Przegląd periodyków konstytucyjnych (październik 2015)

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 14 minut(y) / READING TIME: 14 minutes

Po krótkim poślizgu spowodowanym świąteczną, pierwszą dekadą listopada – zapraszam na kolejny odcinek konstytucyjnego przeglądu czasopism naukowych.

Październik otwiera ostatni kwartał roku kalendarzowego, a w Polsce – nowy rok akademicki. Redakcje czasopism naukowych uraczyły nas z tej okazji nowymi wydaniami tytułów ukazujących się jako miesięczniki, dwumiesięczniki i kwartalniki. W październiku było ich sporo, a ponadto zawierają liczne i bardzo ciekawe opracowania. Jestem przekonany, że każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Na podobny wysyp przyjdzie nam czekać do stycznia.

panstwo-i-prawoPaździernikowe wydanie „PAŃSTWA I PRAWA” zawiera aż dwa artykuły z dziedziny prawa konstytucyjnego.
Pierwszy poświęcony jest problemowi „Legitymacji sądownictwa konstytucyjnego„. Wyjątkowy zbieg okoliczności, a być może także intuicja autora (R. M. Małajnego) sprawiły, że tekst trafia do naszych rąk w czasie, kiedy trwa gorąca dyskusja na temat niedawnej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, a także zasadności i konsekwencji odkładania przez Prezydenta RP przyjęcia ślubowania od nowowybranych sędziów TK. Autor prezentuje w swoim tekście najważniejsze zagadnienia stanowiące przedmiot dyskusji, a nierzadko sporów wśród konstytucjonalistów. Pozycja ustrojowa trybunałów ma dzisiaj niewiele wspólnego z modelowymi założeniami stworzonymi przez Hansa Kelsena uznawanego za autora współczesnej koncepcji trybunałów. Nie są one już wyłącznie negatywnymi ustawodawcami, ale raczej „superlegislaturami”. Powodem jest, zdaniem wielu przedstawicieli doktryny prawa konstytucyjnego, przede wszystkim rosnący aktywizm sędziowski, a także – paradoksalnie – konstytucjonalizacja praw człowieka. Autor wprost stwierdza, powołując się na opinię M. Granata, że „Sędzia konstytucyjny ma się interesować konstytucyjnością ustawy od strony formalnej, a nie od strony wartości konstytucyjnych czy norm ponadpozytywnych. Dlatego ustawy zasadnicze nie powinny zawierać praw jednostki. Trybunał konstytucyjny mógłby odwołać się do tych praw, a wówczas stałby się ustawodawcą pozytywnym. Nastąpiłoby też przesunięcie władzy z parlamentu do trybunału, który mógłby się stać reprezentantem sił politycznych zupełnie innych od zasiadających na ławach poselskich. Innymi słowy, doszłoby do wykształcenia się rządu sędziów”. Już Carl Schmitt zarzucał H. Kelsenowi, że  dążenie do jurydyzacji polityki może doprowadzić do upolitycznienia sprawiedliwości. Przekonanie Kelsena, że sprawy z zakresu prawa publicznego mogą zostać odpolitycznione Schmitt uważał za „czystą fikcję”. Podobnego zdania byli twórcy amerykańskiego systemu kontroli konstytucyjności. W tekście pojawia się wiele interesujących spostrzeżeń i propozycji – np. o zasadności przyznania opozycji parlamentarnej prawa do inicjowania prewencyjnej kontroli ustaw. Współczesne trybunały stały się – jak pisze autor – przede wszystkim strażnikami konstytucyjnych wartości. Kontrola konstytucyjności jest jedynie instrumentem wykorzystywanym w tym celu. W głównej części artykułu autor stawia pytanie o tytułową legitymację trybunałów. Czy – jak widzi to francuska badaczka D. Rousseau – trybunały powinny mieć prawo do wiążącej i ostatecznej decyzji w sprawie prawa tworzonego przez większość demokratycznie legitymowanego parlamentu jako przedstawicieli suwerena, skoro sam trybunał nie pochodzi z wyborów? Czy nie powinno się więc przyznać suwerenowi lub jego przedstawicielom zgromadzonym w parlamencie prawa do uchylania wyroków trybunału? A może na trybunał należy spoglądać odmiennie – może on także reprezentuje interes narodu kontrolując parlament pod względem realizacji przez niego woli suwerena wyrażonej w konstytucji? Autor przytacza różne odpowiedzi na te pytania formułowane w doktrynie francuskiej, niemieckiej i polskiej. Wśród nich m.in. opinię niemieckich badaczy, którzy traktują trybunał jako strażnika wartości konstytucyjnych w ich zderzeniu z wolą aktualnej większości politycznej. Trybunał – bez względu na własną legitymację (chociaż sam pochodzi z wyboru przez parlament) ocenia zgodność aktów gorzej legitymowanych demokratycznie (ustaw) z aktem najwyżej legitymowanym (konstytucją jako wolą całego suwerena). Trybunał może też spełniać rolę strażnika praw mniejszości przed dominacją aktualnej lub trwałej większości. Interesujące tezy odnajdziemy także w przywołanym dorobku polskiej doktryny, w której trybunał postrzega się m.in. jako „celowo skonstruowane narzędzie antywiększościowe, tzn. oparty na ustawie zasadniczej sposób ograniczenia rządów większości sprawowanych głównie przez parlament„, który umożliwia „pogodzenie polityki większościowej z poszanowaniem praw mniejszości„. Zachęcam do lektury.
Chociaż wyjątkowo długi czas wyborów dobiegł w Polsce końca i powróci przewidywalnie dopiero za 3 lata, kiedy powinny odbyć się wybory samorządowe, warto poświęcić czas na lekturę drugiego w tym wydaniu „Państwa i Prawa” artykułu poświęconego zagadnieniom konstytucyjnym. W tekście „Roszczenia w trybie wyborczym (zagadnienia wybrane)” autorka (K. Skubisz-Kępka) analizuje normy prawne służące zapewnieniu właściwej jakości debaty publicznej w okresie kampanii wyborczej. Środki prawne ustanowione przez ustawodawcę mają na celu ochronę przed rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji w toku kampanii wyborczej i negatywnych konsekwencji tego zjawiska tak dla kandydata jak i dla wyborców. Szczegółowa analiza norm prawnych oraz orzecznictwa sądów wydawanego w trybie wyborczym prowadzi autorkę do wniosku, że ustanowiony system ochrony nie działa właściwie, a przyjęta regulacja jest nieprzemyślana, chaotyczna i zawiera poważne luki.
PrzeglegObserwatorzy śledzący rozwój wypadków na polskiej scenie politycznej na pewno powinni sięgnąć po najnowsze wydanie „PRZEGLĄDU LEGISLACYJNEGO” (nr 3/2015), w którym J. Szymanek prezentuje „determinanty procesu zmiany konstytucji„. Autor w swoich rozważaniach wychodzi od powszechnie przyjętego w doktrynie prawa konstytucyjnego przekonania, że „swoista temporalna odporność konstytucji albo – mówiąc inaczej – jej długowieczność jest stanem oczekiwanym i jak najbardziej pożądanym”. Sprawia to, że powszechnie przyjmowane jest założenie, że im konstytucja jest starsza, a więc im dłużej stosowana, tym jest lepsza. Ambicją każdego ustrojodawcy staje się przyjęcie konstytucji „na lata”. Cel ten można osiągnąć różnymi środkami, również przez ustanowienie odpowiednio wysokich wymogów formalnych dla przeprowadzenia zmian w ustawie zasadniczej. Wszystko to sprawia, że konstytucja staje się „narzędziem panowania umarłych nad żywymi”. Nie jest to samo w sobie faktem negatywnym. Stabilność jest ważną zaletą konstytucji. Zmiana konstytucji musi być jednak możliwa, aby dostosować ją do zmieniających się okoliczności. Autor stwierdza, że zmiana konstytucji nie zawsze musi oznaczać formalną modyfikację jej przepisów. Może polegać na nadaniu odpowiedniego, pożądanego znaczenia przepisom konstytucji w orzecznictwie sądów czy trybunałów. Zmiana formalna powinna następować kiedy jest nieunikniona. Jako przyczyny (tytułowe determinanty) całkowitej zmiany konstytucji autor wskazuje na pierwszym miejscu fragmentaryczną modyfikację demokratycznego ustroju państwa. Pozostałe dwa powody wymieniane tradycyjnie przez doktrynę: zerwanie z ustrojem niedemokratycznym i powstanie nowego państwa uznaje za mające współcześnie znikome znaczenie i rzadkie zastosowanie. Zmiana częściowa może mieć na celu na przykład  wzmocnienia jednego z organów władzy i rozstrzygnięcia w ten sposób trwającego sporu kompetencyjnego, czy przechylenie ustrojowej szali na rzecz parlamentaryzmu (Mołdawia 2000) lub prezydencjalizmu. Inne powody zmian to dostosowanie konstytucji do regulacji prawa międzynarodowego lub europejskiego. Zmiana, chociaż sama w sobie nie jest zła, a nawet może nieść ze sobą znaczącą poprawę, powinna być zawsze rozwiązaniem ostatecznym, co autor podkreśla w konkluzji.
W tym samym numerze opublikowano artykuł W. Zająca pt. „Legislacja administracyjna jako przedmiot zajęć i pojęcie prawne – analiza krytyczna„. Autor na podstawie analizy definicji sformułowanych w podręcznikach do tego przedmiotu, a także zawartych tam treści programowych dochodzi do krytycznych wniosków, w których podważa słuszność wyodrębnienia takiego przedmiotu jako odrębnej dyscypliny i przedmiotu nauczania. Dydaktyków, którzy wykładają ten przedmiot, stosunkowo popularny na kierunkach prawniczych i administracyjnych, zapewne zainteresują twierdzenia i argumenty zawarte w artykule.
Wśród polskich periodyków konstytucyjnych wydanych w październiku dominują tomy nawiązujące tematycznie do 25. rocznicy reaktywacji samorządu terytorialnego w Polsce. Wymieniam w tym miejscu specjalne „samorządowe” wydania trzech pism naukowych z dziedziny prawa lub prawa konstytucyjnego.
rpeis2015_3W najnowszym „RUCHU PRAWNICZYM, EKONOMICZNYM I SOCJOLOGICZNYM” (vol. 77, nr 3) znajdziemy aż 23 teksty poświęcone różnym aspektom funkcjonowania samorządu terytorialnego – od opracowań historycznych dotyczących genezy czy rozwoju samorządu w ciągu minionego ćwierćwiecza, przez opracowania ogólne dotyczące idei samorządności i różnych jego aspektów (m.in. o idei demokracji w samorządzie, uwarunkowaniach prawnomiędzynarodowych samorządu, czy samorządowych aspektach administracji świadczącej) po teksty traktujące o kwestiach szczegółowych (o stwierdzeniu nieważności uchwały przez radę gminy, o interesie prawnym jako kryterium wyłączenia radnego od udziału w głosowaniu, czy o procedurze wydawania zezwoleń na detaliczną sprzedaż napojów alkoholowych). Nie zabrakło tekstów prezentujących wizję przyszłości samorządu lub propozycje zmian w obowiązującym prawie. Godne uwagi są także teksty z pogranicza prawa i socjologii, w większości krytyczne wobec aktualnych wyników reformy z 1990 r. O ile w tekście o zaufaniu do samorządu terytorialnego w Polsce autor dowodzi jego wzrostu, o tyle ocena poziomu aktywizacji wspólnot lokalnych przez samorząd wypada nie najlepiej. Autor tekstu „Deficyt obywatelstwa” stawia tezę, że o samorząd zbudowano w oparciu o relację z mieszkańcem-klientem, a nie mieszkańcem-obywatelem. Podmioty samorządowe są w wielu jednostkach głównym pracodawcą wzmacniając swoją pozycję wobec mieszkańców. Taki stan nie sprzyja rozwojowi niezależnych, silnych środowisk obywatelskich.
gsp34Temat samorządowy zdominował także najnowsze wydanie „GDAŃSKICH STUDIÓW PRAWNICZYCH” (tom XXXIV). W siedmiu działach tematycznych: Z perspektywy historycznej…, Aspekty prawnoustrojowe, Zadania – zasady i tryb realizacji, Finanse komunalne, Samorządowe prawo miejscowe, Jednostki samorządu terytorialnego w obrocie prywatnoprawnym i Pracownicy samorządowi – zawarto ogółem 29 artykułów naukowych.

ppkW najnowszym numerze „PRZEGLĄDU PRAWA KONSTYTUCYJNEGO” (5/2015) również dominuje tematyka samorządu terytorialnego. Jest to także pokłosie seminarium naukowego konstytucjonalistów poświęconego temu tematowi, które odbyło się w kwietniu 2015 r. w Oborach pod Warszawą. W numerze oprócz godnych polecenia artykułów na wspomniany temat znalazły się także dwa teksty nie związane z samorządem terytorialnym i o nich chciałbym krótko wspomnieć, aby nie umknęły uwadze czytelników, którzy z powodu mniejszego zainteresowania problematyką samorządową mogą nie sięgnąć po ten numer pisma. Pierwszy z nich porusza problematykę „Stanów nadzwyczajnych w sytuacji szczególnego zagrożenia państwa w cyberprzestrzeni”. Autorzy analizują polskie przepisy dotyczące stanów nadzwyczajnych przez pryzmat ich związków z problematyką cyberwojny, cyberprzestępstw i cyberterroryzmu oraz przydatności w przeciwdziałaniu lub zwalczaniu tych zjawisk. Na tej podstawie dochodzą do wniosku, że obecna regulacja prawna jest dalece niewystarczająca, ale jednocześnie stwierdzają, że na poziomie krajowym nie da się dostatecznie uregulować tego zagadnienia. Zdaniem autorów zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni wymagają regulacji na poziomie międzynarodowym i jedynie doprecyzowania w przepisach krajowych. Ponadto – prawodawca powinien w miarę możliwości reagować na nowe zjawiska i trendy w sferze cyberprzestrzeni związane zarówno z rozwojem technologii, jak i nowymi typami zagrożeń. Drugi z tekstów niesamorządowych to politologiczna, porównawcza analiza problematyki „Powoływania rządu w państwach Europy Środkowej i Wschodniej”. Analiza obejmuje 11 postkomunistycznych państw Europy Środkowej i Wschodniej, które są członkami Unii Europejskiej i została dokonana w oparciu o przepisy konstytucji. Wyniki badań doprowadziły autora do wniosku, że decydującą rolę w procesie powoływania rządów przejęły partie polityczne, niezależnie od szczegółowego brzmienia konstytucji. Autor dostrzega znaczącą przewagę roli parlamentów w procedurach kreacji rządu, która w połączeniu z dominującą rolą partii sprawia, że udział prezydentów staje się na ogół iluzoryczny. Parlamenty mogą ostatecznie doprowadzić do ukształtowania rządu zgodnie z własną wolą i wbrew woli prezydentów, których rola w tym zakresie nawiązuje nadal do czasów początków monarchii konstytucyjnej i konkurencji królów z parlamentami. W konkluzji autor podważa sens istnienia w konstytucjach skomplikowanych, wieloetapowych procedur powoływania rządu, a także obowiązków konsultowania się przez prezydenta z określonymi gremiami politycznymi czy organami państwa. Środki te tracą znaczenie w warunkach hegemonicznej roli partii politycznych, a także wyraźnej przewagi parlamentów nad prezydentami lub tendencji do jej przyznania.
imagesNa zakończenie przeglądu polskich periodyków chciałbym wspomnieć o tekście, który nie ukazał się w piśmie naukowym („RZECZY WSPÓLNE” nr 21, 3/2105). Jest jednak godny polecenia i lektury zarówno ze względu na (niestety) stale aktualną tematykę, jak i ciekawe wnioski autorki, której nazwisko gwarantuje wysoki poziom merytoryczny opracowania (A. Młynarska-Sobaczewska). Odpowiadając na pytanie „Gdzie się kryją twórcy prawa” autorka analizuje szczegółowo proces tworzenia prawa akcentując liczne niuanse polskiego prawotwórstwa. Piętnuje przy tym największe wady tego procesu: powstawanie coraz dłuższych aktów, drobiazgowo, a wręcz kazuistycznie regulując zagadnienia, które nie powinny podlegać regulacji prawnej; tworzenie regulacji ad hoc mających na celu jedynie załatwienie doraźnych problemów politycznych; sektorowość rządowego procesu prawotwórstwa przejawiającą się w braku współpracy, a nawet w konkurencji między ministerstwami; wadliwe, chaotyczne ulokowanie legislatorów i ekspertów w procedurze tworzenia prawa, które prowadzi do marnotrawienia wiedzy, energii i środków oraz nie pozwala na dostateczne wykorzystanie wiedzy fachowej dla polepszenia jakości tworzonego prawa. W konkluzji prowadzonych rozważań autorka formułuje postulaty dotyczące poprawy zastanej sytuacji – wśród nich wzmocnienie roli Rządowego Centrum Legislacji i ustanowienie jego systemowych relacji z Biurem Legislacyjnym Sejmu, czy większa koordynacja rządowego (etapu) procesu tworzenia prawa. Więcej szczegółów w artykule, który można polecić zarówno znawcom tematu, jak i studentom prawa.

c91c1747yljW październikowym wydaniu „YALE LAW JOURNAL”  znajdziemy m.in. ciekawy artykuł dotyczący zasady równości wobec prawa i przeciwdziałania dyskryminacji („Against Immutability”). Dotyczy tzw. „cech niezmiennych”, których nie wolno używać jako kryterium selekcji np. przy ubieganiu się o stanowisko pracy, awans itp. Różnicowanie jednostek na podstawie tych cech uważa się za niedopuszczalne, jako mające cechy dyskryminacji. Problem ten jest przedmiotem licznych orzeczeń sądów amerykańskich. Do tradycyjnych cech niezmiennych, takich jak płeć, niepełnosprawność czy kolor skóry doszły kolejne, jak: orientacja seksualna i wyznanie. Jednocześnie nadal nie uważa się za taką cechę np. poziomu inteligencji, czy urody, chociaż są to cechy przynajmniej częściowo przyrodzone. W orzecznictwie amerykańskim, a także w doktrynie dostrzega się zjawisko poszerzania katalogów cech niezmiennych. Towarzyszy mu nowa koncepcja tych cech. W poprzedniej, stosowanej przez wielu sędziów koncepcji „przyczynienia się jednostki do posiadania danej cechy”, przyczynienie się posiadacza danej cechy było okolicznością uprawniającą do uznania tej cechy za dopuszczalną podstawę różnicowania (dyskryminacji). Nowa koncepcja wyodrębnia a priori cechy (właściwości), których zmiany nie można od jednostki wymagać ze względu na różne społeczne i inne powody oraz na tej podstawie nie wolno jednostek różnicować. W ten sposób lista „cech niezmiennych” ulega stałemu poszerzeniu. O ile poprzednia koncepcja była dyskusyjna, a wręcz niektórzy krytykowali ją za pozostawienie dużej uznaniowości sędziom, obecna jest jeszcze mniej udana pod względem jasności stosowanych kryteriów zakwalifikowania danej cechy do „niezmiennych”. Autorka przedstawia stanowisko sądów i doktryny na ten temat posługując się przykładem trzech cech: otyłości, ciąży i skazania (figurowania w rejestrze skazanych) i analizując je z punktu widzenia starej i nowej metody ustalania „cech niezmiennych”. Sama prezentuje krytyczne stanowisko wobec nowej koncepcji.
Ponadto w numerze znajdziemy opracowania odnoszące się już ściśle do prawa amerykańskiego. Jeden z nich („The President and Immigration Law Redux„) dotyczy konstytucyjnego problemu zakresu władzy Prezydenta USA jako zwierzchnika egzekutywy. Niedawna zapowiedź decyzji prezydenta powodującej liberalizację przepisów dotyczących nielegalnych imigrantów polegająca na umożliwieniu organom administracji na uznaniowe odroczenie deportacji i wydanie nielegalnym imigrantom pozwoleń na pracę – wywołała w USA kolejną dyskusję na temat granic uprawnień prezydenckich i powrotu znanej z przeszłości tendencji do „prezydentury imperialnej”.

2.coverW październikowym numerze oxfordzkiego „STATUTE LAW REVIEW” jak zwykle wiele interesujących tekstów dotyczących różnych aspektów legislacji. Wspominam kilka, które uważam za szczególnie interesujące.
T. Drinóczi z węgierskiego Uniwersytetu w Pécs porusza problem „jakości legislacji” jako ważnego problemu badawczego o dużej wartości i znaczeniu dla analiz komparatystycznych. Wymyka się on ścisłym ocenom („Concept of Quality in Legislation—Revisited: Matter of Perspective and a General Overview”). Mierzenie poziomu jakości legislacji wymaga zastosowania spójnych kryteriów badawczych, a także uwzględnienia wszystkich istotnych czynników wpływających na tę jakość. Tylko w ten sposób można uzyskać miarodajne wyniki czy to w skali jednego kraju czy na poziomie analizy porównawczej. Autor stwierdza istnienie ścisłych związków pomiędzy poziomem rozwoju demokracji i realizacji zasady państwa prawnego, w tym zaufania do demokracji, a jakością legislacji. Na tej podstawie proponuje własną teoretyczną koncepcję problemu „jakości legislacji” i jej ustalania oraz odnosi ją do poziomu tej jakości w państwach zachodniej i środko-wschodniej Europy. Odpowiada na pytanie o prawdopodobne źródła różnic w poziomie jakości legislacji w obu częściach kontynentu oraz zauważa, że zjawiska zaobserwowane we współczesnej legislacji zachodniej, którą ocenia jako lepszą i bardziej zaawansowaną – mogą być zapowiedzią procesów, które nastąpią w państwach Europy środkowo-wschodniej.
F. de Paula z Uniwersytetu w São Paulo analizuje dekrety prezydenckie w kształcie w jakim funkcjonują w brazylijskim porządku konstytucyjnym („Executive Decree Authority and Lawmaking Environment in Brazil: A Broader View of Provisional Measures”). Z jednej strony mają one swoich zdeklarowanych przeciwników, którzy negatywnie oceniają ich istnienie w systemie źródeł prawa, z drugiej – Brazylia nie jest jedynym krajem, w którym występuje ten typ aktu prawnego. Można go odnaleźć w ustrojach wielu państw demokratycznych na całym świecie. Autor skupia się przede wszystkim na konsekwencjach, jakie istnienie i posługiwanie się dekretami przez egzekutywę wywiera na otoczenie ustrojowe – rzeczywistą realizację zasady podziału władzy i relacje władzy wykonawczej i ustawodawczej, a w konsekwencji na praktykę procesu prawotwórczego. To szczególnie interesujący artykuł w świetle trwającej w Polsce dyskusji na temat poszerzenia dekretotwórczych uprawnień Prezydenta RP.
Ponadto w numerze m.in. o znaczeniu rady legislacyjnej w procesie tworzenie prawa jako czynnika wzmacniającego jego demokratyczność, o środkach zwiększenia udziału kobiet w życiu publicznym i składzie organów państwa w Ghanie oraz dwa artykuły na temat Indii -o kulisach zniesienia karalności zamiaru popełnienia samobójstwa oraz krytyczna analiza orzeczenia Sądu Najwyższego odnośnie prawa osoby pozbawionej wolności (i/lub czynnego prawa wyborczego) do kwestionowania wyniku wyborów.

4.coverTreść najnowszego, październikowego wydania kolejnego prestiżowego periodyku oksfordzkiego „PARLIAMENTARY AFFAIRS” (vol. 68, issue 4) zachęca do wnikliwej lektury.
Aż dwa teksty traktują o aktywności deputowanych do parlamentu w okręgach, z których zostali wybrani. Zjawisko wzrostu tej aktywności oraz oczekiwania przez wyborców, aby wzrastała – jest faktem znanym i nieźle zbadanym, szczególnie w Zjednoczonym Królestwie. Wskazane artykuły traktują o dwóch problemach: po pierwsze – o zjawisku przekazywania spraw (wniosków, projektów, propozycji) spływających od wyborców pomiędzy parlamentami krajowymi i lokalnymi (na przykładzie 7 krajów) ze wskazaniem do których innych podmiotów ostatecznie trafiają („Explaining Cooperation over Casework between Members of National and Regional Parliaments”), po drugie – o roli jaką do aktywności w okręgu wyborczym przywiązują wyborcy i sami deputowani (w zestawieniu porównawczym) na tle innych zajęć i działań należących do wykonywania mandatu deputowanego („What Should MPs Do? Public and Parliamentarians’ Views Compared”). Kolejny ciekawy tekst jest szczegółową analizą procesu ustawodawczego, który prowadzi do przyjęcia „niesprawiedliwego prawa”, na przykładzie ustawy z 2014 r. penalizującej homoseksualizm w Ugandzie (przewidującej karę śmierci lub dożywotniego pozbawienia wolności). Autor skupia się nie tylko na ocenie moralnej ustawy, ale także na mankamentach formalnych, czyli błędach i naruszeniach jakie miały miejsce w trakcie procesu ustawodawczego. Ustawa została uchylona w wyniku orzeczenia ugandyjskiego trybunału konstytucyjnego. Autor zwraca uwagę na fakt, że w Ugandzie sprawa przywołanej ustawy jest nadal gorącym tematem politycznym i pojawiają się głosy o zasadności jej ponownego uchwalenia w podobnej treści („Making Unjust Law: The Parliament of Uganda and the Anti-Homosexuality Act 2014”). W numerze powraca problem zasadności, dopuszczalności i konsekwencji kodyfikacji konwenansów konstytucyjnych dotyczących funkcjonowania egzekutywy w krajach common law – tym razem na przykładzie Nowej Zelandii i tamtejszego Cabinet Manual.  Ponadto – politologiczne spojrzenie na stosunkowo nowe, chociaż coraz popularniejsze zjawisko powszechnych wyborów lidera partii przez gremia członkowskie na przykładzie brytyjskiej Partii Pracy i francuskiej Partii Socjalistycznej, analiza projektu reformy Północnoirlandzkiego Zgromadzenia Narodowego (parlamentu dewolucyjnego), a także spojrzenie na trudny proces budowy i umacniania parlamentaryzmu w Kosowie.

9782130651321W noszącym październikową datę najnowszym numerze francuskiego „REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL” (nr 103) wielu konstytucjonalistów znajdzie coś ciekawego dla siebie. Lista tematów jest bowiem bardzo zróżnicowana. Artykuły poświęcono m.in.: najnowszej konstytucji Egiptu z 2014 jako wyrazu kontynuacji lub zerwania z egipską tradycją i dorobkiem ustrojowym; najnowszym zmianom w konstytucji brytyjskiej; rewizji francuskiej konstytucji w 2008 r.;  kontroli konstytucyjności prawa przez francuską Radę Konstytucyjną – nowej instytucji ustrojowej z 2010 r. w aspekcie zasad: kontradyktoryjności procesu i prawa do obrony oraz zastosowania instytucji amicus curiae; problemowi skuteczności erga omnes wyroków ETPCz na przykładzie praktyki włoskiej; nowej regulacji zasady niepołączalności mandatu deputowanego we Francji oraz  zasadności postulatu konstytucjonalizacji systemu wyborczego sensu stricto (metody przeliczania głosów w wyborach na mandaty).

imagenNajnowszy numer „PUBLIC LAW” (no 4) zdominowały artykuły dotyczące ustroju brytyjskiego. O ile dla badaczy niezainteresowanych tych tematem może to być okoliczność zniechęcająca do sięgnięcia po najnowszy, październikowy numer pisma, o tyle amatorzy ustroju Zjednoczonego Królestwa będą z pewnością zadowoleni. W numerze znalazły się opracowania dotyczące najróżniejszych aspektów współczesnego brytyjskiego konstytucjonalizmu: praw człowieka (10 rocznicy ustanowienia przepisów o ustaleniu płci, agresywnych metod śledczych, praw człowieka w przywilejach i deklaracjach egzekutywy), reform instytucjonalnych (reformy Izby Lordów z 2014 r.), analiz zasad ustrojowych (roli konwenansów konstytucyjnych i ich doniosłości dla ustroju brytyjskiego), a także ustrojowo-prawnej analizy bieżących wydarzeń (m.in. referendum szkockiego z 2014, a także ujawnienia „Black Spider memos” – korespondencji księcia Walii Karola z członkami gabinetu). Pismo nie posiada swojej strony internetowej, a wersja papierowa jeszcze nie dotarła do wszystkich prenumeratorów, dlatego nie mogę (jeszcze) napisać więcej o jego treści. Zawartość tematyczna sprawia, że każdy badacz lub amator ustroju brytyjskiego po ten numer Public Law sięgnąć bezwzględnie powinien.

38n3e_15Na zakończenie najnowsze wydanie periodyku konstytucyjnego z Kanady. Poruszana tematyka jest ukazywana przez pryzmat kanadyjskich doświadczeń – federalnych i prowincjonalnych. Nierzadko w piśmie pojawiają się jednak tematy o bardziej uniwersalnym znaczeniu. Tak jest i tym razem. Najnowszy numer „CANADIAN PARLIAMENTARY REVIEW” (vol. 38, no. 3) porusza m.in. tematykę roli stowarzyszeń byłych parlamentarzystów. Jest to zapis debaty zorganizowanej przez redakcję („Roundtable – Life After Parliament: The Role of Associations of Former Parliamentarians”). Okazuje się, że stosunek ex-deputowanych do takiego stowarzyszenia nie jest jednolity. Już sam sposób zakończenia kariery ma tutaj znaczenie – czy była to rezygnacja, czy przegrana w wyborach (w tym drugim wypadku wielu byłych parlamentarzystów stara się szybko zapomnieć i odciąć od niemiłych wydarzeń). Podobnie – znaczenie ma aktualny status społeczny i ekonomiczny deputowanego, który może być powodem utrzymywania lub zerwania więzów z dawnymi kolegami. W dyskusji parlamentarzyści opowiadają o celach organizacji, trudnościach w jej stworzeniu oraz reakcjach samych potencjalnych członków, a także o swoich doświadczeniach z wygaśnięciem mandatu i przegraną w wyborach. Wydaje się, że większość kanadyjskich doświadczeń ma swoje odniesienia również do polskiej rzeczywistości. Drugim tekstem godnym polecenia jest analiza wielkości gabinetów kanadyjskich na podstawie danych z lat 1993-2014 („A Consideration of Cabinet Size”). Autor zbadał zarówno powody zwiększania i zmniejszania liczebności rządów, jak i charakterystyczne konsekwencje i prawidłowości tych działań. Przykładowo – zauważył, że rządy lewicowe i centro-lewicowe mają tendencję do poszerzania swojego składu osobowego. Nie zgadzając się z opiniami badaczy, którzy wielkość gabinetu uważają za okoliczność bez większego znaczenia – autor dowodzi, że znaczenie takie istnieje – zarówno na zewnątrz (liczebność gabinetu wpływa na opinię publiczną, która na ogół negatywnie odnosi się do jej zwiększania), jak i do wewnątrz (istotne są proporcje pomiędzy liczebnością gabinetu, a liczbą deputowanych). Ponadto w numerze jak zwykle recenzje książek i aktualności z życia parlamentów Kanady: federalnego i prowincjonalnych.

Serdecznie zapraszam do lektury i proszę o uwagi, szczególnie jeżeli pominąłem jakiś godny odnotowania periodyk lub artykuł naukowy, który ukazał się w omawianym miesiącu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.