KONSTYTUTY POLECAJĄ: PERIODYKI STYCZNIA 2017

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 10 minut(y) / READING TIME: 10 minutes

W styczniu swoje premiery w Polsce mają prawie wyłącznie naukowe miesięczniki. Wiele tytułów ukazujących się z mniejszą częstotliwością nadrabia w pierwszym kwartale roku zaległości publikując ostatnie numery z roku ubiegłego. Chęć zachowania porządku chronologicznego skłania mnie do ograniczenia się do formalnie i faktycznie styczniowych wydań. Świadomość, że wówczas polska część przeglądu byłaby prawie pusta sprawiła, że uczyniłem jeden wyjątek od reguły chronologicznej.

Wyjątek ten dotyczy „PRZEGLĄDU SĄDOWEGO” pisma, które debiutuje w moim przeglądzie konstytucyjnym. Żałuję, że dopiero teraz, bo w poprzednich numerach ukazało się kilka bardzo ciekawych tekstów konstytucyjnych. I dlatego, przyznając szczególne prawa debiutantowi wspomnę o artykule z zeszłego roku. Jest to tekst Leszka Garlickiego, co już stanowi wystarczającą rekomendację. Również tematyka jest wyjątkowo aktualna – „Sądy a Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej”. Przed kilkoma dniami odbyła się bardzo ciekawa konferencja w Katowicach na ten właśnie temat (link do zapisu audiowideo kilku ciekawych paneli). Artykuł prof. Garlickiego to z kolei zapis jego wystąpienia na konferencji zorganizowanej przez Krajową Radę Sądownictwa w styczniu 2016 r. Wyrażone w tekście poglądy autor wygłosił więc ponad rok temu. Można powiedzieć, posługując się popularnym powiedzeniem – jeszcze zanim idea kontroli konstytucyjności ustaw przez sądy stała się modna. Autor opisuje w skrócie chronologię wydarzeń wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego rozpoczynając od uchwalenia nowej ustawy o TK w poprzedniej kadencji Sejmu. Następnie przechodzi do tytułowego problemu — jak w obecnej kryzysowej sytuacji mogą i powinny zachować się sądy. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale zmierza do konkretnych konkluzji. Po pierwsze autor stwierdza, że chociaż przez lata zaliczał się do przeciwników idei orzekania przez sądy powszechne w sprawie konstytucyjności przepisów ustawowych i w efekcie powstrzymywania się od ich stosowania, to pod wpływem wydarzeń minionego 1,5 roku złagodził swoje stanowisko. Formułuje zestaw przesłanek, których wystąpienia umożliwiałoby jego zdaniem odmowę zastosowania przepisu przez sąd (pominięcie) z uwagi na jego niekonstytucyjność. Jest to po pierwsze — stwierdzenie przez sąd, że danego przepisu ustawy nie da się pogodzić z określoną normą lub zasadą konstytucyjną, po drugie — że w sprawie nie wypowiadał się jeszcze TK, po trzecie — że nie istnieją warunki pozwalające na uzyskanie rozstrzygnięcia TK. Jednocześnie stara się łagodzić swoje stanowisko akcentując potrzebę zadbania o to, aby działalność sądów nie zakłóciła jednolitości orzecznictwa — np. poprzez zadbanie „w miarę możliwości” przez sąd o uprzednie uzyskania stanowiska w sprawie — odpowiednio SN lub NSA. Ponadto podkreśla, że sądy winny traktować odmowę zastosowania przepisu jako ostateczność. Autor przypomina, że tylko TK ma uprawnienia derogacyjne, ale jednocześnie dodaje, że nawet nieopublikowany wyrok TK powoduje skutek w postaci obalenia domniemania konstytucyjności aktu. Liczne twierdzenia autora zostały opatrzone zastrzeżeniami w rodzaju „wydaje się” lub „chyba”. Nie dziwię się, że nawet jeden z najwybitniejszych polskich konstytucjonalistów waha się proponując konkretne rozwiązania w obecnej sytuacji. Podzielając troskę i obawy autora oraz zgadzając się, że trudno jest pogodzić się z twierdzeniem, iż sparaliżowanie TK oznacza czasowy zanik procedur kontroli konstytucyjności ustaw – muszę przyznać, że mam mieszane uczucia dotyczące coraz popularniejszego pomysłu na włączenie sądów do orzekania o konstytucyjności ustaw. Owszem, konstytucja powinna być stosowana bezpośrednio, a sądy powinny ją stosować lub współstosować z ustawami. Tak jednak było zawsze i powinno trwać nadal. Obawiam się jednak, że promowanie w Polsce tzw. „rozproszonej kontroli konstytucyjności” (nazwa jest nota bene myląca, jeśli nie błędna, bo nawiązuje do tzw. modelu rozproszonego kontroli konstytucyjności, który jest przeciwieństwem modelu skoncentrowanego opartego na ekskluzywnej pozycji i roli trybunału konstytucyjnego) — jest krokiem na drodze prowadzącej de facto do zastąpienia TK przez sądy. Nieuchronnie i realnie grozi jednolitości orzecznictwa, a w dłuższej perspektywie grozi także pozycji Trybunału Konstytucyjnego. Propozycja L. Garlickiego w postaci triady restrykcyjnych przesłanek, których spełnienie jest warunkiem sine qua non sięgnięcia przez sąd po środek w postaci weryfikacji konstytucyjności ustawy — podoba mi się. Jednocześnie jest to jednak nadal tylko niewiążąca sądy propozycja autora. Może się zdarzyć, że sądy zachowają się w pełni zgodnie z jego zaleceniami. Wówczas jednak i tak nie wypełnią miejsca po „sparaliżowanym” TK, bowiem ich działania nie obejmą wszystkich przypadków, a tylko te jednoznaczne, pewne, niewątpliwe. To oczywiście i tak już będzie pewna korzyść i postęp. Może się jednak także zdarzyć, że sądy pod wpływem coraz silniejszych nacisków, których jesteśmy świadkami, poczują się uprawnione, a nawet zobligowane do dokonywania oceny konstytucyjności ustaw. A do tego z całą pewnością nie wszyscy sędziowie są odpowiednio przygotowani. A skoro zdarzają się błędy w stosowaniu przez sądy ustaw (errare humanum est), tym bardziej będą się one zdarzały w przypadku stosowania konstytucji. Nie wiadomo który efekt obecnej sytuacji byłby gorszy — czasowe sparaliżowanie TK, czy niepewność prawa po stronie obywateli wynikająca z rozbieżności w orzecznictwie sądów ustalających, które przepisy w danym sądzie nie obowiązują. Temat jest bardzo aktualny, a prowadzona dyskusja i zachodzące zdarzenia – dla konstytucjonalisty – wręcz pasjonujące. Warto je śledzić i analizować. Tekst można przeczytać online na stronie nowego portalu konstytucyjny.pl

W „PAŃSTWIE I PRAWIE” (nr 1/2017) tekst na temat instytucji, którą sam autor dość surowo określił jako mającą znikome praktyczne znaczenie czyli o uchylaniu aktu normatywnego ministra przez Radę Ministrów. Wśród ciekawych twierdzeń autora, które odróżniają jego poglądy od dominujących w doktrynie należy wskazać trzy: że Rada Ministrów może uchylić każdy akt normatywny ministra, że jedynie właściwym aktem, którym może nastąpić taka derogacja jest uchwała Rady Ministrów oraz — że powinna ona przewidywać skutek prawny (zwłaszcza w odniesieniu do aktów normatywnych uchylających lub zmieniających inny akt) w postaci przywrócenia poprzedniego stanu prawnego (sprzed wydania uchylanego aktu).

Z zagranicznych periodyków swoją premierę w styczniu miało 29 tytułów. Tradycyjnie wybrałem z nich kilka(naście) propozycji, które uznałem za najciekawsze.

W pierwszym w tym roku wydaniu meksykańskiego przeglądu naukowego „CUESTIONES CONSTITUCIONALES” (No. 36) ciekawy artykuł (Poder Constituyente, Reforma de la Constitución y Control Jurisdiccional de Constitucionalidad) o treści i granicach władzy ustrojodawczej (pouvoir constituant, el poder constituyente, Constituent Power), którą autor odróżnia od „władzy zmiany konstytucji”. Ta druga ma węższy zakres od tej pierwszej i nie jest nieograniczona. Nie dotyczy to wyłącznie norm niezmienialnych, ale także uniwersalnego systemu wartości, z którym wszystkie ewentualne zmiany konstytucji muszą być zgodne. Na tej podstawie autor uważa, że sądy konstytucyjne powinny badać czy nie przekroczono granic zmian konstytucji i w razie stwierdzenia takiego naruszenia — orzekać o niezgodności zmiany konstytucji z samą konstytucją jako całościowym systemem wartości.

Podobny do powyższego temat porusza inny meksykański periodyk naukowy, którego kolejny numer miał swoją premierę w styczniu: „MEXICAN LAW REVIEW” (Vol. IX, No. 2). Artykuł Understanding Constitutional Amendments In Mexico: Perpetuum Mobile Constitution traktuje o konstytucji Meksyku z 1917 r., która obchodziła niedawno swoje stulecie. Od uchwalenia była zmieniana… 227 razy. Wprowadzono do niej 650 różnych modyfikacji. Autor wychodząc od klasycznej klasyfikacji konstytucji na sztywne i giętkie stara się odpowiedzieć na pytanie o powody tak dużej zmienności meksykańskiej ustawy zasadniczej, która zgodnie ze wspomnianym podziałem zalicza się do sztywnych. W artykule zanalizowano także konsekwencje, jakie częste zmiany konstytucji przyniosły dla ustroju Meksyku.

W pierwszym w tym roku numerze „GERMAN LAW REVIEW” (Vol. 18. No. 1). ciekawy artykuł (Freedom of Speech for Public Officials vs. the Political Parties’ Right to Equal Opportunity: The German Constitutional Court’s Recent Rulings Involving the NPD and the AfD) dotyczący dwóch wniosków złożonych w 2014 r. do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec przez partie NPD i AfD. Wnioski dotyczyły wypowiedzi Prezydenta Niemiec i ministra rządu federalnego, którzy w czasie kampanii wyborczej do Bundestagu mieli wyrażać się negatywnie o wnioskodawcach. Trybunał oddalił oba wnioski, ale w uzasadnieniu  określił standardy dotyczące granic wolności słowa osoby sprawującej urząd publiczny. Dodajmy, że standard ten zdaniem trybunału jest odmienny w przypadku prezydenta (szerszy) i członka rządu (węższy).

W styczniowym „GOVERNMENT & OPPOSITION” (vol. 52 issue 1) artykuł stanowiący rezultat najszerszych dotąd badań nad dynamiką poprawek do rządowych projektów ustaw w parlamencie westminsterskim, zgłaszanych  spoza kręgów rządowych (Actors, Motivations and Outcomes in the Legislative Process: Policy Influence at Westminster). Zespół autorów pod kierunkiem samej prof. Meg Russell (której nie trzeba dodatkowo przedstawiać badaczom parlamentaryzmu brytyjskiego) przebadał ponad 4300 poprawek zgłaszanych w ciągu minionych 40 lat. Dokonał systematycznego podziału poprawek według różnych kryteriów, jak motywacja, cel i charakter poprawki. Wśród różnych ciekawych wniosków dominuje jeden — dynamika poprawek uległa w ostatnich latach zmianie i oprócz poprawek pochodzących od opozycji oraz tzw. „back-benchers”, coraz częściej zdarzają się poprawki stanowiące wynik politycznej współpracy między partiami. Autorzy twierdzą również, że klasyczny pogląd na temat parlamentu brytyjskiego, który przewiduje, że lwią większość uchwalonych ustaw stanowią projekty rządowe oraz zdecydowana większość poprawek do projektów rządowych zgłaszanych z kręgów pozarządowych przepada — może być błędny, a przynajmniej przesadzony. Obowiązkowa lektura dla badaczy ustroju brytyjskiego i prawa parlamentarnego oraz nauk politycznych.

Najnowsze, styczniowe wydanie „HASTINGS CONSTITUTIONAL LAW QUARTERLY” (vol. 44 no. 2) przynosi frapujące opracowanie na temat problemu godności człowieka w kontekście kary śmierci (Dignity and the Death Penalty in the United States Supreme Court). Autor wychodzi od analizy sposobu ukazywania godności w doktrynie oraz przypadków odwoływania się do niej przez praktykę. Dla wielu autorów zachowanie godności ludzkiej jest podstawowym nakazem odnośnie sposobu wykonywania kary śmierci. Sądy powołują się na godność ludzką odraczając wykonanie kary z powodu różnych nadużyć naruszających godność. Inni uważają wręcz, że szacunek dla godności człowieka powinien skutkować zupełnym zniesieniem kary śmierci. Autor, generalnie podzielając drugi pogląd, zwraca uwagę, że analizowanie godności w kontekście kary śmierci powinno przebiegać nie na jednej płaszczyźnie (godność skazanego), ale także na szerokiej płaszczyźnie społecznej (godność społeczności, w której imieniu czy interesie jest wykonywana kara) oraz w indywidualnym obszarze jednostki (godność sędziego orzekającego karę śmierci).

W styczniowym wydaniu „PARLIAMENTARY AFFAIRS” (volume 70, issue 1) zwróciłem uwagę na dwa teksty. Pierwszy (Disruptive, Dynamic and Democratic? Ten Years of FOI in the UK) prezentuje efekty przyjęcia przez brytyjski parlament ustawy Freedom of Information Act z 2005 r., czyli odpowiednika polskiej ustawy o dostępie do informacji publicznej. Okazuje się, że akt prawny spełnił swój główny cel w postaci zwiększenia transparentności władz publicznych. Jednak jak wynika z badań ustawa nie przyczyniła się do podwyższenia poziomu  procesu decyzyjnego, lepszego rozumienia procesów decyzyjnych przez obywateli, wzrostu poziomu ich partycypacji czy zaufania do władz. Drugi tekst (Petitioning the German Bundestag: Political Equality and the Role of the Internet) dotyczy oceny praktyki funkcjonowania instytucji petycji do władz w Niemczech, ze szczególnym uwzględnieniem petycji składanych przez internet. Autorzy dochodzą do wniosku, że petycje internetowe są wykorzystywane praktycznie wyłącznie przez ludzi młodych, a więc internet nie wspomógł zwiększenia popularności tej instytucji w skali ogólnospołecznej. Co ciekawe, petycje papierowe, preferowane przez starsze grupy wiekowe, okazały się statystycznie bardziej skuteczne.

Ciekawe dla badaczy prawa wyborczego wnioski przynoszą teksty ze styczniowego wydania „WEST EUROPEAN POLITICS” (Volume 40 issue 3). Artykuł The impact of compulsory voting on inequality and the quality of the vote analizuje wpływ zasady wyborów obowiązkowych na jakość głosów oddawanych przez wyborców oraz stopień rozwarstwienia preferencji politycznych. Okazuje się, że sam wzrost frekwencji wyborczej będący typowym skutkiem (i jednym z celów) głosowania obowiązkowego, nie przekłada się na jakość głosów, czy stopień wyrobienia politycznego obywateli. Znacznemu złagodzeniu ulega jednak wspomniane rozwarstwienie elektoratu. Autorzy proponują konkretne rozwiązania, które wprowadzone obok obowiązku wyborczego mogłyby poprawić jakościowy efekt tego rozwiązania. Zaskakujące są wnioski autora artykułu Candidate-centred electoral systems and voter turnout, który na podstawie analizy wyborów zorganizowanych w 36 państwach demokratycznych, w latach 1990-2014, dochodzi do wniosku, że frekwencja wyborcza w wyborach parlamentarnych jest niższa w krajach, w których obowiązuje system wyborczy spersonalizowany (głosuje się na bezpośrednio na konkretnego kandydata), a wyższa w krajach z systemem list partyjnych, zamkniętych i z uszeregowanymi kandydatami. W numerze znajduje się więcej interesujących opracowań z dziedziny prawa i praktyki wyborczej.

Interesujące opracowania odnajdziemy w styczniowym „THE GEORGETOWN LAW JOURNAL” (vol. 105, Issue 2). Pierwsze (Historical Gloss, Constitutional Conventions, and the Judicial Separation of Powers) dotyczy pozycji władzy sądowniczej w ramach amerykańskiego systemu władzy podzielonej, w oparciu nie tylko o treść konstytucji, ale także praktykę polityczną i ustrojową kształtującą się na przestrzeni lat. Dotychczas  analizę praktyki dokonywano i wykorzystywano w USA do ustalania wzajemnych relacji i pozycji władzy wykonawczej i Kongresu. Autor uważa i dowodzi, że ma ona zastosowanie także do ustalania pozycji ustrojowej władzy sądowniczej i jej relacji z innymi władzami. Drugi artykuł — Regulating Religious Robots — dotyczy bardzo oryginalnego i na razie tylko potencjalnego problemu pojawienia się religijnych robotów i innych obiektów sztucznej inteligencji. Temat jest dla autora okazją do szerszego spojrzenia na kwestie regulacji prawnej tak delikatnej kwestii jak religia i wyznanie jednostki. Artykuł rozpoczyna działająca na wyobraźnię historyjka: pewnego dnia w niedalekiej przyszłości kilka robotów wojskowych biorących właśnie udział w militarnej misji antyterrorystycznej oświadcza przełożonym, że odmawiają dalszego udziału w działaniach militarnych, ponieważ odkryły w sobie pierwiastek religijny i odtąd są pacyfistami. Warto dowiedzieć się co było dalej i jak spogląda na ten problem amerykański konstytucjonalista.

Ciekawy tekst ukazał się także w styczniowym „AMERICAN POLITICS RESEARCH” (Volume 45, Issue 1). Zainteresuje badaczy zachowań wyborczych, ale także lobbingu i akcji społecznych. Dotyczy potencjalnego wpływu, jaki z pozoru apolityczny przekaz może wywierać na poglądy dotyczące kwestii politycznych. Autor artykułu „The Effect of Gender Norms in Sitcoms on Support for Access to Abortion and Contraception” dowodzi, że nawet w tak, wydawałoby się, apolitycznych produkcjach telewizyjnych jak seriale komediowe (sitcomy) można przemycić pozornie neutralne treści, które będą miały wpływ na stosunek widza do takich kwestii jak antykoncepcja czy aborcja. Autor dowodzi na tej podstawie, że nie istnieją w pełni apolityczne programy telewizyjne.

W styczniowym „BRITISH JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” także kilka ciekawych tekstów. O jednym tylko wzmianka, bo nie jest wprost związany z prawem konstytucyjnym, ani ustrojem: Is Belief in Conspiracy Theories Pathological? A Survey Experiment on the Cognitive Roots of Extreme Suspicion opisuje problem teorii spiskowych i źródeł ich popularności wśród części społeczeństwa. Takie teorie rozwijają się kiedy zwykli ludzie wypowiadają sądy o zjawiskach społecznych i politycznych. The Incumbency Bonus Revisited: Causes and Consequences of Media Dominance odnosi się do popularnego poglądu, że osoby pełniące funkcje publiczne cieszą się większym zainteresowaniem mediów i mają dzięki wynikającej stąd popularności temu większa szansę na reelekcję niż konkurujący z nimi debiutanci. Z badań przeprowadzonych przez autorów w Danii wynika, że rzeczywiście w czasie kampanii wyborczej wiele zależy od standardów, jakie zachowuje konkretna stacja telewizyjna, która powinna zadbać o odpowiednie proporcje. Obecność w mediach osób spoza kręgów władzy zwiększa się także w czasie omawiania głośnych problemów i zdarzeń. Stąd tak ważna rola mediów jako „watch-dogów”, pilnych obserwatorów życia publicznego tropiących przypadki nieprawidłowości, czy różnicy zdań. Wreszcie – częsta obecność w mediach niekoniecznie musi skutkować wzrostem popularności polityka, ponieważ może ujawniać niepopularne poglądy lub niewłaściwe zachowania osób sprawujących urzędy publiczne. Tekst Is Proportional Representation More Favourable to the Left? Electoral Rules and Their Impact on Elections, Parliaments and the Formation of Cabinets potwierdza, że proporcjonalny system wyborczy sprzyja partiom lewicowym. Wynika to z kilku powodów — zarówno geograficznych (partie lewicowe osiągają lepsze wyniki w dużych miastach, jak i preferencyjnych (tzw. klasa średnia w większości preferuje partie centro-prawicowe ze względu na postulaty redystrybucyjne partii lewicowych). Czynnik fragmentacji politycznej (bardziej typowy dla prawicy) w zestawieniu z systemem większościowym nie miał istotnego znaczenia. I wreszcie — artykuł Pulling Together: Shared Intentions, Deliberative Democracy and Deeply Divided Societies dotyczący problemu znanego również z naszej sfery publicznej — jak z powrotem połączyć podzielone społeczeństwo. Autorzy uważają, że jedynym sposobem jest odnalezienie wspólnych, podzielanych celów i zamierzeń oraz uświadomienie obu wrogim stronom, że wspólna praca nad ich realizacją jest bardziej efektywna. Takie uświadomienie sobie wspólnych celów i wspólne działanie może przyczynić się do zasypania podziałów.

Na koniec krótka wzmianka o najnowszym wydaniu brazylijskiego „REVISTA DE INVESTIGAÇÕES CONSTITUCIONAIS” (vol. 4 no. 1), w którym  znajdziemy interesujący artykuł pt. „Los mecanismos de control de constitucional: un análisis desde y para Cuba con especial referencia a la inconstitucionalidad por omisión.„, poświęcony problemowi kontroli konstytucyjności na Kubie ze szczególnym uwzględnieniem kwestii zaniechań (pominięć) ustawodawcy. Zdaniem autora kontrola konstytucyjności prawa powinna obejmować nie tylko rezultaty aktywności prawodawczej w postaci aktów prawnych, ale także bezczynności i zaniechań organów władzy publicznej w zakresie prawotwórstwa. Ten problem i ten postulat stale obecny w literaturze naukowej państw demokratycznych nabiera szczególnego charakteru w przypadku państwa o tak specyficznym systemie politycznym jak współczesna Kuba.

Ten wpis został opublikowany w kategorii PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.