CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 14 minut(y) / READING TIME: 14 minutes
W tytułowym okresie nowe numery opublikowało aż 47 zagranicznych periodyków naukowych z 12 państw lub o charakterze międzynarodowym. Trzy z nich miały osobne wydania w maju i czerwcu, co daje łącznie 50 nowych numerów w omawianym okresie. Przejrzałem wszystkie i wybrałem z nich jak zwykle kilkanaście artykułów, które szczególnie mnie zainteresowały, aby polecić je uwadze moich Szanownych i Wielmożnych Czytelników. Przedstawiam teksty z 15 periodyków w 5 językach.
Życzę interesującej i owocnej lektury i zapraszam do ponownych odwiedzin mojej strony.
Tym razem przegląd otwiera periodyk politologiczny. Jakie są źródła załamywania się reżimów politycznych i czy można w historii minionych 250 lat, jakie minęły od wybuchu rewolucji we Francji, wskazać w tym obszarze jakieś prawidłowości i podobieństwa w skali świata — pytają autorzy artykułu „Patterns of Regime Breakdown Since the French Revolution”, z majowego wydania „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (vol. 53, issue 6). Badania objęły aż 2000 reżimów politycznych z lat 1789 – 2016. Odpowiedzi są bardzo interesujące. Najczęstszymi formami upadku reżimów były zamachy stanu lub gruntowne transformacje wdrażane od wewnątrz reżimu (przez rządzących). Czynnikami, które miały znaczący wpływ na upadek reżimu politycznego i stanowiły jego zapowiedź były: utrzymywanie się niskich dochodów społeczeństwa, obniżający się stopniowo lub ujemny wzrost gospodarczy oraz przeciętny poziom rozwoju demokracji. Ryzyko upadku reżimu było odmienne w różnych okresach historii nowożytnej i można mówić o ich większej częstotliwości w połączeniu z określonymi wydarzeniami historycznymi. Np. niskie dochody były przyczyną buntów ludowych (rewolucji) jako źródła upadku reżimu, a przeciętny poziom rozwoju demokracji umożliwiał ułatwiał upadek reżimu w drodze zamachu stanu lub transformacji ustrojowej inicjowanej od wewnątrz systemu politycznego.
Czy sądy konstytucyjne, o których składzie decydują nie partie polityczne obecne w parlamencie, ale różne organy państwa, które powołują określony procent ogólnej liczby sędziów — są bardziej skłonne do uchylania ustaw i wykazują większą odmienność poglądów poszczególnych sędziów? Autorka artykułu „Mixed Judicial Selection and Constitutional Review” z czerwcowego numeru „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (vol. 53, issue 7) na przykładzie praktyki orzeczniczej trybunału kolumbijskiego i chilijskiego dowodzi że — tak. Współcześnie prawie połowa trybunałów na świecie jest obsadzana w sposób mieszany, czyli w drodze decyzji kilku organów państwa, z których każdy wybiera określoną część składu. Z jednej strony wpływa to na wyższy poziom deliberacji w gronie sędziów konstytucyjnych, co należy ocenić pozytywnie, ale z drugiej — decyduje o wzroście faktycznego wpływu organów państwa nominujących sędziów na obowiązujące prawo, wykraczającym poza granice określone w procedurach prawotwórczych — co niekoniecznie jest zjawiskiem pozytywnym i pożądanym.
W najnowszym wydaniu „CONSTITUTIONAL POLITICAL ECONOMY” (Volume 31, issue 2) znajdziemy bardzo ciekawą propozycję dla poszukiwaczy optymalnego systemu wyborczego. Autorka artykułu „How the Republic of Venice chose its Doge: lot-based elections and supermajority rule” proponuje, aby przyjrzeć się systemowi wyborczemu jaki stosowano przez ponad 500 lat w wyborach doży Wenecji i zaadaptować go do naszych czasów. System opierał się na wyborach pośrednich z elementami losowania. Najpierw w drodze losowania spośród członków Wielkiej Rady — zgromadzenia rodów patrycjuszowskich republiki — wybierano kolegium elektorskie. Następnie, kolegium dokonywało wyboru doży większością kwalifikowaną. Autorzy ustalili czynniki mające wpływ na wynik głosowania, przy założeniu, że w łonie Rady są dwie frakcje. Wskazali prawdopodobieństwo zwycięstwa mniejszości i dowiedli, że opisany system sprzyja bardziej sprawiedliwemu podziałowi reprezentacji politycznej, zachowując równowagę między ochroną mniejszości a uznaniem większości. W swoich rozważania nie pominęli aspektów konstytucyjnych. W wyniku przeprowadzonych badań, w tym obliczeń, okazało się m.in., że wynik wyborczy różni się w zależności od wielkości kolegium elektorskiego i wymaganego progu zwycięstwa (wymaganej większości głosów). Te parametry można odpowiednio dostrajać przy tworzeniu konkretnych regulacji wyborczych. Autorzy dowodzą, że mniejszościom lepiej się powodzi, kiedy próg większościowy jest wyższy. Liczebność kolegium elektorów nie przekłada się wprost na wynik — mniejszy rozmiar kolegium zapewnia lepszą ochronę nielicznym mniejszościom, ale w przypadku większych — znaczenie ma próg kwalifikowanej większości wymaganej do zwycięstwa w wyborach.
We włoskim periodyku „DIRITTO & QUESTIONI PUBBLICHE” (2020/1 giugno) esej pt. „Supremazia della costituzione e judicial review A partire da Luis Prieto Sanchís”, który dotyczy jednego z kluczowych tematów debaty publicznej — relacji między zasadą nadrzędności konstytucji, jej sztywnością, istnieniem instytucji sądowej kontroli konstytucyjności ustaw oraz — zasadą demokracji. Autor na tym tle formułuje kilka interesujących obserwacji.
Zgodnie z pierwszą, jak to sformułował autor — państwo konstytucyjne do pewnego stopnia poświęca demokrację. Dzieje się tak dlatego, że jakkolwiek demokracja jest bez wątpienia jedną z wartości, które państwo konstytucyjne strzeże, to nie jest to wartość jedyna. Demokracja współistnieje w państwie konstytucyjnym z innymi wartościami, a współistnienie to bywa problematyczne – tak więc generalnie współistnienie niektórych wartości chronionych przez państwo konstytucyjne może być czasami problematyczne. Twierdzenie, że wszystkie elementy konstytucyjnego państwa współistnieją w doskonałej harmonii jest zdaniem autora nieprawdziwe i nie można go dowieść. Państwo konstytucyjne zdaniem autora, odwołującego się do wypowiedzi innych przedstawicieli zagranicznej doktryny prawa (w tym wspomnianego w tytule hiszpańskiego teoretyka i filozofa prawa L. Prieto Sanchísa) — nie opiera się na harmonii aksjologicznej, ale raczej na założeniu, że z pluralizmu (czasem wręcz powodującego konflikty między różnymi wartościami) wyłania się lepsza ochrona praw podstawowych.
Autor stwierdza również, że wiele pro-demokratycznych sprzeciwów wobec państwa konstytucyjnego opiera się na nieco wątpliwych założeniach. W szczególności przesłanką, od której często zdają się wychodzić takie zastrzeżenia, jest idea, że parlament ma demokratyczną legitymację, podczas gdy sądy są organami czysto techniczno-biurokratycznymi, niemal „arystokratycznymi”. Zdaniem autora, w rzeczywistości poziom demokracji jest stopniowalny — nie jest to kwestia typu „wszystko albo nic”. Jedynym reżimem, który naprawdę mógłby zapewnić pełne poszanowanie osobistej i politycznej autonomii jednostki, byłaby być może demokracja bezpośrednia, idealna, gdyby działała zgodnie z zasadą jednomyślności. Tylko w takiej sytuacji wszystkich obywateli można byłoby naprawdę uważać za „autorów” zbiorowych decyzji. Jest jednak jasne, że taki reżim nie ma szans na funkcjonowanie w niezwykle złożonym kontekście społecznym rodząc liczne pytania – na czele z pytaniem o możliwość realizacji przez jednostkę prawa weta.
Dawno nie gościł na łamach mojego przeglądu żaden periodyk afrykański. Tym razem jest okazja za sprawą interesującego, chociaż pozostawiającego pewien niedosyt artykułu z majowego wydania „AFRICAN JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE AND INTERNATIONAL RELATIONS” pt. „Black-and-white picture of a political system: Post- apartheid South Africa” analizujący efekty przemian politycznych w RPA po 1994 r. Autorka stwierdza, że wydarzenia z początku lat 90. XX w. spowodowały zmianę w południowoafrykańskiej kulturze politycznej i interakcjach politycznych prowadzącą do zmiany systemu z tzw. przedindustrialnego/ totalitarnego systemu politycznego na system europejski kontynentalny. Autorka zwraca jednak uwagę, że większość analiz dotyczących kultury politycznej zakładała istnienie ogólnonarodowej kultury politycznej. W sposób dorozumiany dochodzi do uznania, że wszyscy członkowie społeczeństwa podzielają pewne wspólne postawy i wartości. Wspólne wartości łączą na pewno grupy w ramach społeczeństwa, ale niekoniecznie występują w skali całej populacji kraju. Jest to dostrzegalne zwłaszcza w zróżnicowanych etnicznie społeczeństwach jak to zamieszkujące RPA. Identyfikacja etniczna jest główną alternatywą dla przynależności narodowej i najbardziej prawdopodobnym źródłem systematycznej zmienności kultury politycznej wewnątrz kraju. Jak pisze autorka: poziom zgody co do podstawowych wartości politycznych przez członków różnych grup etnicznych w społeczeństwach wieloetnicznych może mieć kluczowe znaczenie dla analizy systemu politycznego jako całości i z pewnością jest to aspekt warty rozważenia w przyszłych badaniach”.
Flagowy okręt floty harwardzkich periodyków naukowych „HARVARD LAW REVIEW” (wydanie majowe — vol. 133, no. 7) zawiera bardzo ciekawy tekst o frapującym tytule „New Maternity” (czyli: nowe macierzyństwo). Zgodnie z utrwalonymi od wieków zasadami, które obowiązują także w prawie konstytucyjnym, status ojcostwa i macierzyństwa różni się od siebie. Macierzyństwo jest „zawsze pewne” i związane ściśle z konkretną i łatwą do ustalenia osobą, która jest jednocześnie biologicznym, społecznym i prawnym rodzicem. Natomiast ojcostwo bywa od wieków określane jako niepewne, nieoczywiste, względne i często niejasne. Z biegiem czasu prawo konstytucyjne stawało się coraz bardziej stanowcze w kwestii oczywistości macierzyństwa. Tymczasem nowe zjawiska cywilizacyjne i kulturowe takie jak nowe formy pokrewieństwa wynikające z alternatywnej reprodukcji, czy faktu istnienia osób transpłciowych sprawiają, że twierdzenia o matczynej pewności i ojcowskiej niepewności są coraz częściej poddawane krytyce. Dotyczy to także domniemania macierzyństwa kobiety, która jest w ciąży, licznych stereotypów na temat matek i ojców. Autor skłania do stworzenia i utrwalenia bardziej wielowymiarowej wizji macierzyństwa w prawie. Spekuluje, co nowa forma instytucji macierzyństwa stworzona na gruncie prawa rodzinnego oznaczałaby dla prawa konstytucyjnego, czy byłaby z nią zgodna i jakie niosłaby ze sobą korzyści i zagrożenia.
Skuteczność działalności lobbingowej to zagadnienie bardzo interesujące, ale niezwykle trudne do badania zarówno ze względu na brak danych, jak również metodologię. A jednak zadania tego podjęła się autorka artykułu „Buying Amendments? Lobbyists’ Campaign Contributions and Microlegislation in the Creation of the Affordable Care Act” w majowym wydaniu „LEGISLATIVE STUDIES QUARTERLY” (volume 45, issue 2). Na podstawie analizy aktywności lobbystów w czasie prac nad ustawą Affordable Care Act (funkcjonującym w przestrzeni publicznej jako „Obamacare”) autorka stawia kilka interesujących tez dotyczących skuteczności działalności lobbingowej. Lobbing jest skuteczniejszy jeżeli spełnia łącznie następujące przesłanki — polega na przedstawieniu deputowanemu gotowych propozycji poprawek dotyczących szczegółowych kwestii (nie generaliów lub zasad ogólnych), jest adresowany do pojedynczego deputowanego (specyfika USA), jest połączony z donacją na rzecz komitetu wyborczego deputowanego (lub taka donacja nastąpiła w przeszłości w czasie kampanii wyborczej), służy interesowi pojedynczego podmiotu lub osoby, odbywa się w sposób dyskretny, poza głównym zainteresowaniem mediów i opinii publicznej. Ta ostatnia cecha potencjalnie bardziej efektywnego lobbingu obejmuje zarówno niemedialną tematykę proponowanych przez lobbystę zmian, etap zgłoszenia propozycji (komisja, a nie obrady plenarne lub większe gremia parlamentarne), wreszcie — jeżeli to możliwe — uniknięcie dyskusji nad taką poprawką na rzecz jej cichego zgłoszenia i przegłosowania.
W czerwcowym wydaniu włoskiego „QUADERNI COSTITUZIONALI” (no. 2/2020) artykuł „Prospettiva storica e concezioni della Costituzione” o tym jak wykładnia Konstytucji Włoch z 1948, a więc w pewnym sensie również jej normy, podlegały zmianom pod wpływem znaczących wydarzeń (epok) historycznych. Autor podzielił okres obowiązywania konstytucji włoskiej na trzy epoki: przejście od państwa liberalnego do państwa opiekuńczego, okres państwa opiekuńczego, wreszcie — okres współczesny, który autor określa jako państwo konstytucyjne ewoluujące pod pływem dwóch zjawisk — stale zmieniających się zasad oraz rosnącej roli władzy sądowniczej przy jednoczesnym stopniowym zaniku instytucji politycznych. Efektem są — zdaniem autora — faktyczne zmiany Konstytucji, które uzasadniają podjęcie kroków mających na celu przełożenie tych zmian na kategorie prawne.
W majowym numerze „REVISTA DERECHO DEL ESTADO” (no. 46/2020) interesujący artykuł „¿Son los estados de excepción el problema? El ejercicio de la función legislativa a partir de la delegación expresa del Congreso: el caso colombiano” dotyczący m.in. problemu zaburzeń w podziale władzy mających miejsce w czasie trwania stanów nadzwyczajnych. W powszechnym przekonaniu głównym zagrożeniem (z punktu widzenia ustrojowego) z jakim mamy do czynienia w czasie stanu nadzwyczajnego jest ryzyko zawłaszczenia uprawnień legislatywy przez egzekutywę poprzez wydawanie aktów o mocy ustawy na podstawie upoważnienia konstytucyjnego. Autorka na przykładzie 40-letniej praktyki ustrojowej Kolumbii z lat 1974-2014 podważa to przekonanie. Pokazuje, że o wiele częściej źródłem aktów egzekutywy o mocy ustawy były ustawy upoważniające wydawane przez parlament czyli delegacja ustawodawcza. Co ciekawe, taka praktyka (również pod względem ilościowym) ma miejsce również poza okresami stanów nadzwyczajnych — kiedy legislatywa powierza egzekutywie uprawnienie do wydawania aktów z mocą ustawy. Autorka uważa, że warto wyciągnąć wnioski z zaobserwowanej przez nią praktyki i rozważyć odpowiednie uregulowanie kwestii ustawodawstwa delegowanego, aby zminimalizować negatywne konsekwencje opisanej praktyki oraz zabezpieczyć stabilność konstrukcji podziału władzy utrzymując należyte proporcje między zasadą (ustawodawstwo pochodzące od parlamentu), a wyjątkiem (akt o mocy ustawy wydawany przez egzekutywę).
Najnowszy numer francuskiego „JUS POLITICUM. REVUE INTERNATIONALE DE DROIT POLITIQUE” (no. 24) — czasopisma o ledwie 10-letniej historii, ale już należącego (co z dumą podkreślają redaktorzy) do czołowych naukowych periodyków konstytucyjnych — jest zapisem konferencji naukowej zorganizowanej z okazji 60-lecia V Republiki Francuskiej. Tematem konferencji (i numeru) jest „prawo polityczne”. Ten termin, wbrew niektórym polskim podręcznikom — nie jest prostym odpowiednikiem prawa konstytucyjnego, ale ma od niego o wiele szerszy zakres. Prawo polityczne opiera się na bardzo ogólnej idei, zgodnie z którą prawa konstytucyjnego nie można poprawnie zrozumieć bez uwzględnienia leżącej u jego podstaw rzeczywistości politycznej (jak sprawuje się władzę, jak tworzy się instytucje, jakie w danym państwie i społeczeństwie obowiązują wartości lub fakty o wartości normatywnej itd.). Prawo polityczne wykracza poza ramy czysto normatywne. Przeciwstawia się przekonaniu częstemu w nauce prawa konstytucyjnego, że można sprowadzić konstytucję li tylko do kodeksu postępowania, czy prościej — do normy. Tymczasem, takie kwestie jak: decyzje strategiczne i taktyczne osób pełniących funkcje publiczne, ocena stopnia dostosowania celu do środków, subiektywne interpretacje rządzących i rządzonych — wykraczają poza definicję i przestrzeganie reguł, a jednak mogą być interesujące dla nauki prawa konstytucyjnego o tyle, o ile nadają treść abstrakcjom prawnym oraz określają sposoby funkcjonowanie i specyfikę określonego ustroju politycznego. Tymczasem, ambicją prawa politycznego jest zatarcie konturów różnych dyscyplin prawa publicznego. Celem konferencji (a zatem również autorów artykułów w tym wydaniu pisma) było dopełnienie abstrakcyjnego wymiaru prawa politycznego i jego lepsze zdefiniowanie dzięki zestawieniu z konkretnym systemem politycznym. W tym przypadku jest to V Republika Francuska. Autorzy nie twierdzą tego wprost podkreślając, że jednoznacznej odpowiedzi nie udzielono w czasie konferencji, a jednak na pytanie czy koncepcja prawa politycznego jest użytecznym narzędziem dla zrozumienia V Republiki, zdają się odpowiadać twierdząco. Lektura numeru będzie interesującym doświadczeniem zarówno dla badaczy ustroju V Republiki, jak również dla zainteresowanych koncepcją tzw. prawa politycznego.
Drugi w tym przeglądzie prestiżowy periodyk francuski „REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL” w numerze czerwcowym (No. 122) porusza ciekawy problem relacji pomiędzy konstytucją a islamem w państwach muzułmańskich. Jak twierdzi ironicznie autorka artykułu „L’influence de l’islam sur la Constitution : l’exemple de l’Arabie Saoudite”, odwoływanie się przez urzędników saudyjskich do Koranu w ich codziennej praktyce jest tak powszechne, że można by po prostu opublikować specjalne wydanie Koranu pod tytułem „Konstytucja Królestwa Arabii Saudyjskiej”.
Arabia Saudyjska w 1992 r. przyjęła oficjalny tekst Al Nizam Al Asasi lil Hukm nadając mu formę Praw Podstawowych. Tekst bazuje na „Świętym Koranie i sunnach proroka Mahometa”, ale zawiera także fragmenty odnoszące się wprost do ustroju państwa, bardziej podobne w treści do typowych konstytucji. Autorka dochodzi do wniosku, że o ile Arabia Saudyjska posiada konstytucję w sensie formalnym należy poważnie rozważyć, czy jest to konstytucja także w sensie materialnym.
W majowym wydaniu periodyku naukowego jednego z czołowych amerykańskich uniwersytetów i wydziałów prawa — „GEORGETOWN LAW JOURNAL” (volume 108, issue 5) interesujące wyniki badań komitetów doradczych działających wewnątrz amerykańskiej egzekutywy. Jak ustalili autorzy artykułu „Outside Advisers Inside Agencies” — jest ich ponad tysiąc i liczą łącznie ponad siedemdziesiąt pięć tysięcy ekspertów spoza rządu federalnego. Ich zadaniem jest dostarczanie agencjom rządowym merytorycznych „drugich opinii” używanych jako uzupełnienie opracowań sporządzanych przez wewnętrznych ekspertów należących do służby cywilnej. Zgodnie z prawem amerykańskim, skład komitetów musi być „rzetelnie zrównoważony” pod względem reprezentowanych przez jego członków punktów widzenia, w tym poglądów politycznych. Autorzy postanowili sprawdzić czy komitety doradcze spełniają ten standard, w jakich okolicznościach agencje korzystają z ekspertyz sporządzanych przez komitety i wreszcie — czy i jak komitety doradcze wpływają na decyzje agencji.
Analiza objęła ponad tysiąca losowo wybranych członków komitetów doradczych w ciągu dwudziestu jeden lat i w czasie funkcjonowania czterech administracji prezydenckich. Z uzyskanych danych wynika, że pomimo ustawowego wymogu rzetelnego zrównoważenia — komitety wykazują wyraźną tendencję, aby podczas rządów większości demokratycznej skłaniały się pod wyraźnie w lewo, a pod rządami Republikanów — w prawo.
Interesujących wyników dostarczyła także analiza, w której dodano jeszcze jeden element — tzn. preferencje polityczne zawodowych urzędników służby cywilnej. Okazało się, że z ekspertyz komitetów doradczych korzystają zarówno administracje demokratyczne, jak i republikańskie, szczególnie chętnie i często jeżeli ich zdanie różni się od zdania agencji rządowej. Co ciekawe, Demokracji korzystają z komitetów głównie w przypadku agencji znanych ze swoich sympatii konserwatywnych (np Pentagon), a Republikanie — wobec agencji liberalnych (np. Agencja Ochrony Środowiska). To tylko wybrane z ciekawych wyników badań, które w konkluzjach dotykają także kwestii możliwości sądowej kontroli nad działalnością komitetów doradczych, a także ich pozycji ustrojowej i wpływu na zasadę podziału władzy.
I jeszcze coś o amerykańskim procesie decyzyjnym — tym razem w parlamencie. Tekst zainteresował mnie nie tylko ze względu na miejsce publikacji (majowe wydanie THE YALE LAW JOURNAL – vol. 129, no. 7) i to, że dotyczy procesu prawotwórczego, którym od lat się zajmuję, ale także dlatego, że sam wiele lat temu badałem zwyczaje, obyczaje i precedensy istniejące w praktyce działalności polskiego Sejmu IV kadencji. Okazuje się, że w praktyce działalności Kongresu USA precedensy i zwyczaje odgrywają dość istotną rolę. A jednak — amerykańska nauka prawa konstytucyjnego poświęca im niewiele uwagi. Ten brak stara się uzupełnić autor artykułu „Law Within Congress„. Precedensy i zwyczaje parlamentarne w USA są tylko pozornie podobne do sądowych. Są o wiele sztywniejsze i rzadziej oraz trudniej podlegają zmianie, ale jednocześnie wykazują silniejszy związek z bieżącą polityką oraz celami legislacyjnymi, jakie stawiają sobie kongresmani. Zdaniem autora — lepsze zrozumienie istoty precedensu parlamentarnego pozwala zrozumieć jak działa Kongres, szczególnie w erze polaryzacji politycznej i zaostrzenia metod polityczych. Analiza problematyki powstawania i funkcjonowania precedensów parlamentarnych pozwala jego zdaniem na lepsze poznanie relacji między prawem stanowionym a prawem zwyczajowym oraz między prawem a polityką, na których przecięciu sytuuje się precedens. Zrozumienie istoty precedensu parlamentarnego (podobnie jak poznanie innych elementów wewnętrznego funkcjonowania Kongresu) może mieć wpływać na wykładnię ustaw.
Najnowsze wydanie kanadyjskiego periodyku parlamentarnego „CANADIAN PARLIAMENTARY REVIEW” (Vol. 43 No. 1) zostały poświęcone niemal w całości tematyce bibliotek parlamentarnych. Jak pisze redaktor naczelny w słowie wstępnym: „W czasach, gdy informacje są na wyciągnięcie ręki, gdy odpowiedzi na zapytanie można szybko odnaleźć w Google, a liczba publikacji drukowanych i zapotrzebowanie na fizyczne egzemplarze książek spada, warto zadać pytanie o przyszłość bibliotek”. Artykuły z tej edycji periodyku dostarczają odpowiedzi na to i pokrewne pytania. Chociaż ich rola ulegała zmianie na przestrzeni lat, biblioteki parlamentarne pozostają ważnym zasobem dla ludzi i instytucji, którym służą. W numerze przeczytamy o ewolucji bibliotek parlamentarnych na przykładzie Kanady i jej prowincji — od ich skromnych początków do ich obecnego stanu. Autorka artykułu „Parliamentary Libraries, Trusted Allies in the Fight Against Fake News” wyjaśnia, że biblioteki parlamentarne pełniły rolę strażników obiektywizmu i prawdy dla swoich czytelników i zwalczały tzw. fake news na długo przed tym, kiedy termin ten trafił na pierwsze strony gazet. Autorka definiuje koncepcję fake news i nakreśla procedury pomagające klientom ocenić jakość i wiarygodność źródeł. W kontekście kanadyjskim interesujący jest wątek politycznych i językowych wyzwań związanych z poruszaniem się po dwujęzycznej przestrzeni parlamentu federalnego. Autor artykułu „Controlling the language used to describe the topics raised in the Parliament of Canada: A political and linguistic challenge” omawia także wyzwania wynikające z dążenia do neutralności językowej i międzyjęzykowej równoważności pojęć używanych w języku angielskim oraz francuskim. Bibliotekarze w bibliotekach specjalistycznych coraz częściej stają się ekspertami merytorycznymi, którzy służą pomocą czytelnikom poszukującym wiedzy z wysoko wyspecjalizowanych obszarów. Numer zawiera także zapis rozmów odbytych z parlamentarzystami na temat — dlaczego i w jaki sposób korzystają ze swoich bibliotek parlamentarnych.
Letnie wydanie „HARVARD JOURNAL OF LAW & PUBLIC POLICY” (Volume 43 issue 3) skusiło mnie artykułem pod obiecującym tytułem „The Role of the Executive”. W miarę lektury odkrywałem, że artykuł zawiera raczej niespotykaną w amerykańskich periodykach prawniczych konstytucyjną ocenę prezydentury Donalda Trumpa i jego administracji oraz relacji między władzą wykonawczą i ustawodawczą. Autor wychodzi od skądinąd słusznych i prawdziwych, a przy tym zgodnych z najnowszymi ustaleniami twierdzeń na temat genezy władzy wykonawczej. Pierwotnie słaba i uznawana za „chłopca na posyłki” parlamentu, egzekutywa została znacznie wzmocniona dopiero w czasie II Kongresu Kontynentalnego w Filadelfii. Nadano jej formę jednoosobową, aby zwiększyć jej zdolność do energicznych działań w celu z jednej strony realizacji norm uchwalonych przez parlament, z drugiej — przyznać jej możliwość przeciwstawiania się hegemonii parlamentu. Bo to parlament, a nie jak głosi wciąż mit założycielski USA — monarcha brytyjski, był głównym adwersarzem walczących o niepodległość kolonistów amerykańskich. Monarcha był już wówczas organem znacznie osłabionym pod względem politycznym i ustrojowym. Po wstępie historycznym, autor kontynuuje swój wywód przechodząc do konstytucyjnej analizy praktyki ustrojowej. Stwierdza, że to Senat ponosi główną winę za naruszanie konstytucji i że to opozycja stawiając opór Prezydentowi USA narusza regularnie zasadę państwa prawa. Autor krytykuje obecną praktykę polegającą na odwoływaniu się do sądów w przypadku niemal każdego sporu politycznego zamiast podjęcia próby jego rozwiązania w drodze kompromisu, wciągając przy tym sądy do bieżącej polityki. Twierdzi także, że choć zgodnie z powszechną opinią egzekutywa rozrasta się i zwiększa swoją władzę, na czele z Prezydentem USA, pomija się niewygodny dla krytyków prezydentury fakt, że to Kongres jest najbardziej aktywny w tworzeniu kolejnych agencji rządowych, które choć automatycznie są zaliczane do egzekutywy, to posiadają istotne związki z legislatywą. Autor broni kilku decyzji D. Trumpa i porównuje obecną prezydenturę z poprzednią, aby dowodzić, że wówczas dochodziło nawet do poważniejszych naruszeń konstytucji. Autorem artykułu jest obecny Prokurator Generalny USA, William P. Barr, krytykowany za swoje działania i wypowiedzi również przez część konstytucjonalistów. Warto o tym pamiętać czytając proponowany tekst, chociaż nie oznacza to, że jest to tekst bezwartościowy. Wręcz przeciwnie — zawiera liczne nawiązania do aktualnej praktyki i nawet jeżeli można nie podzielać ich czasami jednostronnej oceny — tekst nie traci na atrakcyjności jako głos z drugiej strony barykady. Audiatur et altera pars.
Na koniec coś dla badaczy lobbingu i jego regulacji prawnej (jak ja). W czerwcowym wydaniu katalońskiego periodyku prawniczego „REVISTA CATALANA DE DRET PÚBLIC” (Núm. 60) analiza obecnego stanu regulacji prawnej lobbingu w Hiszpanii, ze szczególnym uwzględnieniem Katalonii („L’evolució de la regulació dels grups d’interès i els instruments per al control de la seva activitat. Especial referència a la normativa catalana”). Hiszpania należy do niemałej grupy państw, w której pomimo prób nie udało się przyjąć ustawowej regulacji prawnej lobbingu na poziomie ogólnokrajowym, ale można odnotować drobne sukcesy na tym polu na poziomie regionalnym. Kataloński periodyk skupia uwagę oczywiście na Katalonii, która jest pierwszym regionem, w którym już w 2014 r. przyjęto szczątkową regulację działalności grup interesów i lobbingu. Powołano rejestr, którego status (obowiązkowy lub dobrowolny) jest niejednoznaczny. Lobbyści nie muszą składać sprawozdań i nie posiadają szczególnych uprawnień. Autorka podkreśla, że zmienia się stosunek do kwestii regulacji lobbingu. Temat ten znowu pojawia się w dyskusji publicznej — niestety (to już dodaję od siebie) — przy okazji debat na temat konieczności zwalczania korupcji. Powstały rekomendacje dotyczące dalszych kroków na drodze do regulowania lobbingu w Katalonii, m.in. obejmujące potrzebę rozwinięcia instytucji śladu legislacyjnego. Więcej na temat lobbingu w Katalonii — w artykule (i niewykluczone, że niedługo szerzej także na mojej stronie).









