KONSTYTUTY POLECAJĄ: NAJCIEKAWSZE ZAGRANICZNE ARTYKUŁY MARCA I KWIETNIA 2021

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 10 minut(y) / READING TIME: 10 minutes

W opisywanym okresie 41 tytułów miało swoje nowe wydania, w tym 4 podwójne.

Wybór, jak zwykle, subiektywny rozpoczynam tym razem od niemieckiego periodyku DER STAAT (Vol. 60, issue 2), w którym moją uwagę zwrócił tekst poświęcony zakazowi omijania norm konstytucji („Das Verbot der Verfassungsumgehung„). Jak zauważa autor, w niemieckim orzecznictwie z zakresu prawa konstytucyjnego powtarza się twierdzenie, że nie wolno obchodzić norm Ustawy Zasadniczej. O ile jednak w doktrynie prawa prywatnego od dawna debatowano, czy istnieje zakaz obchodzenia prawa i jak go zakotwiczyć metodologicznie, o tyle tytułowy zakaz obchodzenia prawa konstytucyjnego nie został jeszcze szczegółowo zbadany i opracowany. Autor dowodzi, że wysoce abstrakcyjny i ogólny charakter części norm konstytucyjnych stanowi skuteczne zabezpieczenie przed ich omijaniem (a co najmniej je utrudnia), pod warunkiem stosowania zasad wykładni właściwych dla prawa konstytucyjnego. Konstytucja zawiera jednak także normy bardziej precyzyjne, sztywne, które już łatwiej jest ominąć. Zdaniem autora, w takim przypadku zakaz obchodzenia może zostać wprowadzony w życie poprzez rozszerzenie zakresu stosowania normy poza jej dosłowne znaczenie. Takie teleologiczne rozszerzenie konstytucji, uzyskane w drodze sądowego rozwijania treści norm konstytucyjnych powinno mieć miejsce w sytuacjach gdy dosłowne rozumienie i cel normy konstytucyjnej stają się rozbieżne, jeśli akt suwerennej władzy jest co prawda sprzeczny z dosłownym znaczeniem normy, ale zgodny z jej celem i wreszcie – w razie przekroczenia przez władzę dopuszczalnego progu ingerencji. Nie bez znaczenia jest także intencja obejścia. Autor przytacza przykłady i argumenty o charakterze teoretycznym i zaczerpniętym z praktyki ustrojowej. Rozważania prowadzone na gruncie niemieckiego prawa i doktryny konstytucyjnej posiadają walor także bardziej uniwersalny.

Kategoria doświadczenia prawniczego nie występuje w trzech dominujących typach myśli prawnej, które konceptualizują prawo odpowiednio jako: normę, system prawny lub decyzję prawną. Na łamach marcowego wydania włoskiego periodyku „QUADERNI COSTITUZIONALI” (nr 3/2021) znajdziemy artykuł „La Corte costituzionale come giudice dell’esperienza giuridica”. Autor reinterpretuje w nim działalność trybunału konstytucyjnego przez pryzmat kategorii doświadczenia prawnego. W świetle poczynionych ustaleń, autor kwestionuje to, czy nadal istnieje sens i podstawy mówienia o trybunale konstytucyjnym jako sądzie prawa. Badając różne teorie dotyczące doświadczenia prawniczego przekonuje, że trybunał konstytucyjny jest dziś raczej sądem właśnie tego doświadczenia. W tym celu w artykule rozważono zarówno wypowiedzi zawarte w orzecznictwie sądów odnoszące się do pojęcia doświadczenia prawniczego, jak i związek między racjonalnością a doświadczeniem prawniczym.

Wiosenny numer WEST EUROPEAN POLITICS (Vol. 44, Issue 2) przynosi ciekawe ustalenia, które zainteresują specjalistów od lobbingu, a także badaczy prawa parlamentarnego i politycznego procesu decyzyjnego. W literaturze przedmiotu dominuje opinia, że Niemcy należą do krajów, w których kluczową rolę w postępowaniu ustawodawczym odgrywa zazwyczaj rząd, który jest głównym projektodawcą ustaw oraz najbardziej skutecznym autorem obowiązujących ustaw. O ile amerykańscy lobbyści mogą liczyć na to, że ich postulaty zostaną uwzględnione na parlamentarnym etapie procedury ustawodawczej, o tyle w Niemczech kluczowe znaczenie ma rządowy etap projektowy, kiedy przesądza się o najważniejszych kwestiach dotyczących projektu ustawy. Autorzy artykułu „Business interests, public interests, and experts in parliamentary committees: their impact on legislative amendments in the German Bundestag” twierdzą, że nie jest to do końca prawda. Na podstawie analizy przebiegu i konsekwencji publicznych wysłuchań z lat 2004, 2007 i 2011, dowodzą, że przedstawiciele grup interesów oraz eksperci uczestniczący w posiedzeniach komisji parlamentarnych mają realny wpływ na treść ustaw uchwalanych przez Bundestag. Co istotne — nie wszyscy i nie w takim samym stopniu. Najwyższą pozycję pod względem skuteczności zajmują lobbyści reprezentujący środowiska biznesowe. Wspierają ich często eksperci, którzy swoimi wypowiedziami są w stanie zmniejszyć wpływ na proces decyzyjny ze strony lobbystów reprezentujących interesy ogółu obywateli lub grup społecznych. Te dwie grupy lobbystów są na ogół największymi konkurentami. Opisany wpływ wywierany na proces decyzyjny na etapie parlamentarnym w Niemczech jest jednak umiarkowany. Lobbyści nie są w stanie skłonić parlamentu do otwartego i znaczącego przeciwstawienia się rządowi. Sam fakt, że taki wpływ istnieje jest już jednak swojego rodzaju nowością.
W numerze znajdziemy jeszcze jeden interesujący tekst dotyczący mechanizmów lobbingowych. Artykuł „A golden key can open any door? Public funding and interest groups’ access” dotyczy problematyki wpływu finansowania grup interesu przez władze na ich dostęp do decydentów politycznych. Okazuje się, że istnieje taka zależność. Finansowanie danej grupy interesu przez władze sprawia, że decydenci chętniej kontaktują się z taką grupą. Podobnej zależności nie wykryto w odwrotnej relacji, czyli finansowanie nie wpływa na częstotliwość kontaktów z władzami podejmowanych z inicjatywy samej grupy. Dowodzi to, że uzyskanie finansowania może być przepustką dla grupy interesu do procesu decyzyjnego za sprawą inicjowania tego kontaktu przez rządzących. Jednocześnie, finansowanie ze strony władz nie wpływa co do zasady na autonomię grupy i jej skłonność do nawiązywania kontaktu z decydentami. Do tej pory sądzono, że o atrakcyjności grupy interesu dla władzy decydowały takie czynniki jak: zasoby grupy, rodzaj organizacji, stopień profesjonalizacji, reputacja organizacji lub cechy osobiste przedstawicieli grup interesów. Wskazane badania dodają do zestawu nowy czynnik.

I jeszcze jeden (choć nie ostatni) interesujący artykuł o lobbingu. W wiosennym wydaniu „EUROPEAN PUBLIC LAW” (vol. 27, issue 2) moją uwagę zwróciła analiza problemu regulacji prawnej lobbingu w krajach nordyckich („Sunday Dinners and Hot Baths in a ‘Wild Wild North’? The Nordic Discussions on Lobbying Regulation and Implications for the EU Transparency Agenda”). Kraje nordyckie są uważane za liderów przejrzystości. System przejrzystości funkcjonujący w Unii Europejskiej i jego zasady jest efektem wpływu państw nordyckich. Niemniej jednak, choć regulacja prawna lobbingu jest powszechnie uważana za środek zwiększający przejrzystość politycznych procesów decyzyjnych, żaden z krajów nordyckich nie przyjął dotąd takiej regulacji. Artykuł przedstawia analizę złożonych związków zachodzących między przejrzystością legislacyjną a regulacją lobbingową w pięciu krajach. Źródłem danych analitycznych są m.in. debaty parlamentarne i rządowe we wskazanych krajach. Okazuje się, że kraje nordyckie mają odmienne koncepcje dotyczące przejrzystości, którą ma wzmacniać regulacja lobbingu. W Szwecji, Danii i Norwegii regulacje lobbingowe są postrzegane jako środek polityczny zwiększający przejrzystość działań prawodawców. Treść debat politycznych przeprowadzonych w Islandii i Finlandii dowodzi, że tam postrzega się regulację lobbingową jako środek służący uzyskaniu informacji na temat roli lobbystów w stanowieniu prawa. Autorzy zauważają, że wszystkie kraje nordyckie wykazują (choć w różnym stopniu) „elitarną mentalność małych krajów”. Przyjęcie regulacji prawnej lobbingu na pewno kolidowałyby z „nieformalnym zarządzaniem poprzez niedzielne kolacje i gorące kąpiele”. Może to być jednym z powodów braku takiej regulacji. Różnica w podkreślaniu celu i przedmiotu przejrzystości jest jednak kluczowa, ponieważ pomaga zrozumieć rozbieżne ścieżki polityki nordyckiej oraz umieścić w odpowiednim kontekście dyskusje prowadzone zarówno w Unii Europejskiej, jak również w państwach członkowskich na temat przepisów dotyczących lobbingu i przejrzystości.

Wyjątkowy urodzaj artykułów o lobbingu w tym przeglądzie kończy tekst z „GERMAN LAW REVIEW” (vol. 22, issue 1) poświęcony regulacji lobbingu w Unii Europejskiej, ale mający bardziej uniwersalny charakter ze względu na swoją tematykę. Autorzy artykułu „Legal Lobbying: The Evolving (But Hidden) Role of Lawyers and Law Firms in the EU Public Affairs Market” poruszają problem objęcia regulacją prawną lobbingu prawników świadczących usługi z zakresu obsługi prawnej klientów. Zauważamy stały wzrost zaangażowania prawników i kancelarii prawnych w działania o charakterze public affairs poprzez działania mające na celu wpływanie na zmiany legislacyjne i regulacyjne. Kancelarie oferują usługi, które można uznać za lobbing, a jednak, ze szkodą dla przejrzystego kształtowania polityki, niechętnie rejestrują się w Rejestrze Przejrzystości Unii Europejskiej (EUTR) i udzielają informacji o swojej działalności. W miarę jak coraz większą wagę przywiązuje się do konieczności (skutecznego) uregulowania lobbingu na poziomie UE i państw członkowskich, pojawia się pytanie, czy i w jakim zakresie takie ramy regulacyjne powinny obejmować również niektóre usługi świadczone przez kancelarie prawne, czyli lobbing prawniczy. Artykuł ten przedstawia zjawisko lobbingu prawniczego i jego regulacji w kontekście Unii Europejskiej. Pokazuje, jak EUTR próbuje odróżnić usługi prawne od lobbingu, definiując dwie role prawnika: eksperta prawnego i adwokata. Role te dają możliwość wskazania dwóch nierozwiązanych kwestii związanych z lobbingiem prawnym: zakresu tajemnicy zawodowej oraz wyłączenia przedmiotowego z reżimu regulacji lobbingowej porad prawnych. Ważnym wnioskiem płynącym z przeprowadzonych badań i analiz jest to, że właściwe sformułowanie przepisów jest konieczne, aby dostrzec (a w konsekwencji objąć regulacją) implikacje, jakie lobbing prawny wywołuje w zakresie przejrzystych i zgodnych z prawem procesów stanowienia prawa.

W kwietniowym wydaniu „BRITISH JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” (Volume 51, issue 2) dowiemy się więcej o problemie motywacji wyborców podejmujących decyzje w ramach instytucji demokracji bezpośredniej. Korzystając z unikalnego zbioru danych opartego na ankietach dotyczących 34 referendów w Szwajcarii i przeprowadzonych wśród ich uczestników, autorzy artykułu „Principled or Pragmatic? Morality Politics in Direct Democracy” analizują jakie uzasadnienia swoich decyzji podali wyborcy. Rozróżnili argumenty pragmatyczne i argumenty opartych na zasadach (lub wartościach).  Tematykę referendów podzielili na dotyczące kwestie moralnych, społeczno-kulturowych i ekonomicznych. Wnioski są bardzo ciekawe. Różne kwestie łączy się się intuicyjnie z różnymi typami rozumowania: podczas gdy decyzje w kwestiach ekonomicznych wydają się opierać najczęściej na rozumowaniu pragmatycznym,  to już kwestie społeczno-kulturowe są zapewne zależne od zasad i rozumowania deontologicznego. Tymczasem, od strony wyborcy oddającego głos – sprawy nie są tak jednoznaczne i oczywiste. W niewielu dotychczasowych badaniach analizowano, czy obywatele rozumują w sposób bardziej oparty na zasadach i wartościach czy raczej wykazują pragmatyczne podejście. Z analizy przeprowadzonej przez autorów wynika między innymi, że wyborcy niemal równie często używają każdego z obu rodzajów uzasadnień. Uzasadnienia moralne są bardziej prawdopodobne, gdy kwestia jest osobiście istotna dla wyborcy, a także gdy zmierza on do poparcia określonej propozycji przedstawionej w referendum. Gdy wyborca skłania się do odrzucenia propozycji, przeważają uzasadnienia pragmatyczne. Okazuje się, że prawicowi wyborcy częściej odwołują się do kategorii pragmatycznych. Wreszcie, odpowiednie ujęcie tematu podczas kampanii może wpłynąć na wybór przez wyborcę uzasadnienia moralnego, a nie pragmatycznego. Szczegóły na łamach pisma.

W marcowym wydaniu szwajcarskiego periodyku „SWISS POLITICAL SCIENCE REVIEW” (volume 27, issue 1) znalazłem artykuł na temat pomysłu, na którym sam kiedyś wpadłem, ale nie zamieniłem go w tekst, a może warto do tego pomysłu wrócić. Otóż — autorzy artykułu „Selecting Constitutional Judges Randomly” proponują, aby ustanowić nowy sposób obsadzania stanowisk sędziów w najwyższych organach władzy sądowniczej – ze szczególnym uwzględnieniem sędziów sądów konstytucyjnych. Obsadzanie sądów konstytucyjnych jest na ogół upolitycznione i wywołuje kontrowersje – z niewątpliwą stratą dla samej instytucji, jakości jej sędziów i orzecznictwa, skuteczności orzeczeń i zaufania społecznego. Propozycja polega na stworzeniu listy kandydatów na przyszłe wakaty w najwyższych organach sądowniczych, z których później, w razie pojawienia się wakatu – sędzia/sędziowie będą losowani. To prosty, ale bardzo ciekawy pomysł, który może pozwolić na odpolitycznienie procesu elekcji, ale także składów orzekających. Autorzy opisują zalety swojego pomysłu, ale nie stronią od wskazania związanych z nim zagrożeń i ryzyk. Ostateczny bilans zysków i strat wprowadzenia proponowanego rozwiązania wypada pozytywnie.

Czym charakteryzują się kampanie wyborcze w Europie Środkowo-Wschodniej w porównaniu z Europą Zachodnią – pytają i próbują odpowiedzieć autorzy artykułu „Winning votes and influencing people: campaigning in Central and Eastern Europe” na łamach wiosennego wydania „EAST EUROPEAN POLITICS” (vol. 37, issue 2/2021). Korzystając z danych porównawczych doszli do ciekawych wniosków. Okazało się, że bezpośredni kontakt z wyborcami jest słabszy w Europie Środkowo-Wschodniej niż gdzie indziej, chociaż istnieją znaczne różnice w tej kwestii między krajami regionu. Główną formą kontaktu z wyborcami jest w naszej części Europy ulotka, ale także media społecznościowe. Wykorzystanie tego drugiego kanału było większe w Europie Środkowo-Wschodniej niż w Europie Zachodniej. Partie istniejące od wielu lat najczęściej kontaktują się z obywatelami w sposób bardziej spersonalizowany. Powszechnie przyjęte przekonanie, że nowi gracze na scenie politycznej, czyli młode ugrupowania, są bardziej skłonni do korzystania z mediów społecznościowych, nie potwierdziło się. Badania dowiodły, że bezpośredni kontakt z wyborcą jest kluczowy w kwestii zwiększenia frekwencji. Widać to wyraźnie na przykładzie poziomu zaangażowania wyborców w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Wiosenne wydanie „AUSTRALIAN JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” (Vol. 56, Issue 2 (2021)) zawiera m.in. niezwykle ciekawą opowieść o mikronacjach (ang. micronation) − czyli pseudopaństwach, które choć deklarują suwerenność, nie są uznawane na arenie międzynarodowej, ani też nie są elementem polityki międzynarodowej. Bezpośrednim pretekstem do poruszenia tego tematu stał się upadek drugiego co do wielkości mikropaństwa na terenie Australii, czyli Księstwa Hutt River. Tak zwane Księstwo powstało w 1970 r. jako efekt sporu prawnego rolnika Leonarda Casleya z rządem Australii. Casley ogłosił się suwerennym księciem i objął rządy jako Leonard I. W 2017 r. abdykował na rzecz najmłodszego syna – księcia Graeme, który w wyniku przegranych spraw sądowych ogłosił, że w 2020 r. Księstwo zostaje rozwiązane, a ziemia, na której istniało przez 60 lat – sprzedana, aby pokryć 3-milionowe zaległości podatkowe wobec Australii. Artykuł „The demise of the ‘second largest country in Australia’: micronations and Australian exceptionalism” objaśnia istotę mikronacji, porównuje to zjawisko z problematyką rdzennych ludów i społeczności, które również domagają się prawa do suwerenności. Narody tubylcze nie są mikronacjami, ponieważ mają historyczne podstawy do legitymizacji ich roszczeń. Autorzy prezentują także stosunek Australii do zjawiska mikronacji – Australia ma wyjątkowo duży w stosunku do swojej populacji odsetek takich tworów. Autorzy prezentują trzy wyjaśnienia tej sytuacji.

Ciekawy problem norm niezmienialnych (klauzul wieczystych) konstytucji jest analizowany przez badaczy na całym świecie. Dzięki artykułowi „The Quest for Eternal Clauses in the Ethiopian Constitutional and Democratic Reforms” opublikowanym w tegorocznym wydaniu etiopskiego periodyku naukowego OROMIA LAW JOURNAL (vol. 10, no. 1) dowiadujemy się o dyskusji i problemach z ustanowieniem klauzul wieczystych w konstytucji Etiopii. Do tej pory nigdy nie udało się ustanowić takich klauzul w żadnej z etiopskich konstytucji pomimo stosunkowo długiej historii procesów konstytucyjnych w tym państwie. Etiopczycy dążą do ustanowienia realistycznego, konstytucyjnego i demokratycznego rządu poprzez ustanawianie nowych lub nowelizowanie obowiązujących konstytucji. Wśród aktów konstytucyjnych Etiopii wchodzących w skład jej dorobku ustrojowego, warto wskazać konstytucje monarchiczne z 1931 i 1955, konstytucję socjalistyczną z 1987 roku i konstytucję federalną z 1995 roku. Pierwszym problemem etiopskiego konstytucjonalizmu jest fakt, że w jego dorobku nie ma ciągłości i kontynuacji. Kolejne konstytucje zrywają z poprzednim i ustanawiają nowy porządek. Sprawia to, że do tej pory Etiopczyków nie udało się rozwinąć wspólnej kultury konstytucyjnej, ani dojść do porozumienia w sprawie ustanowienia klauzul wieczystych dotyczących ważnych spraw politycznych i konstytucyjnych. Nie ma w Etiopii powszechnej zgody w kwestii tożsamości narodowej, struktury państwa, formy rządu, polityki językowej, decentralizacji i polityki regionalnej oraz innych. Obecnie, państwo to stawia czoła wielu wyzwaniom, w tym napięciom etnicznym, sporadycznym konfliktom granicznym, masowym migracjom wewnętrznym, suszy, ubóstwu i rażącym naruszeniom praw człowieka. Autor popiera i uzasadnia postulat wprowadzenia wieczystych klauzul konstytucyjnych w kwestiach wspólnych interesów narodowych.

W kwietniowym numerze INTERNATIONAL JOURNAL OF CONSTITUTIONAL LAW (vol. 19, issue 2) intrygujący tekst dotyczący tajemniczego faktu z biografii Carla Schmitta („The mysterious meeting between Carl Schmitt and Josef Redlich„). Schmitt już jako wpływowy prawnik nazistowski kilkukrotnie wspominał o swoich spotkaniach ze „światowej sławy, podróżującym po świecie, 70-letnim prawnikiem ze Stanów Zjednoczonych”. Zdaniem Schmitta, wyrażonym już w 1934 r. spotkania te należały do najważniejszych jakie odbył w życiu i doprowadziły go jako prawnika do narodowego socjalizmu. Niemiecki prawnik nigdy nie podał nazwiska swojego amerykańskiego rozmówcy. Autor artykułu na podstawie analizy pamiętników Schmitta ustalił nazwisko tajemniczego interlokutora. Był to Josef Redlich. Urodzony w żydowskiej rodzinie w 1869 r., w 1931 r. kiedy poznał Schmitta był profesorem porównawczego prawa publicznego na Uniwersytecie Harvarda. Obaj prawnicy rozmawiali m.in. o nieokreśloności norm prawnych i o nihilistycznym charakterze ich epoki. Trudno odpowiedzieć na pytanie – jak to możliwe, że idee uczonego pochodzenia żydowskiego, który wierzył w austriackie wielonarodowe państwo federalne, zainspirowały i odegrały istotną rolę w stworzeniu przez Schmitta – prominentnego prawnika reżimu nazistowskiego – skrajnie antysemickiego eseju promującego narodowosocjalistyczną myśl prawniczą. Autor artykułu składając szczątki informacji, analizując pamiętniki, wykłady oraz pisma Schmitta i Redlicha prezentuje trzy hipotetyczne wyjaśnienia, dlaczego Schmitt postrzegał swoje spotkanie z Redlichem jako mające tak istotny wpływ na jego drodze do narodowego socjalizmu.

W kwietniowym wydaniu YALE LAW REVIEW (vol. 130, number 6) szeroka analiza problemu, który od pewnego czasu rozgrzewa dyskusje amerykańskich konstytucjonalistów („Nondelegation at the Founding„). Chodzi o doktrynę niedelegacji, czyli zakazu delegowania uprawnień ustawodawczych przez Kongres na władzę wykonawczą. Podstawowe pytanie, na które próbują odpowiedzieć badacze dotyczy faktu czy The Founding Fathers sformułowali regułę niedelegacji, a jeżeli tak – jaki jest jej zakres. W dyskusji naukowej pojawiły się już wszystkie odpowiedzi pochodzące zarówno od skrajnych zwolenników uznania sztywnej reguły niedelegacji, wywodzących ją wprost z dorobku i wypowiedzi Ojców Założycieli, przez umiarkowanych zwolenników tego poglądu dowodzących, że reguła nigdy nie była sztywna i bezwzględna, po autorów, którzy podważają stanowczość wypowiedzi swoich interlokutorów i uważają, że nie istnieje generalna reguła niedelegacji. Autorka analizy w najnowszym YLR zdaje się należeć do grona zwolenników umiarkowanego poglądu na opisywany temat. Jej zdaniem nie ma wątpliwości co do istnienia reguły niedelegacji oraz jej genezy związanej z dorobkiem Ojców Założycieli, ale reguła ta nie wyklucza (i od początku nie wykluczała) możliwości delegowania kompetencji prawotwórczych przez Kongres na egzekutywę w określonych sprawach (np. podatkowych). Swój pogląd uzasadnia odwołując się do studium przypadków z XVIII-wiecznej praktyki ustrojowej USA.

Ten wpis został opublikowany w kategorii PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.