLQ skupiają się właśnie na kwestiach proceduralnych, bowiem twierdzą, że przywołane orzeczenie wpłynie na praktykę sądową w sprawach, które w przyszłości zawisną przed Sądem Najwyższym. Prezentują także wydarzenia towarzyszące procedowaniu w sprawie i wydaniu orzeczenia przez amerykański Supreme Court. Była to zmasowana, koordynowana i bardzo szeroka akcja środowisk wspierających zrównanie związków tej samej płci z małżeństwem w tradycyjnym kształcie polegająca m.in. na zaangażowaniu sądów apelacyjnych i dystryktowych, aby z jednej strony wywierać presję na Sąd Najwyższy, z drugiej – zadbać o korzystne rozstrzygnięcia sądów niższego szczebla, gdyby Sąd Najwyższy oddalił wniosek.

portadaMeksykański przegląd prawa konstytucyjnego „CUESTIONES CONSTITUCIONALES” (nr 34) w lutowym wydaniu porusza kilka ciekawych zagadnień. Pierwszym z nich jest „prawo do wody„, jako jedno z przyrodzonych praw człowieka. Autorzy starają się ustalić czy jest to prawo gwarantowane przez akty prawne o charakterze powszechnie obowiązującym, czy jedynie wspominane w niewiążących deklaracjach („El derecho humano al agua. Una cuestión de interpretación o de reconocimiento„). W innym tekście przeczytamy o koncepcji „neokonstytucjonalizmu” którą zdaniem autora charakteryzują następujące cechy: centralna rola praw człowieka, związki między prawem krajowym i międzynarodowym, zasada słuszności i proporcjonalności, oraz konstytucja jako źródło zasad i reguł. Istotnym elementem neokonstytucjonalizmu jest aprioryczne uznawanie istnienia i obowiązywania praw człowieka („Los a priori de la cultura de derechos„). Kolejny artykuł jest przekrojową analizą historii konstytucji, jako aktu, którego genezy zdaniem autora możemy doszukiwać się w czasach starożytnych, a co nawet ważniejsze – od tamtej pory nie zmienił on swojego celu. Jest nim optymalizacja organizacji państwa oraz ograniczenie władzy państwowej („A ideia de constituição: uma perspectiva ocidental – da antiguidade ao século XXI„).

portada-2Mój przegląd kończę w Meksyku. W lutym ukazał się bowiem jeszcze jeden tamtejszy periodyk naukowy: „BOLETÍN MEXICANO DE DERECHO COMPARADO” (nr 145), który zawiera godne uwagi teksty. Pierwszy dotyczy problemu deportacji cudzoziemców w świetle Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Pakt ogranicza prawo do dokonywania deportacji i ustanawia szczegółową procedurę w dozwolonych przypadkach („La expulsión de extranjeros en el Pacto Internacional de Derechos Civiles y Políticos”). Kolejny artykuł porusza złożony problem relacji prawa jednostki do decydowania o sobie i prawa do wyboru sposobu zakończenia życia i domagania się eutanazji („De la autonomía personal al consentimiento informado y las voluntades anticipadas i”). Ciekawe rozważania dotyczą aktualnego kształtu instytucji obywatelstwa na Kubie na tle historycznym i porównawczym. Autor analizuje problem granic terminologicznych pojęcia narodowości i obywatelstwa kubańskiego, a także opisuje różnice pomiędzy pojęciem podwójnego obywatelstwa i dwóch obywatelstw („La ciudadanía cubana. Mirando alrededor y al pasado para resolver un problema de hoy”).

Życzę ciekawej lektury i zapraszam na kolejny przegląd periodyków konstytucyjnych (w prawym górnym rogu można wpisać adres e-mail i zapewnić sobie otrzymywanie powiadomień o kolejnych tekstach).

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Jury Konstytucyjne Emanuela Sieyèsa, czyli sędziowie w obronie narodu przed ludem.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Zwolennicy i przeciwnicy Trybunału Konstytucyjnego w Polsce okopali się na swoich pozycjach. Wydaje się, że w trwającej od kilku miesięcy gorącej dyskusji na jego temat, pytanie o to czy i jak go (ewentualnie) zreformować: zmienić sposób wyłaniania jego składu, organizację czy tryb podejmowania decyzji, zgłaszane przez umiarkowanych krytyków Trybunału, dla jego zdecydowanych przeciwników przestało być aktualne. Zaczęli w sposób zawoalowany lub wprost podważać zasadność samego istnienia tego organu. Padają oskarżenia o nadmierne upolitycznienie, brak demokratycznej legitymacji („TK nie pochodzi z wyborów powszechnych”), arbitralność decyzji, od których nie można się odwołać, wreszcie – o pozycję do pewnego stopnia nadrzędną nad Sejmem i Senatem, skoro Trybunał posiada kompetencję do uchylania tworzonych przez nie przepisów i aktów prawnych, a do tego nie jest związany ustawami, a tylko konstytucją. Zwolennicy demokracji liberalnej powtarzają argumenty na poparcie tezy o niezbędności istnienia trybunałów dla ochrony porządku konstytucyjnego, w tym praw człowieka, o jego roli jako istotnego hamulca i bezpiecznika ustrojowego, który chroni obywateli przed nadużywaniem władzy przez rządzącą większość. Każda ze stron na poparcie swoich poglądów zdążyła przywołać wielokrotnie nazwiska wybitnych konstytucjonalistów, teoretyków państwa i pisarzy politycznych, jak: Hans Kelsen, Carl Schmitt, Gustav Radbruch czy Georg Jellinek. Wśród nich zabrakło mi nazwiska osoby, która zasługuje jak mało kto na to, aby o niej wspomnieć właśnie w tej dyskusji i na tym jej etapie. Tymczasem była ona twórcą jednej z pierwszych, kompleksowych koncepcji organu kontroli konstytucyjności i zaproponowała bardzo oryginalne i śmiałe rozwiązania.

Wśród nazwisk przywoływanych przez uczestników dyskusji o trybunale zabrakło mi jednego, którego nie sposób pominąć

Mowa o Emanuelu Józefie Sieyèsie (1748-1836), francuskim polityku i pisarzu politycznym, a także – co ciekawe –  osobie duchownej, co nadaje mu dodatkowego kolorytu. Swój „trybunał” Sieyès określił mianem jury konstytucyjnego. Nazwa „jury” kojarząca się dzisiaj głównie z konkursami, w których uczestników ocenia grupa srogich sędziów kierujących się nie tylko kryteriami merytorycznymi, ale także różnymi innymi względami, doskonale pasuje do opisywanego organu. Ciekawe są tutaj również – toutes proportions gardées – analogie do działalności współczesnych trybunałów, które dawno wyszły poza formułę zaproponowaną przez Hansa Kelsena uważanego powszechnie za autora koncepcji sądu konstytucyjnego. Ale – po kolei.

Na początek chciałbym kilka zdań (dosłownie kilka) poświęcić postaci Emanuela Sieyesa. Zawsze kiedy pomyślę o jego idei jury konstytucyjnego zastanawiam się jak to możliwe, że autor nie skończył na gilotynie. Potrzebę powołania jury uzasadniał poprzez celną, ale bezlitosną krytykę porewolucyjnego porządku z jego nieograniczoną demokracją ludową opartą wyłącznie na woli większości.

Emmanuel_Joseph_Sieyès_-_crop

Sieyès nie jest postacią zupełnie nieznaną w Polsce. Jego słynny pamflet z 1789 r. Qu’est-ce que le tiers état? (Czym jest stan trzeci?) należy do żelaznego kanonu pozycji źródłowych dotyczących rewolucji we Francji. Uważa się, że miał znaczący wpływ na wybuch rewolucji. Znana jest także burzliwa kariera Sieyèsa. Poza tym jego twórczość jako pisarza politycznego oraz różne projekty ustrojowe pozostają w większości nieznane w Polsce, a przynajmniej znane nielicznym, wśród których należy na pierwszym miejscu wymienić prof. A. Sulikowskiego — wytrwałego popularyzatora sieyèsowskiej koncepcji jury konstytucyjnego.

To dziwne, że autor „jury konstytucyjnego” nie trafił za swoje antyludowe poglądy pod gilotynę.

Krótki rys biograficzny Sieyèsa należy rozpocząć od tła rodzinnego. Urodził się w 1748 r. we Fréjus na południu Francji, w rodzinie wywodzącej się z pospólstwa, która jak wiele szybko wzbogaconych rodzin chętnie przyznawała się do szlacheckich przodków. Dzięki sukcesowi finansowemu, głowa rodziny – Honoriusz, lokalny poborca podatkowy mógł zapewnić synowi wykształcenie. Słabe zdrowie uniemożliwiło Emanuelowi wstąpienie do upragnionego wojska. Znajomości ojca ułatwiły mu ścieżkę kariery duchownej. Ukończył seminarium i w 1773 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Dwa lata później uzyskał licencjat z teologii. W czasie studiów na Sorbonie po raz pierwszy zetknął się z pismami pisarzy oświeceniowych, które zaczął odtąd przedkładać ponad literaturę teologiczną. Jako ksiądz powoli piął się po ścieżkach kościelnej kariery, jednocześnie oddalając się od samej religii. Jego biografowie uważają, że kapłaństwo traktował jako jedyną możliwość awansu społecznego i przepustkę do kariery pisarza politycznego, a może nawet polityka. Okazja nadarzyła się wkrótce. Odpowiadając na zaproszenie Jacquesa Neckera, królewskiego ministra finansów, w 1789 r. napisał przywołany wyżej esej o „trzecim stanie”. Nawiązał w nim do swoich trudnych doświadczeń jako ambitnego plebejusza pozbawionego możliwości awansu, który przysługiwał tylko wysoko urodzonym. Kolejne decyzje polityczne Sieyèsa podejmowane w czasach zawieruchy rewolucyjnej przynosiły mu korzyści lub skazywały na marginalizację, jak np. przeciwstawienie się zniesieniu dziesięciny i konfiskaty mienia kościelnego. Aby przeżyć czasy terroru głosował za zamordowaniem króla Ludwika XVI (chociaż po cichu deklarował się jako zwolennik  monarchii w jej ograniczonej wersji), a nawet oficjalnie wyparł się wiary tłumacząc to później chęcią przeżycia. W swojej politycznej karierze pełnił różne role. Jako dyplomata wysyłany na misje zagraniczne przez władze rewolucyjne odniósł parę sukcesów. Brał udział w projektowaniu kilku konstytucji epoki rewolucyjnej i późniejszej. Odegrał kluczową rolę w zamachu 18 Brumaire’a, który otworzył drogę do władzy Napoleonowi Bonapartemu. Był autorem Konstytucji Roku VIII, która uważana jest za podstawę dla wprowadzenia we Francji konsulatu. W uznaniu zasług został jednym z trzech konsulów (wkrótce zrzekł się tej fasadowej funkcji) oraz uzyskał duży majątek ziemski. Po ustanowieniu przez Napoleona cesarstwa prawie wycofał się z aktywnego życia politycznego. Po upadku Napoleona i restauracji Burbonów, doświadczył wyraźnej nieprzychylności ze strony króla Ludwika XVIII, co skłoniło go do emigracji. Osiadł w Brukseli. Do kraju powrócił już po rewolucji lipcowej 1830 r. Kilka lat później zmarł. Barwna, przy tym niewolna od mrocznych rozdziałów i ostrych zakrętów biografia Sieyèsa dowodzi, że miał wiele okazji by dogłębnie poznać mechanizmy polityki oraz mentalność ludzi różnych stanów, którzy zdobywają udział we władzy.

„Nie wystarczy mówić, że Konstytucja gwarantuje prawa obywatelskie i naturalne, trzeba by wiedziano w jaki sposób je gwarantuje. Jeśli nie chwycicie się skutecznych środków nic nie uchroni obywatela przeciwko naruszeniom ze strony legislatywy”. F. Buzot, 1791

W 1791 r. w trakcie debaty nad systemem gwarancji konstytucji w przygotowywanej, nowej ustawie zasadniczej Sieyès zgłosił po raz pierwszy swoją propozycję powołania specjalnego organu kontroli konstytucyjności. Warto dodać, że nie był pionierem samej idei kontroli konstytucyjności prawa. W trakcie debaty w parlamencie różni mówcy opowiadali się za koniecznością ustanowienia gwarancji konstytucji. Warto pamiętać, że mówimy o parlamencie stojącym na stanowisku suwerenności ludu, prymatu ustawy jako wyrazu woli ludowego suwerena oraz wyznającego kult praw człowieka w ich bardzo postępowej postaci. Wielu mówców popierało stworzenie systemu gwarancji konstytucji – Zgromadzenia Rewizyjnego (zmodyfikowany pomysł Le Chapeliera), które regularnie sprawdzałoby stan realizacji podziału władzy, czy Trybunału Cenzorów, który miałby badać zarówno zgodność aktów parlamentu, jak i działalności organów państwa z zasadami konstytucji. Mniej może dziwić wypowiedź jednego z przywódców raczej umiarkowanego stronnictwa żyrondystów, François Buzota, który stwierdził w 1791 r., że: „Nie wystarczy mówić, że Konstytucja gwarantuje prawa obywatelskie i naturalne, trzeba by wiedziano w jaki sposób je gwarantuje. Jeśli nie chwycicie się skutecznych środków nic nie uchroni obywatela przeciwko naruszeniom ze strony legislatywy”. Jednak nawet Robespierre opowiadał się za „jakimś hamulcem”, aby nie pozwolić ustawodawcy na bezkarne ciemiężenie ludu. Mówiąc o „jury” Robespierre miał na myśli organ uprawniony do badania działalności (i skazywania) osób, a nie kontrolowania aktów prawnych, nie mówiąc o możliwości ich uchylania. Kiedy dyskusja objęła temat oceny działalności samych deputowanych i poruszono problem pociągania ich do odpowiedzialności – temat nagle stracił na atrakcyjności. Zwracano uwagę na niestosowność,  a nawet „śmieszność” powoływania ciała ponad legislatywą, które miałoby prawo do zmiany decyzji reprezentanta suwerennego ludu. Temat zamarł w 1793 r.
W 1795 r. Sieyès ponownie odwołał się do problemu kontroli konstytucyjności prawa tworzonego przez parlament i przedstawił spójną i stosunkowo konkretną propozycję ustanowienia specjalnego, pozaparlamentarnego ciała mającego uprawnienia nie tylko do oceny, ale także uchylania przepisów i całych aktów niezgodnych z konstytucją, po ich wejściu w życie. Był to element całościowego projektu konstytucji, z którego największe zainteresowanie i dyskusję wzbudziła właśnie propozycja powołania „jurie constitutionnaire„. W pierwszej redakcji jego skład miał wynosić 3/20 liczby parlamentarzystów. Miało badać i orzekać skargi „w przedmiocie pogwałcenia Konstytucji, wniesionych przeciwko dekretom legislatywy”. Autor uzasadniał swoją propozycję tym, że nie powinno się żadnej klasie przedstawicieli przekraczać granic ich upoważnienia. Na pytanie o to jak jego propozycja ma się do „nieograniczonych pełnomocnictw parlamentu” – Sieyès odpowiadał: „nieograniczone pełnomocnictwa są monstrami w polityce i wielką pomyłką ze strony narodu francuskiego”. „Jeżeli chcecie zabezpieczyć Konstytucję, stworzyć zbawczy hamulec, który utrzymywałby wszelkie przedstawicielskie działanie w granicach specjalnego upoważnienia, ustanówcie »jurie constitutionnaire«”. Wszechwładne ciało ustawodawcze przerodzi się bowiem w tyrana. Sieyès nie był odosobniony w tej opinii. Thomas Jefferson, który w latach 1784-1789 pełnił funkcję amerykańskiego ambasadora we Francji, miał później stwierdzić: „koncentracja władzy w tych samych rękach jest dokładnie istotą  rządów despotycznych. Nie jest żadnym złagodzeniem tego, że władza należy do wielu, a nie do jednego. 173 despotów z pewnością może tak samo gnębić obywateli jak tylko jeden”. Jak lapidarnie stwierdził przed wojną dr M. Starzewski, Sieyes był wyznawcą zasady, że „Wszelka władza wykonywana w państwie, a więc także i władza ustawodawcza, zawdzięcza swe uprawnienia wyłącznie konstytucji, która jest zbiorem pełnomocnictw specjalnych i ograniczonych dla poszczególnych organów, nie mogących wychodzić legalnie poza te szranki. […] Sieyès stawiał sprawę jasno na terenie ściśle prawniczym”.

Pierwszy skład jury miał być powołany przez parlamentarzystów spośród siebie. Co roku miał być odnawiany już decyzją samego jury, które miało wybierać go spośród kończących kadencję parlamentarzystów. Jury miało pełnić także dodatkowe funkcje. Poza badaniem i ewentualnie uchylaniem aktów niekonstytucyjnych, miało co 10 lat przygotowywać projekt rewizji konstytucji, poddawany następnie pod głosowanie ludowe w referendum, a także decydować w sprawie prawa łaski. Projekt Sieyèsa został surowo skrytykowany i odrzucony. Konwent rewolucyjny nie chciał słyszeć o ustanowieniu kontrolera ustawodawcy i zamknięciu władzy ustawodawczej w nieprzekraczalnych ramach wyznaczanych przez konstytucję.

800px-David_d'Angers_-_Sieyes

Niezwykle interesujące są poglądy Sieyèsa na temat „narodu” i „ludu”, które legły u podstaw koncepcji „jury konstytucyjnego” i jego kolejnych wersji. Są to poglądy skrajnie różne od tych, które głosił J.J.Rousseau, a które wpłynęły na ukształtowanie koncepcji suwerenności ludu, którą do dzisiaj powtarza się do znudzenia odmieniając przez przypadki i traktując jako punkt wyjścia i konkluzję każdej dyskusji na temat demokracji. Suwerenny „Naród” wg Sieyèsa to zarówno dzisiejsze, żyjące pokolenia, ale także przeszłe i przyszłe. Lud jest w tej koncepcji tylko wyrazicielem woli Narodu, ale sam nie może jej stanowić. Zdaniem Sieyèsa reprezentacja zasiadająca w parlamencie nie jest reprezentacją wyborców, czyli ludu, ale właśnie narodu. Odrzucał ideę ludowładztwa wyznawaną przez J.J.Rousseau, a demokrację bezpośrednią postulował ograniczyć do niezbędnego minimum. Nie ufał ludowi, a wręcz się go obawiał. Jak twierdził (na forum porewolucyjnego parlamentu w 1795 r. !): „Olbrzymia większość obywateli […] nie umie oceniać ustaw ani projektów oddanych im do rozpatrzenia. Brak im do tego wykształcenia – aby zrozumieć projekty i wolnego czasu, aby je studiować. Wyobraźmy sobie, że jakiś kodeks handlowy albo prawo o marynarce oddane zostaje pod głosowanie włościan i górali. Jedno z dwojga: albo większość z zamkniętymi oczyma uchwali projekt, którego nie rozumie; albo projekt – sam przez się doskonały, zostanie odrzucony z powodu jakiegoś postanowienia – choćby drugorzędnego, przeciw któremu zwróci się przesąd ludowy, tak szybko powstający, a tak trudny do obalenia”.

„Olbrzymia większość obywateli […] nie umie oceniać ustaw ani projektów oddanych im do rozpatrzenia. Brak im do tego wykształcenia – aby zrozumieć projekty i wolnego czasu, aby je studiować”.

Sieyès nie poprzestał na idealistycznej wierze w elitarną reprezentację narodu w parlamencie. Miała przecież być złożona z członków ludu, a za ich sprawą parlamentowi groziło zdominowanie przez typowo ludowy sposób myślenia „hic et nunc”, czyli „tu i teraz”. Stąd pomysł na stworzenie „jury”, które, jak pisze A. Sulikowski miało „te [parlamentarne] izby, a przez nie sam Lud trzymać w ryzach – wskazując mu co wymaga odeń Naród”. W dojrzałej wersji „jury”, jako sądu kasacyjnego w stosunku do aktów prawnych, w jego skład mieli wchodzić nowocześnie wykształceni sędziowie najwyższej klasy.

Po zamachu 18 thermidora, który rozpoczął pochód po władzę Napoleona Bonapartego, Sieyès powrócił do swojej koncepcji jury nadając jej formę „Senatu konserwującego”, znacznie złagodzoną i zmodyfikowaną w porównaniu z „jury konstytucyjnym”, ale w pewnej części stanowiącą jego kontynuację. Senat, jako III izba parlamentu, która jednak nie uczestniczyła w postępowaniu ustawodawczym, miał mieć prawo badania zgodności aktów prawnych nie tylko z konstytucją, ale także z zasadami: rozumu, moralności, religii, równości, z prawami i wolnościami człowieka i obywatela, w tym z prawem własności. Senat miał mieć prawo do dokonywania wiążącej interpretacji i ograniczone prawo uzupełniania konstytucji.

Podsumowując koncepcje Sieyèsa dotyczące specjalnego organu – jury konstytucyjnego – można określić jego cechy (tu znowu odwołuję się do prac A. Sulikowskiego oraz M. Goldoniego) w kilku punktach:
1. miał to być organ elitarny, złożony z wykształconych, wyspecjalizowanych sędziów na kształt platońskiej idei króla-filozofa (w kolegialnym wydaniu); wybór do jury miał być ukoronowaniem politycznej kariery parlamentarzysty i wpływać na jego postawę w trakcie wykonywania mandatu – po to aby zwiększyć szansę na wybór
2. miał się odznaczać niezależnością kompetencyjną od innych władz oraz szczególną pozycją ustrojową poza ścisłym trójpodziałem władzy, a także niezależnością od innych władz (w sposób zbliżony do współczesnej sędziowskiej niezawisłości)
3. celem jury miało być korygowanie błędów popełnianych przez niebezpieczny, bo nie zawsze racjonalny parlament,
4. strategią jury miało być wspieranie postępu i optymalizacja konstytucji jako aktu prawnego poprzez ustalanie przez sędziów treści jej norm w drodze wykładni. M. Goldoni zwraca uwagę na istotny kontekst historyczno-ustrojowy. Jury miało służyć wzmocnieniu konstytucji i idei rządów konstytucyjnych. W czasach, kiedy powstała koncepcja Sieyèsa, konstytucja pisana była wciąż nowością. Rządy terroru podważyły zaufanie do władz i konstytucji. Autorytet ustawy zasadniczej należało budować prawie od zera przede wszystkim wzmacniając ją poprzez system gwarancji.

„Prawa stworzono aby kierować mądrymi, z nadzieją, że nie będzie to potrzebne, ale także by kontrolować złych, których twardość serc nie przeszkodzi im w popełnieniu zbrodni”. Platon

Koncepcja Sieyèsa zasługuje na zainteresowanie i refleksję. Jednych doprowadzi do wniosku, że wszystko już było, drugich być może zafrapuje surowymi ocenami korpusu wyborczego, czyli ludu, inni skupią się na kontrowersyjnej biografii Sieyèsa odwracając oczy od tego co głosił, jeszcze inni dostrzegą u francuskiego autora liczne echa dawniejszych myślicieli, jak chociażby Platon, ale i inspirację dla późniejszych – jak Benjamina Constanta, który był zafascynowany dorobkiem Sieyèsa. To Platon w „Państwie” stwierdził, że „Prawa stworzono aby kierować mądrymi, z nadzieją, że nie będzie to potrzebne, ale także by kontrolować złych, których twardość serc nie przeszkodzi im w popełnieniu zbrodni”. Uznawanie „jury konstytucyjnego” za protoplastę obecnych trybunałów konstytucyjnych byłoby nieuprawnionym uproszczeniem. A jednak idea jury i postulaty Sieyèsa wywarły istotny wpływ na kształt wielu z nich.

Wyniki 4. ankiety, w której od początku roku można było oddawać głosy, wskazując optymalny sposób ustalania składu polskiego Trybunału Konstytucyjnego wykazały, że obecny system, w pełni poddany woli większości sejmowej wymaga zmian w kierunku, który proponował Sieyès…

[Na pytanie: „KTO POWINIEN ZGŁASZAĆ KANDYDATÓW NA SĘDZIÓW TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO ?” w okresie od stycznia do marca odpowiedziało 57 osób. Można było wskazać dowolną  liczbę odpowiedzi spośród podanych. Wyniki w kolejności wg wysokości poparcia – 1. Krajowa Rada Sądownictwa (49%), Rady Wydziałów Prawa Uniwersytetów (47%), Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny (42%), Adwokaci, Radcy prawni, Notariusze (25%), Zgromadzenie Ogólne Trybunału Konstytucyjnego (23%), Obywatele (odpowiednia liczba podpisów pod kandydaturą spełniającą wymogi formalne) (21%), Posłowie (tak jak obecnie) (18%), Prezydent RP (12%), Senatorowie (12%)].

Wykorzystana literatura:

  • M. Goldoni, At the Origins of Constitutional Review: Sieyès’ Constitutional Jury and the Taming of Constituent Power, „At the Origins of Constitutional Review: Sieyès’ Constitutional Jury and the Taming of Constituent Power”, 2012, Vol. 32, no. 2.
  • Y. Koung, Théorie constitutionnelle de Sieyès, Paryż 1934.
  • M. Morabito, D. Bourmaud, Historia konstytucyjna i polityczna Francji (1789– 1958), Białystok 1996.
  • M. Starzewski, Środki zabezpieczenia prawnego konstytucyjności ustaw, Kraków 1928.
  • A. Sulikowski, Współczesny paradygmat sądownictwa konstytucyjnego, Wrocław 2008.

Propozycja cytowania: M. M. Wiszowaty, Jury Konstytucyjne Emanuela Sieyèsa, czyli sędziowie w obronie narodu przed ludem, http://www.konstytuty.pl/archives/2864 (28.3.2016)

Zdjęcia pochodzą ze strony Wikimedia Commons (http://commons.wikimedia.org/)
Licencja:
Fot. 1: Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported.
Fot. 2: Public doman
Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano AKTUALNOŚCI USTROJOWE | Otagowano , , | Skomentuj

Przegląd periodyków konstytucyjnych (styczeń 2016)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Po prawdziwej eksplozji w grudniu, styczeń upłynął pod znakiem wyraźnego uspokojenia aktywności publikacyjnej konstytucyjnych i politologicznych czasopism naukowych. Tylko jeden polski periodyk ukazał się w styczniu (jak co miesiąc), co warto odnotować z powodu konstytucyjnych tematów w numerze. Przegląd periodyków zagranicznych przyniósł plon w postaci 13 nowych wydań.

panstwo-i-prawoStyczniowe „PAŃSTWO I PRAWO”  zawiera dwa artykuły poświęcone zagadnieniom ustrojowym. Wymieniam niestety tylko tytuły, ponieważ nie byłem w stanie dotrzeć ani do wersji drukowanej, ani elektronicznej, pomimo podwójnej prenumeraty, jaką prowadzi moja uczelnia i faktu, że mamy już prawie marzec, a numer styczniowy jest nadal nieosiągalny. Zgłaszam więc moje zażalenie do kolporterów. Pierwszy tekst, autorstwa J. Zajadły jest – jak się spodziewam – naukowym pokłosiem cyklu artykułów publicystycznych ukazujących się od kilku miesięcy regularnie na łamach najpoczytniejszych dzienników, w których autor poddaje bardzo krytycznej analizie poczynania władz wyłonionych w wyborach parlamentarnych i prezydenckich z 2015 r. z punktu widzenia prawnika i filozofa prawa. Jeden z artykułów był poświęcony instytucji „nieposłuszeństwa sędziów„. Tytuł artykułu na łamach styczniowego „PiP”, jednego z czołowych czasopism prawniczych, pozwala oczekiwać, że mamy do czynienia z  naukową prezentacją tej interesującej instytucji, być może na tle aktualnych wydarzeń politycznych w Polsce. Drugi artykuł dotyczy „znaczenia art. 53 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej dla poziomu ochrony praw podstawowych w krajowym prawie konstytucyjnym”. Tutaj robię pauzę i miejsce na uzupełnienie opisu, kiedy uda mi się dotrzeć do obu tekstów.

Dostęp do czasopism zagranicznych pozwala zagłębić się także w treść poszczególnych artykułów.
F1.medium-3Styczniowy numer „AMERICAN POLITICS RESEARCH” (vol. 44 no. 1) zawiera interesującą analizę dotyczącą zachowań wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami, a dokładniej: skali wykorzystywania przez nich różnego rodzaju udogodnień wprowadzonych właśnie z myślą o tej grupie obywateli („Overcoming Voting Obstacles. The Use of Convenience Voting by Voters With Disabilities„). Badania obejmujące osiem różnych wyborów w USA dowiodły, że w wyborach bierze udział znacząco niższy odsetek osób z niepełnosprawnościami w porównaniu z pełnosprawnymi. Pod uwagę wzięto przede wszystkim osoby niedowidzące. Możliwość wcześniejszego oddania głosu w lokalu praktycznie w ogóle nie ma dla tej kategorii wyborców znaczenia. Znacząco lepsze efekty daje zastosowanie alternatywnych metod głosowania, zwalniających wyborcę z konieczności osobistego udania się do lokalu, wśród nich — głosowanie korespondencyjne. Jeszcze dwa teksty, pomimo wyraźnie amerykańskiego tła badawczego, mogą zainteresować czytelników interesujących się procesami politycznymi. W tekście „Economic Insecurity and Political Trust in the United States” autorzy dowodzą związków pomiędzy zaufaniem do polityków a stanem gospodarki państwa. Nie byłaby to teza specjalnie odkrywcza, gdyby nie fakt, że badania dowodzą, iż wyborcy wyżej cenią dobrą kondycję gospodarki państwa niż własnych finansów. Oznacza to, że pomimo pogorszenia się prywatnej sytuacji finansowej zaufanie i poparcie wyborcy do polityków nie słabnie jeżeli kondycja gospodarcza państwa pozostaje na dobrym poziomie. Autorzy artykułu „Ideological Structure and Consistency in the Age of Polarization” analizowali problem spójności poglądów politycznych wśród elit politycznych i społeczeństwa. Okazało się, że zjawisko polaryzacji ideologicznej, które sprawia, że grupa osób prezentujących spójne poglądy polityczne maleje na korzyść poglądów niejednolitych i łączących elementy różnych idei w zależności od konkretnego zagadnienia (np. częściowo liberalnych, częściowo konserwatywnych) objęło również elity polityczne. Nie zmienia to faktu, że in gremio elity te prezentują najbardziej spójne poglądy z całego społeczeństwa. W społeczeństwie podobny poziom spójności wykazują tylko osoby zaangażowane w politykę, interesujące się nią i na bieżąco obserwujące.  Wśród nich najbardziej – delegaci na konwencje partyjne. Reszta społeczeństwa, również pod wpływem mediów, jeżeli w ogóle ma ugruntowane poglądy polityczne są one wewnętrznie niespójne ideologicznie i odmienne w zależności od materii.

F1.medium-4Styczniowe wydanie „ANNALS OF THE AMERICAN ACADEMY OF POLITICAL AND SOCIAL SCIENCE” (vol. 663 no. 1) w całości poświęcono zagadnieniom nierówności społecznych w Ameryce. Tom nosi tytuł przewodni „Living in a High-Inequality Regime” (Życie w wysoce nierównościowym reżimie). W 11  artykułach naukowych ukazano różne aspekty nierówności w amerykańskim społeczeństwie. Jego źródeł redaktorzy tomu doszukują się w nierówności dochodowej, która odkąd stała się faktem w USA i utrwaliła jako stałe zjawisko, nadal postępuje i wpływa na pogłębianie coraz bardziej znaczących różnic społecznych oddziałując na życie polityczne, rodzinne i zawodowe Amerykanów. Wśród tekstów znalazła się analiza nierówności na amerykańskim rynku pracy i jej przyczyn („Between- and Within-Occupation Inequality. The Case of High-Status Professions”). Autorzy dowodzą w nim, że główną linią podziału pod względem wysokości wynagrodzeń są przede wszystkim dwa kryteria – zawodu i wykształcenia. Dotyczy to zarówno różnic między pracownikami tej samej firmy, jak i różnych firm. Ciekawa analiza dotyczy wpływu jaki na problem i stan dyskryminacji kobiet i mniejszości etnicznych wywarły dwa zjawiska, których początki datuje się na lata 70. XX wieku („Changes in Racial and Gender Inequality since 1970″). Pierwsze, czyli utrwalenie się nierówności dochodowej, ma charakter negatywny, drugie – akcję afirmatywną – uważa się za pozytywne. Okazuje się, że o ile nierówności i dyskryminacja nadal istnieją w USA, to od lat 1970. zauważa się ich stopniową redukcję, różną w zależności od konkretnej grupy i podgrupy społecznej. Np. status ekonomiczny Amerykanów azjatyckiego pochodzenia uległ poprawie w porównaniu do ludności białej. Zjawisko dyskryminacji kobiet również uległo zmniejszeniu, ale nie w takim samym stopniu dla wszystkich grup kobiet. Nadal można mówić o dyskryminacji kobiet i mniejszości. Kolejna analiza („Social Mobility in a High-Inequality Regime„) prowadzi do twierdzenia, że przepaść między dobrze wykształconymi grupami społecznymi, a resztą społeczeństwa postępuje i nie łagodzą jej już takie zjawiska jak powszechna edukacja, czy mobilność zwiększające niegdyś znacząco szanse na awans społeczny. Nowym zjawiskiem jest wzrost rozrodczości wśród najlepiej wykształconych i wykonujących najlepiej płatne, prestiżowe zawody grup społecznych. Do tej pory grupa ta wykazywała jeden z niższych poziomów rozrodczości, co było szansą na większą mobilność wewnątrz społeczeństwa i awans z dołu do góry hierarchii społecznej. Nowe tendencje sprawiają, że podziały społeczne będą się utrwalać i rosnąć. Autorzy zastrzegają, że próba badawcza nie była duża, więc badania powinny być kontynuowane w celu weryfikacji ich wyników. Ciekawych analiz jest o wiele więcej, ale nie sposób wszystkich chociażby zasygnalizować. Polecam ten numer.

JPSW styczniowym numerze „BRITISH JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” (vol. 46 issue 1) zawierającym bogaty zestaw artykułów z dziedziny nauk politycznych znalazłem dwa tematy, które mogą zainteresować konstytucjonalistów z politologicznym zacięciem. Pierwszy (Cabinet Formation and Portfolio Distribution in European Multiparty Systemsprezentuje zręby metody przewidywania ex ante składu partyjnego przyszłego rządu koalicyjnego tworzącego się w warunkach systemu wielopartyjnego. Autorzy zwracają m.in. uwagę na fakt, że na przebieg negocjacji oraz późniejszy skład rządu istotne znaczenie ma wielkość frakcji parlamentarnej (liczba jej członków), a także, że zanim dojdzie do rozdziału konkretnych miejsc w rządzie pomiędzy partie, dochodzi do wypracowania wspólnego programu politycznego ewentualnej koalicji. Długość tworzenia rządu jest zróżnicowana w Europie Zachodniej i waha się od średnio ok. 3 dni w Norwegii przed 61 w Belgii po 86 w Niderlandach, chociaż znane są tak skrajne przypadki jak ponadroczne negocjacje nad składem rządu belgijskiego.
Drugiemu tematowi poświęcono aż trzy teksty ponieważ na łamach pisma doszło do ciekawej dyskusji, w reakcji na artykuł, z którego autorami i tezami nie zgodziła się druga grupa badaczy. Tekst dotyczy wpływu sposobu i tematyki informacji na temat wyborów przekazywanych przez media na zachowania wyborców. Autorzy dowodzą, że retoryka oparta na akcentowaniu konfliktu wpływa na zwiększenie frekwencji wyborców. Adwersarze nie zgadzają się z tym twierdzeniem i uzasadniają swoje stanowisko, powodując kolejną reakcję broniących swojej tezy autorów. Ciekawa lektura i z powodu tematu i formy oraz samego faktu takiej dyskusji na łamach tego samego numeru pisma.

F1.medium-2Styczniowe „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (vol. 49 no.1) porusza kilka ciekawych tematów. Okazuje się, że silnie upartyjniona retoryka sprawdza się nie tylko w wyborach organizowanych w dojrzałych demokracjach ze stabilną sceną polityczną, ale także w bardzo młodych demokracjach, czego na przykładzie Ugandy dowodzą autorzy tekstu „Partisan Cues and Vote Choice in New Multiparty Systems„. Ciekawe zagadnienie zachowań wyborczych emigrantów (pochodzących z krajów, w których osoby stale zamieszkujące zagranicą zachowują prawa wyborcze w elekcjach w starym kraju), analizuje artykuł „A Voice Despite ExitThe Role of Assimilation, Emigrant Networks, and Destination in Emigrants’ Transnational Political Engagement”. Jego autorzy poddali badaniom zachowania ukraińskich emigrantów w 15 krajach i na tej podstawie stworzyli ogólne reguły dotyczące wpływu stopnia asymilacji, poziomu rozwoju środowisk emigranckich, a także specyfiki poszczególnych krajów docelowych na zachowania wyborców-emigrantów.

EURO-2Większość pierwszego w tym roku numeru „EUROPEAN PUBLIC LAW” (vol. 22, issue 1) poświęcono problematyce Brexit, czyli potencjalnego wyjścia z Unii Europejskiej przez Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Sir Steven Wall stawia tezę, że na obecną popularność idei wyjścia z UE wpływa znacząco historia brytyjskiej akcesji i fakt, że Królestwo wstępowało do Wspólnot niechętnie. Autor widzi przy tym liczne mankamenty wyjścia z Unii. Autorzy tekstu „Leaving the EU? The Legal Impact of ‘Brexit’ on the United Kingdom” prezentują analizę korzyści i strat jakie państwo brytyjskie poniosło w czasie 40 lat członkostwa w Unii w sferach politycznej, ekonomicznej, finansowej, społecznej, kulturalnej i strategicznej. Dominują opinie skłaniające do pozostania w Unii chociaż nie bez podjęcia negocjacji nad różnymi zmianami w statusie członkowskim. A. Łazowski analizuje konsekwencje, jakie ewentualny Brexit przyniesie dla brytyjskiego biznesu („EU Withdrawal: Good Business for British Business?”). Niepewność oraz pracochłonne i kosztowne wtórne dostosowywanie prawa brytyjskiego do nowej sytuacji (z jednoczesnym, koniecznym pozostawieniem w mocy wielu przepisów prawa europejskiego) czyni ten bilans negatywnym, przynajmniej w krótkiej perspektywie. Ciekawy tekst „Regaining Sovereignty? Brexit, the UK Parliament and the Common Law” bazując na treści brytyjskich debat parlamentarnych z lat 70. i 2010. analizuje problem suwerenności państwa w kontekście integracji europejskiej, a więc utraty (ograniczenia) i odzyskania suwerenności. Analiza stopniowego ograniczania suwerenności władzy ustawodawczej oraz sądowniczej wynikającej z procesów integracyjnych wskazuje, że oczekiwania dotyczące „odzyskania suwerenności” po Brexit mogą okazać się nieuzasadnione. Cennym uzupełnieniem tego artykułu jest tekst „The Judiciary’s Self-Determination, the Common Law and Constitutional Change” poświęcony wizji Unii Europejskiej w opiniach sędziów najwyższych sądów brytyjskich. Wyłania się z nich tendencja do ograniczania wpływu prawa europejskiego oraz EKPCz na prawo brytyjskie oraz dążenia do zagwarantowania sądom brytyjskim przynajmniej częściowego prawa do „samostanowienia”.

GOVStyczniowe „GOVERNMENT AND OPPOSITION” (vol. 51 issue 1) skupia się jak zawsze głównie na szeroko rozumianej  polityce brytyjskiej i jej okolicach, ale nie tylko. Wnioski płynące z niektórych analiz politologicznych zaciekawią konstytucjonalistów i nie tylko ich. Ja wybieram i polecam dwa teksty. Pierwszy („Comparing the Dynamics of Party Leadership Survival in Britain and Australia: Brown, Rudd and Gillard”jest analizą procesów zmierzających do zmiany przywództwa w partii. Na przykładzie dwóch podobnych, centrolewicowych partii – brytyjskiej i australijskiej Partii Pracy autorzy pokazują scenariusz zmiany przywództwa, a dokładniej jak przebiegały działania zmierzające do odsunięcia od władzy dotychczasowych liderów – Kevina Rudda, Julii Gillard i Gordona Browna i jakie przyniosły skutek. Wybrane przykłady prowadzą autorów m.in. do wniosku, że działania jawne i zgodne z ustalonymi procedurami przynoszą lepsze rezultaty niż zakulisowe gry i niejawne działania. Drugi artykuł („Populism, Persistent Republicanism and Declinism: An Empirical Analysis of Populism as a Thin Ideology”poświęcono problemowi współczesnego populizmu. Wyniki europejskich wyborów pokazują, że populizm jest coraz skuteczniejszą metodą zdobycia mandatów. Autorzy analizują wybory w Belgii, aby odpowiedzieć na pytanie o powody popierania przez wyborców partii populistycznych. I przekonują, że powodami tymi nie są głównie (jak sądzono): zła lub niepewna sytuacja gospodarcza, niezadowolenie z życia osobistego, czy poczucie anomii. Autorzy uważają, że źródłem rosnącego poparcia dla populizmu jest wzrost symptomów tzw. deklinizmu, czyli zjawiska społecznego polegającego na przekonaniu, że świat zmierza do upadku, że dobrze było kiedyś i nic dobrego nas nie czeka. Drugim czynnikiem zwiększającym poparcie dla populistów jest poczucie przynależności wyborcy do grupy osób, które są niesprawiedliwie traktowane przez resztę społeczeństwa.

38c07ce6hlrStyczniowy numer „HARVARD LAW REVIEW” (vol. 129 no. 3) zawiera tradycyjnie bardzo szerokie, monograficzne opracowanie problemu naukowego, który tym razem ma charakter ściśle ustrojowy, ale jednocześnie bardziej projektujący niż analizujący zastane instytucje. Autor proponuje, aby zmienić dotychczasowe postrzeganie wywiadu i działalności wywiadowczej, która kojarzy się z tajnymi operacjami, często na granicy prawa, służących ochronie przed różnymi zagrożeniami i podejmowanych przez wyspecjalizowane służby specjalne. Dowodzi, a przynajmniej usilnie próbuje, że również Prezydent USA z podległą mu administracją wykonuje i powinien poszerzyć ten aspekt aktywności – działalność o charakterze wywiadowczym. Z jednej strony administracja cywilna nie jest, zdaniem autora, dostatecznie wykorzystana na tym obszarze działalności państwa, z drugiej — wobec licznych zagrożeń współczesnego świata, tak wewnętrznych, jak i zewnętrznych, w działalności administracji państwowej powinny pojawić się procedury i zachowania typowe dla działań wywiadu. Ergo: administracja może się wiele nauczyć od wywiadu z korzyścią tak dla bezpieczeństwa, jak i efektywności działań państwa. Prezydent USA z jego uprawnieniami z dziedziny bezpieczeństwa i wojskowości,  pozycją ustrojową (formalnym i faktycznym zwierzchnictwem nad administracją państwową) oraz uprawnieniami kreacyjnymi doskonale nadaje się do roli inspiratora takich działań, czy zwrotu. Ciekawe, ale i dyskusyjne podejście do tematu.

1.coverOd lektury styczniowego wydania „PARLIAMENTARY AFFAIRS” (vol. 69 issue 1) niełatwo się będzie oderwać. Podyktowany deficytem czasu wybór 1-2 artykułów będzie niezwykle trudny. Na szczęście PA nie jest miesięcznikiem, więc można lekturę rozłożyć w czasie. Numer został podzielony na trzy części. Pierwsza, składająca się z 4 artykułów została w całości poświęcona problemowi „Fixed-term Parliament act„, czyli ustawie wprowadzającej po raz pierwszy w historii sztywną kadencję Izby Gmin i określającą ściśle dopuszczalne powody przedterminowego zakończenia kadencji, znacząco ograniczając rolę i władzę premiera (i pośrednio – monarchy). Artykuły próbują odpowiedzieć na pytanie o to jak ustawa wpłynęła na brytyjski ustrój i parlament, w warunkach spodziewanego i coraz wyraźniejszego schyłku większościowych rządów w Westminsterze. Druga część zawiera artykuły poświęcone różnym zagadnieniom praktyki parlamentarnej na świecie. Tutaj znowu dwa (a właściwie trzy) teksty: jeden (Beating Issue Agreement: Congruence in the Representational Preferences of Candidates and Voters”dotyczy różnic w postrzeganiu reprezentatywności przez wyborców i kandydatów w wyborach i jej wpływie na preferencje wyborcze. Autorzy dowodzą, że generalnie optyki obu stron są podobne i obie  dostrzegają wieloaspektowość idei reprezentatywności – w skali całego narodu, okręgu wyborczego, grupy społecznej, czy grupy określonego interesu, z drugiej dostrzegają także różnice. Drugi tekst (Do Ethnic Minority Candidates Mobilise Ethnic Minority Voters? Evidence from the 2010 UK General Election”to interesująca analiza wagi przynależności kandydata do mniejszości etnicznej dla jego wyniku wyborczego. Okazuje się, że w wyborach brytyjskich czynnik ten z powodzeniem wykorzystują osoby pochodzenia pakistańskiego i szerzej – muzułmanie, odwołując się m.in. do związków klanowych i kastowych. Takie zachowania wyborcze są obecne w praktyce Partii Pracy, a o wiele rzadziej – Partii Konserwatywnej i Liberalno-Demokratycznej. Czynnik etniczne są też rzadko wykorzystywane wśród kandydatów czarnoskórych – wywodzących się z Afryki i Karaibów, a także wśród Hindusów. Podobny temat porusza analiza niderlandzkiej praktyki parlamentarnej z lat 2002-2012 pod kątem obecności w pytaniach zgłaszanych przez deputowanych reprezentujących mniejszości kwestii nawiązujących do ich kulturowej, etnicznej czy religijnej odmienności (‘Minority Representatives’ in the Netherlands: Supporting, Silencing or Suppressing?”). W dziale także analiza polityki imigracyjnej Francji za prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego oraz dwa opracowania odnoszące się do udziału kobiet w gremiach partyjnych i parlamentarnych. W trzecim dziale numeru znalazły się trzy bardzo ciekawe, i godne polecenia teksty poświęcone temu zagadnieniu, napisane w formie dialogu z tekstem autorstwa M. Flindera The Problem with Democracy, otwierającym dział. Artykuły dotyczą coraz bardziej odczuwalnego zjawiska rozczarowania demokracją i drastycznego spadku tak poparcia dla niej, jak i zaangażowania społecznego w życie polityczne. Główny tekst odwołuje się zarówno do teorii demokracji opisując jej różne odmiany i modele (kilka wybranych z łącznie ok. 500 sklasyfikowanych w drodze badań), jak i do przejawów i przyczyn najnowszych, negatywnych tendencji. Pozostałe uzupełniają wizję autora częściowo ją popierając, ale także dyskutując z nią. Każde streszczenie byłoby niepotrzebnym spłyceniem wielu ciekawych wniosków, więc zachęcam do lektury. Co istotne, autorzy nie ograniczają się do diagnozy, ale także proponują rozwiązania, które ich zdaniem będą prowadzić do poprawy sytuacji.

rubon348-d3bacStyczniowy numer francuskiego przeglądu konstytucyjno-politologicznego „POUVOIR” (no. 156) w całości poświęcony jest Tunezji. Teksty, których wartość merytoryczną dodatkowo podnosi fakt, że większość z nich napisali autorzy tunezyjscy, poruszają zagadnienia m.in.: problemu konfliktu lojalności i pojednania w rewolucyjnej Tunezji, Źródeł finansowania tunezyjskiej rewolucji, Przebiegu prac i treści nowej konstytucji Tunezji, Debaty nad problemem relacji państwa i religii w Tunezji, Tworzącego się systemu wyborczego, Problemu pluralizmu i kompromisu w tunezyjskiej polityce, Wojska, policji i wymiaru sprawiedliwości we współczesnej Tunezji, Problemu relacji między płciami w warunkach rewolucji, a także ogólnego podsumowania wad i zagrożeń związanych z procesem rewolucyjnym.

PSCGłównym tematem, któremu poświęcono większość łamów 200-stronicowego, styczniowego wydania „PS: POLITICAL SCIENCE & POLITICS” (vol. 49, issue 1) jest nie ustrojowa, ale pedagogiczna problematyka oceny osiągnięć kształcenia i zagadnień związanych z nauczaniem. W numerze znalazły się jednak także kwestie ustrojowe. Tytuł Art of Election zdradza, że chodzi o problematykę wyborów, ale ukazanego z perspektywy, która niezbyt często pojawia się w naukowych analizach. W kolejnych artykułach omówiono kwestie „Wyborów jako spektaklu”, satyrycznych programów telewizyjnych o tematyce politycznej, narracji używanej dla prezentacji polityki w mediach społecznościowych, czy nieautoryzowanego używania w kampaniach piosenek chronionych prawami autorskimi. W numerze zainteresował mnie jeszcze jeden tekst (z innego działu) – Decision Making at the State and Local Level: Does Science Matter?”. Jego autorka podjęła badania nad ustaleniem znaczenia jakie w polityce, szczególnie na nieco niższych niż centralny poziomach odgrywają wyniki badań naukowych dotyczących polityki, wyborów itd.  Odpowiadając na pytanie czy są uwzględniane przez rządzących autorka odpowiada, że tak, ale ich wpływ na proces decyzyjny nie jest decydujący. Proces ten jest bowiem pochodną wielu czynników.

PAR-JournalWśród licznych artykułów opublikowanych w styczniowym numerze „PUBLIC ADMINISTRATION REVIEW” (vol. 76 issue 1) znalazłem trzy interesujące teksty. Pierwszy „The “New” Corruption and the Unhelpful Supreme Court” dowodzi jak trudne do zdefiniowania jest zjawisko korupcji politycznej i jak niewiele pomaga w jego uchwyceniu orzecznictwo Sądu Najwyższego USA, który chcąc uprościć i rozjaśnić tę kwestię jedynie ją skomplikował. Stwierdzeniu, że korupcją polityczną jest wykorzystywanie władzy czy stanowiska publicznego do prywatnych celów – ale także używanie w tym celu statusu „obywatelskiego” — aby podszywając się pod rzecznika interesu publicznego promować korzystne dla siebie tezy, czy rozwiązania — można zarzucić nieścisłość. Sąd Najwyższy próbując je doprecyzować sformułował w 1976 r. w orzeczeniu w sprawie Buckley vs. Valeo opinię, że korupcja polityczna musi opierać się na relacji „coś za coś”. Problem polega na tym, że bardzo często trudno to ustalić. Nieprecyzyjność tego sformułowania grozi uznaniem za korupcję lobbingu, chociaż wydawało się, że po wielu dekadach udało się ustalić różnicę między legalnym i pożytecznym lobbingiem, a szkodliwą i nielegalną korupcją. Jednocześnie definicja pozwala na ominięcie sankcji dotyczących korupcji przez komitety polityczne PAC, które są od wielu lat oskarżane o to, że są sposobem na obejście limitów dotyczących finansowania kampanii oraz korumpowania polityków przez wpływowe grupy interesów. Artykuł „Put Humans in Charge” to ciekawa, miejscami gorzko humorystyczna prezentacja problemu przeregulowania działalności administracji publicznej, która znacząco zaniża jej efektywność z licznymi, negatywnymi konsekwencjami tego faktu. Autor podaje przykłady z praktyki USA kiedy rozbudowane do rozmiarów przekraczających granice absurdu procedury sprawiały nie tylko znaczne opóźnienia w procesie decyzyjnym, ale wręcz okazywały się szkodliwe dla dobra, które miały chronić. Wśród nich przykład pnia, który wpadając do strumienia w stanie New Jersey spowodował powódź w pobliskiej wsi. 2 tygodnie trwały procedury wyrażenia zgody na jego usunięcie. Koszty samych opłat urzędowych wyniosły 12.000 USD. Proces załatwiania pozwoleń na budowę stacji odsalania wody w San Diego rozpoczęty w 2002 r. zakończył się w 2012 wywołując po drodze 14 skomplikowanych problemów prawnych. Budowa zakończyła się i odsalanie rozpoczęło – w 2015, po 13 latach. Autorzy dowodzą, że powodem jest chęć wyeliminowania czynnika ludzkiego i wpisania do każdej procedury jednoznacznych kryteriów podejmowania decyzji. Szczegółowa regulacja miała wyeliminować uznaniowość i stronniczość decydentów nie pozostawiając im praktycznie żadnej swobody decyzyjnej. Efekt jest daleki od zamierzonego. Tymczasem eksperymenty polegające na eliminacji szczegółowych wytycznych i kryteriów na rzecz szerszej swobody decyzyjnej w ramach ogólnie zakreślonych ram i celów przyniosły bardzo dobre rezultaty. W ramach porównania – kiedy w celu podwyższenia standardów w domach opieki wprowadzono szczegółowe uregulowania dotyczące niemal każdego aspektu działania tych instytucji, a ich realizację poddano nadzorowi kontrolerów, pielęgniarki spędzały większość czasu na wypełnianiu procedur (i raportów z ich wykonania) mając znacznie mniej czasu dla  pensjonariuszy co odbiło się negatywnie na poziomie świadczonych usług. Kiedy eksperymentalnie zniesiono regulacje poprzestając na określeniu ogólnych celów, jak – zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju oraz godności i intymności osób starszych, poziom znacząco wzrósł, jak wykazały ankiety wśród pensjonariuszy. Pielęgniarki na własną odpowiedzialność i wedle najlepszej wiedzy realizowały powierzone im zadania. Interesujące jest także opracowanie dotyczą wykorzystywania wyników badań naukowych przez osoby tworzone polityki – rządowe i regionalne („Practical Approaches to Increasing the Utilization of Research”). Obie grupy – urzędnicy i naukowcy – nie darzą się szczególną sympatią. Wydaje się także, że teoretyk nigdy nie zrozumie praktyka i jego badania mają dla praktyka znikome znaczenie, również dlatego, że nie potrafi ich czytać. Recepty autorów to zmiana metodologii prezentacji wyników i częściowo także samych badań i zbliżenie obu środowisk dzięki stałej współpracy. Warsztaty, konsultacje ad hoc, powoływanie wspólnych zespołów roboczych, przekazywanie zapotrzebowania na konkretne badania przydatne praktykom – pozwoli badaczom na lepsze dostosowanie badań do potrzeb zamawiającego, a decydentom na uzyskanie informacji tylko na temat, ściśle według aktualnych potrzeb i  zamawiającego nada badaniom walor większej praktyczności i przydatności.
plcoverjan2014
Na zakończenie kilka słów o styczniowym numerze „PUBLIC LAW”, który wspomnę tylko skrótowo, chociaż zasługuje on na uwagę i lekturę. Nigdy nie wiem, czy ktoś dociera do tego momentu przeglądu, więc schowam tutaj i może któryś z czytelników zareaguje. Zachęcam do lektury ciekawego artykułu na temat sukcesji władzy w razie śmierci brytyjskiego premiera (A temporary occupant of No. 10?). Ciekawe jest także ostrzeżenie, które autor wiele znaczącego tekstu pt. Preliminary Warnings on ‚Constitutional’ Idolatry (Wstępne ostrzeżenie przed konstytucyjnym bałwochwalstwem) kieruje pod adresem zwolenników przyjęcia w Zjednoczonym Królestwie konstytucji pisanej. Autor uważa, że o ile przyjęcie czegoś na kształt „ustawy zasadniczej” może kiedyś okazać się konieczne, nie powinno się nazywać jej konstytucją. Wyraz ten ma w brytyjskiej tradycji i dorobku ustrojowym swoje ustalone znaczenie. Ponadto doczekał się licznych, odmiennych znaczeń w kontynentalnej i amerykańskiej nauce prawa. Przykład „fetyszyzacji” konstytucji USA jest dla autora podstawowym źródłem licznych ostrzeżeń kierowanych do brytyjskich decydentów dotyczących np. niebezpiecznego potencjalnego zaburzenia relacji między organami w ramach unikalnego brytyjskiego systemu rządów, np. z powodu znacznego wzmocnienia roli sędziów, którzy mogliby zyskać władzę nadzorowania działalności ustawodawczej parlamentu i uchylania niekonstytucyjnych ustaw. Trudność w dokonywaniu zmian w konstytucji pisanej również wzbudza obawy autora, który podaje przykład kilku znaczących zmian ustroju Królestwa, które w warunkach konstytucji pisanej wymagałyby jej zmiany. Ze względu na wymogi proceduralne, zmiana taka byłaby trudna lub wręcz niemożliwa do przeprowadzenia, jak w wielu krajach na świecie, co groziłoby w określonych sytuacjach paraliżem konstytucyjnym.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Przegląd periodyków konstytucyjnych (grudzień 2015)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Z przyjemnością odnotowałem, że 20 z 21 głosujących w zakończonej z końcem grudnia sondzie stwierdziło, że przegląd uważa za potrzebny i ciekawy – dlatego będę go nadal prowadził. Dzisiaj zamykam rok wydawniczy – przegląd dotyczy artykułów opublikowanych w ostatnim miesiącu 2015 r. To chyba najdłuższy z dotychczasowych przeglądów, stąd tak długo trwało jego przygotowanie (za co przepraszam). Aż 25 periodyków miało swoje wydania grudniowe, które dokładnie przejrzałem specjalnie dla moich Czytelników.

def09a943kategorie438W tym miesiącu pierwszą część przeglądu, poświęconą polskim periodykom, otwiera jubileuszowe wydanie wrocławskiego „PRZEGLĄDU PRAWA I ADMINISTRACJI” upamiętniające 70-lecie Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. W dwuczęściowym tomie 100. liczącym aż 1496 stron nie mogło zabraknąć opracowań z dziedziny prawa konstytucyjnego. Autorzy, pracownicy Katedry Prawa Konstytucyjnego na czele z jej kierownikiem (i jednocześnie redaktorem naczelnym PPiA), zaprezentowali zróżnicowany wybór tematów z szeroko rozumianej materii konstytucyjnoprawnej: od zagadnień źródeł prawa (Zakładowe układy zbiorowe pracy jako źródło prawa powszechnie obowiązującego — dylematy konstytucyjnoprawne), przez analizy prawnoporównawcze (Konstytucjonalizacja obowiązków jednostki w państwach Ameryki Łacińskiej może być wzorem do naśladowania?; Europejskie źródła konstytucyjnego federalizmu północnoamerykańskiego) po szczegółową analizę dogmatycznoprawną (Powoływanie Administratora Bezpieczeństwa Informacji jako zasada bezpiecznego przetwarzania danych na gruncie ustawy o ochronie danych osobowych). Chociaż znani i uznani w środowisku autorzy gwarantują wysoki poziom wszystkich opracowań, ja chciałbym zwrócić szczególną uwagę czytelników na tekst poświęcony regulacji obowiązków konstytucyjnych w Ameryce Południowej. To rzadko poruszany w literaturze temat, zasługujący na szersze opracowanie, dlatego cieszy fakt jego podjęcia chociażby w bardziej umiarkowanej pod względem objętościowym formie. Analiza autora artykułu, K. Complaka (biegłego znawcy ustrojów Ameryki Południowej), jest krytyczna wobec aktualnego kształtu tamtejszej regulacji obowiązków konstytucyjnych. Jego zdaniem regulacja ta jest jednocześnie (w zależności od omawianego aspektu) zbyt ogólna czy szeroko zakrojona lub zbyt szczegółowa. Padają ciekawe przykłady na poparcie krytycznej oceny. Autor krytykuje przede wszystkim brak realizmu ustrojodawców, którzy nakładają obowiązek wyborczy nie określając żadnej sankcji za jego niespełnienie, czy formułują szerokie katalogi kilkudziesięciu obowiązków, wśród których pojawią się tak ogólne wymogi, jak: „zachowanie dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego, a także troska o dobro publiczne”, czy tak szczegółowe jak obowiązek uczestniczenia w dniach i godzinach określonych przez władze miejskie właściwe dla miejsca zamieszkania w szkoleniach obywatelskich i wojskowych” (Meksyk).

ppkNumer 6 (28) „PRZEGLĄDU PRAWA KONSTYTUCYJNEGO” (gratuluję uzyskania aż 9 pkt. wg najnowszego rankingu MNiSW) jest wydaniem angielskojęzycznym. To najnowszy pomysł Redakcji pisma, który ma się stać regułą. Odtąd zawsze ostatni, 6 numer z danego roku będzie w całości obcojęzyczny. Redakcja zamierza również zapraszać do udziału w takim tomie autorów zagranicznych. Już w omawianym numerze pisma są 4 takie teksty autorów węgierskich. Dotyczą one: orzecznictwa ETPCz w sprawach dotyczących mniejszości romskiej; przewodniczących węgierskiego Królewskiego Sądu Administracyjnego w latach 1897-1930; zasad powoływania i odwoływaniu sędziów na Węgrzech w świetle konstytucyjnych wątpliwości wokół ustanowionych, nowych procedur na ten temat oraz porównawczej analizy polskiego i węgierskiego prawa wyborczego (w sensie przedmiotowym) z lat 20. XX w. Polsce autorzy wzbogacili zestaw poruszonych tematów o zagadnienia dotyczące głównie polskiego ustroju: postulatu dobrej administracji w polskiej konstytucji z 1997 r., polskiego kształtu referendum z inicjatywy obywateli; samodzielności finansowej gmin w Polsce; konstytucyjnych aspektów relacji między organami władzy w odniesieniu do sił zbrojnych; wyrażonych w konstytucji modeli i zasad finansowania partii politycznych;  konstytucyjnych zasad ochrony środowiska w Polsce; strategii wyborczych zastosowanych w przeszłości przez partie Unia Wolności i Demokraci.pl; zmiany systemu rządów w Polsce na system kanclerski; aksjologii polskiej konstytucji z 1997 r. Zawarte w numerze analizy ustrojów państw obcych obejmują: wybrane aspekty formowania rządu mniejszościowego w Zjednoczonym Królestwie w warunkach hung parliament, oraz krytykę klasycznego podziału europejskich konstytucji wedle kryterium trybu zmiany na sztywne i elastyczne. Ponadto w numerze tradycyjnie: relacje z konferencji i kronika naukowa dotycząca procedur awansowych w środowisku konstytucjonalistów i politologów.
Podejrzewam, że dla polskiego czytelnika najciekawsze będą opracowania zagranicznych autorów, ponieważ dotyczą mniej znanych w Polsce faktów dotyczących zagadnień węgierskiego ustroju. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim artykuł dotyczący głośnej reformy systemu powoływania sędziów na Węgrzech, która wzbudziła zróżnicowane reakcje oraz dyskusję w kraju i zagranicą. Na jej temat wypowiedziała się m.in. Komisja Wenecka, która przedstawiła bardzo krytyczną opinię. Oficjalnym celem dwóch uchwalonych w 2011 r. ustaw miało być zapewnienie większego profesjonalizmu w sprawowaniu władzy sądowniczej na Węgrzech. Zarzuty, częściowo uzasadnione zdaniem autora artykułu, dotyczyły dotychczasowej procedury powoływania sędziów, która sprzyjała zamykaniu się środowiska sędziowskiego i dużej uznaniowości w dopuszczaniu do wykonywania zawodu. Wśród konkretnych postanowień reformy można wymienić zmiany w systemie oceny kandydatów na sędziów oraz ocenę okresową dokonywaną co 3 lata. Negatywna ocena skutkuje złożeniem z funkcji sędziego w ciągu miesiąca. Największe zastrzeżenia wzbudziło obniżenie wieku emerytalnego sędziów z 70 do 62 lat, a także zastąpienie Sądu Najwyższego nową „Kurią”, które skutkowało m.in. wygaśnięciem mandatu Prezesa Sądu. Oba rozwiązania zaskarżono, odpowiednio – do Trybunału Sprawiedliwości UE oraz do węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, które częściowo podzieliły negatywne oceny wnioskodawców. Autor w podsumowaniu doceniając zalety nowych rozwiązań, które wyeliminowały wiele z krytykowanych zjawisk, zastrzega jednocześnie, że gwałtowność i zakres zmian wprowadzonych przez większość rządzącą osłabiła zaufanie sędziów do władzy ustawodawczej i wykonawczej oraz zmniejszyło gwarancje niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów.

panstwo-i-prawoW grudniowym „PAŃSTWIE I PRAWIE” znajdziemy dwa artykuły z pogranicza prawa konstytucyjnego i innych dziedzin prawa. Pierwszy, poświęcony konstytucyjnym aspektom praw autorskich odnosi się do dwóch orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zgodności z Konstytucją sankcji cywilnych i karnych przewidzianych w ustawie z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W sprawie z wniosku Prokuratora Generalnego (K 13/15), Trybunał uznał, że zaskarżony przepis art. 115 ust. 3 wskazanej ustawy, przewidujący sankcję grzywny albo pozbawienia wolności do roku z tytułu naruszenia praw autorskich lub pokrewnych jest zgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji. Kilka miesięcy później na podstawie skargi konstytucyjnej spółki UPC Polska Sp. z o.o. (SK 32/14) Trybunał podzielił zawarty w nie zarzut, że sankcja trzykrotności stosownego wynagrodzenia w razie zawinionego naruszenia autorskich praw majątkowych jest niezgodna z art. 64 ust. 1 i 2 w zw. z art. 31 ust. 3 i w zw. z art. 3 Konstytucji. Artykuł jest w rzeczywistości rozbudowaną glosą do obu orzeczeń, w której autorzy, częściowo aprobując, częściowo krytykując analizują wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego zawarte w uzasadnieniach do obu orzeczeń. Drugi artykuł grudniowego „PiP” jest zapisem debaty na temat Wymiarów równości a wymiaru sprawiedliwości. Debata odbyła się w marcu 2015 r. w Warszawie w Pałacu Staszica z udziałem: prof. Karola Modzelewskiego, prof. Andrzeja Walickiego, prof. Stanisława Waltosia i dr. hab. Ryszarda Piotrowskiego. Tekst jest zapisem wystąpień dwóch ostatnich dyskutantów. Pozostałe opublikowano w poprzednich numerach pisma.

4a7115dacf6fe6a138f6e606e53867dcZ dużym zainteresowaniem sięgnąłem po drugi w tym roku numer „STUDIÓW WYBORCZYCH” (Tom 20). Znajdziemy w nim trzy godne uwagi artykuły. Autorka pierwszego opracowania (A. Rakowska-Trela) poświęconego prawom wyborców w kampanii wyborczej, odnalazła cały zestaw takich praw. Zaliczyła do nich prawa: do artykułowania swoich potrzeb i poglądów, do prowadzenia agitacji wyborczej, oraz – zaliczone do szerszego prawa do podjęcia wolnego od emocji, przemyślanego, „dobrze poinformowanego” wyboru spośród rywalizujących ugrupowań i kandydatów, praw: do uzyskiwania informacji na temat rywalizujących osób i ugrupowań oraz do podjęcia decyzji wyborczej w spokoju. W tekście wskazano źródła tych praw, ich treść i istotę oraz sformułowano postulaty de lege ferenda. Autor drugiego artykułu (P. Uziębło) analizuje zasady zgłaszania kandydatów w wyborach do Sejmu i Senatu pod względem ich zgodności ze standardami demokratycznymi, a w warstwie szczegółowej – jakości i spójności regulacji oraz zasadności przyjętych rozwiązań z punktu widzenia założonych celów. Ogólnie pozytywnej ocenie tego obszaru polskiego prawa wyborczego towarzyszą ciekawe uwagi krytyczne. Wśród nich warto wymienić wątpliwości autora dotyczące zasadności obowiązku poparcia kandydatur deputowanych podpisami stosunkowo wysokiej liczby wyborców. Jego zdaniem wymóg ten ogranicza możliwość wysuwania kandydatów przez mniejsze komitety. Tym samym argumentem autor uzasadnia negatywną ocenę obowiązku zgłoszenia co najmniej tylu kandydatów ile w danym okręgu występuje mandatów. Opisane wymogi skutecznie utrudniają, o ile wręcz nie uniemożliwiają udział w wyborach tzw. kandydatów niezależnych. Trzeci tekst traktuje o znanej również w Polsce na poziomie lokalnym, ale niesłusznie zaliczonej przez polskiego ustawodawcę do referendów, oryginalnej instytucji demokracji bezpośredniej jaką jest recall election, czyli możliwość odwołania osoby pochodzącej z wyborów powszechnych z urzędu z woli wyborców wyrażonej w drodze głosowania. Artykuł A. Młynarskiej-Sobaczewskiej analizuje regulację obowiązującą w poszczególnych stanach – na poziomie lokalnym (samorządowym) i centralnym (dotyczącym organów szczebla ogólnostanowego). Ponadto w numerze – recenzja.

PS 5 2015_viewZ końcem roku ukazał się również ostatni w cyklu rocznym numer „PRZEGLĄDU SEJMOWEGO” (nr 6/131). Do jego lektury nie trzeba namawiać żadnego konstytucjonalisty. Numer otwiera artykuł godny polecenia nie tylko z powodu nazwiska autora (P. Sarnecki), ale także ciekawej tematyki Immunitetu posłów i senatorów w radach pozaparlamentarnych”. Tytułowe rady to wg autora „organy władzy publicznej określane w przepisach jako ‚rady’, wyposażone w konstytucyjne lub ustawowe kompetencje, w skład których wchodzą posłowie i senatorowie, wybierani tam przez określone w prawie podmioty (nie zawsze przez izby parlamentarne) i nietracący mandatu z powodu takiej desygnacji”. Jak pisze autor, funkcjonowanie wskazanych organów o mieszanym (parlamentarnym i nieparlamentarnym) składzie rodzi wiele pytań, przede wszystkim o dopuszczalność ich powoływania i o status, jaki w tych organach zajmują parlamentarzyści. Kluczowe na tym tle pytanie szczegółowe dotyczy kwestii, czy działalność podejmowana przez posłów i senatorów w ramach rady wchodzi w zakres „wykonywania mandatu”, o którym mówi art. 105 ust. 1 Konstytucji oraz stosowne przepisy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, a więc czy posłowie dysponują podejmując taką działalność uprawnieniami wynikającymi ze wspomnianej ustawy, na czele z immunitetem materialnym. Do takich rad autor zalicza Radę Ministrów, Krajową Radę Sądownictwa, Krajową Radę Prokuratury, Radę Ochrony Pracy i Radę Służby Cywilnej omawiając podobieństwa i różnice w ich składzie i charakterze prawnoustrojowym, a także funkcje i zasady powoływania ich poselskich lub senatorskich członków. W konkluzjach autor stwierdza, weryfikując zarysowane we wstępie hipotezy badawcze, że posłowie i senatorowie mogą wchodzić w skład różnych organów kolegialnych mających charakter rad, jak wymienione wyżej, czy inne (np. Państwowa Rada Ochrony Przyrody czy Rada Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa). Wyjątki dotyczą przypadków, kiedy udział ten jest z jakichś powodów wyłączony (dotyczy to zdaniem autora np. Rady Legislacyjnej przy Prezesie RM). Posłom i senatorom wchodzącym w skład rad nie należy przypisywać działania w zakresie sprawowania mandatu parlamentarnego, ponieważ ani w ich powołaniu, ani funkcjonowaniu żadnej roli nie odgrywa czynnik parlamentarny. Ponadto, parlamentarzystom,  których udział w składzie rad jest obowiązkowy i wynika z ustawy nie może być przypisywany charakter reprezentantów Sejmu czy Senatu, a więc nie wyrażają oni woli reprezentowanego podmiotu. Odpowiedzialność za działalność w ramach rady parlamentarzyści ponoszą w trybie ustalonym dla wszystkich członków danego organu kolegialnego, a nie przed macierzystą izbą parlamentarną. W zakresie obejmującym działania w tym organie nie przysługuje im także immunitet materialny, chyba, że dowiedzionoby, że są to działania stanowiące „wykonywanie innych obowiązków parlamentarzystów”.
Oprócz ciekawych wniosków wynikających z analizy prawie zupełnie pomijanego przez doktrynę obszaru ustrojowego działalności rad z udziałem posłów i senatorów, autor zawarł w swoim artykule wiele ciekawych twierdzeń, z których jedno uważam za zasługujące na szczególne dostrzeżenie i wręcz frapujące:
W odniesieniu do członkostwa posłów w Radzie Ministrów, autor stwierdził, że pomimo tego, iż ani w konstytucji, ani w ustawie nie określono liczebności tego organu, czy obowiązku powołania w jego skład jakiejś minimalnej liczby posłów (senatorów) ani określonej proporcji posłów, senatorów i nieparlamentarzystów, to ze względu na fakt, że zgodnie z zasadami systemu parlamentarnego, w Konstytucji RP nie wprowadzono zasady podziału władzy w jej aspekcie personalnym – niepowołanie do składu Rady Ministrów ani jednego posła lub senatora oraz powołanie na prezesa RM osoby niebędącej parlamentarzystą – byłoby posunięciem niezgodnym z konstytucją. O ile pierwsza teza jest na tle polskiego piśmiennictwa tak słuszna, jak rzadka, o tyle druga jest wręcz rewolucyjna.
Drugi, stricte konstytucyjny artykuł numeru poświęcono instytucji kontrasygnaty decyzji prezydenta z perspektywy ustroju Republiki Czeskiej. Autor (K. Skotnicki), wybitny znawca czeskiego ustroju, przeprowadził szeroką analizę zakresu uprawnień czeskiego prezydenta na tle rozwiązań historycznych. W konkluzji stwierdza, że przy wielu podobieństwach do regulacji międzywojennych, współczesna prezydentura uległa w Czechach wzmocnieniu poprzez wyposażenie jej w prerogatywy, a więc akty urzędowe nie wymagające podpisu członka rządu. Co ciekawe – kontrasygnata może nastąpić z powodzeniem po wydaniu decyzji przez prezydenta, a ponadto uzyskanie kontrasygnaty nie zwalnia prezydenta z odpowiedzialności za zdradę stanu.
Na uwagę zasługuje z pewnością także tekst M. Serowańca, na temat Parlamentarnych komisji do spraw europejskich i ich roli w unijnej sferze aktywności organów państwa”. Autor w 2014 r. obronił pracę doktorską poświęconą tej tematyce, co gwarantuje, że artykuł prezentuje najświeższy stan wiedzy na omawiany temat, a autor jest jego niewątpliwym znawcą. W dziale Varia omówienie austriackiego, estońskiego, niemieckiego i indyjskiego orzecznictwa na interesujący temat konstytucyjności regulacji umożliwiających głosowanie elektroniczne. Poza tym, w numerze jeszcze artykuły z pogranicza prawa konstytucyjnego, karnego i międzynarodowego, a także jak zwykle – glosy, opinie prawne, recenzje i noty.

2015_4Ostatni w tym roku numer „RUCHU PRAWNICZEGO, EKONOMICZNEGO I SOCJOLOGICZNEGO” (4/2015), zawiera dwa interesujące teksty z pogranicza prawa konstytucyjnego i teorii prawa. J. Mikołajewicz przedstawia podstawowe związki między tzw. prawem intertemporalnym a zasadą państwa prawnego. W opinii autora, zasada państwa prawnego chroni trzy podstawowe wartości łączące się z zagadnieniami intertemporalnymi: wolność człowieka, pewność prawa oraz stanowiące przejawy: jasność i przejrzystość prawa chronione przez zasadę poprawności legislacyjnej. W konkluzji autor stwierdza, że „zasada państwa prawnego jest podstawowym wyznacznikiem prawnej poprawności decyzji prawodawczej co do stanowienia regulacji intertemporalnych, podstawową jej funkcją jest zaś ochrona jednostki przed nielegitymowanymi działaniami organów władzy publicznej”. Drugi artykuł pod intrygującym tytułem Dobór ekwiwalentnych rozwiązań prawnych w procesie transplantacji prawa dotyczy zagadnienia, w jaki sposób badania prawnoporównawcze mogą przyczynić się do skutecznej transplantacji rozwiązań prawnych. Artykuł koncentruje się na wstępnym etapie badania komparatystycznego, w którym prawnik komparatysta dokonuje wyboru ekwiwalentnych rozwiązań prawnych. Kluczowe znaczenie ma tutaj poprawne tłumaczenie, które w badaniach komparatystycznych powinny cechować się szczególną specyfiką. W szczególnej sytuacji, gdy brakuje ekwiwalentu funkcjonalnego i nie ma obiektywnej możliwości przetłumaczenia takiego terminu, powinien decydować kontekst i cel badania prawnoporównawczego. W ten sposób będzie ono pośrednio wpływać na kształt nowej instytucji przenoszonej z innego systemu prawnego, czyli tzw. „transplantu prawnego”.

journal1447918603_FRONTObserwacja najnowszych trendów w nauce prawa konstytucyjnego i naukach politycznych prowadzi do wniosku, że znacznie osłabła atrakcyjność badawcza nie tylko Europa Środkowo-Wschodniej, ale także Ameryki Południowej. Zauważamy swoistą modę na badania dotyczące Azji (Dalekiego Wschodu) i Afryki. W tym kontekście warto zapoznać się z artykułem opublikowanym w grudniowym wydaniu „AFRICAN JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE AND INTERNATIONAL RELATIONS” (vol. 9, nr 12). Autor tekstu zatytułowanego Democratization and armed conflicts in post-cold war Africa (1989-2012)” (Demokratyzacja i konflikty zbrojne w pozimnowojennej Afryce) stawia dwa pytania: w jakim stopniu Afryka uległa demokratyzacji po zakończeniu tzw. zimnej wojny oraz – w jakim stopniu proces demokratyzacji wpłynął na wzrost ilości konfliktów zbrojnych na kontynencie afrykańskim. Odpowiedź na drugie pytanie, które części czytelników może się wydać kontrowersyjne jest generalnie negatywna, czyli autor nie widzi związku między dwoma wskazanymi zjawiskami. W warstwie szczegółowej A. M. Ratsimbaharison stwierdza jednak, że tytułowe konflikty zbrojne po 1989 r. mogą być częściowo konsekwencją niektórych przejawów procesu demokratyzacji. Wśród nich wskazał wpływ jaki demokratyzacja wywarła na pogłębienie podziałów społecznych, mobilizację polityczną grup zbrojnych i intensyfikację walki o władzę pomiędzy liderami politycznymi i społecznymi, która mogła przybrać charakter militarny.

1Grudniowe wydanie „CONSTITUTIONAL POLITICAL ECONOMY” (vol. 26, issue 4) zawiera tekst, który z pewnością wzbudzi dyskusję, a może nawet oburzy apologetów demokracji bezpośredniej, ku radości jej przeciwników. Z pewnością zasługuje na lekturę. Autorzy artykułu „Does direct democracy make for better citizens? A cautionary warning based on cross-country evidence” postanowili zweryfikować twierdzenia o licznych zaletach instytucji demokracji bezpośredniej, które zgodnie z powszechnym przekonaniem mają pozytywny wpływ na skuteczność polityk państwowych, jakość rządu i tzw. „dobrą administrację”, a nawet na wzrost gospodarczy. Uważa się nawet, że demokracja bezpośrednia wpływa korzystnie na partycypację obywatelską oraz stosunek obywateli do polityki. Badania przeprowadzono na bardzo szerokim materiale analitycznym. Objęły one stan i zmiany w zakresie opisywanych wartości i zjawisk w okresie dekady 1996-2005, w aż 94 państwach świata. Z ogólnej konkluzji wynika, że nie istnieje związek pomiędzy istnieniem i zakresem demokracji bezpośredniej w danym kraju, a opisanymi wyżej pozytywnymi zjawiskami. Wnioski szczegółowe, do jakich doszli autorzy, świadczą ich zdaniem o tym, że frekwencja wyborcza w państwach z rozwiniętą demokracją bezpośrednią (w sferze tylko regulacji lub także praktyki) wcale nie jest wyższa niż w pozostałych krajach. W przeciwieństwie do dotychczasowych badań okazało się, że w krajach o rozwiniętych instytucjach demokracji bezpośredniej obywatele nie wykazują większego zainteresowania polityką i wykazują wręcz niższe zaufanie do rządu i partii politycznych, ale za to wyższe do parlamenty. Autorzy uznają wręcz za wątpliwą tezę, że rozwinięta demokracja bezpośrednia stwarza lepszych (bardziej zaangażowanym, świadomych) obywateli. Amatorów prawa wyborczego zainteresuje z pewnością artykuł Endogenous voting weights for elected representatives and redistricting poświęcony systemowi głosów wewnętrznie ważonych. Zdaniem autorów (które uzasadniają przedstawiając szczegółowe wyliczenia i wzory) jest to metoda umożliwiająca redukcję, a nawet eliminację deformujących efektów gerrymanderningu.

1289394295W grudniowym numerze DER STAAT dwa ciekawe teksty dotykające materii prawa konstytucyjnego. W pierwszym („Widerstandsrecht und demokratische Selbstbestimmung„) autorzy analizują instytucję obywatelskiego prawa do oporu i jej miejsce w demokratycznym państwie prawa. Poddają krytyce jej proste zestawianie z „obywatelskim nieposłuszeństwem„, które co do zasady polega na naruszaniu prawa. Uważają, że prawo do oporu powinno być zagwarantowane konstytucyjnie w odpowiednich formach, a przez to zgodne z prawem, a ponadto podlegać stałej ewolucji i rozwojowi dostosowując się do różnych typów i ośrodków władzy. Jako przykład przywołują bardzo ciekawy problem prawa do oporu wobec decyzji ponadnarodowych organów władzy. Drugi tekst („Bewältigung gravierenden Unrechts im demokratischen Rechtsstaat. Verfassungsrechtliche Grenzen der legislativen Kassation von rechtskräftigen Strafurteilen„) odwołuje się do ciekawego problemu „legislacyjnej kasacji niesprawiedliwych wyroków„. Na przykładzie problemu regulacji prawnej z dawnego NRD i RFN dotyczącej homoseksualizmu i zapadłych na tej podstawie wyroków skazujących za akty homoseksualne, autorzy analizują problem dopuszczalności rehabilitacji skazanych aktem parlamentu, przywołując słynną rezolucję Bundesratu z lipca 2015 r. Jest to ciekawy problem teoretyczny i praktyczny dotyczący relacji między zasadą podziału władzy, ochrony godności człowieka oraz państwa prawa i sprawiedliwości społecznej.

box_dq-numero_2015_15-2Wiodącym tematem najnowszego numeru (15/2) włoskiego „DIRITTO & QUESTIONI PUBBLICHE” jest dyskryminacja oparta na kryterium płci – zarówno ta faktyczna, jak i „wyrównawcza”. Na numer składają się  teksty prezentujące feministyczny punkt widzenia. Autorki (zapewne nieprzypadkowo wszystkie artykuły w numerze napisały kobiety) analizują różne przejawy dyskryminacji w prawie i praktyce włoskiej dochodząc do ciekawych, czasami  zaskakujących konkluzji, jak ta, że włoska konstrukcja urlopu rodzicielskiego wbrew pozytywnym ocenom w innych krajach, służy utrwaleniu tradycyjnej roli kobiet, z czego autorka czyni jej zarzut. Ponadto o dyskryminacji kobiet w związkach zawodowych i układach zbiorowych pracy, o feministycznej jurysprudencji, o braku pełnego rozdziału państwa i kościoła we Włoszech jako przeszkodzie w ustanowieniu pełnej równości i zniesienia dyskryminacji ze względu na płeć i o kastracji jako przykładzie i źródle dyskryminacji kobiet. W numerze ponadto kilka tekstów poświęconych działalności i genezie Boko Haram i innych grup o charakterze terrorystycznym w Afryce.

ejl2015W grudniu ukazał się również nowy numer ELECTION LAW JOURNAL, a w nim ciekawy zestaw artykułów pogrupowanych w trzech działach. Pierwszy dotyczy w całości praktyki gerrymanderingu i składa się z trzech tekstów. We wszystkich autorzy próbują stworzyć optymalną metodę wykrywania opisanej deformacji wyborczej stosowanej przez decydentów politycznych w celu polepszenia swoich wyników wyborczych. Co istotne, nie każda modyfikacja granic okręgów wyborczych i liczby przydzielanych mandatów ma manipulatorski, służący jednej partii charakter. Powody mogą być neutralne, a nawet pozytywne (poprawa wyników grup mniejszościowych). Rzecz w tym, aby walka z nieuczciwymi praktykami wyborczymi, do których należy gerrymanderning, nie przyniosła wyniku odwrotnego do zamierzonego. Interesująca jest również analiza wyników wyborów w jednomandatowych okręgach w warunkach istnienia dwóch dużych, dominujących partii. Pozostałe teksty odnoszą się do amerykańskich wyborów, ale mają także częściowo uniwersalny charakter. Tytułem przykładu wskazuję dwa teksty. W pierwszym poddano analizie wpływ wprowadzenia w Illinois skanowania przez wyborcę karty do głosowania w celu oddania głosu z dźwiękowym powiadamianiem, że proces rejestracji karty zakończył się niepowodzeniem, na liczbę nieważnych głosów. Drugi dotyczy ustanowienia w Connecticut subsydiów dla kandydatów-debiutantów, aby zachęcić ich do zgłoszenia swojej kandydatury w wyborach. Problem selekcji negatywnej kandydatów w wyborach do legislatur stanowych jest coraz poważniejszym problemem w USA.

38c07ce6hlrGrudniowe wydanie HARVARD LAW REVIEW (vol. 129 no. 2) zawiera studium z pogranicza prawa konstytucyjnego i administracyjnego (bardziej w amerykańskim niż europejskim rozumieniu tego drugiego), a także częściowo innych nauk społecznych, dotyczące agencji rządowych (Intra-Agency Coordination). Temat ten również w Polsce wzbudza zainteresowanie i również w Polsce cierpi na deficyt pogłębionych analiz naukowych. Autorka (J. Nou) analizuje procesy zachodzące wewnątrz agencji, a także relacje międzyagencyjne. Stosuje niespotykaną dotąd optykę badań analizując agencje rządowe przez pryzmat ich szefów. Dzięki temu możemy poznać charakterystyczne zachowania i zjawiska, jak delegowanie zadań, odpowiedzialności i ryzyka; zwiększanie skuteczności agencji poprzez odpowiednie zarządzanie jej zasobami; ustalanie wewnętrznej organizacji agencji czy sposoby skutecznego lawirowania między organami władzy mającymi nierzadko odmienne interesy i próbującymi wywierać wpływ na działalność agencji. Pomimo, że ukazano wyłącznie specyfikę wygranych amerykańskich agencji, które funkcjonują w określonych warunkach prawno-ustrojowych, wiele dostrzeżonych zjawisk ma bardziej uniwersalnych charakter i lektura powinna zainteresować badacza europejskiego. Jeżeli nie jako wzór o charakterze metodologiczno-konstrukcyjnym, zawierający wskazówki jak można by przeprowadzić podobne badania dotyczące polskich agencji rządowych, to chociażby jako źródło dotąd praktycznie nieznanych informacji o amerykańskiej administracji. Duża liczba różnych agencji, złożoność ich struktury i skomplikowana pozycja ustrojowa znacznie utrudniają przeprowadzenie badań. Pionierskie wskazówki są cenną pomocą dla autora, który chciałbym się podjąć podobnego dzieła badawczego dotyczącego polskich agencji.

iclOstatni numer „VIENNA JOURNAL OF INTERNATIONAL CONSITUTIONAL LAW” z 2015 r. (nr 4/2015) zawiera m.in. ciekawą, krytyczną analizę współczesnego kształtu brytyjskiej koncepcji suwerenności parlamentu, szczególnie w odniesieniu do relacji między władzą ustawodawczą i sądowniczą („Parliamentary Sovereignty – A Doctrine Unfit for Purpose„). Ta druga, w warunkach systemu common law, posiada realne uprawnienia prawotwórcze, które wykonuje niezależnie od parlamentu. Na dodatek, decyzje sądów brytyjskich często uzasadniając określoną interpretację przepisów wywodzą ją z zasady supremacji parlamentu. W ten sposób podtrzymują fikcję nadrzędności parlamentu, podczas gdy w rzeczywistości podejmują swoje decyzje autonomicznie, bez względu na tę zasadę. Drugi artykuł w numerze dotyczy roli, jaką w procesie tworzenia ustaw zasadniczych odgrywają tradycje konstytucyjne, a dokładniej – teksty poprzedniej konstytucji. Autor analizuje zjawisko, które określa jako „restauracja konstytucyjna„, czyli tworzenie nowej konstytucji na motywach, czy w oparciu o starą. Takie podejście, jakkolwiek niezgodne z popularnym poglądem o postępowości konstytucji, których autorzy spoglądają w przyszłość, a nie za siebie, jest zdaniem autora nie tylko uprawnione, ale także istnieje wiele przykładów jego zastosowania, np. w krajach postkomunistycznej Europy („Restoration Constitution-Making„). Ponadto analiza kilku najnowszych orzeczeń trybunałów konstytucyjnych Austrii i Rumunii, a także sprawy Obergefell v Hodges, w której SCOTUS (Sąd Najwyższy USA) orzekł większością 5 do 4, że przepisy stanowe, które odmawiają osobom tej samej płci zawierania związków małżeńskich jest niezgodne z 14. poprawką do konstytucji USA. Oba artykuły zawierają krytykę zdań odrębnych (uznających, że zakaz zawierania związków małżeńskich przez osoby tej samej płci jest zgodny z konstytucją).

PPSGrudniowy numer amerykańskiego „PERSPECTIVES ON POLITICS” (vol. 13 issue 4), zawiera co najmniej dwa interesujące artykuły, na które chciałbym zwrócić uwagę czytelników. Pierwszy („Ripples from the First Wave: The Monarchical Origins of the Welfare State„)porusza problem poruszany dość rzadko, ale jednocześnie coraz częściej w literaturze konstytucyjnej i politologicznej (także amerykańskiej). Tezą artykułu jest monarchiczna geneza zasady państwa dobrobytu. Autorka wychodząc od idei państwa jako rodziny (dodajmy: promowanej już przez Arystotelesa, chociaż potem wypartej przez ideę umowy społecznej forsowanej m.in. przez J.J. Rousseau) doszukuje się korzeni zinstytucjonalizowanej pomocy państwa dla potrzebujących – chorych, rannych, starych, niedołężnych itd. – w roli monarchy jako ojca narodu opiekującego się swoimi poddanymi. Ankiety przeprowadzane wśród społeczeństw państw monarchicznych dowodzą przywiązania do tej roli król i dostrzegania rodzinnego charakteru państwa jako cechy charakterystycznej monarchii. Główną rolę monarchów obywatele takich państw widzą w spajaniu narodu jako rodziny. Nawet państwa republikańskie, które zerwały z rządami monarchicznymi, ustanowiły świętem narodowym symboliczną datę zniesienia monarchii i do dzisiaj ją obchodzą, co jest zdaniem autorki refleksem monarchicznych tradycji. E McDonagh krytycznie postrzega narrację liberalną, która genezę współczesnych państw upatruje w zniszczeniu dawnego porządku i zastąpieniu idei narodu jako rodziny, koncepcją liberalną społeczeństwa jako zbioru jednostek. Jej zdaniem przeczą temu fakty wskazane w artykule (i częściowo tutaj przywołane). Drugi artykuł (Organizations and the Democratic Representation of Interests: What Does It Mean When Those Organizations Have No Members?) autorstwa aż 6 badaczy dotyczy udziału różnych organizacji w demokratycznym procesie decyzyjnym. Analiza odnosi się konkretnie do organizacji pozbawionych członkostwa. To stosunkowo nowe zjawisko podważa utrwalony pogląd o tym, że grupy nacisku tworzą głównie jednostki połączone wspólnym interesem. Prowadzi to do zadania pytania o to, czy proces decyzyjny nadal ma charakter demokratyczny i czy udział w nim różnych autorów jest sprawiedliwy i równy.

coverW grudniowym „POLITICAL STUDIES” (vol. 63 issue 5) również odnajdziemy wiele interesujących opracowań. Wśród nich tekst („Is Populism an Ideology? A Refutation and a New Perspective”), który odnosząc się krytycznie do dotychczasowego podejścia nauk społecznych do populizmu, proponuje nową optykę w spojrzeniu na to zjawisko, a wręcz ideologię, aby poddać go analizie i studiom w niespotykany dotąd sposób. Inna, ciekawa analiza („A Pragmatist Defence of the Ban on Torture: From Moral Absolutes to Constitutive Rules of Reasoning”) proponuje rezygnację z analiz opartych na przyjmowaniu wartości absolutnych i stosowaniu aksjomatów moralnych jako argumentów w dyskusji na temat kontrowersyjnych problemów prawnych i politycznych (np. dopuszczalności tortur), na rzecz podejścia pragmatycznego i racjonalnego. Zdaniem autora zmiana metody nie musi prowadzić do zmiany ostatecznej konkluzji, a pozwala na pełniejszą analizę problemów. Rozważania prowadzi na przykładzie tortur, których zakaz uzasadnia w sposób dalece bardziej wszechstronny od prezentowanego przez absolutystów. Autor trzeciego z wybranych przeze mnie tekstów („State-Building, Informal Governance and Organised Crime: The Case of Somali Piracy”) stawia tezę, że współczesne piractwo, podobnie jak mafie, gangi, wspólnoty klanowe i grupy powstańcze są formą rządów w rozumieniu nauk politycznych, tak jak państwa, a nawet mogą mieć państwowotwórczy charakter.
produktbilde_coverimage_journal_of_public_admin2_3Grudniowe wydanie „PUBLIC ADMINISTRATION” (volume 93, issue 4) zawiera aż 20 artykułów. Połowa z nich jest pokłosiem sympozjum naukowego na temat polityki globalnej i ponadnarodowej administracji. Druga połowa to artykuły dotyczące różnych problemów z dziedziny tytułowej administracji publicznej. Z tego numeru wybrałem trzy artykuły. W części pokonferencyjnej moją uwagę zwróciły dwa teksty. Pierwszy („Protecting Private Transnational Authority Against Public Intervention: Fifa’s Power Over National Governments”) został poświęcony wyjątkowej pozycji, jaką osiągnęła FIFA, czyli Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej. Ta prywatna organizacja o charakterze ponadnarodowym skutecznie forsuje swoją wolę w relacjach z suwerennymi państwami, używając w tym celu cennego argumentu, jakim są jej uprawnienia dotyczące kontroli nad międzynarodowymi rozgrywkami piłki nożnej, prawami do transmisji medialnych i gadżetów promocyjnych. Drugi tekst („EU Budget Support As A Transnational Policy Instrument: Above And Beyond The State?„) analizuje wykorzystywanie przez Unię Europejską jej budżetu dla wspierania budowy systemu  ponadnarodowych instytucji szeroko rozumianej administracji różnego typu (o mieszanym składzie narodowym i tylko pośrednio politycznych, jak np. eksperckie ciała doradcze) i przyczyniania się w ten sposób do sukcesywnego postępu procesów integracyjnych. W drugiej części numeru moją uwagę zwrócił artykuł („Determinants Of Organizational Mediatization: An Analysis Of The Adaptation Of Swedish Government Agencies To News Media”), który analizuje wpływ mediów i czynniki wpływające na skuteczność tego wpływu na agencje rządowe na przykładzie Szwecji. Badania dowiodły między innymi, że za skuteczność wpływu nie odpowiadają głównie same media, ale adresat ich działań, a więc w pierwszym rzędzie osoba szefa agencji. Zawodowi menedżerowie są o wiele mniej podatni na wpływy mediów i lepiej sobie z nimi radzą prowadząc aktywną i zaangażowaną politykę medialną, podczas gdy wyspecjalizowani fachowcy w danej dziedzinie, którą zajmuje się agencja, jako jej szefowie są już o wiele mniej odporni na omawiany wpływ. To interesująca obserwacja na tle sygnałów o rozroście niezależnych agencji rządowych, które cechuje deficyt demokracji i niska podatność na próby kontroli społecznej. Ponadto wiele innych ciekawych opracowań.

glogoW grudniowym wydania chilijskiego „REVISTA DE CIENCIA POLÍTICA” (vol. 35 no. 3) opracowania dotyczące procesów politycznych i praktyki ustrojowej państw Ameryki Południowej. Wybrałem dwa teksty, zachęcając tez do lektury pozostałych. Analizę „Llegaron para quedarse…Los procesos de reforma a la reelección presidencial en América Latina” poświęcono stosunkowo nowej, ale coraz popularniejszej w Ameryce Południowej praktyce wydłużania okresu urzędowania kadencyjnych funkcjonariuszy publicznych. Artykuł analizuje podejmowane próby zmian w prawie odnoszącym się do kadencji prezydentów. Polegają one najczęściej na wprowadzaniu możliwości reelekcji. Co ciekawe, nie każdemu z prezydentów taki zabieg się udał. Artykuł analizuje przyczyny fiaska reform konstytucyjnych. Wśród czynników mających różny wpływ na ostateczny rezultat starań prezydentów o prawo do reelekcji wskazano: personalne przywództwo prezydenta nad partią rządzącą, duże poparcie społeczne prezydenta, brak wyraźnej większości politycznej w parlamencie. Drugi z tekstów („Rendición de cuentas en las democracias en desarrolloEl votante latinoamericano„), które zwróciły moją uwagę dotyczy tego jak sukcesy lub porażki gospodarcze rządu przekładają się na wyniki partii rządzącej w kolejnych wyborach. Do tej pory znane były zależności występujące na tym tle w państwach bogatych i wysoko rozwiniętych. Artykuł analizuje praktykę polityczną 13 biednych państwach Ameryki Południowej. Wynik jest jeszcze bardziej jednoznaczny niż w dojrzałych demokracjach – wyborcy nie wybaczają rządom złych wyników gospodarczych.

DC105W grudniowym „REVISTA ESPAÑOLA DE DERECHO CONSTITUCIONAL” (Año nº 35, Número 105) kilka artykułów zwróciło moją uwagę i chciałbym je polecić. Pierwszy (Sobre la designación de los magistrados constitucionales”) dotyczy kryzysu politycznego wokół hiszpańskiego Sądu Konstytucyjnego, który miał miejsce w latach 2004-2010. Autor prezentuje jego źródła. W pewnym uogólnieniu można stwierdzić, że mamy do czynienia z tym samym problemem, który ma obecnie miejsce we Włoszech i w Polsce, a więc sporu politycznego wokół kandydatów na sędziów konstytucyjnych, ich wyłaniania i wyboru. Autor proponuje autorskie rozwiązanie sporu z przeszłości, ale także ewentualnych przyszłych sporów tego typu poprzez odpowiednie zmiany w ustawie regulującej zasady powoływania sędziów. Artykuł „Multipartidismo territorial y forma de gobierno parlamentaria. La West Lothian Question como paradigma de los efectos del fenómeno” analizuje stosunkowo nowy problem radykalnych partii narodowych i regionalnych, które zaczynają odgrywać coraz większą rolę w parlamentach ogólnokrajowych i wpływają na proces decyzyjny zgodnie z własnymi mniejszościowymi interesami. Na przykładach Hiszpanii i Zjednoczonego Królestwa autor tłumaczy to zjawisko specyficzną konstrukcją podziału terytorialnego zapewniającego dużą autonomię regionom oraz w efekcie pojawieniu się nowych partii reprezentujących interesy, a nawet separatystyczne postulaty regionów. W rezultacie doszło do osłabienia dużych partii i owym tendencjom na scenie politycznej obu krajów, przede wszystkim osłabieniu dużych partii, a nawet konieczności powołania rządów koalicyjnych, co dodatkowo wzmocniło  partie radykalne. Kolejny artykuł „El asociacionismo de las profesiones jurídicas en Españaanálisis de la lógica asociativa de jueces, fiscales y abogados” jest interesującą analizą działalności specyficznych grup interesów. O ile badania dotyczące lobbingu i działalności grup interesów zazwyczaj dotyczą ich wpływu na władzę ustawodawczą, rzadziej wykonawczą, bardzo rzadko uwaga badaczy koncentruje się na wpływaniu na władzę sądowniczą. Prawie zupełnie brakuje badań dotyczących środowiska prawniczego jako wpływowej grupy interesu. Tego tematu dotyczy artykuł, który analizuje działalność środowisk sędziów, adwokatów i prokuratorów jako grup interesu.

RFDC_104_L204Grudniowe wydanie francuskiego „REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL” (no. 104) uraczy czytelników bogatym przekrojem tematów. Bardzo ciekawy problem porusza artykuł „Les transitions constitutionnelles « internationalisées » : étude de droit interne”. Dotyczy on zjawiska zewnętrznej inspiracji, a nawet kontroli nad procesem transformacji ustrojowej (demokratyzacji państwa). Autor analizuje takie zagadnienia jak status podmiotów nadzorujących (lub zarządzających danym terytorium) zarówno z punktu widzenia prawa międzynarodowego jak i wewnętrznego, a także problematykę odpowiedzialności takich podmiotów i ich osobowego substratu za podjęte czynności i decyzje. Okazuje się, że renesans zainteresowania Carlem Schmittem jest zauważalny nie tylko w Polsce. Autorka artykułu „Le renforcement du pouvoir exécutif sous l’effet des crises financières. Les exemples américain, argentin et grec” rozpoczyna swoje rozważania od najsławniejszego cytatu z „Teologii politycznej” definiującego suwerena. Zabieg taki jej zdaniem uzasadnia tematyka artykułu, czyli zjawisko wzmocnienia egzekutywy, które ujawniło się w czasie kryzysu finansowego. Na przykładach zaczerpniętych z praktyki ustrojowej Argentyny, USA i Grecji, autorka prezentuje różne obszary funkcjonowania państwa, w których dostrzegalne jest wzmocnienie władzy wykonawczej – jak wzmożenie stosowania uproszczonych procedur ustawodawczych, zwiększenie liczby wydawanych przez egzekutywę aktów o mocy ustawy Jak bumerang powraca temat zakresu obowiązywania orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i nadania im powszechnie obowiązującego charakteru. Zdaniem autora artykułu „L’attribution des effets erga omnes aux arrêts de la Cour européenne des droits de l’homme en Italie : la révolution est en marche” w tej sprawie szykuje się rewolucja, którą mogą zapoczątkować włoscy sędziowie. Oczywiście nie mogło zabraknąć opracowań dotyczących szeroko rozumianej frankofońskiej tematyki ustrojowej. Z tego obszaru warto wskazać opracowanie dotyczące art. 35 konstytucji V Republiki Francuskiej, w którym uregulowano zasady wypowiadania wojny i uprawnienia parlamentu w tej dziedzinie. Inny artykuł („La normativité des préambules des constitutions des États africains d’expression française”) analizuje preambuły konstytucji francuskojęzycznych państw Afryki, aby odpowiedzieć na pytanie o ich normatywny charakter, umieszczając rozważania na szerszym tle dyskusji naukowej na temat charakteru prawnego preambuł.

revus26-small250Grudniowe wydanie bałkańskiego periodyku naukowego „REVUS” poświęconego zagadnieniom teorii i filozofii prawa, ma charakter tematyczny. Większość artykułów w tym numerze dotyczy teoretycznych aspektów pozytywizmu prawniczego, jurysprudencji konceptualnej i przypisania odpowiedzialności.  Wśród nich pojawił się jednak tekst z dziedziny prawa konstytucyjnego. Poświęcono go chorwackim i słoweńskim doświadczeniom z instytucją referendum zarządzanego na wniosek obywateli. W obu krajach dominowała negatywna ocena na temat kształtu tej instytucji. W 2013 r. w Słowenii udało się doprowadzić do oczekiwanych zmian w regulacji prawnej. Podobna próba podjęta kilkukrotnie w Chorwacji zakończyła się fiaskiem. Autor analizuje regulację prawną referendum obywatelskiego obowiązującą w obu krajach, praktykę jej stosowania oraz wprowadzone i pożądane zmiany.

pageHeaderLogoImage_en_USGrudniowy numer „SCANDINAVIAN POLITICAL STUDIES” (vol. 38 issue 4) również ma charakter tematyczny i dotyczy podsumowania dorobku nordyckiej doktryny nauk o polityce w zakresie komparatystyki, zachowań politycznych i teorii polityki. Artykuły mają więc charakter recenzyjno-bibliograficzny. W numerze znalazło się jednak jedno opracowanie, które może zainteresować konstytucjonalistów. Dotyczy problemu   zjawiska kontestacji demokracji przez część obywateli i jego potencjalnych efektów. Autorzy przeprowadzili badania głównie na grupie najmłodszych dorosłych obywateli, którzy posiadają już prawa wyborcze, ponieważ okazało się, że w krajach skandynawskich największa część tej grupy jest krytyczna wobec demokracji, a nawet ją neguje. Autorzy dowodzą, że istnieje zależność pomiędzy poziomem wiedzy o mechanizmach demokracji i zaangażowaniem politycznym, a radykalnością krytyki (krytyka wzrasta wraz ze spadkiem wiedzy i partycypacji), a także, że młodzież krytykująca efekty działalności instytucji demokratycznych jest mniej skłonna do zniesienia demokracji, a bardziej do jej uzdrowienia. Krytycy demokracji jako takiej są bardziej skłonni do radykalnych działań, łącznie z łamaniem prawa i obaleniem ustroju.

SPSW grudniowym „SWISS POLITICAL SCIENCE REVIEW” (vol. 21, issue 4) najbardziej zainteresował mnie artykuł wprowadzający, dotyczący… Szwajcarii. To państwo, a dokładniej jego ustrój, jest jednym z ulubieńców miłośników demokracji bezpośredniej oraz wzorem dla wielu konstytucjonalistów poszukujących wzorowych rozwiązań ustroju demokratycznego. Autorzy nieco korygują ten entuzjazm prezentując diagnozę aktualnego stanu szwajcarskiej demokracji. Wychodząc od określenia trzech filarów ustroju Szwajcarii, określonych jako czarujące pryncypia, tj.  suwerenności państwa, zbliżenia decydentów politycznych i narodu oraz trwałego konsensusu elit rządzących – oceniają aktualny stan ich realizacji. Stan ten nie jest już tak „czarujący” jak w przeszłości. Każde z pryncypiów jest poddawane stałym testom i presji. Suwerenność zarówno kantonów wobec władz federalnych, jak i państwa wobec organizacji ponadnarodowych w wyniku procesów politycznych oraz zjawisk międzynarodowych ulega osłabieniu. Konsensus elit podlega erozji w wyniku wzrostu odrębności pomiędzy partiami i wzmacniania skrajnych skrzydeł sceny politycznej. Wzrost liczby przypadków odwoływania się do instytucji demokracji bezpośredniej dowodzi, że coraz trudniej jest elitom osiągnąć porozumienie we własnym gronie, a ponadto sprzyja polaryzacji społecznej i oddala naród od rządzących. Autorzy proponują dyskusję nad dwiema propozycjami wyjścia z obecnej sytuacji i uniknięcia jej eskalacji – dostosowanie systemu do elit lub dostosowanie elit do systemu. Pierwsze rozwiązanie prowadzi do zmiany unikalnej szwajcarskiej instytucji gabinetu ponad podziałami (w skład którego wchodzą zawsze przedstawiciele 4 partii politycznych, co powoduje, że nie ma tam właściwie klasycznej partii rządzącej i opozycji) na rzecz rządów większościowych. Drugie – to przebudowa „formuły magicznej„, na której opiera się wielka koalicja, aby wzmocnić udział w rządzie partii z bardziej skrajnych obszarów sceny politycznej. Poza tym w numerze zestaw szczegółowych omówień kolejnych aspektów szwajcarskiego ustroju i aktualnej praktyki politycznej: o próbie osłabienia międzynarodowej presji na Szwajcarię i Liechtenstein dotyczącej złagodzenia tajemnicy bankowej w celach wyegzekwowania należności podatkowej od obywateli (Księstwo Liechtensteinu wykazało się większą otwartością na kompromis i współpracę niż Szwajcaria), o zmianach w prawie szwajcarskim w celu zbliżenia do Unii Europejskiej i zacieśnienia współpracy, o zmianach w łonie szwajcarskiego systemu partyjnego zachodzących w ciągu ostatnich trzydziestu lat (zauważa się profesjonalizację szwajcarskich partii i ich zbliżanie się do modelu znanego z większości krajów europejskich, co ma wynikać przede wszystkim z rosnących różnic ideologicznych), o wpływie jaki na szwajcarski system polityczny wywierają media i narzucana przez nie narracja przy relacjonowaniu wyborów (tzw. mediatyzacja polityki). Okazuje się, że pogoń za sensacją i akcentowanie konfliktów dotyczy głównie najpopularniejszych tabloidów, co sprawia, że uwagę wyborców kieruje się na władzę wykonawczą. Autorzy stawiają nawet tezę, że system ustrojowy Szwajcarii zmierza z tego powodu w kierunku prezydencjalizmu. W numerze także bardzo ciekawa analiza powodów i kontekstów, w jakich sięgano w Szwajcarii po instytucje demokracji bezpośredniej w latach 1920-2011. Autorzy zauważają znaczny wzrost liczebności takich przypadków i tłumaczą go wzmożeniem konkurencji między szwajcarskimi partiami politycznymi, które posługują się instytucjami demokracji bezpośredniej, aby rozbudowywać  swoje zaplecze wyborcze. W numerze także – o postępującym spadku poziomu debaty parlamentarnej na przykładzie dyskusji o problemie imigracji oraz o przewidywanym zmierzchu stabilności politycznej rządów szwajcarskich opartych na wielkich koalicjach i dużemu prawdopodobieństwu końca „formuły magicznej” ze względu na zwiększenie poparcia dla partii małych i regularne zmiany kształtu sceny politycznej. Problemowi zmian na scenie politycznej, w systemie partyjnym oraz w mechanizmach wyborczych, których stabilność była przez dekady wyróżnikiem Szwajcarii, poświęcono w tym wydaniu więcej miejsca.  Bardzo ciekawy numer.

Coberta RCDP#44OrgKataloński periodyk „REVISTA CATALANA DE DRET PÚBLIC” ukazuje się raz na pół roku. Z tym większą przyjemnością odnotowuję ukazanie się numeru grudniowego, który zawiera bogaty zestaw artykułów prezentujących szerokie spektrum tematów z szeroko rozumianego prawa publicznego, wykraczających poza ścisłe ramy prawa konstytucyjnego. Do tej ostatniej dziedziny należą omówienia dotyczące: reformy Senatu w Królestwie Belgii, konstytucyjnych ram regulacji unijnych dotyczących bezpośrednich inwestycji, relacji między Parlamentem Europejskim, a Radą Europejską za kadencji jej przewodniczącego H. Van Rompuya; o statusie prawnym języka regionalnego we Francji – na tle trudności z ratyfikacją Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych z 1992 r. Nie mogło zabraknąć także tematów lokalnych – hiszpańskich i katalońskich, wśród których z racji prywatnych zainteresowań najbardziej zainteresowały mnie dwa artykuły. Pierwszy („La regulació del Registre de grups d’interès a la Llei 19/2014, de 29 de desembre, de transparència, accés a la informació pública i bon govern„)krytycznie analizuje nową ustawę o rejestrze grup interesów. Drugi („L’avaluació i el control dels actes del rei, com a pressupòsit de millora per a la racionalització democràtica de la corona„) dowodzi, że czarne chmury nad hiszpańską monarchią są dalekie od rozegnania. Autor artykułu proponuje daleko idące reformy hiszpańskiej monarchii, które uczynią ją zupełnie fasadową instytucją, a króla upodobnią do słabego prezydenta w systemie parlamentarnym. Wśród propozycji znalazło się: możliwość złożenia z tronu monarchy, który odmawia realizacji konstytucyjnego obowiązku, ustanowienie odpowiedzialności cywilnej, karnej i administracyjnej monarchy (z zachowaniem gwarancji związanych z prawem do sądu) w przypadku złamania przez króla prawa, ustanowienie zasady niepołączalności materialnej króla polegającej na zakazie wykonywania jakiejkolwiek działalności zarobkowej, określenie i ograniczenie funkcji króla jako związanych z ceremoniałem państwowym, protokołem dyplomatycznym i mediacją polityczną z jednoczesnym włączeniem do ich realizacji rodziny królewskiej i jej konstytucjonalizacją.

FLRCzęściowa egzotyka australijskich tematów ustrojowych sprawiła, że prawie postanowiłem o pominięciu w przeglądu grudniowego wydania „FEDERAL LAW REVIEW” (Volume 43 issue 3). Do zmiany zdania przekonał mnie wiodący temat numeru, w którym oprócz typowo australijskich tematów, ważkich dla miejscowej doktryny, ale zapewne już niekoniecznie dla polskiej, czy europejskiej – znajdziemy kilka artykułów poświęconych problemowi funkcjonalnej wykładni konstytucji. Problem ten nabiera szczególnego znaczenia w przypadku Australii, której ustawa zasadnicza, ustrój i system prawny można określić jako nietypowe. W Australii nie ma Trybunału Konstytucyjnego, a kontrola konstytucyjności ma charakter zdekoncentrowany (rozproszony) z istotną rolą Sądu Najwyższego. Funkcjonalna wykładnia, do której Sąd sięgał wielokrotnie w ciągu ostatniego ćwierćwiecza skłonił autorów australijskich do bliższego przyjrzenia się tej praktyce z ciekawymi konsekwencjami i konkluzjami również dla polskiego czytelnika. Szczególnie w obecnej sytuacji, kiedy toczy się żywa dyskusja na temat państwa prawa i kontroli konstytucyjności przez sądy i trybunały konstytucyjne. Jedno zdanie artykułu „Functionalism in constitutional interpretation: Factual and participatory challenges: Commentary on Dixon” będące cytatem z wypowiedzi prof. Rosalind Dixon, australijskiej konstytucjonalistki, szczególnie utkwiło mi w pamięci: „podejście funkcjonalne [do wykładni prawa w tym konstytucji], które prezentuje australijski Sąd Najwyższy jest obiecującym wyśrodkowaniem pomiędzy skrajnościami czystego formalizmu i czystego pragmatyzmu”.

ECLNa koniec (obiecuję!) grudniowe wydanie „EUROPEAN CONSTITUTIONAL LAW REVIEW” (volume 11, issue 3), którego nie sposób pominąć w konstytucyjnym przeglądzie. W numerze 5 dużych, ciekawych tekstów, z których trudno wybrać najciekawszy, dlatego kilka uwag o każdym. Kryzys gospodarczy, który odbił się negatywnie na sferze euro wpływa także na zmiany ustrojowe w łonie Unii. Autor artykułu pyta (i próbuje przewidywać), czy dojdzie do trwałych zmian instytucjonalnych, które zwiększa dystans między państwami strefy euro i resztą członków Unii Europejskiej. Z interesującego tekstu irlandzkiego badacza dowiemy się więcej o francuskiej zasadzie ustrojowej „niepodzielności republiki” (w teorii, doktrynie i praktyce), jej współczesnym kształcie i kryzysie francuskiego uniwersalizmu. Tekst innego irlandzkiego autora dotyka problemu relacji między Europejską Konwencją Praw Człowieka, a Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Autor przeprowadza analizę obu aktów w oparciu o oryginalistyczną metodę wykładni (przeciwieństwo metody tekstualnej). W konkluzji dowodzi, że orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie wiąże ściśle Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Kolejny tekst (Monitoring and Enforcement of the Rule of Law in the EU: Rhetoric and Realityto chyba dla każdego polskiego konstytucjonalisty konieczna lektura. Jest to analiza artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej dotyczącego monitoringu przestrzegania przez państwa członkowskie zasady państwa prawa. Ostatni tekst Multilevel Constitutionalism and the Crisis of Democracy in Europe to wieloaspektowa analiza istoty i charakteru prawnego i ustrojowego Unii Europejskiej prowadzona w konfrontacji z poglądami na temat UE, które autor neguje, jako wynikającymi z błędnych założeń i nieporozumień oraz prowadzącymi do sceptycyzmu wobec sensu istnienia Unii. Autor m.in. przedstawia UE jako rezultat nowej, ponadnarodowej umowy społecznej oraz wyjaśnia dlaczego poglądy o deficycie demokracji w UE nie są w pełni uzasadnione. Polecam lekturę i refleksję.

Życzę owocnej lektury i chyba zaraz zabiorę się do przeglądu „styczniowego”, żeby tym razem zdążyć w terminie. Z góry dziękuję za wszystkie uwagi, również te krytyczne.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Komisja Wenecka – promocja dobrych standardów czy demokratyczna urawniłowka ?

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Zgodnie z obietnicą złożoną w czwartek na antenie Radia Gdańsk – dzisiaj kilka słów o Komisji Weneckiej

Wydawałoby się, że ostatnim miejscem, które może kojarzyć się z prawem konstytucyjnym, zasadami ustroju, systemem rządów i gwarancjami państwa prawa jest Wenecja – niegdyś potężna i zaborcza republika kupiecka, ojczyzna Giacomo Casanovy, Tintoretta, Tycjana, Canaletta, czy Verdiego. Urok Wenecji od wieków przyciągał awanturników, artystów, dżentelmenów i przestępców, władców i zwykłych śmiertelników. Nic dziwnego, że nie oparli mu się również konstytucjonaliści, którzy wybrali Wenecję jako miejsce swoich cokwartalnych spotkań.

W dniu rozpoczęcia karnawału w Wenecji warto poświęcić kilka minut, aby dowiedzieć się więcej o Komisji Weneckiej.

DSC03090

NA POCZĄTEK GARŚĆ PODSTAWOWYCH INFORMACJI

Komisja Wenecka, a dokładnie: Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo jest organem doradczym Rady Europy – organizacji międzynarodowej złożonej z przedstawicieli rządów 47 państw położonych zarówno w Europie, jak i poza jej obszarem. Rada powstała w 1949 r. i często, niesłusznie jest mylona z Unią Europejską. Głównym celem Rady Europy jest „osiągnięcie większej jedności między członkami, aby chronić i wcielać w życie ideały i zasady stanowiące ich wspólne dziedzictwo oraz aby ułatwić ich postęp ekonomiczny i społeczny”. Polska jest członkiem Rady Europy od 1991 r. (a więc 13 lat dłużej niż Unii Europejskiej).

Posiedzenia plenarne Komisji Weneckiej odbywają się 4 razy w roku w Wenecji, w zabytkowych wnętrzach Scuola Grande di San Giovanni Evangelista

Komisja Wenecka powstała w 1990 r., w okresie gwałtownych zmian ustrojowych w państwach Europy Środkowej i Wschodniej, kiedy ustanawiano w nich ustrój demokratyczny po upadku Związku Sowieckiego. Od tamtej pory skład Komisji ulegał poszerzeniu i dzisiaj tworzą go przedstawiciele 60 państw z całego świata. Ich status jest różny – od pełnego członkowstwa, przez status członka stowarzyszonego, (Białoruś) po członków obserwatorów (m.in. Watykan, Kanada, Japonia). Komisja składa się z ekspertów z dziedziny prawa konstytucyjnego i prawa międzynarodowego, profesorów prawa, byłych ombudsmanów, sędziów sądów najwyższych, czy trybunałów konstytucyjnych państw członkowskich, członków parlamentów narodowych, urzędników służby cywilnej, prawników. Polskim członkiem Komisji jest Hanna Suchocka, dr habilitowana nauk prawnych w zakresie prawa konstytucyjnego. W grudniu 2015 r. H. Suchocka została wybrana na stanowisko Pierwszej Wiceprzewodniczącej Komisji. Warto dodać, że każde państwo członkowskie ma prawo wyznaczyć jednego członka i jednego zastępcę członka Komisji (kadencja wynosi 4 lata i można ją ponawiać). Polskim zastępcą jest dr hab. Krzysztof Drzewicki (z przyjemnością odnotowuję: profesor Uniwersytetu Gdańskiego i wykładowca na tutejszym Wydziale Prawa i Administracji). Co ważne, zgodnie ze Statutem Komisji Weneckiej (art. 2 ust. 1), osoby powoływane przez państwa członkowskie nie są jego delegatami, czy reprezentantami i przy wykonywaniu swoich funkcji są niezależni, nie podlegając żadnym instrukcjom swojego państwa.

Osoba powołana przez państwo członkowskie nie wchodzi w skład  grup roboczych badających akty prawne tego państwa

Analiza karier członków Komisji Weneckiej pozwala na dostrzeżenie charakterystycznych prawidłowości. Państwa zdają się testować kandydatury swoich przedstawicieli w różnych ciałach o charakterze międzynarodowym. O ścisłych związkach między Komisją, a Europejskim Trybunałem Praw Człowieka świadczy fakt, że członkostwo w Komisji jest bardzo często wstępem do objęcia funkcji sędziego ETPCz. Podobne zjawisko dotyczy również, chociaż w mniejszej skali, sędziów Trybunału Sprawiedliwości UE (Bode-Kirchhoff, s. 58-59, 69). W sesjach plenarnych Komisji, które odbywają się cztery razy do roku (w marcu, czerwcu, październiku i grudniu) właśnie w Wenecji, biorą ponadto udział przedstawiciele Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) – organizacji międzynarodowej, której celem jest zapobieganie powstawaniu konfliktów w Europie oraz Komisji Europejskiej – organu wykonawczego Unii Europejskiej.
Siedzibą Komisji Weneckiej jest Strasburg.

article

103 Sesja Plenarna Komisji Weneckiej w październiku 2015 r.

Jak informuje na swojej stronie Stałe Przedstawicielstwo RP przy Radzie Europy – działalność Komisji Weneckiej dotyczy 3 głównych obszarów:
– instytucji demokratycznych i praw podstawowych,
– sprawiedliwości konstytucyjnej,
– wyborów, referendów i partii politycznych,
a nadrzędnym celem jest: „zapewnianie demokratycznego i sprawnego funkcjonowania instytucji demokratycznych oraz ochrona praw człowieka”.

Wśród różnych form aktywności Komisji Weneckiej można wymienić organizowanie konferencji naukowych, współpracę z sądami konstytucyjnymi i rzecznikami praw obywatelskich, sporządzanie opinii amicus curiae na zaproszenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), zawierających stanowisko w sprawach, którymi zajmuje się Trybunał oraz amicus ombud, dotyczących regulacji prawnej i otoczenia prawnego rzeczników praw obywatelskich.
Komisja opracowuje także zbiory rekomendacji, dobrych praktyk i standardów dotyczące np. zasad przeprowadzania referendów (2007), funkcjonowania partii politycznych, w tym zasad ich likwidacji i zakazów ich działalności (1999), czy poprawnych regulacji prawa wyborczego. Komisja organizuje także warsztaty i szkolenia, np. dla komisji wyborczych, czy sędziów.

Opinie Komisji nie są wiążące, a sama Komisja za zadanie postawiła sobie działanie „na bazie dialogu”

Głównym sposobem działania Komisji Weneckiej jest wydawanie opinii prawnych dotyczących projektów aktów prawnych przygotowanych przez poszczególne państwa lub aktów prawnych, które już obowiązują. Są to akty prawne dotyczące szeroko rozumianego prawa konstytucyjnego, w tym zagadnień takich jak: prawo wyborcze, prawa człowieka, zasady funkcjonowania władzy sądowniczej i gwarancje jej niezależności, system rządów, gwarancje przestrzegania konstytucji, instytucje demokracji bezpośredniej (przede wszystkim: referendum).

Przygotowanie przez Komisję opinii dotyczącej oceny konkretnego aktu prawnego polega na poddaniu analizie jego przepisów oraz praktyki stosowania.

Proces przygotowywania opinii obejmuje kilka etapów

Statystyki podawane przez Komisję wskazują, że do tej pory wydała ona ponad 500 takich opinii dotyczących aktów prawnych z ponad 50 krajów. Treść opinii jest często przywoływana w opracowaniach naukowych, a także orzecznictwie sądów krajowych i międzynarodowych, na czele z Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu (ETPCz). Już w przypadku jednego z pierwszych orzeczeń ETPCz, do których Komisja Wenecka przygotowała opinię amicus curiae (Bijelić przeciwko Czarnogórze i Serbii, sygn. 11890/05, 28 kwietnia 2009 r.), można zauważyć wyraźne inspiracje Trybunału jej wnioskami, a wręcz ich dosłowne powtórzenie (zob. Bode-Kirchhoff, s. 59-62).

Zrzut ekranu 2016-01-22 o 20.06.43

Aktualny skład Biura Komisji Weneckiej wybrany w grudniu. Od lewej: Przewodniczący Gianni Buquicchio (Włochy), Pierwsza Wiceprzewodnicząca Hanna Suchocka (Polska) i dwoje Wiceprzewodniczących Christoph Grabenwarter (Austria) oraz Herdis K. Thorgeirsdottir (Islandia).

Proces przygotowywania opinii obejmuje kilka etapów:

1. Wniosek o przygotowanie opinii prawnej w sprawie danego aktu prawnego może złożyć państwo członkowskie (parlament, rząd lub głowa państwa), Rada Europy (Sekretariat Generalny, Komitet Ministrów, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy lub Kongres Władz Lokalnych i Regionalnych), oraz organizacje międzynarodowe (UE, OBWE lub inne organizacje zaangażowane w prace Komisji Weneckiej).

2. Po wpłynięciu oficjalnego wniosku do Komisji tworzona jest grupa robocza (na ogół od 2 do 4 osób, lub więcej), która składa się z ekspertów z danej dziedziny.

3. Grupa robocza przygotowuje projekt opinii Komisji w sprawie zgodności danego aktu prawnego ze standardami międzynarodowymi oraz ewentualne propozycje poprawek. Technicznie – każdy członek grupy opracowuje swoje wstępne stanowisko, które sekretariat Komisji scala w dokument roboczy stanowiący podstawę dla projektu opinii sporządzanego przez grupę. Projekt jest przekazywany do zaopiniowania przez zainteresowane państwo.

4. Członkowie grupy roboczej składają wizytę w kraju, gdzie powstał badany akt prawny. Program wizyty studyjnej obejmuje rozmowy z przedstawicielami władz oraz innymi zainteresowanymi podmiotami (opozycja parlamentarna, organizacje społeczne i inni).

Komisja opracowuje także zbiory rekomendacji, dobrych praktyk i standardów

5. Efektem wizyty studyjnej jest opracowanie ostatecznego projektu opinii, który jest przekazywany wszystkim członkom Komisji, przed terminem sesji plenarnej.

6. W razie potrzeby istnieje możliwość zorganizowania dodatkowego spotkania z udziałem członków grupy roboczej oraz przedstawicieli władz danego kraju.

7. Opinia zostaje przyjęta podczas sesji plenarnej Komisji Weneckiej. Poprzedza ją dyskusja z udziałem wszystkich uczestników sesji plenarnej.

8. Opinia w ostatecznej wersji przyjętej na posiedzeniu plenarnym jest przekazywana wnioskodawcy oraz podawana do publicznej wiadomości za pośrednictwem strony internetowej Komisji Weneckiej.

Opinie Komisji nie są wiążące, a sama Komisja za zadanie postawiła sobie działanie „na bazie dialogu”, czego przejawem jest zawsze wizyta studyjna w państwie, którego regulacje Komisja bada, w celu uzyskania informacji u źródła.

JAKA JEST RZECZYWISTA ROLA KOMISJI WENECKIEJ ?

Venice-Commission-ukrainebusiness.com_.ua_Z opisu Komisji Weneckiej można wyciągnąć wniosek, że jest to nieposiadający władczych uprawnień zespół międzynarodowych ekspertów, którzy wydają niewiążące, a więc pozbawione większego znaczenia opinie.

Aby zweryfikować to twierdzenie należy cofnąć się do momentu powstania Komisji w 1990 r. Upadek systemu komunistycznego i odzyskanie niepodległości przez państwa Europy Środkowej i Wschodniej znajdujące się dotąd pod sowiecką dominacją sprawiły, że ponownie odżyła kwestia przyszłości politycznej tej części świata. Tempo rozgrywających się wydarzeń i ich nierzadko gwałtowny charakter, który w niektórych krajach doprowadził do wybuchu zamieszek, a nawet otwartych konfliktów militarnych (Rumunia, kraje byłej Jugosławii) uświadomił państwom zachodu pilną potrzebę podjęcia działań mających na celu zabezpieczenie demokratycznego kierunku przemian ustrojowych i ich utrwalenie. Okazało się bowiem, że nie jest to scenariusz bezalternatywny. Ryzyko, że podobnie jak w latach 20. i 30. XX w. w państwach Europy Środkowo – Wschodniej zapanują ustroje bardziej autorytarne niż demokratyczne wydawało się realne. Ustanowienie dojrzałych systemów demokratycznych w  państwach wschodniej Europy, w społeczeństwach posttotalitarnych, w warunkach deficytu rodzimych kadr eksperckich i praktyków było niezwykle trudne, jeżeli nie niemożliwe. Optymalny z punktu widzenia państw zachodu model demokracji, jaki miałby na nowo zafunkcjonować we wschodniej części kontynentu, opierał się na idei rządów prawa (państwa prawa – Rule of Law) i związanych z nią wartości oraz miał być możliwie najbardziej podobny do modelu zachodniej, konstytucyjnej demokracji liberalnej. Celem działań państw zachodnich stała się konwergencja systemów ustrojowych państw Europy Zachodniej, Środkowej i Wschodniej, w celu ich maksymalnego upodobnienia pod względem ustrojowo – politycznym. Proces ten wymagał koordynatora i w pewnym sensie – kontrolera, który mógłby czuwać nad właściwym przebiegiem procesu demokratyzacji państw postkomunistycznych. Rolę tę powierzono Komisji Weneckiej.

Antonio_la_pergola

Antonio Mario La Pergola (1931-2007)

Za jej inicjatora uznaje się prawnika (profesora prawa konstytucyjnego), wysokiego urzędnika sądowego w Republice Włoskiej (Avvocato generale), sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE, Antoniego Mario La Pergolę, który w styczniu 1990 r. zaprosił właśnie do Wenecji przedstawicieli wszystkich państw członkowskich Rady Europy oraz w charakterze obserwatorów – kilku państw Europy Środkowej i Wschodniej. Spotkanie stało się zebraniem założycielskiem Komisji Weneckiej. Jej pierwszym przewodniczącym został La Pergola. Późniejszą wypowiedź jednego z członków nowopowołanej Komisji można uznać za jej motto i najkrótsze streszczenie fundamentu ideowego jej działania: „Demokracja jest prawdziwa tylko wtedy, kiedy wola narodu jest prawidłowo wyrażona w formie prawa. Przyjmowanie regulacji prawnych jest zabezpieczeniem przeciwko arbitralnemu wykonywaniu władzy przez rządzących” (Bartole, s. 351). Rada Europy, której celem jest promocja ustroju demokratycznego, praw człowieka i wartości europejskich doskonale nadawała się do roli organizacji patronackiej, dlatego Komisję utworzono pod jej auspicjami.

Z biegiem lat w skład Komisji przyjmowano przedstawicieli kolejnych państw. Z czasem doszło do rozszerzenia zasięgu jej działania poza kontynent europejski. W skład Komisji zaczęto przyjmować państwa z obu Ameryk, Azji i Afryki. Członkiem Komisji jest także Australia. Było to konsekwencją przyjęcia, że istnieje uniwersalny, światowy dorobek dotyczący takich idei i koncepcji jak: demokracja, konstytucjonalizm, państwo prawa, czy system praw człowieka. Stąd kolejne, fundamentalne dla działalności Komisji założenie: możliwe i dopuszczalne jest wdrażanie jednolitych rozwiązań prawno – ustrojowych w skali całego demokratycznego świata.

Komisja Wenecka powstała z obawy o kierunek zmian ustrojowych w Europie Środkowo – Wschodniej po upadku komunizmu. Celem działań państw zachodnich stała się konwergencja systemów ustrojowych państw obu części Europy, w celu ich maksymalnego upodobnienia pod względem ustrojowo – politycznym.

Zwiększenie zasięgu oddziaływania Komisji spowodowało, że jej działania zaczęły wykraczać poza rolę wyznaczoną pierwotnie w dokumentach programowych i regulacjach proceduralnych. Ten aktywizm Komisji tłumaczono nadrzędnym celem jej działania jakim jest promowanie demokracji i jej właściwych, uniwersalnych standardów. Do działań o charakterze opiniodawczym i jednostkowym, dotyczących konkretnych aktów prawnych państw członkowskich doszły nowe formy aktywności. Komisja zaczęła konsultować, a także współpracować przy tworzeniu nowych konstytucji w państwach wprowadzających ustrój demokratyczny, a także konsultować zmiany konstytucji pod względem ich zgodności ze standardami demokratycznymi. Komisja stała się swoistym „pogotowiem konstytucyjnym” dla państw demokratycznych z całego świata. Ponadto zaczęła prowadzić działalność wykraczającą poza opiniowanie konkretnych, pojedynczych aktów prawnych państw członkowskich polegającą na wypracowywaniu standardów i wytycznych, które stały się z jednej strony narzędziem wpływania na konkretne regulacje obowiązujące w państwach demokratycznych i na ich modyfikację, z drugiej, służyły jako kryterium oceny zgodności danej regulacji ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Obok działalności opiniodawczej, dotyczącej już obowiązującej lub projektowanej regulacji prawnej, Komisja stale prowadzi promocję sformułowanych przez siebie ponadnarodowych standardów, z użyciem nowych form aktywności, jak nawiązywanie współpracy z sądami konstytucyjnymi i promowanie określonej wykładni aktów konstytucyjnych, organizowanie szkoleń i konferencji naukowych poświęconych zagadnieniom ustrojowym, formułowanie kodeksów dobrych praktyk, czy zestawów rekomendacji i standardów dotyczących pożądanego kształtu demokratycznych instytucji ustrojowych.

KRYTYKA DZIAŁALNOŚCI KOMISJI

Głosy krytyczne pochodzą głównie od państw i polityków, których działania zostały przez Komisję Wenecką ocenione negatywnie, ale także od komentatorów politycznych i naukowców. Charakterystyczne jest zjawisko większej tolerancji dla krytycznych opinii Komisji ze strony ocenianych państw, jeżeli inicjatywa przeprowadzenia analizy wyszła od nich, a nie od osób trzecich.
Część krytyki można uznać za de facto aprobatę dla działalności Komisji, dotyczą one bowiem konieczności jej intensyfikacji i zapewnienia większej skuteczności.

Podstawowy zarzut zgłaszany przez krytyków pod adresem idei Komisji i efektów jej działalności dotyczy przyjętego założenia o uniwersalnym charakterze idei demokracji, który jest podstawą dla stworzenie nie tylko europejskich, ale nawet ogólnoświatowych standardów w tej dziedzinie, a następnie, na tej podstawie dokonywania ocen konkretnych rozwiązań przyjmowanych w poszczególnych państwach. W ten sposób, zdaniem krytyków, pomija się ważny kontekst kulturowy i lekceważy różnice historyczne, geograficzne, społeczne czy inne indywidualne cechy państwa i jego mieszkańców, które mają wpływ na konkretne regulacje przyjmowane w jednym, a nieobecne w innym państwie, tej samej czy innej części świata. Odrzucają oni tezę o istnieniu szerokiego zestawu uniwersalnych cech ustroju demokratycznego, który pozwala na ocenę każdego demokratycznego państwa i wydania na tej podstawie zaleceń i rekomendacji. Narzucenie jednolitego kształtu rozwiązań ustrojowych zarówno w sferze generaliów, jak i szczegółów eliminuje zdaniem krytyków oryginalny i unikalny dorobek ustrojowy wielu państw, nie dopuszczając do powstania różnic pomiędzy państwami demokratycznymi. W efekcie suwerennym państwom i narodom uniemożliwia się swobodne wpływanie na kształt własnych instytucji ustrojowych.

Krytycy poddają w wątpliwość istnienie uniwersalnego dorobku demokratycznego w skali świata. To aprioryczne ich zdaniem założenie, nie potwierdzone empirycznie, prowadzi do promocji jedynie słusznego wzorca państwa demokratycznego i jego instytucji

Pojęcie „wspólnego dziedzictwa konstytucyjnego” nabiera szczególnego znaczenia w przypadku opinii dotyczących państw spoza Europy. Rodzi się pytanie: „Czy faktycznie europejski dorobek, wyrastający z chrześcijańskich korzeni nadaje się do oceny rozwiązań przyjmowanych w państwach arabskich, ustanawiających rządy demokratyczne po tzw. Wiośnie Arabskich Republik (jak należy nazywać wydarzenia określane jako Arabska Wiosna)”? (Hoffmann-Riem, s. 585-586). Rozwiązaniem mogłoby być oparcie wypowiedzi Komisji tylko na tzw. Hard law – normach prawa (głównie międzynarodowego). Niestety, o ile w dziedzinie praw człowieka można odwołać się do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i bogatego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (co Komisja robi), o tyle już w dwóch pozostałych obszarach, którymi zajmuje się Komisja Wenecka (zasada państwa prawa i zasada demokracji), nie istnieją akty prawne o charakterze międzynarodowym, które zawierałyby wiążące wytyczne dla państw i dla Komisji. W tych dziedzinach Komisja odwołuje się do „soft law”, nierzadko tworzonych ad hoc – zbiorczych zestawień źródłowych, zbiorów zaleceń, opinii, rekomendacji – wzbudzając krytykę oponentów. Analiza opinii Komisji pozwala na stwierdzenie, że odwołują się one w pierwszym rzędzie do dokumentów opracowanych pod auspicjami Rady Europy (Bode-Kirchhoffs. 57).

Drugi, związany z powyższym zarzut dotyczy promocji konkretnej wizji ustroju demokratycznego opartego na liberalnej koncepcji praw człowieka i idei państwa prawa (taką koncepcję promuje Komisja Wenecka), jako jedynie słusznej. Efektem promocji takiej idei jest – zdaniem krytyków – wtórne przyjmowanie przez państwa rozwijające się, budujące podwaliny swojego ustroju, konkretnego kształtu instytucji ustrojowych oraz całych systemów rządów, z pominięciem oryginalnych, odstających od tego wzorca rozwiązań. Istnienie jednego uniwersalnego dorobku ustrojowego państw demokratycznych jest więc apriorycznym założeniem, a nie empirycznym wnioskiem. Założenie to podlega wdrożeniu i prowadzi do wtórnego wprowadzania jednolitych rozwiązań. Tymczasem, zdaniem krytyków, odmienne rozwiązania ustrojowe, nie w pełni zgodne z założonym uniwersalnym wzorcem również zasługują na określenie ich jako demokratyczne, a co najważniejsze – zasługują na uszanowanie ich odmienności.

Trzeci zarzut dotyczy rekomendacji Komisji, które promują rozwiązania charakterystyczne dla państw wysoko rozwiniętych, tak pod względem ekonomicznym, jak w sferze kultury politycznej. Ich przydatność dla państw znajdujących się na innym etapie rozwoju jest dyskusyjna. Komisja nierzadko inspiruje zmiany ustrojowe co zdaniem krytyków prowadzi do wkraczania w rolę, która powinna należeć do suwerennych władz państwa i jego obywateli samodzielnie decydujących o kierunku i konieczności zmian ustrojowych. Pomimo niewiążącego charakteru opinii Komisji, cieszą się one wysokim prestiżem wśród najbardziej rozwiniętych państw demokratycznych, co znacząco wzmacnia ich znaczenie i skuteczność.
Działalność Komisji, której głównym celem jest konwergencja standardów demokracji liberalnej i konstytucyjnej jest oparta na założeniu o globalizacji współczesnego prawa konstytucyjnego. Założenie to nie podlega dyskusji, co wzbudza opory krytyków nie tyle działalności Komisji, ale tak szerokiego i głębokiego jej zakresu.

Wśród proponowanych i częściowo wdrażanych przez Komisję rozwiązań dominuje odwoływanie się do ogólnych reguł – zestawów standardów wypracowywanych przez Komisję na podstawie tez zawartych w opiniach oraz analizy zbiorczej rozwiązań zawartych w konstytucjach państw członkowskich. Komisja wychodzi z założenia, że te rozwiązania tworzą łącznie „wspólny dorobek konstytucyjny”. Krytycy zgłaszają jednak kolejny zarzut: nie wszystkie państwa są kontynuatorami „dziedzictwa” powstałego na zachodzie Europy. Europa Wschodnia posiada swój własny dorobek, a częściowo dopiero go tworzy, nie jest więc biernym kontynuatorem zachodniej wizji demokracji i nie powinna być pod tym kątem oceniana. Uwaga ta dotyczy w jeszcze większym stopniu demokratycznych państw spoza Europy.
Kolejny, formalny zarzut zgłaszany pod adresem działalności Komisji, dotyczy jakości wyjściowych analiz rozwiązań konstytucyjnych państw członkowskich, które są podstawą do formułowania przez Komisję zbiorczych opinii i wniosków. Krytyka dotyczy aktualności oraz kompletności tych analiz. Krytycy dowodzą, że wiele opinii Komisji stanowi odbicie poglądów i preferencji członków grupy roboczej, która przygotowywała opinię, a także ich skłonności ku rozwiązaniom istniejącym w konkretnych (nierzadko ich własnych) państwach.

Członkowie Komisji przyznawali, że nie zawsze jej opinie były poprzedzone  dostatecznie wnikliwą analizą. Odpowiedzią na zarzuty krytyków Komisji Weneckiej zarzucającej części jej opinii nie najwyższy poziom merytoryczny było powołanie w 2013 r. Rady Naukowej

Odpowiedzią na te zarzuty jest powołanie w 2013 r. Rady Naukowej, w celu zapewnienia merytorycznej pomocy dla Komisji oraz dbania o spójność, kompletność i aktualność analiz przekrojowych dotyczących rozwiązań ustrojowych w państwach demokratycznych, które są podstawą dla twierdzeń Komisji i źródłem dla ogólnych zestawów rekomendacji i dobrych praktyk. Druga, ciekawa propozycja odnośnie zmniejszenia negatywnych konsekwencji opisanych wyżej zjawisk wyszła od D. Rousseau. Ta wybitna francuska konstytucjonalistka już w 1997 r. zaproponowała, aby Komisja sformułowała zestaw podstawowych zasad ustroju konstytucyjnego, wspólnych dla ogółu państw demokratycznych i do nich ograniczyła swoje oceny. Wszystkie pozostałe uwarunkowania, bardziej szczegółowe i dotyczące pełnej niuansów specyfiki ustrojowej państw z różnych kręgów kulturowych, mogłyby także być przedmiotem analizy, ale podlegać już jedynie rekomendacjom czy wskazówkom, a nie jednoznacznym ocenom (Rousseau, s. 30). Słuszność tego poglądu potwierdza przypadek opinii Komisji na temat projektowanej, nowej konstytucji Islandii, w której sformułowano wyraźne zalecenia, z których część posiadała wysoki stopień konkretności. Wśród nich znalazły się odwołania do twierdzeń członków Komisji (m.in. prof. H. Suchockiej) o sądownictwie konstytucyjnym jako typowym elemencie wspólnego dziedzictwa demokratycznego, co wzbudziło dezaprobatę Islandczyków (w Islandii nie ma trybunału konstytucyjnego) (de Visser, s. 14). Zarzut wkraczania przez Komisję w suwerenne uprawnienia państw jest często podnoszony przez władze opiniowanych państw. Można go łatwo odrzucić przypominając, że Komisja nie wydaje wyroków, ani decyzji, a jedynie opinie, a więc to państwo ostatecznie decyduje o tym czy wprowadzi sugerowane zmiany i w jakim zakresie. Zarzut kierowany wobec Komisji można by odnieść do wypowiedzi doktryny prawa konstytucyjnego, gdzie często poddaje się krytyce konkretne rozwiązania ustrojowe, a nawet formułuje zalecenia. Nikt nie oskarża jednak naukowców o naruszanie suwerennych uprawnień analizowanych państw.

images

Plakat promujący głosowanie w referendum za zmianą konstytucji wzmacniającą pozycję ustrojową księcia. Liechtenstein 2003 r.

Krytyka pod adresem Komisji jest jednak częściowo słuszna. Formułowanie przez nią, jako organ doradczy organizacji międzynarodowej, jednoznacznych zaleceń czy sugestii można uznać za niewłaściwe i szkodzące jej autorytetowi. O ile w treści opracowywanych przez Komisję zbiorów ogólnych standardów i dobrych praktyk można formułować daleko idące zalecenia, które nie są adresowane wprost do konkretnego państwa, o tyle w opiniach dotyczących określonego kraju mogą one zostać odebrane krytycznie i z dezaprobatą. Komentatorzy podkreślają, że w delikatnych relacjach z rządami państw Komisja powinna ograniczać się do merytorycznej oceny konkretnych regulacji prawnych, wolnej od pouczeń i zaleceń. Inna postawa może przynieść więcej szkód niż pożytku. Taka, aktywna i ocenna postawa Komisji nie służy realizacji jej celu, którym jest promocja określonej wizji ustroju demokratycznego i wzmacnianie konwergencji tego modelu wśród możliwie szerokiej grupy współczesnych państw demokratycznych i aspirujących do tej grupy. W efekcie, współpracę i dialog może zastąpić niechęć, a nawet spór.
Jednym z głośniejszych przykładów takiej nieudanej interwencji Komisji jest kazus Księstwa Liechtensteinu i oceny projektu zmian w konstytucji zgłoszonych przez księcia Jana Adama II w 2002 r. Projekt przewidywał m.in. znaczące zwiększenie uprawnień księcia, jako głowy państwa i współsuwerena. Opinia Komisji z 2002 r., w której znalazło się m.in. stwierdzenie, że przyjęty kierunek zmian ustrojowych jest „krokiem wstecz”, niezgodnym ze wspólnym dziedzictwem nowoczesnych, pełnoprawnych monarchii konstytucyjnych, których ewolucja powinna, zdaniem Komisji, zmierzać do stopniowego osłabiania, a nie wzmacniania monarchy i instytucji monarchicznych doprowadził do sporu z księciem. Ostatecznie, w marcu 2003 r. w Liechtensteinie zarządzono referendum w sprawie rewizji konstytucji, w którym znacząca większość poddanych księcia poparła jego wizję – wbrew zaleceniom Komisji Weneckiej.

Spór Komisji Weneckiej z Księciem Liechtensteinu w 2003 r. dotyczący projektu zmiany konstytucji doprowadził do rozpisania referendum, w którym znacząca większość poddanych poparła propozycje księcia.

Czwarty zarzut, zgłaszają zwolennicy Komisji, którzy domagają się wzmocnienia skali jej realnego oddziaływania. Ich zarzut dotyczy braku konkretnych narzędzi umożliwiających wyegzekwowanie przez Komisję realizacji jej zaleceń – np. w postaci sankcji o charakterze międzynarodowym. Sprawia to, że nie każde państwo poddawane ocenie Komisji realizuje jej zalecenia, co spotyka się ze zróżnicowaną reakcją społeczności międzynarodowej. Wiele zależy od statusu danego państwa. Zdaniem części krytyków można mówić o państwach lepszej i gorszej kategorii, z których te pierwsze mogą sobie pozwolić na więcej, podczas gdy te drugie są często traktowane jako negatywne przykłady dla innych, poddawane naciskom i publicznej krytyce w efekcie wydania przez Komisję krytycznej opinii. Wypowiedzi Komisji mogą więc być wykorzystywane instrumentalnie jako narzędzie uprawiania polityki i dyskredytowania władz danego państwa oraz podważania ich legitymacji w oczach obywateli lub innych krajów, tak przez wewnętrznych konkurentów politycznych, jak i władze obcych państw. Komisja nie jest wolna od politycznych nacisków.
Za przykład może posłużyć fakt odwoływania się do opinii Komisji w działalności Unii Europejskiej. Pomimo braku formalnych związków Rady Europy i Unii Europejskiej oba podmioty międzynarodowe łączą relacje i współpraca na wielu polach. Komisja Europejska wielokrotnie odwoływała się do opinii Komisji Weneckiej w sprawie państw aplikujących o przyjęcie do Unii (m.in. Serbia, Ukraina, Turcja). Głośna była sprawa Węgier, które były pierwszym krajem członkowskim poddanym procedurom kontrolnym w ramach Unii Europejskiej. Skomplikowana sprawa Węgier pokazała jak Komisję Wenecką próbuje się wykorzystywać do nacisków na państwo członkowskie Unii w sytuacji, w której względy polityczne nie pozwalają na przeprowadzenie stosownych procedur kontrolnych w ramach organów Unii. Procedura kontrolna określona w art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej nazywana „opcją nuklearną”, dotycząca naruszenia „wartości Unii” mogąca prowadzić do zawieszenia niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla inkryminowanego państwa członkowskiego, ma charakter stricte polityczny. Wymaga wszczęcia przez Radę UE większością aż 4/5 członków i zgody większości Parlamentu Europejskiego, a następnie kolejnej decyzji Rady podjętej większością kwalifikowaną. W przypadku Węgier istotne znaczenie miał rozkład głosów w Parlamencie Europejskim, gdzie węgierski FIDESZ należał do największej grupy politycznej (EPP), przez co procedury nie wszczęto, a Węgrom postawiono wąsko zakrojone zarzuty przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Krytycy zmian dokonanych na Węgrzech uznali wsparcie merytoryczne ze strony Komisji Weneckiej za bardzo istotne w staraniach o uruchomienie procedury kontrolnej i wywarcie nacisku na Węgry, a może także nałożenie sankcji. Nie ukrywał tego ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej J. M. Barroso, który odnosząc się do kazusu Węgier w przemówieniu z 2012 r. (Speech 12/16) wprost stwierdził, że kiedy sprawy wykraczają poza zagadnienia regulowane prawem unijnym, ale dotyczące wartości, na jakich opiera się Unia, znaczenie opinii Komisji Weneckiej staje się bardzo istotne. Te wartości to: godność osoby ludzkiej, wolność, demokracja, równość, państwo prawne, poszanowanie praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości, społeczeństwo oparte na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn. Opinia Komisji dotycząca Węgier była bardzo krytyczna. Sankcji przewidzianych w art. 7 TUE ostatecznie nie nałożono. (zob. Bode-Kirchhoff, s. 66-69).

Zwolennicy Komisji domagają się wzmocnienia skali jej realnego oddziaływania, łącznie z ustanowieniem systemu sankcji

Zarzut, który również pochodzi od zwolenników Komisji dotyczy braku mechanizmów dotyczących oceny skuteczności działań Komisji, szczególnie w odniesieniu do konkretnych państw i opinii na temat konkretnych regulacji. Chociaż w programie posiedzenia plenarnego Komisji Weneckiej znajduje się zawsze punkt dotyczący tego zagadnienia, w praktyce jego realizacja polega na krótkiej prezentacji ogólnego raportu obejmującego głównie przypadki pełnej realizacji zaleceń opinii lub zmian zgodnych z jej treścią. W odniesieniu do pozostałych przypadków używa się (a wręcz nadużywa) formułki „in progress” (sprawy w toku). Wśród propozycji zmian reguł działania Komisji proponuje się wprowadzenie obowiązkowych raportów na temat rezultatów, jakie przyniosła opinia Komisji („follow-up”), a w przypadku wprowadzenia zmian w prawie – kontroli przez Komisję tych zmian pod względem ich zgodności z treścią pierwotnej opinii (ewentualnie – z zawartymi w niej zaleceniami). Analizy dokonywane przez badaczy dowodzą, że zmiany te nie zawsze zmierzały w pożądanym przez Komisję kierunku (Hoffman-Riem, s. 588-589).

Szczegółowe zarzuty dotyczą kilku kwestii. Najpoważniejszy odnosi się do zjawiska, które ujawnił jeden z członków Komisji, który potwierdził, że nie zawsze opinie Komisji poprzedzone są dostatecznie wnikliwą analizą i wszechstronnymi badaniami, biorącymi pod uwagę opinie zainteresowanego państwa, czy jego władz (Bartole, s. 59). Powodów jest wiele. Wśród nich dominuje presja czasu wynikająca z konieczności wydania opinii możliwie szybko, aby zdążyć z jej opublikowaniem np. przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi lub przed końcem trwającego procesu prawotwórczego (np. zmierzającego do zmiany konstytucji). Praktyka dostarczyła przykładów takich zdarzeń – jak opinia w sprawie projektu nowej konstytucji islandzkiej, którą przygotowywano w pośpiechu w zespole, w którym nikt nie znał języka islandzkiego i wszyscy korzystali ze szczątkowych materiałów w języku angielskim, czy przykład Belgii, kiedy Komisja oceniała projekt modyfikacji trybu zmiany konstytucji zmierzający do jego złagodzenia. Działania Komisji prowadzono pod presją wynikającą ze świadomości, że sformułowanie zbyt krytycznej opinii  może doprowadzić do upadku rządu belgijskiego (autora projektu zmian) uformowanego z wielkim trudem po ponad 500 dniach dramatycznych negocjacji.

W składzie grup roboczych zauważa się nadreprezentację przedstawicieli państw Europy Zachodniej. Co ciekawe, wykazują oni większą tolerancję od kolegów z Europy Środkowej i Wschodniej, którzy są o wiele bardziej radykalni w swoich ocenach

Krytyka składów grup roboczych dotyczy uznaniowego charakteru decyzji na ten temat, które podejmują arbitralnie ich przewodniczący. W wielu przypadkach zauważa się nadreprezentację prawników, podczas gdy ocena konkretnych regulacji nie powinna abstrahować od analizy procesów politycznych, do czego potrzebna jest wiedza z zakresu nauk politycznych. Wobec tego zgłasza się postulaty, aby grupa robocza mogła korzystać z opinii zewnętrznych ekspertów (co zdarza się, ale bardzo rzadko), a także aby oceniane państwo miało prawo wypowiedzieć się w sprawie składu grupy, a nawet rekomendować jej członków (kierując się przesłankami merytorycznymi – wskazując osoby dobrze zorientowane w regulacjach prawnych i praktyce politycznej danej państwa, lub politycznymi – wnioskując o wyłącznie ze składu grupy czynnego polityka lub osoby, co do której bezstronności zachodzą wątpliwości). O ile nic nie może powstrzymać państwa, aby w skład Komisji oddelegowało czynnego polityka, o tyle inne, badane państwo powinno móc wyłączyć go ze składu grupy roboczej przygotowującej raport na jego temat (de Visser, s. 12-13). Krytyce poddaje się także brak parytetów geograficznych i nadreprezentację przedstawicieli państw Europy Zachodniej. Co ciekawe, wykazują oni większą tolerancję od kolegów z Europy Środkowej i Wschodniej, którzy są o wiele bardziej radykalni w swoich ocenach, co udowodnił m.in. przypadek oceny sposobu powoływania sędziów sądu konstytucyjnego Mołdawii (Jowell, s. 676-677).

PODSUMOWANIE

Prawie 30-letni dorobek Komisji Weneckiej jest bardzo bogaty. Dotyczy nie tylko krajów, z myślą o których powstała Komisja, ale także tych, które uchodzą za dojrzałe, stare demokracje. Dowodzi to faktu, że demokracja jest ustrojem wymagającym stałej czujności i potwierdza tezę starożytnych filozofów głoszoną od czasów Sokratesa i Platona, że ustroje mają skłonność do degeneracji i przyjmowania form „chorych”. Demokracja nie jest tutaj wyjątkiem, a wręcz jest szczególnie podatna na złe zmiany.

Pomimo swojego doradczego i merytorycznego charakteru Komisja Wenecka jest bez wątpienia jednym z kluczowych podmiotów promujących ustrój demokratyczny w skali międzynarodowej. Tak jak nie należy przeceniać jej wpływów, również nie należy umniejszać jej znaczenia. Co ciekawe, pomimo prawie 30-letniej historii Komisja długo pozostawała w cieniu nie wzbudzając większego zainteresowania nauki prawa konstytucyjnego. Zmianę przyniosły przede wszystkim coraz liczniejsze przypadki odwoływania się do treści jej opinii przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, jak i wypowiedzi wydawane w sprawach o silnych zabarwieniu politycznym, szeroko komentowanych na forum międzynarodowym, jak referendum na Krymie, czy nowe konstytucje krajów arabskich.

Pełna ocena działalności Komisji Weneckiej wymaga uprzedniej odpowiedzi na pytanie o słuszność przyjęcia konkretnego wzorca ustrojowego nowoczesnej demokracji. To jest już jednak ocena, która ma charakter polityczny, a nie prawny.

Nie ulega wątpliwości, że dorobek Komisji Weneckiej jest bardzo użyteczny zarówno dla procesu tworzenia standardów demokratycznego państwa prawa, jak i dla badań nad funkcjonowaniem współczesnych państw demokratycznych. Komisja opierając się na zestawach rekomendacji i zbiorach dobrych praktyk, odwołując się do swoich poprzednich wypowiedzi i opinii promuje konkretny, spójny i najbardziej powszechny dzisiaj model państwa demokratycznego opartego na liberalnej koncepcji praw człowieka i zasadzie państwa prawa. W skład komisji obok polityków wchodzą głównie eksperci z dziedziny prawa konstytucyjnego i międzynarodowego, sędziowie sądów konstytucyjnych i najwyższych oraz byli rzecznicy praw obywatelskich.

Podstawowy zarzut krytyków dotyczący służebnej roli Komisji wobec konkretnej wizji ustroju demokratycznego, a wręcz promowania bezalternatywnej wizji demokratycznego ustroju państwa nowoczesnego jest dla jej zwolenników największą zaletą Komisji, której działalność polega na tworzeniu uniwersalnych standardów demokratycznych i czuwania na ich zachowywaniem w poszczególnych krajach różnych części świata. Inicjatorzy powołania Komisji nigdy nie kryli, że ich celem było „przyprowadzenie zagubionych owieczek do owczarni”, czyli zabezpieczenie określonego kierunku transformacji ustrojowej postkomunistycznych państw Europy Środkowo – Wschodniej (de Visser, s. 17).

Ocena skuteczności działalności Komisji Weneckiej zależy ściśle od oczekiwań, jakie się przed nią stawia. Wydaje się, że w przypadku wielu komentatorów są to oczekiwania bardzo wygórowane. Jedną z głównych bolączek państw Europy Środkowo – Wschodniej pozostających przez dekady pod wpływem sowieckich porządków jest niski poziom kultury politycznej. Żadne zmiany w prawie nie doprowadzą do znaczącego polepszenia poziomu kultury politycznej czy prawnej. Tych wartości nie da się zadekretować. Jako przykład podaje się Albanię, w której pomimo kilkukrotnych zmian w prawie wyborczym wprowadzonych pod wpływem opinii Komisji Weneckiej, nie doszło do znaczącej poprawy w tej dziedzinie (Hoffmann-Riem, s. 589-590).

Zarzut naruszania standardów demokratycznych jest jednym z najcięższych, jakim można obarczyć państwo. Nie dziwi więc, że opinie Komisji są używane – najczęściej bez jej zgody i udziału – do bieżącej gry politycznej na arenie międzynarodowej oraz wewnętrznej – krajowej. Warto o tym pamiętać oddzielając tezy  i wypowiedzi Komisji od ich politycznej interpretacji. Pełna ocena działalności Komisji Weneckiej wymaga uprzedniej odpowiedzi na pytanie o słuszność przyjęcia konkretnego wzorca ustrojowego nowoczesnej demokracji. To jest już jednak ocena, która ma charakter polityczny, a nie prawny. Każdy powinien dokonać jej sam.

Znamy już pełny skład i program wizyty grupy roboczej Komisji Weneckiej w Polsce

(30.1.2016) Z ostatniej chwili: znamy już termin i skład „polskiej” grupy roboczej Komisji Weneckiej. W dniach 8 – 9 lutego br. Polskę odwiedzi 4 – osobowa delegacja grupy w składzie: Christoph Grabenwarter (Austria; prawnik, prof. prawa administracyjnego i konstytucyjnego w Uniwersytecie Wiedeńskim, sędzia Trybunału Konstytucyjnego), Michael Frendo (Malta; prawnik, były wieloletni poseł i minister, były przewodniczący maltańskiego parlamentu), Jean-Claude Scholsem (Belgia; prawnik, prof. prawa konstytucyjnego w Uniwersytecie w Liège, członek Najwyższej Rady Sądownictwa Królestwa Belgii), Kaarlo Tuori (Finlandia; prawnik, prof. prawa administracyjnego w Uniwersytecie w Helsinkach). Dodajmy, że grupa robocza pracująca nad projektem opinii w sprawie polskiej ustawy o trybunale konstytucyjnym składa się łącznie z 6 osób. Dwie pozostałe członkinie grupy: Veronika Bílková (Czechy; prawniczka, dr prawa, wykładowca prawa międzynarodowego w Uniwersytecie Karola w Pradze) i Sarah Cleveland (USA; prawnik, profesor prawa, jeden z kierowników Instytutu Praw Człowieka w Uniwersytecie Columbia) nie mogą w wyznaczonym terminie przyjechać do Polski. Zastąpią je w czasie wizyty w Polsce: Gianni Buquicchio (Włochy, obecny Przewodniczący Komisji Weneckiej, prawnik – dr prawa międzynarodowego, wykładowca, przez wiele lat związany zawodowo z Radą Europy) oraz Schnutz Rudolf Dürr (Austria, Szef Wydziału Sądownictwa Konstytucyjnego w Sekretariacie Komisji Weneckiej, prawnik – dr prawa, od wielu lat związany z Komisją Wenecką). W czasie wizyty zaplanowano spotkania grupy z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta RP, Ministerstwa Sprawiedliwości, Sejmu i Senatu, Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa, Rzecznika Praw Obywatelskich i oczywiście Trybunału Konstytucyjnego.
Projekt opinii zostanie przedstawiony na posiedzeniu plenarnym Komisji w Wenecji w dniach 11 – 12 marca 2016 r., gdzie dojdzie do uchwalenia ostatecznego tekstu opinii.

Wykorzystane źródła:

1. Bartole S., Final Remarks: The role of the Venice Commission, „Review of Central and East European Law”, 2000, vol. 26.

2. Bode-Kirchhoff L., Why the Road from Luxembourg to Strasbourg leads through Venice: a Venice Commission as a link between the EU and the ECHR (w:) Human Rights Law in Europe: The Influence, Overlaps and Contradictions of the EU and the ECHR, ( red.) K. Dzehtsiarou, T. Konstadinides, T. Lock, N. O’Meara, Rutledge 2014.

3. Hoffmann-Riem W., The Venice Commission of the Council of Europe – Standards and Impact, „The European Journal of International Law”, 2014, Vol. 25, No. 2.

4. Jowell J., The Venice Commission: Disseminating Democracy Through Law, „Public Law” 2001 (Winter).

5. Komisja Wenecka
(na stronie:) Stałe Przedstawicielstwo Rzeczypospolitej Polskiej przy Radzie Europy w Strasburgu, http://www.strasburgre.msz.gov.pl/pl/o_re/instytucje/ komisja_wenecka/komisja_wenecka_1

6. Opinion on the Amendments to the Constitution of Liechtenstein proposed by the Princely House of Liechtenstein, adopted by the Venice Commission at its 53rd plenary session (Venice, 13-14 December 2002, CDL-AD(2002)032-e)

7. Rousseau D., The concept of European constitutional heritage (w:) The Constitutional Heritage of Europe, Strasbourg 1997.

8. Venice Commission, http://www.venice.coe.int/webforms/events/

9. de Visser M., A Critical Assessment of the Role of the Venice Commission in Process of Domestic Constitutional Reform
– working paper,
– opublikowane w: „American Journal of Comparative Law, Volume 63, Number 4, Fall 2015.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano AKTUALNOŚCI USTROJOWE | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Przegląd periodyków konstytucyjnych (listopad 2015)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Ostatni w tym roku przegląd prasy konstytucyjno-ustrojowo-politologicznej (jak zwykle – za miesiąc ubiegły) obejmie ponad 20 nowych periodyków, które dodałem właśnie do zestawu. Nie wszystkie pisma miały swoje wydania w listopadzie, ale i tak jest co czytać.

psW listopadzie ukazał się kolejny (5/130) numer „PRZEGLĄDU SEJMOWEGO”, który obfituje w artykuły poświęcone Trybunałowi Konstytucyjnemu. Wydanie otwiera ciekawa, krytyczna i szczegółowa charakterystyka nowej ustawy o Trybunale pióra M. Kruk-Jarosz. Autorka otwiera swój artykuł wiele mówiącym zdaniem: „nowa ustawa – stare problemy”. Zwraca uwagę na fakt, że sędziowie Trybunału (jak i w przypadku ustawy z 1997 r.) włączyli się do prac projektowych i jak poprzednio – wiele z ich propozycji zostało odrzuconych przez posłów w trakcie postępowania legislacyjnego. Tymczasem były to propozycje godne uwagi – jak zmiana sposobu wysuwania kandydatów na sędziów. Artykuł wspomina, z konieczności skrótowo, także o innych postulowanych od dawna zmianach w statusie ustrojowym Trybunału, które wymagałyby zmian w konstytucji – jak przełamanie monopolu Sejmu przy wyborze sędziów, czy jednoznaczne określenie TK jako strażnika porządku konstytucyjnego i państwa prawa, co wzmacniałoby twierdzenie, że „nawet Sejm nie może wszystkiego”. W czasie trwającego właśnie kryzysu związanego z Trybunałem – lektura obowiązkowa (Nowa ustawa o Trybunale Konstytucyjnym).
W numerze także dwa inne teksty dotyczące Trybunału Konstytucyjnego. Pierwszy jest poświęconych nadal niesłusznie niedocenianej jako uboczna i niemająca oparcia w konstytucji funkcji sygnalizacyjnej TK. Autorzy analizują zarówno obowiązujący pod rządami nowej ustawy, jak i poprzedni stan prawny oraz formułują wnioski de lege ferenda. Drugi artykuł – dotyczy tzw. pojęć zastanych w orzecznictwie Trybunału. Autor analizując orzecznictwo TK oraz zdania odrębne sędziów, w których odwołano się do pojęć zastanych, zastanawia się, czy mamy do czynienia ze spójną koncepcją „pojęć zastanych”, czy (oceniając krytycznie taką ewentualność) jedynie niesformalizowaną praktyką odwoływania się do tej instytucji przez składy orzekające. Oba artykuły zasługują na polecenie i lekturę.
Artykuł J. Szymanka to kolejny z tekstów w tym numerze pisma, który w obecnej sytuacji polityczno-ustrojowej w Polsce z pewnością zainteresuje wielu czytelników. Autor analizuje projekty zmiany konstytucji (częściowej lub całkowitej) złożone lub ujawnione po 1997 r., pod kątem proponowanych w nich modyfikacji systemu rządów. Sam autor uważa system parlamentarny z elementami racjonalizującymi (wzmacniającymi egzekutywę) za najbardziej zgodny z polską tradycją i współczesnością ustrojową. Pole do zmian widzi w rozwinięciu elementów racjonalizujących, raczej w kierunku rządów premierowskich niż semiprezydenckich. Propozycje znaczącego wzmocnienia prezydenta poddaje krytyce. Warto jednak poznać jakie – inne lub podobne – propozycje zmian systemu rządów zaproponowano w zgłaszanych po 1997 r. projektach. Co ciekawe, część z nich wbrew deklaracjom zmierzała w innym kierunku niż ten założony, co wynika dopiero z analizy szczegółowych postanowień projektów.
Omówienia doczekała się także nowa ustawa o petycjach – oczekiwane od wielu lat uszczegółowienie konstytucyjnego prawa jednostki do składania petycji. Autor szczegółowo analizuje postanowienia ustawy i kończy krytycznymi pod jej adresem konkluzjami. Krytyka wydaje się być bardzo stonowana, bardziej niż ustawa na to zasługuje, bowiem można jej zarzucić o wiele więcej zarówno w warstwie formalnej, jak i materialnej.
Ponadto w numerze – G. Pastuszko analizuje problem wpływu jaki polska regulacja prawna zastępstwa prezydenta wywiera na konstytucyjny mechanizm władzy państwowej, a w szczególności na zasadę podziału władzy, niepołączalności formalnej oraz parlamentarno-gabinetowego systemu rządów. Autor dostrzega zarówno negatywne efekty tego wpływu, jak i pozytywne konsekwencje zakorzenionego w polskiej tradycji rozwiązania polegającego na czasowym powierzaniu funkcji prezydenta marszałkowi sejmu lub senatu. (Funkcjonowanie mechanizmu władzy państwowej w okresie wykonywania zastępstwa Prezydenta RP (uwagi na tle naczelnych zasad ustrojowych)).
Na uwagę zasługuje także tekst poświęcony  rzadko poruszanej problematyce polskiej regulacji konstytucyjnej dotyczącej sił zbrojnych (Zwierzchnictwo, kierowanie i dowodzenie w siłach zbrojnych RP na tle regulacji konstytucyjnej) pary autorów: A. Bień-Kacały (dr hab. nauk prawnych, konstytucjonalistki) i T. Kacały (dr nauk o obronności, oficera WP w służbie czynnej przy organach NATO). Regulacja ta wykazuje duży poziom ogólności, nie rozróżniając  pojęć zwierzchnictwa, kierowania i dowodzenia. Rozróżnienie to nie zostało prawidłowo przeprowadzone na poziomie ustawowym, co może utrudniać funkcjonowanie sił zbrojnych w praktyce.
W dziale Varia znalazło się skrótowe, ale bardzo treściwe omówienie ustroju Republiki San Marino. Ponadto – glosy, opinie prawne i recenzje.

panstwo-i-prawoW listopadowym „PAŃSTWIE I PRAWIE” dwa teksty mogą zainteresować konstytucjonalistów. Moją uwagę przykuł szczególnie artykuł pt. „Narracyjność w aktach stosowania prawa” A. Młynarskiej-Sobaczewskiej. Autorka przybliża mało znany w Polsce, za to popularny  w literaturze anglojęzycznej, istniejący od ponad 40 lat nurt analizy literackiej prawa znany jako „Law and Literature”. Nurt ten opiera się, w uproszczeniu, na przyjęciu, że prawo jest także literaturą (law as literature, law is literature), co sprawia, że język prawniczy (szczególnie język przepisów prawnych i orzeczeń) nie powinien być oderwany od języka literackiego, którym posługują się nieprawnicy. Refleksja naukowa nad prawem nie powinna być oderwana od kontekstu kulturowego, w jakim prawo powstaje. Bardzo ciekawa, chociaż z konieczności skrótowa prezentacja założeń szkoły Law and Literature jest wstępem do analizy dwóch orzeczeń dotyczących tego samego problemu prawnego (konstytucyjność normy prawnej penalizującej zniesławienie) wydanych przez amerykański federalny Sąd Najwyższy oraz polski Trybunał Konstytucyjny. Analiza porównawcza obu orzeczeń, szczególnie ich uzasadnień, przeprowadzona w oparciu o zasady szkoły „L&L” prowadzi do bardzo ciekawych, a nawet inspirujących wniosków.
E. Wójcicka analizuje problematykę „Actio popularis w prawie polskim„. Chociaż tekst znacząco wykracza poza ścisłe ramy prawa konstytucyjnego (konstytucyjnej actio popularis, która nie występuje w polskim porządku prawnym i jest b. rzadko spotykaną instytucją w Europie poświęcono zaledwie jeden akapit), to sama instytucja ma jednak konstytucyjne konotacje. Autorka wychodząc od konstatacji o niewielkim dorobku polskiej doktryny prawa dotyczącej actio popularis, następnie poddaje krytycznej analizie te nieliczne jego przykłady, w których autorzy wskazują na konkretne instytucje spełniające ich zdaniem przesłanki actio popularis. Jednocześnie – podważa zasadność nieomal wszystkich tych wskazań proponując własne, odnoszące się do kilku dziedzin prawa.

PrzeglegW ostatnim w tym roku (4) numerze „PRZEGLĄDU LEGISLACYJNEGO” również dwa teksty z dziedziny prawa konstytucyjnego.
W. Brzozowski prezentuje główne wątpliwości konstytucyjne wokół regulacji prawnej dotyczącej postępowania ze sprawcami niebezpiecznymi, która w obiegu publicznym zyskała miano „ustawy o bestiach”.  J. Roszkiewicz analizuje problematykę bezpośredniego stosowania konstytucji przez organy administracji publicznej. Autor podważa długo dominującą w praktyce stosowania prawa tezę, że organ administracji stosujący prawo jest bezwładnym wykonawcą woli ustawodawcy. Tymczasem, art. 8 ust. 2 konstytucji ustanawiający zasadę bezpośredniego stosowania konstytucji ma zastosowanie nie tylko do sądów, lecz do wszystkich organów stosujących prawo. Autor analizuje wszystkie trzy sposoby bezpośredniego stosowania konstytucji jakie wyróżnia doktryna prawa konstytucyjnego, tj. stosowanie samoistne, współstosowanie Konstytucji i ustaw oraz kolizyjne stosowanie Konstytucji – w aspekcie stosowania jej przez organy administracji publicznej. Autor dochodzi do wniosku, że zakres w jakim organy administracji mogą stosować konstytucję bezpośrednio jest węższy niż w przypadku sądów. Za niedopuszczalne (z powodu braku podstawy prawnej) uważa na przykład odmówienie przez organ administracji zastosowania określonego przepisu w efekcie uznania go za niekonstytucyjny (bezpośrednie stosowanie kolizyjne), do czego ma prawo sąd. Jest to opinia większości doktryny prawa konstytucyjnego. Autor wraca jednak uwagę, że prowadzi to do swoistej legalizacji bezprawia.
Ponadto w numerze jak zwykle wykaz wszystkich opinii Rady Legislacyjnych w ciągu dwóch poprzednich miesięcy (IX-X 2015), pełne tekstu kilkunastu wybranych opinii oraz  bibliografia wybranych, najnowszych publikacji dotyczących konstytucji, prawodawstwa i techniki legislacyjnej.


PSRListopadowe wydanie „AMERICAN POLITICAL SCIENCE REVIEW” (vol. 109, issue 4) porusza  interesujące tematy, które z uwagi na profil tematyczny prezentują głównie politologiczny punkt widzenia i metody badawcze. Część z artykułów wykracza jednak poza ścisły zakres nauk politycznych i wkracza na obszar zainteresowań konstytucjonalistów. Wśród nich chciałbym wspomnieć jeden: “A Trust That Cannot Be Delegated”: The Invention of Ratification Referenda, który stanowi próbę odnalezienia genezy referendów ratyfikacyjnych, czyli zatwierdzających przyjęcie nowej konstytucji. Autor słusznie doszukuje się jej w wydarzeniach, które legły u podstaw referendum konstytucyjnego w Massachusetts w 1780 r. – pierwszym (jeśli nie liczyć nieudanego referendum z 1778 r.) w historii. Przywołuje argumenty, którymi wówczas uzasadniano przeprowadzenie referendum i sprawdza czy są one aktualne również dzisiaj. W XVIII w. uzasadnieniem tym było przede wszystkim niezbywalne prawo narodu jako podmiotu władzy suwerennej do zatwierdzenia konstytucji i zabezpieczenia się w ten sposób przed potencjalnie skorumpowanymi elitami politycznymi. Dzisiaj jest do pewnego stopnia podobnie, chociaż referenda konstytucyjne są na ogół fakultatywne i dotyczą zatwierdzania zmian już przeprowadzonych w parlamencie, a nie zastępują parlamentu w podjęciu decyzji. Ponadto w numerze politologiczne analizy: feminizmu liberalnego zwalczającego inne feminizmy, relacji między demokracją a przywództwem politycznym, osłabiającego autorytaryzmy wpływu jawności danych o gospodarce, czy powodów niedoreprezentowania imigrantów w polityce na przykładzie organów samorządowych w Szwecji.

F1.mediumKilka artykułów z listopadowego wydania (vol. 43 no. 6) politologicznego periodyku „AMERICAN POLITICS RESEARCH” również może zainteresować konstytucjonalistów.
Badania przeprowadzone w Karolinie Południowej, która doświadczyła krótko przed wyborami parlamentarnymi kilku afer korupcyjnych doprowadziły autorów artykułu pt. An Absence of MaliceThe Limited Utility of Campaigning Against Party Corruption do mało optymistycznej tezy, że pomimo deklarowania przez wyborców w badaniach opinii społecznej poparcia dla partii „czystych”, ostatecznie w ogóle nie kierują się tym kryterium przy podejmowaniu decyzji nad urną wyborczą. Afery korupcyjne z udziałem Partii Demokratycznej wykorzystywane w kampanii wyborczej przez Republikanów nie wpłynęły prawie w ogóle na wynik Demokratów, chociaż badania opinii sugerowały ich klęskę. Bardziej optymistyczne wnioski odnajdziemy w artykule Talking the Talk but Not Walking the Walk Public Reactions to Hypocrisy in Political Scandal, którego autorzy dowodzą, że polityk hipokryta jest znacznie gorzej oceniany w przypadku wykrycia jego nadużyć. Co ciekawe zaniżona ocena przekłada się także na negatywne postrzeganie ogólnych kwalifikacji i kompetencji takiego polityka. Interesująca jest także (to kolejny artykuł) analiza polaryzacji stanowisk sędziów Sądu Najwyższego, której źródeł autor doszukuje się w polaryzacji istniejącej w instytucjach otaczających SN, jak np. prezydencie, czy Kongresie. Federalny Sąd Najwyższy pomimo wydania wielu decyzji popartych jednogłośnie pozostaje wewnętrznie zróżnicowany ideologicznie. Autorzy artykułu Ideological Polarization on the Supreme Court Trends in the Court’s Institutional Environment and Across Regimes, 1937-2008 poddali badaniom problematykę źródeł i specyfiki tej polaryzacji.

F1.medium-2Listopadowe wydanie „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (vol. 48, issue 13)  zawiera interesującą analizę wpływu metody ustalania listy kandydatów partyjnych w wyborach parlamentarnych (przez przewodniczącego lub w prawyborach wśród członków partii) na skalę zaangażowania członków partii w kampanię wyborczą i same wybory. Okazuje się, że członkowie wyżej cenią model pierwszy, w którym przewodniczący decyduje o tym kto będzie reprezentował partię w wyborach (Party Nomination Rules and Campaign Participation). Drugi z tekstów (Historical Legacies of Interethnic CompetitionAnti-Semitism and the EU Referendum in Polanddotyczy – jak określa go autorka (Volha Charnysh) – wpływu historycznych podziałów etnicznych na współczesne procesy polityczne (kampanię wyborczą i referendalną). Za przykład posłużyła jej Polska i wpływ przedwojennego antysemityzmu na przebieg i wyniki unijnego referendum akcesyjnego z 2003 r. Autorka zmierza do udowodnienia tezy, że antysemityzm przetrwał w Polsce okres komunizmu i występuje na terenach, na których przed wojną mieszkały duże skupiska ludności żydowskiej. Resentymenty z tamtych czasów miały zdaniem autorki wpływać w okresie kampanii referendalnej z 2003 r. na popularność tezy o zagrożeniu żydowską dominacją w przypadku wejścia Polski do UE. Twierdzenia autorki – doktorantki z Uniwersytetu Harvarda są oryginalne, ale budzą kontrowersje. V. Charnysh ma w swoim dorobku także inne analizy polityczne i społeczne dotyczące Polski. Jeden z jej najnowszych projektów badawczych – jak informuje strona internetowa – dotyczy związków między zamieszkiwaniem w sąsiedztwie obozu koncentracyjnego w czasie wojny, a podniesieniem się statusu ekonomicznego oraz – po upływie dziesięcioleci, skłonnością do głosowania na partie prawicowe (przez kolejne pokolenia danej rodziny). Chociaż artykuł ma charakter politologiczno-socjologiczny zapewne zainteresuje także polskich konstytucjonalistów.

imagenW 28 numerze hiszpańskiego „CORTS. ANUARIO DE DERECHO PARLAMENTARIO” dwa artykuły wzbudziły moje zainteresowanie. Pierwszy (La reforma constitucional del Senado) dotyczy propozycji reform hiszpańskiego Senatu, m.in. zawartych w raporcie Rady Stanu z 2006 r. Zmiany przewidują m.in. rozszerzenie prawotwórczej funkcji Senatu poprzez zwiększenie skali udziału izby w postępowaniu ustawodawczym, ratyfikacji umów międzynarodowych oraz wzmocnienie roli Senatu jako izby reprezentującej lokalne wspólnoty autonomiczne. Drugi z polecanych tekstów (La figura del parlamentario no adscrito) dotyczy deputowanych niezrzeszonych w żadnym stronnictwie parlamentarnym. Autor analizuje w tekście przyczyny, dla którycpoppoh poseł nie jest członkiem żadnego klubu, a także zauważa, że deputowany niezrzeszony ma mniejsze prawa niż członek klubu parlamentarnego, co wzbudza wątpliwości natury konstytucyjnej.

gcW listopadowym wydaniu „GLOBAL CONSTITUTIONALISM” (vol. 4, issue 3) dwa teksty wzbudziły moje zainteresowanie.
Artykuł W. Sadurskiego dotyczy źródeł legitymacji   ponadnarodowych organów władzy i jej relacji z legitymacją organów krajowych (Supranational public reason: On legitimacy of supranational norm-producing authorities). Kłopot z odnalezieniem wspólnego źródła legitymacji obu typów władz prowadzi najczęściej do stwierdzania deficytu demokracji władz ponadnarodowych a w konsekwencji osłabiania demokratycznej legitymacji władz krajowych (aby złagodzić wyraźne różnice pomiędzy nimi i źródłem ich legitymizacji). Autor stawia tezę, że poszukiwanie takiego samej podstawy legitymizacji obu typów władz jest błędem i prowadzi do ich niepotrzebnego antagonizowania. Tymczasem, władza krajowa posiada legitymację demokratyczną, a władza ponadnarodowa legitymację wynikającą z Rawlowskiego „rozumu publicznego” (public reason). Rezygnacja z antagonizowania organów władzy ponadnarodowej i krajowej pozwala na dostrzeżenie, że te pierwsze mogą wspierać demokrację, na której opiera się legitymacja tych drugich władz. Pozytywny efekt tego prodemokratycznego działania dodatkowo wzmacnia legitymację władz ponadnarodowych. Wśród przykładów władz tego typu autor wskazuje przede wszystkim Europejski Trybunał Praw Człowieka i Międzynarodową Organizację Handlu.
O. Bassok analizuje wpływ jaki dominująca w danym momencie historycznym metoda odczytywania treści konstytucji wywiera na amerykańską tożsamość. Obecnie zdaje się przeważać tendencja do neutralizowania wykładni konstytucji z jednoczesnym zminimalizowaniem jej odniesień do konkretnych wartości. Zdaniem autora każda wybór w tym zakresie przynosi określone konsekwencje w sferze amerykańskiej tożsamości.

GOVW bardzo ciekawym zestawie artykułów opublikowanych w listopadzie w „GOVERNMENT AND OPPOSITION” czwórka autorów ze znanego Constitution Unit przy londyńskim University College analizuje problematykę wpływania na proces tworzenia polityk rządowych w parlamencie westminsterskim. Dowodzą, że rola i skuteczność w tej dziedzinie posłów opozycji oraz grup pozaparlamentarnych jest znacznie większa niż do tej pory uważano. Jednocześnie, bardzo zróżnicowane są motywacje, jakimi kierują się proponenci poprawek – zarówno posłowie drugiego i trzeciego garnituru partii rządzącej (backbenchers), jak i deputowani opozycyjni wobec rządu (Actors, Motivations and Outcomes in the Legislative Process: Policy Influence at Westminster).
C. Balderacchi analizuje ciekawy problem wpływu mechanizmów partycypacyjnych w Boliwii, Ekwadorze i Wenezueli na tamtejsze demokracje. Okazuje się, że może to być wpływ pozytywny (Boliwia) lub negatywny – szczególnie, jeżeli władza wykonawcza wykorzystuje mechanizmy partycypacyjne do zwiększania zakresu swojej władzy czy wzmocnienia pozarządowych, ale jednocześnie prorządowych środowisk i grup. Autor dotyka także problemu zalet i wad pogłębiania demokracji z użyciem instytucji i mechanizmów partycypacyjnych, podatnych na manipulację (Participatory Mechanisms in Bolivia, Ecuador and Venezuela: Deepening or Undermining Democracy?).

hlr126-7Listopadowy numer „HARVARD LAW REVIEW” (Vol. 129, No. 1) ma w całości charakter konstytucyjny i jest poświęcony przede wszystkim orzecznictwu Sądu Najwyższego. Numer otwiera bardzo interesujący tekst D. A. Straussa z Wydziału Prawa Uniwersytetu Chicagowskiego poświęcony rozbieżnościom między dosłowną treścią konstytucji, a prawem konstytucyjnym sensu largo, jako współefektem działalności orzeczniczej sądów i dorobku doktryny prawa konstytucyjnego. Autor wymienia wybrane zasady współczesnego amerykańskiego konstytucjonalizmu, które stosując metodę formalnej wykładni konstytucji należałoby uznać za niezgodne z konstytucją i zaprzestać ich realizacji. Przykładem może być zakaz ograniczania przez władze wolności słowa i praktykowania religii wywodzony z Pierwszej Poprawki, który zgodnie z dosłownym brzmieniem konstytucji nie obowiązuje nikogo poza kongresem (Prezydenta USA, sądów federalnych), ponieważ w treści poprawki wymienia się tylko Kongres. Podobnie – klauzula równego traktowania – jest adresowana do stanów, co oznaczałoby, że władze federalne mogą swobodnie i zgodnie z konstytucją dyskryminować obywateli USA. Ciekawy i skłaniający do refleksji tekst – nabierający dodatkowej wartości w czasie obecnie trwającego sporu wokół TK. Polecam (Does the Constitution Mean What It Says?).

rubon347-92b6aListopadowy numer francuskiego przeglądu konstytucyjno-politologicznego „POUVOIR” został w całości poświęcony instytucji obywatelskiego nieposłuszeństwa oraz prawa do oporu. Kolejne artykuły tomu dotyczą doświadczeń europejskich i amerykańskich dotyczących nieposłuszeństwa i jego dopuszczalności i konsekwencji w różnych dziedzinach funkcjonowania państwa i społeczeństwa – głównie współcześnie, ale także w przeszłości. Można stwierdzić, że dominuje ogólnie pozytywny wydźwięk wszystkich artykułów, który jest zgodny z typową dla większości współczesnych badaczy pozytywną oceną obywatelskiego nieposłuszeństwa i przekonaniem o jego istotnej roli dla ustroju demokracji liberalnej, który wymaga ochrony przed negatywnymi efektami globalizacji i decyzji władczych o charakterze ponadnarodowym. W tomie znalazł się jednak artykuł, który poddaje zjawisko obywatelskiego nieposłuszeństwa krytyce. Jego autor, E. Thiers określa współczesnych obywateli państw demokratycznych mianem „egodemokratów”, których postawę życiową sytuuje pomiędzy Antygoną a Narcyzem, niechętnych do uznawania jakichkolwiek autorytetów, mierzących wszystko tylko własną miarą i przez to wszystko niebezpiecznych dla idei wspólnoty  funkcjonującej pod auspicjami prawa. Ciekawy i zasługujący na refleksję tekst (La désobéissance civile : entre Antigone et Narcisse, l’égodémocratie).

19646W ostatnim w tym roku numerze chilijskiego „REVISTA DE DERECHO (RDUCN)” (Vol. 22 issue 2) odnajdziemy kilka tekstów dotyczących zjawisk takich jak: aktywizm sędziowski – dotąd nieznany w Chile, gdzie sędziów postrzegano do niedawna zgodnie z klasyczną ich charakterystyką jako „usta prawa”, czy problem zapewnienia skuteczności norm prawnych i wyroków sądowych w warunkach kryzysu ekonomicznego wymuszającego redukcje zatrudnienia w administracji publicznej, co wpływa negatywnie na sferę egzekwowania norm prawnych i orzeczeń. Interesująca dla konstytucjonalistów zajmujących się prawami człowieka okaże się zapewne lektura artykułu analizującego formy i efekty realizacji wyroków Międzyamerykańskiego Trybunału i Komisji Praw Człowieka przez zobowiązane do tego chilijskie organy władzy publicznej. Okazuje się, że nie wszystkie wyroki mogą liczyć na niezwłoczne wykonanie o można dostrzec wyraźne obszary, w których rząd jest bardziej lub mniej skłonny do ich realizacji.

imagen-2Listopadowy numer hiszpańskiego „REVISTA GENERAL DE DERECHO CONSTITUCIONAL” został nieomal w całości poświęcony wpływowi systemu bolońskiego na karierę naukową prawników-akademików oraz na nauczanie prawa, ze szczególnym uwzględnieniem prawa konstytucyjnego. Tom zawiera bogaty zestaw artykułów i na pewno każdy znajdzie coś interesującego dla siebie. Dla zachęty wymienię kilkanaście wybranych problemów poruszanych w poszczególnych artykułach. Tom otwiera dwugłos  prezentujący  z perspektywy osoby młodej oraz starszej jak obecnie przebiega w ich wypadku kariera prawnika-akademika i co zmieniło się po wprowadzeniu systemu bolońskiego. Dowiemy się także o nauczaniu prawa konstytucyjnego poza wydziałem prawa i płynących stąd doświadczeniach (autorzy omawiają np. zajęcia ze studentami dziennikarstwa). Sporo uwagi poświęcono samemu procesowi dydaktycznemu, metodologii i innowacjom w uczeniu prawa konstytucyjnego – wynikającym z wprowadzenia systemu bolońskiego. Większy nacisk kładzie się na kwestie praktyczne, które zajmują ok. 30% zajęć, przy utrzymaniu 70% tradycyjnych form wykładowo-ćwiczeniowych. Wdrażane są nowe technologie i metody nauczania, również online. Autorzy dzielą się spostrzeżeniami na temat zmian w programie nauczania również wynikających z systemu bolońskiego oraz różnicami między programami wdrażanymi w ramach kursów prawa różnego typu, na różnych poziomach systemu bolońskiego. Odczuwalna jest krytyka tego systemu, ale także widać próby dostosowywania nauczania akademickiego w Hiszpanii do jego wymogów. Efekty są zróżnicowane. Jednym z nich są alternatywne ścieżki edukacji prawniczej, które nie zmierzają do uzyskania stricte prawniczego wykształcenia i wykonywania zawodu prawnika, ale uczynienie z prawa elementu, segmentu ogólniejszego wykształcenia. Nie ma w tym nic złego jeżeli jest to dodatkowa, alternatywna, a nie nowa, jedyna ścieżka wykształcenia i jego efekt.

41zW3HCx0JL._SX343_BO1,204,203,200_Listopadowe wydanie YALE LAW REVIEW (vol. 125, no. 2) przynosi ciekawą i rozbudowaną analizę praktyki politycznej, którą – jak przyznają autorzy – rzadko zajmują się badacze prawa publicznego uznając ją za domenę politologów. Tymczasem jest to zjawisko, które posiada swoją stronę polityczną i prawną. Chodzi o polityczne „utrwalanie”, które autorzy rozumieją szeroko – jako zapewnienie trwałości  programom, politykom, rozwiązaniom, regulacjom prawnym, czy wreszcie – własnej karierze politycznej poprzez przyjmowanie określonych rozwiązań i regulacji. O ile takie działania podejmowane przez polityków wprost i bezpośrednio, a objawiające się w określonych zmianach prawa wyborczego, czy nawet zmianach konstytucji są stosunkowo łatwe do wykrycia i spotykają się na ogół z krytyczną oceną i surową reakcją, o tyle można mówić także o działaniach pośrednich, nierzadko trudnych do wykrycia, a przy tym bardzo skutecznych. Może to być stworzenie agencji rządowej, która będzie czuwała nad realizacją danej polityki, z jednoczesnym obsadzeniem jej sprzyjającymi danej grupie politycznej osobami zapewniając im długi okres zatrudnienia czy znacząco utrudniając ich odwołanie. Może to być również wsparcie dla powstania i umocnienia się określonych grup interesów, które  jako czerpiące z nich określone, wymierne korzyści będą zainteresowane staniem na straży przyjętych rozwiązań również po zmianie politycznego kierownictwa w państwie. W artykule opisano różne ukryte formy „utrwalania” stanu politycznego posiadania, czy przyjmowanych rozwiązań prawnych i ustrojowych dokonując ich klasyfikacji i analizując środki do minimalizacji podobnych zjawisk (Political Entrenchment and Public Law).

FWEPcover 1..2W listopadzie ukazało się online kilka artykułów na bieżąco publikowanych w naukowym periodyku „WEST EUROPEAN POLITICS”. Wśród nich analiza współczesnych radykalnych partii lewicowych oraz ich wyborców. Okazuje się, że jest to bardzo niejednorodna grupa organizacji, wśród których można wyróżnić partie starego i nowego typu (Varieties of Radicalism: Examining the Diversity of Radical Left Parties and Voters in Western Europe). Partiom lewicowym, a dokładniej ich skłonnościom do protestów ulicznych pośwęcono inny listopadowy artykuł (Word on the Street: The Persistence of Leftist-dominated Protest in Europe). Okazuje się, że o ile przez wiele lat uważano, że to partie lewicowe mają skłonność do takich protestów, z czasem również partie prawicowe i ich zwolennicy zaczęli posuwać się do manifestacji ulicznych skierowanych przeciwko rządom lewicowym. Partie lewicowe nadal wykazują w tej mierze większą skłonność od wyborców prawicowych, którzy są mniej chętni do wychodzenia z domu, a ponadto tylko partie lewicowe są gotowe do protestowania przeciwko partiom lewicowym.
Interesujące rozważania i wnioski zawiera kolejny listopadowy tekst z tego periodyku. Dotyczący ustalania programów politycznych przez partie startujące w wyborach, a następnie zabiegające o utrzymanie władzy. Autorzy dochodzą do wniosku, że zdecydowanie przeważa praktyka realizacji celów, które uznają za ważne wyborcy przy czym partie dodatkowo podkreślają ich wagę wzmacniając u wyborców to przekonanie  i w efekcie wpływając na podwyższenie własnej oceny u obywateli przekonanych, że partia jest otwarta na głos narodu. Trudno znaleźć wśród partii rządzących takie, które stają do wyborów z autorskim programem zawierającym elementy istotne dla państwa, ale nieinteresujące wyborców, czy mające dla nich drugorzędne znaczenie (Setting the Agenda or Responding to Voters? Political Parties, Voters and Issue Attention).

ZAPRASZAM DO LEKTURY. KOLEJNY PRZEGLĄD, TYM RAZEM WYDAŃ GRUDNIOWYCH – JUŻ W NOWYM 2016 ROKU, W STYCZNIU.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Przegląd periodyków konstytucyjnych (październik 2015)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Po krótkim poślizgu spowodowanym świąteczną, pierwszą dekadą listopada – zapraszam na kolejny odcinek konstytucyjnego przeglądu czasopism naukowych.

Październik otwiera ostatni kwartał roku kalendarzowego, a w Polsce – nowy rok akademicki. Redakcje czasopism naukowych uraczyły nas z tej okazji nowymi wydaniami tytułów ukazujących się jako miesięczniki, dwumiesięczniki i kwartalniki. W październiku było ich sporo, a ponadto zawierają liczne i bardzo ciekawe opracowania. Jestem przekonany, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Na podobny wysyp przyjdzie nam czekać do stycznia.

panstwo-i-prawoPaździernikowe wydanie „PAŃSTWA I PRAWA” zawiera aż dwa artykuły z dziedziny prawa konstytucyjnego.
Pierwszy poświęcony jest problemowi „Legitymacji sądownictwa konstytucyjnego„. Wyjątkowy zbieg okoliczności, a być może także intuicja autora (R. M. Małajnego) sprawiły, że tekst trafia do naszych rąk w czasie, kiedy trwa gorąca dyskusja na temat niedawnej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, a także zasadności i konsekwencji odkładania przez Prezydenta RP przyjęcia ślubowania od nowowybranych sędziów TK. Autor prezentuje w swoim tekście najważniejsze zagadnienia stanowiące przedmiot dyskusji, a nierzadko sporów wśród konstytucjonalistów. Pozycja ustrojowa trybunałów ma dzisiaj niewiele wspólnego z modelowymi założeniami stworzonymi przez Hansa Kelsena uznawanego za autora współczesnej koncepcji trybunałów. Nie są one już wyłącznie negatywnymi ustawodawcami, ale raczej „superlegislaturami”. Powodem jest, zdaniem wielu przedstawicieli doktryny prawa konstytucyjnego, przede wszystkim rosnący aktywizm sędziowski, a także – paradoksalnie – konstytucjonalizacja praw człowieka. Autor wprost stwierdza, powołując się na opinię M. Granata, że „Sędzia konstytucyjny ma się interesować konstytucyjnością ustawy od strony formalnej, a nie od strony wartości konstytucyjnych czy norm ponadpozytywnych. Dlatego ustawy zasadnicze nie powinny zawierać praw jednostki. Trybunał konstytucyjny mógłby odwołać się do tych praw, a wówczas stałby się ustawodawcą pozytywnym. Nastąpiłoby też przesunięcie władzy z parlamentu do trybunału, który mógłby się stać reprezentantem sił politycznych zupełnie innych od zasiadających na ławach poselskich. Innymi słowy, doszłoby do wykształcenia się rządu sędziów”. Już Carl Schmitt zarzucał H. Kelsenowi, że  dążenie do jurydyzacji polityki może doprowadzić do upolitycznienia sprawiedliwości. Przekonanie Kelsena, że sprawy z zakresu prawa publicznego mogą zostać odpolitycznione Schmitt uważał za „czystą fikcję”. Podobnego zdania byli twórcy amerykańskiego systemu kontroli konstytucyjności. W tekście pojawia się wiele interesujących spostrzeżeń i propozycji – np. o zasadności przyznania opozycji parlamentarnej prawa do inicjowania prewencyjnej kontroli ustaw. Współczesne trybunały stały się – jak pisze autor – przede wszystkim strażnikami konstytucyjnych wartości. Kontrola konstytucyjności jest jedynie instrumentem wykorzystywanym w tym celu. W głównej części artykułu autor stawia pytanie o tytułową legitymację trybunałów. Czy – jak widzi to francuska badaczka D. Rousseau – trybunały powinny mieć prawo do wiążącej i ostatecznej decyzji w sprawie prawa tworzonego przez większość demokratycznie legitymowanego parlamentu jako przedstawicieli suwerena, skoro sam trybunał nie pochodzi z wyborów? Czy nie powinno się więc przyznać suwerenowi lub jego przedstawicielom zgromadzonym w parlamencie prawa do uchylania wyroków trybunału? A może na trybunał należy spoglądać odmiennie – może on także reprezentuje interes narodu kontrolując parlament pod względem realizacji przez niego woli suwerena wyrażonej w konstytucji? Autor przytacza różne odpowiedzi na te pytania formułowane w doktrynie francuskiej, niemieckiej i polskiej. Wśród nich m.in. opinię niemieckich badaczy, którzy traktują trybunał jako strażnika wartości konstytucyjnych w ich zderzeniu z wolą aktualnej większości politycznej. Trybunał – bez względu na własną legitymację (chociaż sam pochodzi z wyboru przez parlament) ocenia zgodność aktów gorzej legitymowanych demokratycznie (ustaw) z aktem najwyżej legitymowanym (konstytucją jako wolą całego suwerena). Trybunał może też spełniać rolę strażnika praw mniejszości przed dominacją aktualnej lub trwałej większości. Interesujące tezy odnajdziemy także w przywołanym dorobku polskiej doktryny, w której trybunał postrzega się m.in. jako „celowo skonstruowane narzędzie antywiększościowe, tzn. oparty na ustawie zasadniczej sposób ograniczenia rządów większości sprawowanych głównie przez parlament„, który umożliwia „pogodzenie polityki większościowej z poszanowaniem praw mniejszości„. Zachęcam do lektury.
Chociaż wyjątkowo długi czas wyborów dobiegł w Polsce końca i powróci przewidywalnie dopiero za 3 lata, kiedy powinny odbyć się wybory samorządowe, warto poświęcić czas na lekturę drugiego w tym wydaniu „Państwa i Prawa” artykułu poświęconego zagadnieniom konstytucyjnym. W tekście „Roszczenia w trybie wyborczym (zagadnienia wybrane)” autorka (K. Skubisz-Kępka) analizuje normy prawne służące zapewnieniu właściwej jakości debaty publicznej w okresie kampanii wyborczej. Środki prawne ustanowione przez ustawodawcę mają na celu ochronę przed rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji w toku kampanii wyborczej i negatywnych konsekwencji tego zjawiska tak dla kandydata jak i dla wyborców. Szczegółowa analiza norm prawnych oraz orzecznictwa sądów wydawanego w trybie wyborczym prowadzi autorkę do wniosku, że ustanowiony system ochrony nie działa właściwie, a przyjęta regulacja jest nieprzemyślana, chaotyczna i zawiera poważne luki.
PrzeglegObserwatorzy śledzący rozwój wypadków na polskiej scenie politycznej na pewno powinni sięgnąć po najnowsze wydanie „PRZEGLĄDU LEGISLACYJNEGO” (nr 3/2015), w którym J. Szymanek prezentuje „determinanty procesu zmiany konstytucji„. Autor w swoich rozważaniach wychodzi od powszechnie przyjętego w doktrynie prawa konstytucyjnego przekonania, że „swoista temporalna odporność konstytucji albo – mówiąc inaczej – jej długowieczność jest stanem oczekiwanym i jak najbardziej pożądanym”. Sprawia to, że powszechnie przyjmowane jest założenie, że im konstytucja jest starsza, a więc im dłużej stosowana, tym jest lepsza. Ambicją każdego ustrojodawcy staje się przyjęcie konstytucji „na lata”. Cel ten można osiągnąć różnymi środkami, również przez ustanowienie odpowiednio wysokich wymogów formalnych dla przeprowadzenia zmian w ustawie zasadniczej. Wszystko to sprawia, że konstytucja staje się „narzędziem panowania umarłych nad żywymi”. Nie jest to samo w sobie faktem negatywnym. Stabilność jest ważną zaletą konstytucji. Zmiana konstytucji musi być jednak możliwa, aby dostosować ją do zmieniających się okoliczności. Autor stwierdza, że zmiana konstytucji nie zawsze musi oznaczać formalną modyfikację jej przepisów. Może polegać na nadaniu odpowiedniego, pożądanego znaczenia przepisom konstytucji w orzecznictwie sądów czy trybunałów. Zmiana formalna powinna następować kiedy jest nieunikniona. Jako przyczyny (tytułowe determinanty) całkowitej zmiany konstytucji autor wskazuje na pierwszym miejscu fragmentaryczną modyfikację demokratycznego ustroju państwa. Pozostałe dwa powody wymieniane tradycyjnie przez doktrynę: zerwanie z ustrojem niedemokratycznym i powstanie nowego państwa uznaje za mające współcześnie znikome znaczenie i rzadkie zastosowanie. Zmiana częściowa może mieć na celu na przykład  wzmocnienia jednego z organów władzy i rozstrzygnięcia w ten sposób trwającego sporu kompetencyjnego, czy przechylenie ustrojowej szali na rzecz parlamentaryzmu (Mołdawia 2000) lub prezydencjalizmu. Inne powody zmian to dostosowanie konstytucji do regulacji prawa międzynarodowego lub europejskiego. Zmiana, chociaż sama w sobie nie jest zła, a nawet może nieść ze sobą znaczącą poprawę, powinna być zawsze rozwiązaniem ostatecznym, co autor podkreśla w konkluzji.
W tym samym numerze opublikowano artykuł W. Zająca pt. „Legislacja administracyjna jako przedmiot zajęć i pojęcie prawne – analiza krytyczna„. Autor na podstawie analizy definicji sformułowanych w podręcznikach do tego przedmiotu, a także zawartych tam treści programowych dochodzi do krytycznych wniosków, w których podważa słuszność wyodrębnienia takiego przedmiotu jako odrębnej dyscypliny i przedmiotu nauczania. Dydaktyków, którzy wykładają ten przedmiot, stosunkowo popularny na kierunkach prawniczych i administracyjnych, zapewne zainteresują twierdzenia i argumenty zawarte w artykule.
Wśród polskich periodyków konstytucyjnych wydanych w październiku dominują tomy nawiązujące tematycznie do 25. rocznicy reaktywacji samorządu terytorialnego w Polsce. Wymieniam w tym miejscu specjalne „samorządowe” wydania trzech pism naukowych z dziedziny prawa lub prawa konstytucyjnego.
rpeis2015_3W najnowszym „RUCHU PRAWNICZYM, EKONOMICZNYM I SOCJOLOGICZNYM” (vol. 77, nr 3) znajdziemy aż 23 teksty poświęcone różnym aspektom funkcjonowania samorządu terytorialnego – od opracowań historycznych dotyczących genezy czy rozwoju samorządu w ciągu minionego ćwierćwiecza, przez opracowania ogólne dotyczące idei samorządności i różnych jego aspektów (m.in. o idei demokracji w samorządzie, uwarunkowaniach prawnomiędzynarodowych samorządu, czy samorządowych aspektach administracji świadczącej) po teksty traktujące o kwestiach szczegółowych (o stwierdzeniu nieważności uchwały przez radę gminy, o interesie prawnym jako kryterium wyłączenia radnego od udziału w głosowaniu, czy o procedurze wydawania zezwoleń na detaliczną sprzedaż napojów alkoholowych). Nie zabrakło tekstów prezentujących wizję przyszłości samorządu lub propozycje zmian w obowiązującym prawie. Godne uwagi są także teksty z pogranicza prawa i socjologii, w większości krytyczne wobec aktualnych wyników reformy z 1990 r. O ile w tekście o zaufaniu do samorządu terytorialnego w Polsce autor dowodzi jego wzrostu, o tyle ocena poziomu aktywizacji wspólnot lokalnych przez samorząd wypada nie najlepiej. Autor tekstu „Deficyt obywatelstwa” stawia tezę, że o samorząd zbudowano w oparciu o relację z mieszkańcem-klientem, a nie mieszkańcem-obywatelem. Podmioty samorządowe są w wielu jednostkach głównym pracodawcą wzmacniając swoją pozycję wobec mieszkańców. Taki stan nie sprzyja rozwojowi niezależnych, silnych środowisk obywatelskich.
gsp34Temat samorządowy zdominował także najnowsze wydanie „GDAŃSKICH STUDIÓW PRAWNICZYCH” (tom XXXIV). W siedmiu działach tematycznych: Z perspektywy historycznej…, Aspekty prawnoustrojowe, Zadania – zasady i tryb realizacji, Finanse komunalne, Samorządowe prawo miejscowe, Jednostki samorządu terytorialnego w obrocie prywatnoprawnym i Pracownicy samorządowi – zawarto ogółem 29 artykułów naukowych.

ppkW najnowszym numerze „PRZEGLĄDU PRAWA KONSTYTUCYJNEGO” (5/2015) również dominuje tematyka samorządu terytorialnego. Jest to także pokłosie seminarium naukowego konstytucjonalistów poświęconego temu tematowi, które odbyło się w kwietniu 2015 r. w Oborach pod Warszawą. W numerze oprócz godnych polecenia artykułów na wspomniany temat znalazły się także dwa teksty nie związane z samorządem terytorialnym i o nich chciałbym krótko wspomnieć, aby nie umknęły uwadze czytelników, którzy z powodu mniejszego zainteresowania problematyką samorządową mogą nie sięgnąć po ten numer pisma. Pierwszy z nich porusza problematykę „Stanów nadzwyczajnych w sytuacji szczególnego zagrożenia państwa w cyberprzestrzeni”. Autorzy analizują polskie przepisy dotyczące stanów nadzwyczajnych przez pryzmat ich związków z problematyką cyberwojny, cyberprzestępstw i cyberterroryzmu oraz przydatności w przeciwdziałaniu lub zwalczaniu tych zjawisk. Na tej podstawie dochodzą do wniosku, że obecna regulacja prawna jest dalece niewystarczająca, ale jednocześnie stwierdzają, że na poziomie krajowym nie da się dostatecznie uregulować tego zagadnienia. Zdaniem autorów zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni wymagają regulacji na poziomie międzynarodowym i jedynie doprecyzowania w przepisach krajowych. Ponadto – prawodawca powinien w miarę możliwości reagować na nowe zjawiska i trendy w sferze cyberprzestrzeni związane zarówno z rozwojem technologii, jak i nowymi typami zagrożeń. Drugi z tekstów niesamorządowych to politologiczna, porównawcza analiza problematyki „Powoływania rządu w państwach Europy Środkowej i Wschodniej”. Analiza obejmuje 11 postkomunistycznych państw Europy Środkowej i Wschodniej, które są członkami Unii Europejskiej i została dokonana w oparciu o przepisy konstytucji. Wyniki badań doprowadziły autora do wniosku, że decydującą rolę w procesie powoływania rządów przejęły partie polityczne, niezależnie od szczegółowego brzmienia konstytucji. Autor dostrzega znaczącą przewagę roli parlamentów w procedurach kreacji rządu, która w połączeniu z dominującą rolą partii sprawia, że udział prezydentów staje się na ogół iluzoryczny. Parlamenty mogą ostatecznie doprowadzić do ukształtowania rządu zgodnie z własną wolą i wbrew woli prezydentów, których rola w tym zakresie nawiązuje nadal do czasów początków monarchii konstytucyjnej i konkurencji królów z parlamentami. W konkluzji autor podważa sens istnienia w konstytucjach skomplikowanych, wieloetapowych procedur powoływania rządu, a także obowiązków konsultowania się przez prezydenta z określonymi gremiami politycznymi czy organami państwa. Środki te tracą znaczenie w warunkach hegemonicznej roli partii politycznych, a także wyraźnej przewagi parlamentów nad prezydentami lub tendencji do jej przyznania.
imagesNa zakończenie przeglądu polskich periodyków chciałbym wspomnieć o tekście, który nie ukazał się w piśmie naukowym („RZECZY WSPÓLNE” nr 21, 3/2105). Jest jednak godny polecenia i lektury zarówno ze względu na (niestety) stale aktualną tematykę, jak i ciekawe wnioski autorki, której nazwisko gwarantuje wysoki poziom merytoryczny opracowania (A. Młynarska-Sobaczewska). Odpowiadając na pytanie „Gdzie się kryją twórcy prawa” autorka analizuje szczegółowo proces tworzenia prawa akcentując liczne niuanse polskiego prawotwórstwa. Piętnuje przy tym największe wady tego procesu: powstawanie coraz dłuższych aktów, drobiazgowo, a wręcz kazuistycznie regulując zagadnienia, które nie powinny podlegać regulacji prawnej; tworzenie regulacji ad hoc mających na celu jedynie załatwienie doraźnych problemów politycznych; sektorowość rządowego procesu prawotwórstwa przejawiającą się w braku współpracy, a nawet w konkurencji między ministerstwami; wadliwe, chaotyczne ulokowanie legislatorów i ekspertów w procedurze tworzenia prawa, które prowadzi do marnotrawienia wiedzy, energii i środków oraz nie pozwala na dostateczne wykorzystanie wiedzy fachowej dla polepszenia jakości tworzonego prawa. W konkluzji prowadzonych rozważań autorka formułuje postulaty dotyczące poprawy zastanej sytuacji – wśród nich wzmocnienie roli Rządowego Centrum Legislacji i ustanowienie jego systemowych relacji z Biurem Legislacyjnym Sejmu, czy większa koordynacja rządowego (etapu) procesu tworzenia prawa. Więcej szczegółów w artykule, który można polecić zarówno znawcom tematu, jak i studentom prawa.

c91c1747yljW październikowym wydaniu „YALE LAW JOURNAL”  znajdziemy m.in. ciekawy artykuł dotyczący zasady równości wobec prawa i przeciwdziałania dyskryminacji („Against Immutability”). Dotyczy tzw. „cech niezmiennych”, których nie wolno używać jako kryterium selekcji np. przy ubieganiu się o stanowisko pracy, awans itp. Różnicowanie jednostek na podstawie tych cech uważa się za niedopuszczalne, jako mające cechy dyskryminacji. Problem ten jest przedmiotem licznych orzeczeń sądów amerykańskich. Do tradycyjnych cech niezmiennych, takich jak płeć, niepełnosprawność czy kolor skóry doszły kolejne, jak: orientacja seksualna i wyznanie. Jednocześnie nadal nie uważa się za taką cechę np. poziomu inteligencji, czy urody, chociaż są to cechy przynajmniej częściowo przyrodzone. W orzecznictwie amerykańskim, a także w doktrynie dostrzega się zjawisko poszerzania katalogów cech niezmiennych. Towarzyszy mu nowa koncepcja tych cech. W poprzedniej, stosowanej przez wielu sędziów koncepcji „przyczynienia się jednostki do posiadania danej cechy”, przyczynienie się posiadacza danej cechy było okolicznością uprawniającą do uznania tej cechy za dopuszczalną podstawę różnicowania (dyskryminacji). Nowa koncepcja wyodrębnia a priori cechy (właściwości), których zmiany nie można od jednostki wymagać ze względu na różne społeczne i inne powody oraz na tej podstawie nie wolno jednostek różnicować. W ten sposób lista „cech niezmiennych” ulega stałemu poszerzeniu. O ile poprzednia koncepcja była dyskusyjna, a wręcz niektórzy krytykowali ją za pozostawienie dużej uznaniowości sędziom, obecna jest jeszcze mniej udana pod względem jasności stosowanych kryteriów zakwalifikowania danej cechy do „niezmiennych”. Autorka przedstawia stanowisko sądów i doktryny na ten temat posługując się przykładem trzech cech: otyłości, ciąży i skazania (figurowania w rejestrze skazanych) i analizując je z punktu widzenia starej i nowej metody ustalania „cech niezmiennych”. Sama prezentuje krytyczne stanowisko wobec nowej koncepcji.
Ponadto w numerze znajdziemy opracowania odnoszące się już ściśle do prawa amerykańskiego. Jeden z nich („The President and Immigration Law Redux„) dotyczy konstytucyjnego problemu zakresu władzy Prezydenta USA jako zwierzchnika egzekutywy. Niedawna zapowiedź decyzji prezydenta powodującej liberalizację przepisów dotyczących nielegalnych imigrantów polegająca na umożliwieniu organom administracji na uznaniowe odroczenie deportacji i wydanie nielegalnym imigrantom pozwoleń na pracę – wywołała w USA kolejną dyskusję na temat granic uprawnień prezydenckich i powrotu znanej z przeszłości tendencji do „prezydentury imperialnej”.

2.coverW październikowym numerze oxfordzkiego „STATUTE LAW REVIEW” jak zwykle wiele interesujących tekstów dotyczących różnych aspektów legislacji. Wspominam kilka, które uważam za szczególnie interesujące.
T. Drinóczi z węgierskiego Uniwersytetu w Pécs porusza problem „jakości legislacji” jako ważnego problemu badawczego o dużej wartości i znaczeniu dla analiz komparatystycznych. Wymyka się on ścisłym ocenom („Concept of Quality in Legislation—Revisited: Matter of Perspective and a General Overview”). Mierzenie poziomu jakości legislacji wymaga zastosowania spójnych kryteriów badawczych, a także uwzględnienia wszystkich istotnych czynników wpływających na tę jakość. Tylko w ten sposób można uzyskać miarodajne wyniki czy to w skali jednego kraju czy na poziomie analizy porównawczej. Autor stwierdza istnienie ścisłych związków pomiędzy poziomem rozwoju demokracji i realizacji zasady państwa prawnego, w tym zaufania do demokracji, a jakością legislacji. Na tej podstawie proponuje własną teoretyczną koncepcję problemu „jakości legislacji” i jej ustalania oraz odnosi ją do poziomu tej jakości w państwach zachodniej i środko-wschodniej Europy. Odpowiada na pytanie o prawdopodobne źródła różnic w poziomie jakości legislacji w obu częściach kontynentu oraz zauważa, że zjawiska zaobserwowane we współczesnej legislacji zachodniej, którą ocenia jako lepszą i bardziej zaawansowaną – mogą być zapowiedzią procesów, które nastąpią w państwach Europy środkowo-wschodniej.
F. de Paula z Uniwersytetu w São Paulo analizuje dekrety prezydenckie w kształcie w jakim funkcjonują w brazylijskim porządku konstytucyjnym („Executive Decree Authority and Lawmaking Environment in Brazil: A Broader View of Provisional Measures”). Z jednej strony mają one swoich zdeklarowanych przeciwników, którzy negatywnie oceniają ich istnienie w systemie źródeł prawa, z drugiej – Brazylia nie jest jedynym krajem, w którym występuje ten typ aktu prawnego. Można go odnaleźć w ustrojach wielu państw demokratycznych na całym świecie. Autor skupia się przede wszystkim na konsekwencjach, jakie istnienie i posługiwanie się dekretami przez egzekutywę wywiera na otoczenie ustrojowe – rzeczywistą realizację zasady podziału władzy i relacje władzy wykonawczej i ustawodawczej, a w konsekwencji na praktykę procesu prawotwórczego. To szczególnie interesujący artykuł w świetle trwającej w Polsce dyskusji na temat poszerzenia dekretotwórczych uprawnień Prezydenta RP.
Ponadto w numerze m.in. o znaczeniu rady legislacyjnej w procesie tworzenie prawa jako czynnika wzmacniającego jego demokratyczność, o środkach zwiększenia udziału kobiet w życiu publicznym i składzie organów państwa w Ghanie oraz dwa artykuły na temat Indii -o kulisach zniesienia karalności zamiaru popełnienia samobójstwa oraz krytyczna analiza orzeczenia Sądu Najwyższego odnośnie prawa osoby pozbawionej wolności (i/lub czynnego prawa wyborczego) do kwestionowania wyniku wyborów.

4.coverTreść najnowszego, październikowego wydania kolejnego prestiżowego periodyku oksfordzkiego „PARLIAMENTARY AFFAIRS” (vol. 68, issue 4) zachęca do wnikliwej lektury.
Aż dwa teksty traktują o aktywności deputowanych do parlamentu w okręgach, z których zostali wybrani. Zjawisko wzrostu tej aktywności oraz oczekiwania przez wyborców, aby wzrastała – jest faktem znanym i nieźle zbadanym, szczególnie w Zjednoczonym Królestwie. Wskazane artykuły traktują o dwóch problemach: po pierwsze – o zjawisku przekazywania spraw (wniosków, projektów, propozycji) spływających od wyborców pomiędzy parlamentami krajowymi i lokalnymi (na przykładzie 7 krajów) ze wskazaniem do których innych podmiotów ostatecznie trafiają („Explaining Cooperation over Casework between Members of National and Regional Parliaments”), po drugie – o roli jaką do aktywności w okręgu wyborczym przywiązują wyborcy i sami deputowani (w zestawieniu porównawczym) na tle innych zajęć i działań należących do wykonywania mandatu deputowanego („What Should MPs Do? Public and Parliamentarians’ Views Compared”). Kolejny ciekawy tekst jest szczegółową analizą procesu ustawodawczego, który prowadzi do przyjęcia „niesprawiedliwego prawa”, na przykładzie ustawy z 2014 r. penalizującej homoseksualizm w Ugandzie (przewidującej karę śmierci lub dożywotniego pozbawienia wolności). Autor skupia się nie tylko na ocenie moralnej ustawy, ale także na mankamentach formalnych, czyli błędach i naruszeniach jakie miały miejsce w trakcie procesu ustawodawczego. Ustawa została uchylona w wyniku orzeczenia ugandyjskiego trybunału konstytucyjnego. Autor zwraca uwagę na fakt, że w Ugandzie sprawa przywołanej ustawy jest nadal gorącym tematem politycznym i pojawiają się głosy o zasadności jej ponownego uchwalenia w podobnej treści („Making Unjust Law: The Parliament of Uganda and the Anti-Homosexuality Act 2014”). W numerze powraca problem zasadności, dopuszczalności i konsekwencji kodyfikacji konwenansów konstytucyjnych dotyczących funkcjonowania egzekutywy w krajach common law – tym razem na przykładzie Nowej Zelandii i tamtejszego Cabinet Manual.  Ponadto – politologiczne spojrzenie na stosunkowo nowe, chociaż coraz popularniejsze zjawisko powszechnych wyborów lidera partii przez gremia członkowskie na przykładzie brytyjskiej Partii Pracy i francuskiej Partii Socjalistycznej, analiza projektu reformy Północnoirlandzkiego Zgromadzenia Narodowego (parlamentu dewolucyjnego), a także spojrzenie na trudny proces budowy i umacniania parlamentaryzmu w Kosowie.

9782130651321W noszącym październikową datę najnowszym numerze francuskiego „REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL” (nr 103) wielu konstytucjonalistów znajdzie coś ciekawego dla siebie. Lista tematów jest bowiem bardzo zróżnicowana. Artykuły poświęcono m.in.: najnowszej konstytucji Egiptu z 2014 jako wyrazu kontynuacji lub zerwania z egipską tradycją i dorobkiem ustrojowym; najnowszym zmianom w konstytucji brytyjskiej; rewizji francuskiej konstytucji w 2008 r.;  kontroli konstytucyjności prawa przez francuską Radę Konstytucyjną – nowej instytucji ustrojowej z 2010 r. w aspekcie zasad: kontradyktoryjności procesu i prawa do obrony oraz zastosowania instytucji amicus curiae; problemowi skuteczności erga omnes wyroków ETPCz na przykładzie praktyki włoskiej; nowej regulacji zasady niepołączalności mandatu deputowanego we Francji oraz  zasadności postulatu konstytucjonalizacji systemu wyborczego sensu stricto (metody przeliczania głosów w wyborach na mandaty).

imagenNajnowszy numer „PUBLIC LAW” (no 4) zdominowały artykuły dotyczące ustroju brytyjskiego. O ile dla badaczy niezainteresowanych tych tematem może to być okoliczność zniechęcająca do sięgnięcia po najnowszy, październikowy numer pisma, o tyle amatorzy ustroju Zjednoczonego Królestwa będą z pewnością zadowoleni. W numerze znalazły się opracowania dotyczące najróżniejszych aspektów współczesnego brytyjskiego konstytucjonalizmu: praw człowieka (10 rocznicy ustanowienia przepisów o ustaleniu płci, agresywnych metod śledczych, praw człowieka w przywilejach i deklaracjach egzekutywy), reform instytucjonalnych (reformy Izby Lordów z 2014 r.), analiz zasad ustrojowych (roli konwenansów konstytucyjnych i ich doniosłości dla ustroju brytyjskiego), a także ustrojowo-prawnej analizy bieżących wydarzeń (m.in. referendum szkockiego z 2014, a także ujawnienia „Black Spider memos” – korespondencji księcia Walii Karola z członkami gabinetu). Pismo nie posiada swojej strony internetowej, a wersja papierowa jeszcze nie dotarła do wszystkich prenumeratorów, dlatego nie mogę (jeszcze) napisać więcej o jego treści. Zawartość tematyczna sprawia, że każdy badacz lub amator ustroju brytyjskiego po ten numer Public Law sięgnąć bezwzględnie powinien.

38n3e_15Na zakończenie najnowsze wydanie periodyku konstytucyjnego z Kanady. Poruszana tematyka jest ukazywana przez pryzmat kanadyjskich doświadczeń – federalnych i prowincjonalnych. Nierzadko w piśmie pojawiają się jednak tematy o bardziej uniwersalnym znaczeniu. Tak jest i tym razem. Najnowszy numer „CANADIAN PARLIAMENTARY REVIEW” (vol. 38, no. 3) porusza m.in. tematykę roli stowarzyszeń byłych parlamentarzystów. Jest to zapis debaty zorganizowanej przez redakcję („Roundtable – Life After Parliament: The Role of Associations of Former Parliamentarians”). Okazuje się, że stosunek ex-deputowanych do takiego stowarzyszenia nie jest jednolity. Już sam sposób zakończenia kariery ma tutaj znaczenie – czy była to rezygnacja, czy przegrana w wyborach (w tym drugim wypadku wielu byłych parlamentarzystów stara się szybko zapomnieć i odciąć od niemiłych wydarzeń). Podobnie – znaczenie ma aktualny status społeczny i ekonomiczny deputowanego, który może być powodem utrzymywania lub zerwania więzów z dawnymi kolegami. W dyskusji parlamentarzyści opowiadają o celach organizacji, trudnościach w jej stworzeniu oraz reakcjach samych potencjalnych członków, a także o swoich doświadczeniach z wygaśnięciem mandatu i przegraną w wyborach. Wydaje się, że większość kanadyjskich doświadczeń ma swoje odniesienia również do polskiej rzeczywistości. Drugim tekstem godnym polecenia jest analiza wielkości gabinetów kanadyjskich na podstawie danych z lat 1993-2014 („A Consideration of Cabinet Size”). Autor zbadał zarówno powody zwiększania i zmniejszania liczebności rządów, jak i charakterystyczne konsekwencje i prawidłowości tych działań. Przykładowo – zauważył, że rządy lewicowe i centro-lewicowe mają tendencję do poszerzania swojego składu osobowego. Nie zgadzając się z opiniami badaczy, którzy wielkość gabinetu uważają za okoliczność bez większego znaczenia – autor dowodzi, że znaczenie takie istnieje – zarówno na zewnątrz (liczebność gabinetu wpływa na opinię publiczną, która na ogół negatywnie odnosi się do jej zwiększania), jak i do wewnątrz (istotne są proporcje pomiędzy liczebnością gabinetu, a liczbą deputowanych). Ponadto w numerze jak zwykle recenzje książek i aktualności z życia parlamentów Kanady: federalnego i prowincjonalnych.

Serdecznie zapraszam do lektury i proszę o uwagi, szczególnie jeżeli pominąłem jakiś godny odnotowania periodyk lub artykuł naukowy, który ukazał się w omawianym miesiącu.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Skomentuj

Przegląd periodyków konstytucyjnych (wrzesień 2015)

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Wrzesień jak co roku obrodził w nowe wydania wielu periodyków konstytucyjnych i politologicznych – tak polskich jak i zagranicznych. Warto skorzystać z faktu, że rok akademicki dopiero się rozpoczyna i poświęcić nieco czasu na lekturę.

pipPrzegląd czasopism konstytucyjnych rozpoczynamy od periodyków krajowych, a wśród nich od ukazującego się w cyklu miesięcznym PAŃSTWA I PRAWA. We wrześniowym numerze nie lada gratka – artykuł sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a przy tym  uznanego specjalisty w dziedzinie prawa konstytucyjnego, prof. Marka Zubika. Artykuł pt. „Wolność” a „prawo” (pięć hipotez o stosowaniu pojęć konstytucyjnych dotyczących praw człowieka)” stanowi przegląd wybranych, aktualnych problemów z dziedziny praw człowieka którymi zajmował się w ostatnich latach polski Trybunał Konstytucyjny. Autor opisuje zarówno kluczowe problemy spraw zawisłych przed Trybunałem jak i tezy zawarte w orzeczeniach uwzględniając przy tym opinie komentatorów i dyskutując z ich niektórymi twierdzeniami. Wśród nich można wymienić m.in. problem prób obejmowania prawami człowieka zwierząt, problem niepisanych praw człowieka, czy istotnej roli instytucji przedawnienia (dawności) dla problematyki praw człowieka. Autor wskazuje także współczesne źródła zagrożeń dla praw człowieka rzadko opisywanych przez doktrynę, a nawet uświadamianych sobie przez decydentów, jak chroniczna niesprawność instytucji państwowych czy powszechne przyzwolenie na ograniczanie praw człowieka motywowanego wzrostem bezpieczeństwa czy prosperity.
ps
We wrześniu ukazał się także kolejny, 4. w tym roku numer PRZEGLĄDU SEJMOWEGO. Chociaż dominują w nim zagadnienia dotyczące praw człowieka (dwa teksty na temat instytucjonalizacji związków osób tej samej płci – z perspektywy polskiej, a więc projektowej i francuskiej – na gruncie istniejącej regulacji oraz ogólniejsze opracowanie dotyczące niederogowalnych praw człowieka w ujęciu prawnomiędzynarodowym), to na łamach pisma znalazło się również miejsce dla innych tematów, jak zwykle godnych uwagi. M. Pach przypomniał nieco zapomnianą instytucję przewodniczącego określonego w ustawie komitetu jako członka Rady Ministrów. Autor przedstawia genezę tej instytucji ustanowionej w Konstytucji PRL z 1952 r. i jej późniejszą historię aż do czasów współczesnych. Autor przewiduje, że po likwidacji dwóch ostatnich komitetów (K. Integracji Europejskiej i K. Badań Naukowych) nie będzie ona wykorzystywana ze względu na swój dysfunkcjonalny charakter. Ponadto, na podstawie analizy praktyki ustrojowej, autor doszedł do wniosku, że w razie ewentualnego ponownego powołania w skład rządu przewodniczącego komitetu konieczne byłoby spełnienie dwóch przesłanek: zarówno wyraźny przepis ustawy stanowiący o członkostwie przewodniczącego komitetu w rządzie jak również decyzja Prezydenta RP o powołaniu go w skład Rady Ministrów jako przewodniczącego komitetu. Warto wspomnieć także tekst P. Jakubowskiego, który porusza interesującą kwestię „ciszy legislacyjnej„, instytucji mającej przeciwdziałać koniunkturalizmowi politycznemu przy nowelizowaniu prawa wyborczego. Takie zjawisko dostrzega się w praktyce politycznej wielu państw, gdzie zmiany dokonywane są krótko przed wyborami i służą interesom jednej lub tylko niektórych partii. W Polsce podstawowe elementy „ciszy legislacyjnej” określił w swoim orzecznictwie Trybunał Konstytucyjny, który wywiódł je m.in. z zasady demokratycznego państwa prawnego. Trybunał m.in. uznał za niedopuszczalne dokonywanie istotnych zmian w prawie wyborczym w okresie późniejszym niż 6 miesięcy przed zarządzeniem wyborów. Orzecznictwo trybunalskie zostało różnie ocenione w doktrynie prawa konstytucyjnego. Krytycy zwracają m.in. uwagę na zbytni aktywizm Trybunału i podważają jego uprawnienia do wydawania ogólnych wskazówek dotyczących procedury legislacyjnej. Przeważają jednak głosy aprobujące stanowisko Trybunału.

Poza artykułami naukowymi w numerze jak zwykle znalazły się opinie prawne, glosy i recenzje oraz noty.


homepageImage_en_USTegoroczny numer afrykańskiego OROMIA LAW JOURNAL (vol. 4 no. 1) zawiera m.in. artykuł dotyczący prawa konstytucyjnego. Został on poświęcony oryginalnej i mało znanej, tradycyjnej instytucji Gadaa występującej w Etiopii i Kenii. Jest to szczególny rodzaj organizacji politycznej społeczeństwa oparty na hierarchii i wieku. Autor dowodzi, że ta oryginalna koncepcja może z powodzeniem funkcjonować we współczesnym państwie demokratycznym ponieważ można ją pogodzić z podstawowymi wymogami konstytucjonalizmu. Tradycyjnemu systemowi Gadaa nieobce są pojęcia i instytucje państwa prawa, kadencyjności organów (ograniczonej do jednej kadencji), odpowiedzialności politycznej i konstytucyjnej organów państwa czy podziału władzy w oryginalnej odmianie opartej na wieku (podział władzy między przedstawicieli poszczególnych żyjących pokoleń). Wszystkie te i inne cechy sprawiają, że Gadaa nie tylko uzupełnia standardowe rozwiązania ustrojowe Etiopii, ale może stanowić inspirujący wzór dla innych państw nie tylko Afryki (Z. T. Sima, Old wine in new bottles: bridging the peripheral Gadaa rule to the mainstream constitutional order of the 21st C. Ethiopia).
journal1440168847_FRONTWrześniowe wydanie AFRICAN JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE AND INTERNATIONAL RELATIONS zawiera interesującą analizę praktyki realizacji programów walki z korupcją wdrażanych w Nigerii od zarania IV Republiki w 1999 r. Autor surowo krytykuje fakt posłużenia się instytucją przyznania się do winy w zamian za łagodniejszy wyrok (plea bargaining), której wprowadzenie określa jako nieetyczne, niemoralne i niekonstytucyjne. Jego zdaniem Nigeria na obecnym, wczesnym etapie walki z korupcją nie potrzebuje instytucji łagodzących odpowiedzialność winnych korupcji urzędników państwowych, ale bezwzględnych i surowych kar wpływających wychowawczo na społeczeństwo. Prawo powinno chronić osoby, które posiadają informacje na temat praktyk korupcyjnych i są gotowe je ujawnić. Organy powołane do walki z korupcją powinny cieszyć się daleko posuniętą niezależnością i móc korzystać z szerokiego wsparcia organizacji społecznych zarówno na etapie wykrywania jak i karania skorumpowanych urzędników. Jest to zdaniem autora jednym z koniecznych warunków dalszego rozwoju demokracji w Nigerii (S. Oladosu Mudasiru, Democracy, plea bargaining and the politics of anti- corruption campaign in Nigeria (1999-2008)).
10602We wrześniu ukazał się kolejny artykuł w ramach publikowanego w wersji online periodyku CONSTITUTIONAL POLITICAL ECONOMY. Jest to tekst godny polecenia z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – dotyczy problematyki polskiego ustroju, po drugie – stawia odważną tezę, że sędziowie polskiego Trybunału Konstytucyjnego często podejmują decyzję kierując się preferencjami politycznymi – realizując linię ideową partii, której zawdzięczają nominację i wybór. Para autorów nie wskazuje nazwisk, a jedynie analizuje dane statystyczne dotyczące głosowań w sprawach „ideologicznych”. Sędziowie TK ich zdaniem głosują po myśli konkretnej partii politycznej albo dlatego, że stanowisko tej partii pokrywa się z ich własnym albo po to, aby zademonstrować swoją lojalność (również licząc na ewentualne korzyści w przyszłości obejmujące np. poparcie przy ubieganiu się o urząd państwowy obsadzany przez polityków). Autorzy stwierdzają także, że po pierwsze podważa to lansowaną w doktrynie prawa konstytucyjnego tezę o bezstronności sędziów TK i kierowaniu się przez nich głównie legalizmem, po drugie – że Polska nie różni się pod tym względem od innych państw, w których o wyborze sędziów decydują politycy i gdzie zauważa się zjawiska i tendencje podobne do opisywanych (Francja, Włochy, Portugalia, Hiszpania) [J. Kantorowicz, N. Garoupa, An empirical analysis of constitutional review voting in the polish constitutional tribunal, 2003–2014].
portadaNr 33 meksykańskiego półrocznika REVISTA MEXICANA DE DERECHO CONSTITUCIONAL zawiera interesujący tekst poświęcony regulacjom prawnym dotyczącym szkolnictwa wyższego w krajach anglosaskiej kultury prawnej. Autor uważa, że jest tylko kwestią czasu kiedy w państwach prawa stanowionego dojdzie w omawianej dziedzinie do przyjęcia wielu rozwiązań znanych z systemu common law. Już doszło do uznania relacji łączącej studenta z uczelnią za szczególny typ umowy, której strony (szczególnie student) mogą przed sądem dochodzić swoich praw wynikających z łączącego je stosunku prawnego. Autor dużo uwagi poświęca także zasadom organizacji uczelni angielskich. W czasach szerokich reform szkolnictwa wyższego i ich kolejnych odsłon może to być ciekawa i inspirująca lektura. [M. Barquín Álvarez, The Regime of the University and its Disciplinary Faculties in the Anglo-Saxon Tradition].
ejl2015Wrześniowe wydanie ELECTION LAW JOURNAL: RULES, POLITICS, AND POLICY (vol. 14, issue 3) jest podzielone na dwie części. Pierwsza zawiera trzy artykuły naukowe z dziedziny prawa wyborczego. Druga część prezentuje dorobek Specjalnego Sympozjum Stowarzyszenia Amerykańskich Wydziałów Prawa na temat 50-lecia ustawy o prawach wyborczych (The Voting Rights Act). Wśród artykułów zamieszczonych w części pierwszej na uwagę zasługują szczególnie dwa. Pierwszy dotyczy problemu zaufania wyborców do samych wyborów oraz kandydatów, które następnie nie przekłada się na poparcie dla rządu. Autorzy analizują wzajemne relacje obu wartości oraz próbują udzielić odpowiedzi na pytanie o sposoby ich mierzenia. Drugi artykuł dotyczy problemu korupcji politycznej oraz wpływu jaki na jej skalę wywiera sposób finansowania partii politycznych i jego regulacja prawna. Badania doprowadziły autorów do konstatacji, że skala korupcji politycznej jest najmniejsza tam, gdzie partie są finansowane głównie ze środków publicznych, a ich finanse są możliwie najbardziej jawne. I vice versa – przewaga finansowania prywatnego sprzyja korupcji. Również w drugiej części znajdują się warte lektury opracowania, nawet jeżeli dotyczą głównie rozwiązań i praktyki amerykańskiej. Podobieństwa są łatwo dostrzegalne. Tytułem przykładu: K. Crayton (Legislative Politics and the Politics of Legislatures) analizuje powody, jakie skłaniają deputowanych do poparcia propozycji zmian w prawie wyborczym. Analiza praktyki amerykańskiej dowodzi, że zmiana ma szanse tylko wówczas jeśli deputowani odnajdą w niej korzyść dla siebie. Jak wiadomo najważniejszym celem każdego deputowanego jest uzyskać mandat ponownie.
ECLNajnowsze, wrześniowe wydanie EUROPEAN CONSTITUTIONAL LAW REVIEW (vol. 11, issue 2) poświęcono głównie tematyce praw człowieka. Aż trzy artykuły numeru dotyczą tej problematyki: dwa Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, jeden – Karcie Praw Podstawowych UE. Warto wspomnieć na marginesie, że autorami jednego z artykułów jest dwoje polskich badaczy (tekst jest uzupełnioną wersją opracowania z „Przeglądu Prawa Sądowego”). Tekst, który zwrócił moją szczególną uwagę dotyczy problematyki suwerenności w wymiarze wewnętrznym. Autorzy na przykładzie Belgii ukazują kilka charakterystycznych zjawisk. Ich spostrzeżenia mają częściowo charakter bardziej uniwersalny. Art. 33 Konstytucji Belgii stanowi, że „Wszelka władza pochodzi od Narodu. Sposób sprawowania władzy określa Konstytucja”. W konstytucji nie odnajdziemy żadnych  odwołań do demokracji bezpośredniej. Stanowi to dla większości przedstawicieli doktryny belgijskiej oraz ciał oficjalnych (Rada Stanu) podstawę twierdzenia, że demokracja bezpośrednia nie występuje w Belgii, a zorganizowanie referendum stanowiłoby naruszenie prawa, podobnie jak próba wdrażania jego wyników. Zdaniem doktryny referendum decydujące, władcze, wykraczające poza formułę konsultacji społecznych byłoby niezgodne z prawem, a nawet niekonstytucyjne. Autorzy poszukując pierwotnego znaczenia rozwiązań belgijskich odwołują się do dorobku Benjamina Constanta, dociekliwego obserwatora i wybitnego badacza, którego prace i wypowiedzi miały wpływ na kształt ustrojowy Belgii. Constant krytycznie oceniał rewolucję we Francji dostrzegając wszystkie jej zagrożenia. Jego koncepcje ustrojowe miały między innymi zredukować ryzyko kolejnego wybuchu oraz powtórkę krwawego scenariusza francuskiego w innych krajach. Autorzy zwracają także uwagę na sam problem suwerenności w sensie wewnętrznym, która rzadziej gości na łamach periodyków naukowych, w których przedmiotem analiz jest suwerenność w sensie zewnętrznym. Warto nadmienić, że państwo nie może do takiej międzynarodowej lub ponadnarodowej organizacji przystąpić dopóki nie przekaże jej określonych uprawnień – kompetencji państwa w niektórych sprawach. Tego z kolei może dokonać wyłącznie władza suwerenna – wewnątrz państwa.
[R. Geenens, S. Sottiaux, Sovereignty and Direct Democracy: Lessons from Constant and the Belgian Constitution]
untitledWrześniowe wydanie THE JOURNAL OF LEGISLATIVE STUDIES (vol. 21, issue 4) przynosi aż 7 nowych artykułów poświęconych praktyce parlamentarnej w różnych częściach świata. Wśród nich dominują tematy politologiczne, które jednak przynajmniej częściowo powinny zainteresować konstytucjonalistów, szczególnie tych zainteresowanych problematyką parlamentarną. Wśród tematów artykułów znalazły się analizy dotyczące: sposobu mierzenia skali powyborczych zmian w składzie parlamentu – na przykładzie niższej izby parlamentu Francji, czyli Zgromadzenia Narodowego (autorzy zauważają m.in., że dane na temat liczby mandatów zdobytych przez konkretne partie nie pozwalają uwzględnić takich zjawisk jak migracje międzypartyjne, odsetek deputowanych-debiutantów, czy powroty polityków po przerwie w zasiadaniu w parlamencie); różnych wyborów dokonywanych przez polityków odnośnie podmiotu reprezentacji – dla niektórych jest to naród, dla innych: partia, region lub wyborcy. Każdy wybór jest inaczej uzasadniany i przejawia się w innej postawie deputowanego w czasie kadencji i w czasie wyborów (analizę przeprowadzono na przykładzie Rumunii i Węgier); motywacji jakimi kierują się deputowani w czasie głosowań, w czasie których są zwolnieni z dyscypliny klubowej – badania dotyczące parlamentu federalnego w Australii oraz w australijskiej prowincji Nowa Południowa Walia dowodzi, że o ile na poziomie centralnym decyzje są często zbieżne z rekomendacją klubową, na poziomie lokalnym znaczenie odgrywają inne bodźce i motywacje.
rubon346-f87f7We wrześniu ukazały się także kolejne wydania dwóch francuskich periodyków naukowych. Pierwszy z nich,  „POUVOIRS” (nr 154) jest w całości poświęcony instytucji prawyborów. Ta długo nieznana  francuskiemu porządkowi ustrojowemu i  tamtejszej praktyce politycznej instytucja, bije ostatnio rekordy popularności. Za jej pioniera w kraju nad Sekwaną uchodzi partia socjalistyczna, które sięgnęła po prawybory w celu wyłonienia swojego kandydata w wyborach prezydenckich w 2012 r. Poprzedni wstrząs w dziedzinie zasad wyłaniania kandydatów w wyborach odnotowano we Francji jeszcze w latach 1980 wraz ze wzrostem popularności sondaży opinii publicznej. Współcześni komentatorzy widzą w prawyborach ważny środek wzmocnienia legitymizacji władzy i szansę na wzrost zaufania obywateli do polityków i partii politycznych. Na 216 stronach „Pouvoirs” przeczytamy o różnych aspektach prawyborów nie tylko we Francji, ale także w ojczyźnie tej instytucji czyli USA.
9782130651321Na najnowszy numer (103) drugiego ze wspomnianych periodyków REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL złożyły się artykuły z różnych dziedzin prawa konstytucyjnego. Zestaw jest bardzo interesujący i różnorodny. Wśród artykułów znalazły się opracowania: o konstytucji Egiptu z 2014 r. jako kontynuacji lub przerwaniu egipskiej tradycji ustrojowej; o najnowszych zmianach w brytyjskim porządku konstytucyjnym; o stosunkowo młodej (2008 r.) we francuskim ustroju instytucji orzekania przez Radę Konstytucyjną o zgodności z konstytucją ustaw obowiązujących (Question prioritaire de constitutionnalité – QPC) przez pryzmat udziału w postępowaniu przed Radą osób trzecich i związanej z tym problematyką prawa do obrony i instytucji  amicus curiae; o konsekwencjach jakie zasada skuteczności erga omnes orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przynosi we Włoszech; a także o nowych regulacjach francuskich dotyczących łączenia mandatów (cumul des mandats) oraz o argumentach za i przeciw konstytucjonalizacji systemu wyborczego (metody liczenia głosów) we francuskich wyborach parlamentarnych.
coverOstatnim periodykiem w tym przeglądzie jest szwajcarski kwartalnik SWISS POLITICAL SCIENCE REVIEW. We wrześniu ukazało się jego 3 w tym roku wydanie (volume 21, issue 3). Znajdziemy w nim ciekawą analizę odnoszącą się do monarchii arabskich, których prawie w ogóle nie dotyczyły wydarzenia tzw. arabskiej wiosny i które prawie w ogóle nie odczuły ich negatywnych konsekwencji. Autorzy szczegółowo analizują ten fakt dochodząc do wniosku o istotnej roli represji (tytułowego „obosiecznego miecza”) w uśmierzaniu lub podsycaniu społecznych buntów. W monarchiach represje stosuje się w sposób umiarkowany i racjonalny co przynosi pozytywny efekt gasząc w zarodku ruchy rewolucyjne, ale także nie zwiększając grupy niezadowolonych w wyniku objęcia ich niesłusznie represjami. Monarchowie dysponują ponadto sporym arsenałem pomocniczych środków politycznych wzmacniających ich pozycję (np. łatwą wymianę polityków, których można obarczyć odpowiedzialnością za złe decyzje lub większą swobodę i skuteczność we wdrażaniu reform politycznych). Analogicznie, posługiwanie się represją w sposób nieracjonalny, na oślep i wobec wszystkich, również niewinnych, podsyca i rozszerza zachowania rewolucyjne. Ponadto w numerze ciekawa analiza źródeł decyzji wyborców w wyborach regionalnych w kantonach Zurychu i Lucerny, gdzie obowiązywał system większościowy w okręgach wielomandatowych. Wyborca dysponując kilkoma głosami mógł je przyznać jednej partii lub rozdzielić „proporcjonalnie” na kandydatów różnych ugrupowań (partie prowadziły kampanię promującą to drugie rozwiązanie). Godna polecenia jest także bardzo aktualna wobec otaczających nas wydarzeń analiza relacji między cechami osobowości, a stosunkiem do imigrantów i do objęcia ich zasadą równości szans. Chociaż badania dotyczyły Szwajcarów, autorzy uważają, że wyniki mają częściowo uniwersalny charakter i mogą stanowić punkt wyjścia do uzupełniających analiz w poszczególnych krajach.
Kilka czasopism już opublikowało swoje październikowe wydania. Czekamy wciąż na kolejne. Zapraszam do lektury następnego, comiesięcznego przeglądu prasy na przełomie października i listopada.

Print this pageEmail this to someoneShare on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedIn
Opublikowano PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH | Skomentuj