KONSTYTUTY POLECAJĄ: NAJCIEKAWSZE ZAGRANICZNE ARTYKUŁY STYCZNIA I LUTEGO 2023

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 13 minut(y) / READING TIME: 13 minutes

We wskazanym okresie ukazały się nowe wydania 45 periodyków naukowych, w tym 3 miały dwa wydania.

Artykuł „El juicio político como objetivación de la causal de vacancia presidencial por permanente incapacidad moral en la Constitución Política del Perú” opublikowany w pierwszym tegorocznym wydaniu meksykańskiego periodyku konstytucyjnego „CUESTIONES CONSTITUCIONALES” (No. 48) dotyczy jednej z przesłanek złożenia prezydenta Peru z urzędu, wyrażonej w peruwiańskiej ustawie zasadniczej. Zgodnie z art. 113 konstytucji, prezydent może być złożony ze swojego urzędu w przypadku „trwałej niezdolności moralnej do pełnienia urzędu stwierdzonej przez Kongres”. Wypadki towarzyszące burzliwym zmianom na stanowisku prezydenta Peru w latach 2016-2021 dowiodły, że ta długo uważana za drugorzędną przesłanka miała istotny wpływ na system ustrojowy i polityczny Peru.Autorzy zwracają uwagę, że kategoria „moralności” jest trudna do zdefiniowania oraz zmienna w czasie. Czyny dotychczas nieakceptowane w społeczeństwie mogą dość nagle uzyskać akceptację i odwrotnie – czyny dotąd tolerowane staną się nieakceptowalne. Przesłanka „trwałości” w przypadku moralnej postawy jest dodatkowym utrudnieniem przy próbie ustalenia czy zaistniały podstawy do złożenia prezydenta z urzędu. Oddanie decyzji w opisanej sprawie Kongresowi skazuje prezydenta na łaskę parlamentarzystów i niesie ze sobą ryzyko napiętnowania poważnym zarzutem dotyczącym moralności w oparciu o kryteria polityczne. Poszukując wskazówek i inspiracji w procesie ustalania znaczenia określenia „niezdolność moralna” w materiale porównawczym oraz historycznym autorzy dokonują sensacyjnego odkrycia. Instytucja „moralnej niezdolności” trafiła do konstytucji meksykańskiej z prawa francuskiego, ale została… błędnie przetłumaczona (!). Pojęcie incapacité morale nie ma nic wspólnego z moralnością, etyką, czy innymi wartościami duchowymi. Nie dotyczy ani potocznego ani filozoficznego rozumienia pojęcia „moralność”. Oznacza: „niezdolność intelektualną lub umysłową”. We francuskiej nauce prawa jest także objaśniane jako „społecznie niepoprawne zachowanie”. Autorzy podsumowują swoje rozważania przypomnieniem, że bez względu na przesłankę odpowiedzialności, prezydentowi należy zapewnić wszystkie prawa strony, zgodnie z zasadami należytego procesu sądowego. Apelują, aby przesłance „trwałej niezdolności moralności” nadać jej właściwe znaczenie.

Z Meksyku przenosimy się do Francji, gdzie styczniu ukazał się najnowszy numer periodyku „POUVOIRS, REVUE FRANÇAISE D’ÉTUDES CONSTITUTIONNELLES ET POLITIQUES” (No. 184). W całości poświęcony jest „Le régime semi-présidentiel” – półprezydenckiemu systemowi rządów. Tego terminu na określenie systemu V Republiki Francuskiej użył po raz pierwszy Maurice Duverger w 1970 r. W kolejnych artykułach numeru przeczytamy przede wszystkim o zagrożeniach, jakie mogą wynikać z przyjęcia systemu półprezydenckiego – dotyczące z jednej strony zbytniego wzmocnienia prezydenta w ramach systemu organów państwowych, z drugiej – potencjalnego sporu o władzę między prezydentem a premierem, wreszcie – marginalizacji znaczenia parlamentu. W ostatecznym rozrachunku, pomimo mankamentów i zagrożeń, ocena funkcjonowania systemu półprezydenckiego we Francji wypada dość dobrze. Nie da się tego powiedzieć o większości krajów i regionów świata, gdzie ten system zaszczepiono. W Afryce, na Tajwanie i w krajach postsowieckich system ten okazał się być na krótką metę optymalny w okresie transformacji ustrojowej, ale na dłuższą – stał się hamulcem dla rozwoju demokracji lub wzmocnieniem autorytarnych dążeń lokalnych liderów politycznych.

W związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Polsce, temat systemów wyborczych (czyli matematycznych metod, przeliczania głosów oddanych na kandydatów/komitety wyborcze na mandaty) regularnie pojawia się w dyskusji publicznej. Studenci prawa i politologii uczą się o zaletach i wadach systemów proporcjonalnych w porównaniu z większościowymi, o tzw. deformacjach wyborczych o wpływie obowiązywania danego systemu na wynik wyborów oraz praktykę ustrojową. Wszystkie te informacje analizują członkowie sztabów wyborczych, aby odpowiednio zaprojektować i prowadzić kampanię wyborczą. W przypadku wyborów w kraju o ustroju demokratycznym jak Polska problematyka systemów wyborczych jest szeroko opisana, zbadana praktycznie nie ma dla nas tajemnic. A jak ta sama problematyka prezentuje się w krajach autorytarnych? W takich krajach także odbywają się wybory, organizuje się kampanie wyborcze i należy dokonać wyboru obowiązującego systemu wyborczego. Na to pytanie odpowiadają autorzy artykułu „The Choice of Electoral Systems in Electoral Autocracies” w styczniowym wydaniu periodyku „GOVERNMENT & OPPOSITION” (Volume 58 – Issue 1). Na przykładzie praktyki wyborczej  Kazachstanu i Kirgistanu, autorzy dochodzą do wniosku, że na wybór systemu wyborczego w państwie autorytarnym ma wpływ kondycja ekonomiczna reżimu. Jeżeli rządzący dysponują większymi zasobami (szczególnie naturalnymi) skłaniają się do stosowania proporcjonalnych systemów wyborczych w celu złagodzenia zagrożenia ze strony mas oraz w celu przeciwdziałania sformowaniu się nowej opozycji. W reżimach ubogich w zasoby władze mają tendencję do wybierania systemów większościowych w celu dokooptowania elit rządzących do władzy ustawodawczej. Autorzy prezentują międzynarodowe dane na temat autorytarnych reżimów wyborczych, aby uzasadnić swoje twierdzenia.

Pierwszy w tym roku numer „THE JOURNAL OF LEGISLATIVE STUDIES” (Volume 29, Issue 1) zawiera aż dwa artykuły dotyczące problematyki lobbingu. Autor pierwszego w numerze artykułu „By invitation only: on why do politicians bring interest groups into committees” stawia pytania dotyczące powodów, dla których  ustawodawcy zapraszają grupy interesu do udziału w procesie legislacyjnym, szczególnie poprzez zaproszenie do udziału w posiedzeniu komisji parlamentarnej. Jak wiadomo, lobbing i działalność grup interesów odbywa się w sposób dyskretny, żeby nie powiedzieć: w ukryciu. Ani lobbyści, ani politycy nie są skłonni do upubliczniania swoich wzajemnych kontaktów i uczestnictwa w lobbingu (oczywiście poza przypadkami wymaganymi przez regulacje lobbingowe w krajach, w których zostały uchwalone i obowiązują). Okazuje się, że głównym powodem zaproszenia lobbystów na posiedzenie komisji parlamentarnej, a więc ujawnienie faktu istnienia lobbingu i relacji lobbingowych polityków – jest chęć ukazania dużego znaczenia kwestii, którymi zajmują się parlamentarzyści. Ustawodawcy wprowadzają grupy interesu do komisji, kiedy ich partia czerpie korzyści ze zwrócenia uwagi opinii publicznej na daną kwestię. Badania dowiodły ponadto, że uczestnictwo lobbystów w posiedzeniach komisji wzrasta przed wyborami i spada po nich, przy czym istotność kwestii zapewnia korzyści wyborcze, ale nie polityczne.
Tekst „How do shocks realign interest group lobbying in congress? Evidence from Ecuador” dowodzi, że w czasach kryzysów zmienia się strategia koordynacji grup interesu. Ponieważ kryzy redukuje pulę zasobów gospodarki i zwiększa konkurencją o te zasoby, które nadal są dostępne, grupy interesu lobbujące w parlamencie jednoczą swoje siły i poddają się koordynacji swoich działań w spójnych społecznościach branżowych kierowanych przez kluczowych aktorów. Zamiast lobbować za ograniczonymi przywilejami politycznymi, grupy interesu starają się wspierać to ustawodawstwo, które jest najbardziej korzystne dla ich społeczności. Podstawą dla dokonanych obserwacji i postawionych tez są dane pochodzące z parlamentu ekwadorskiego z lat 1996-2015.

Na łamach pierwszego w tym roku wydania periodyku „THE THEORY AND PRACTICE OF LEGISLATION”  (volume 11, issue 1) znajdziemy artykuł „Direct democracy in the constitution: good or bad for democracy?”, który dotyka problemu pojawiającego się od kilku lat coraz częściej w dyskusjach konstytucjonalistów – czy demokracja bezpośrednia jest dobra czy zła dla demokracji. Sam opublikowałem na ten temat artykuł w 2020 r.
Troje autorów zauważa, że o
bawy związane z upadkiem i deficytem demokracji doprowadziły ostatnio do wielokrotnych wezwań do zmian instytucjonalnych, które mogłyby zwiększyć udział obywateli i bezpośredni udział wyborców w podejmowaniu decyzji publicznych, a więc zwiększenie zakresu demokracji bezpośredniej. Często zakłada się, że referenda mogą naprawić wady systemowe w systemie demokracji przedstawicielskiej, poprawiając w ten sposób ogólny wynik demokratyczny kraju. Autorzy postanowili zbadać, czy rzeczywiście wynik indeksu demokracji danego kraju jest powiązany z konstytucyjnie uregulowanymi prawami do bezpośredniego wpływania przez obywateli na legislację z wykorzystaniem instytucji demokracji bezpośredniej. Innymi słowy – czy konstytucyjne prawo obywateli do bezpośredniego wpływu legislacyjnego poprzez referenda lub konstytucyjne prawo inicjatywy ustawodawczej rzeczywiście zwiększa „ilość” lub „poziom” demokracji w kraju? Wstępne wyniki wskazują, że uregulowanie referendów w konstytucji ma pozytywny wpływ na wyniki demokratyczne krajów na całym świecie. Co ciekawe, ta prawidłowość nie występuje w badanej próbie krajów Unii Europejskiej. Oprócz odpowiedzi na pytanie badawcze, przedstawiono inne interesujące wnioski. Po pierwsze, istnieje bardzo silna korelacja między korupcją a wynikiem demokratycznym danego kraju. Po drugie, wielkość populacji ma znaczenie dla poziomu demokracji. Po trzecie, posiadanie tylko konstytucyjnego prawa do inicjowania referendów jest gorsze niż brak takich praw lub posiadanie zarówno prawa do inicjowania referendów, jak i stanowienia prawa (ludowej inicjatywy ustawodawczej). Po czwarte, potwierdza się, że reżimy parlamentarne osiągają średnio najlepsze wyniki w zakresie demokracji.

Bardzo ciekawie zapowiada się tekst w styczniowym wydaniu niemieckiego „DER STAAT” (Vol. 62 (2023), Issue 1) o wiele mówiącym tytule: „NS-Diktatur und die Verfassungsgeschichte des „Deutschen Wesens”. Jak twierdzi autor, po 1933 r. wielu niemieckich historyków konstytucji pracowało nad uzasadnieniem nazistowskiej dyktatury. Ważne pytanie dotyczy tego jak udało im się napisać apologetyczną historię konstytucyjną tego reżimu? Odpowiedź leży w popularnym wówczas przekonaniu, że dyktatura nazistowska była wypełnieniem „niemieckiej tożsamości”. Niemieccy konstytucjonaliści i historycy ustroju twierdzili, że wieczny rdzeń „tożsamości niemieckiej” istniał od wieków, ale w pełni urzeczywistnił się dopiero wraz z pojawieniem się „Trzeciej Rzeszy”. Ta esencjalistyczna ideologia stworzyła teleologiczną perspektywę historii konstytucji i dostarczyła linii argumentacji uzasadniających nazistowską dyktaturę. Co więcej, koncepcja „niemieckiej tożsamości” pozwoliła autorom przekształcić ideologię narodowo-socjalistyczną w naturalną siłę historii i nadrzędną zasadę dla „narodu niemieckiego”.

Artykuł ze styczniowego numeru „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (volume 56, issue 1) porusza interesujący temat intencjonalnego blokowania procesów decyzyjnych w państwie (szczególnie w zakresie regulacyjnym) przez globalne platformy cyfrowe.  Artykuł Stalling the State: How Digital Platforms Contribute to and Profit From Delays in the Enforcement and Adoption of Regulations” na przykładzie firmy Uber i jej działań w Polsce analizuje zjawisko, które autorzy określili nazwą: „strategie przeciągania” (stalling strategies). W tekście zaprezentowano pięć takich strategii: zyskiwanie na czasie poprzez podważanie dotychczasowych klasyfikacji typów prowadzonej działalności, marnowanie czasu biurokracji pierwszego kontaktu, przeciąganie postępowania sądowego, opóźnianie prac nad nowymi regulacjami, poświęcanie czasu na nieprzestrzeganie prawa. Wskazane strategie należą do arsenału środków stosowanych przez lobbystów. Analiza przypadku Ubera na polskim rynku i w polskiej przestrzeni prawnej prowadzi do wniosku, że strategie przeciągania są skuteczne. Efekt działań państwa zmierzających do uchwalenia bardziej restrykcyjnej regulacji prawnej dotyczącej funkcjonowania firmy Uber na polskim rynku, był połowiczny. Dzięki zabiegom firmy udało się usunąć z projektu regulacji kilka niekorzystnych dla firmy rozwiązań, a dzięki przedłużaniu prac oraz skutecznym zabieganiu o wydłużenie vacatio legis – pozostałe niekorzystne regulacje weszły w życie z opóźnieniem.

Temat globalnych korporacji prowadzących platformy cyfrowe odnajdziemy również na łamach styczniowego wydania meksykańskiego periodyku „MEXICAN LAW REVIEW” (Vol. XV, number 2). O tym, że firmy Big Tech i ich platformy przejęły kontrolę nad różnymi aspektami naszego codziennego życia nie trzeba nikogo przekonywać. W opracowaniach naukowych mówi się już wręcz o nadużyciach i akumulacji władzy przez korporacje Big Tech, o inwigilowanym kapitalizmie i cyfrowym kolonializmie. Zakres ingerencji platform cyfrowych w życie jednostek, zbiorowości i państw jest już tak duży, że coraz częściej formułuje się apele do władz państwowych o podjęcie pilnych działań mających na celu przywrócenie suwerenności państwu, a użytkownikom zagwarantowanie ich praw i przyznanie skutecznych środków ochrony. W 2021 r. w Meksyku zgłoszono projekt ustawy mającej na celu realizację wskazanych wyżej postulatów, czyli poddanie działalności platform cyfrowych kontroli państwa i zerwanie z przekonaniem, że firmy te są nietykalne i odporne na każdy reżim prawny poza USA lub Europą. Próba uchwaleniu regulacji zakończyła się niepowodzeniem, również z powodu mankamentów samego projektu. Jako optymalne rozwiązanie wskazano  samoregulację, co spotkało się z krytyką przedstawicieli doktryny, również tych, którzy do niedawna byli zwolennikami samoregulacji. Przekonaniu (nie do końca uprawnionemu) o Unii Europejskiej i USA jako jedynych obszarach świata, gdzie udało się poddać platformy Big Tech kontroli towarzyszy rozczarowanie faktem, że aż 4 z 5 krajów posiadających największą liczbę użytkowników internetu (Chiny, Indie, Indonezja i Brazylia) leżą poza w/w obszarami obowiązywania skutecznej regulacji platform cyfrowych. Autor podkreśla, że pytanie, zwłaszcza w kontekście Ameryki Łacińskiej, nie powinno dotyczyć tego, czy państwo może regulować platformy mediów społecznościowych i zapewniać prawa użytkowników, ale raczej, w jaki sposób państwo może sformułować te regulacje i je egzekwować. Artykuł Big Tech Platforms, Democracy and the Law: Global Problems, Legal Perspectives and the Mexican Experience dostarcza wiele informacji o specyfice działalności platform cyfrowych, stosowanych przez nie zabiegach zmierzających do zwiększeniu swoich wpływów i omijania przepisów prawa krajowego, wreszcie – na przykładzie meksykańskiego projektu ustawy z 2021 r. – o tym jak nie należy regulować opisywanych kwestii, a co koniecznie wziąć pod uwagę przy tworzeniu regulacji prawnej działalności firm Big Tech.

Kto faktycznie korzysta z możliwości głosowania korespondencyjnego – pytają w odniesieniu do brytyjskich wyborów autorzy artykułu „Who Votes by Post? Understanding the Drivers of Postal Voting in the 2019 British General Election” opublikowanego na łamach styczniowego wydania oksfordzkiego periodyku „PARLIAMENTARY AFFAIRS” (volume 76, issue 1). Okazuje się, że chociaż nadal większość wyborców w krajach demokratycznych głosuje w dniu wyborów i w lokalu wyborczym, to odsetek elektoratu, który korzysta z instytucji głosowania korespondencyjnego, stale, nierzadko dramatycznie, rośnie. To zagadnienie nie zostało dotąd dogłębnie zbadane, szczególnie w zakresie motywacji wyborcy do oddania głosu za pośrednictwem poczty. Autorzy artykułu analizują dane dotyczące wyborów w 2019 r. Okazuje się, że w największej grupie wyborców korespondencyjnych znalazły się przede wszystkim osoby starsze i niepełnosprawne,  a więc obywatele, dla których głosowanie osobiste wiązałoby się z dodatkowymi kosztami i utrudnieniami. Na oddanie głosu za pośrednictwem poczty może mieć wpływ także specyfika okręgu wyborczego. Obywatele w bardziej konkurencyjnych okręgach wyborczych preferują oddanie głosu pocztą. Z drugiej strony, autorzy dowodzą, że jest mało prawdopodobne, aby zdeklarowani zwolennicy danej partii oraz kandydaci głosowali korespondencyjnie. Badania dowodzą, że że czerpią  oni większe korzyści polityczne z głosowania w miejscu publicznym.

Problematyka władzy ustrojodawczej (constituent power, pouvoir constituant) jest tematem dwóch artykułów w dwóch uznanych periodykach konstytucyjnych. O ile jeden z nich doszukuje się w historii i dorobku japońskiego konstytucjonalizmu śladów koncepcji genetycznie ograniczonych uprawnień do dokonywania materialnych zmian konstytucji, o tyle drugi – podważa przydatność koncepcji władzy ustrojodawczej dla wyjaśnienia współczesnych procesów tworzenia i zmiany konstytucji.
Autor artykułu „Une doctrine singulière de limitation matérielle du pouvoir de révision constitutionnelle au Japon” na łamach francuskiego „IUS POLITICUM. REVUDE DE DROIT POLITIQUE” (no. 30), dowodzi, że koncepcja ograniczenia zakresu materialnych zmian konstytucji wynikającego z istoty władzy ustrojodawczej w ustroju demokratycznym, wypracowana m.in. przez indyjski sąd najwyższy jako tzw. doktryna struktury podstawowej (w Polsce używa się określenia rdzeń konstytucji lub tożsamość konstytucyjna państwa) ma swoje odpowiedniki także w dorobku konstytucyjnym Japonii. Co ciekawe – chociaż w odmiennej formie i w innym celu, koncepcja ta została wypracowana już w okresie Meiji (II połowa XIX w.). Po fundamentalnej zmianie ustrojowej w Japonii po II wojnie światowej, koncepcja ta została sformułowana na nowo w celu jej dostosowania do porządku demokratycznego, skrajnie odmiennego od dotychczas obowiązującego i obowiązuje do dzisiaj.
Na łamach styczniowego wydania „INTERNATIONAL JOURNAL OF CONSTITUTIONAL LAW” (Volume 21, Issue 1) odnajdziemy krytyczną analizę koncepcji władzy ustrojodawczej. Autor artykułu „Is it time to abandon the theory of constituent power?” twierdzi, że narzędzia analityczne stosowane przez teorię włądzy ustrojodawczej, nie wyjaśniają, jak rozwijają się procesy tworzenia konstytucji. Analiza praktyki funkcjonowania procesów zmian konstytucji sprawia, że część autorów wręcz kwestionuje jej demokratyczny charakter (konstytucja staje się swoistym zakładnikiem aktualnej większości parlamentarnej). Nie wpływa to na fakt, że teoria ta pozostaje w głównym nurcie dyskusji konstytucyjnej w wielu krajach. Autor dodaje do listy zastrzeżeń pod adresem pouvoir constituant kolejne. Uważa, że teoria ta nie może być wykorzystana do uzasadnienia większości procesów tworzenia konstytucji bez nadmiernej idealizacji koncepcji „momentu założycielskiego” z wszelkimi konsekwencjami jakie ta idealizacja ze sobą niesie. Po drugie, obrońcy teorii władzy ustrojodawczej nie powinni zapominać, że  zmiana konstytucji bywa często przeprowadzana w reakcji na określony kryzys. Zaistnienie idealnych z punktu widzenia teorii władzy ustrojodawczej, warunków dla dokonania zmiany konstytucji często nie będzie miało miejsca, inaczej niż zmiana.

W kanadyjskim periodyku parlamentarnym ciekawostka – wyniki badań dotyczących regulacji prawnej i praktyki dotyczącej ubioru parlamentarzystów czyli parlamentarnego dress-code’u w zgromadzeniach parlamentarnych (federalnym, prowincjonalnych i terytorialnych) w Kanadzie. Artykuł „Jackets, ties, and comparable attire: Maintaining gender norms through legislative assembly dress codes” odnajdziemy na łamach „CANADIAN PARLIAMENTARY REVIEW” (vol. 45, no. 3). Autor nie tylko przeanalizował wszystkie regulaminy parlamentów kanadyjskich, ale także sprawozdania z obrad plenarnych, aby odszukać odwołania do problematyki odpowiedniego stroju parlamentarnego. Okazuje się, że większość kanadyjskich parlamentów posiada (choć zazwyczaj szczątkową), regulację zasad odpowiedniego ubioru. W przypadku mężczyzn jest to marynarka i krawat, a kobiet – „podobny strój”. Bezpośrednim powodem zwrócenia uwagi na problematykę parlamentarnego ubioru w Kanadzie były wydarzenia z 2019 r. kiedy grupa kobiet z parlamentu Kolumbii Brytyjskiej podważyła zasadność regulacji, która uznała damskie bluzki bez rękawów za niestosowny strój w parlamencie. Analiza regulacji prawnej i praktyki parlamentarnej prowadzi autorkę do kilku wniosków – o tym, że bardziej szczegółowa jest regulacja dotycząca stroju męskiego – co wynika z faktu, że historycznie, liczebnie, mężczyzni dominowali w parlamentach, że nie we wszystkich parlamentach kanadyjskich istnieją przepisy dotyczące właściwego ubioru, że wiele przepisów ma charakter bardzo ogólny (w rodzaju: „należy nosić schludny, odpowiedni ubiór”), wreszcie – że przepisy dotyczące dress-code silnie podkreślają różnice między płciami, co może utrudniać spełnienie ich postanowień przez osoby należące do kategorii LGBTQ+.

Na łamach lutowego „AMERICAN POLITICS RESEARCH” (Volume 51, issue 1) odnajdziemy wyniki interesujących badań dotyczących niebezpiecznego zjawiska „revolving door” („The Revolving Door in Judicial Politics: Former Clerks and Agenda Setting on the U.S. Supreme Court”). Zjawisko to polega na zmianie ścieżki kariery przez osoby należące do sfery publicznej i przechodzeniu do sfery prywatnej (biznesowej) z wykorzystaniem wiedzy eksperckiej i praktycznej oraz znajomości pozyskanych w czasie pełnienia funkcji publicznej. Podczas gdy zjawisko to zostało dobrze zbadane w odniesieniu do polityków, posłów, ministrów, czy członków ich personelu zlokalizowanych w ramach władzy ustawodawczej lub wykonawczej, problematyka drzwi obrotowych we władzy sądowniczej wymaga pogłębionych badań. Autorzy przyznają, że nie są w stanie udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania, na które napotkali i które stawiają – dotyczące przejawów, przyczyn i skutków zjawiska drzwi obrotowych w odniesieniu do administracji Sądu Najwyższego USA. Dowodzą jednak, że gdy były urzędnik Sądu Najwyższego rozpoczyna prywatną karierę prawniczą i reprezentuje klienta w sprawie pozwu lub w charakterze amicus curiae prawdopodobieństwo rozpoznania sprawy przez Sąd jest większe niż w przypadku sprawy prowadzonej przez adwokata, który nigdy nie był urzędnikiem sądowym. Autorzy próbują odnaleźć neutralne przyczyny zaobserwowanego zjawiska (byli urzędnicy są skuteczniejszymi adwokatami, albo fakt ich zaangażowania w daną sprawę sygnalizuje Sądowi jej, względnie – byli urzędnicy umieją wskazać sprawy, których prawdopodobieństwo rozpatrzenia przez Sąd Najwyższy jest znaczne). Nie uważają, że te hipotezy wyczerpują temat i sugerują, że zasługuje on na dogłębne zbadanie – z czym można się tylko zgodzić. Na marginesie, warto zasygnalizować, że przedstawione spostrzeżenia autorów mają także znaczenie dla badań nad problematyką lobbingu adresowanego do władzy sądowniczej.

Tematykę lobbingową odnajdziemy także na łamach styczniowego wydania „BRITISH JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” (Volume 53 – Issue 1). Artykuł „(Inequality in) Interest Group Involvement and the Legitimacy of Policy Making” porusza ciekawy aspekt wpływu działalności grup interesu na legitymizację rządów demokratycznych. Otóż, zgodnie z poglądem autorów opartym na szerokich badaniach ankietowych przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Niemczech, nierówny udział różnych typów grup interesu w procesie decyzyjnym zmniejsza korzystny wpływ jaki konsultowanie grup interesu wywiera na postrzeganie przez obywateli zasadności procesów decyzyjnych. Negatywne efekty opisanej nierówności w dostępie do decydentów ulegają dalszemu zwiększeniu jeżeli decyzje polityczne podejmowane przez władze faworyzują grupy interesu nadreprezentowane w procesie decyzyjnym. Kluczowe znaczenie dla opinii obywateli ma ich ocena siły ekonomicznej i reprezentatywności dla społeczeństwa określonych rodzajów grup interesu. Okazuje się, że obywatele nie są zwolennikami równości w dostępie grup interesów do procesu decyzyjnego. Z jednej strony – postrzegają procesy kształtowania polityki jako mniej legitymizowane, jeśli w konsultacjach niektóre kluczowe grupy są traktowane priorytetowo w stosunku do innych. Z drugiej — obywatele są mniej zaniepokojeni, jeżeli nadreprezentowane lub traktowane preferencyjnie są grupy reprezentujące interesy społeczne, a nie biznesowe. Może to być konsekwencją przekonania obywateli, że grupy biznesowe dysponują większymi zasobami ekonomicznymi niż pozostałe grupy interesu, a jednocześnie są one mniej reprezentatywne dla społeczeństwa.

Styczniowe wydanie periodyku „PARLIAMENTS, ESTATES AND REPRESENTATION” (Volume 43, no. 1) w całości poświęcono tematyce Rady Stanu jako instytucji zlokalizowanej w sercu funkcjonowania systemów polityczno-administracyjnych wielu państw europejskich. Na przykładzie przypadków pięciu krajów europejskich (Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoch i Luksemburga), autorzy prezentują dwie główne funkcje Rad Stanu: doradczą i legislacyjną. Tworzenie norm nabrało w ostatnich dziesięcioleciach takiego stopnia złożoności, że współpraca wielu aktorów jest teraz niezbędne. Wśród nich Rada Stanu pełni od wielu dekad szczególną rolę doradczą i jurysdykcyjną zarówno w odniesieniu do zgromadzeń ustawodawczych, jak i rządów. W rzeczywistości, Rady Stanu wykraczają od dawna poza zwykłą rolę konsultacyjną i przyjmują funkcję legislacyjną. Rady są instytucjami wielopłaszczyznowymi, o zróżnicowanych kompetencjach i stale ewoluującymi. O ile w średniowieczu władca, wspomagany przez prawników, rozstrzygał ostatecznie wszelkiego rodzaju spory, o tyle w Ancieme Regime parlamenty miały delegowaną władzę sądowniczą, ale ich kompetencje dotyczyły tylko sporów między poddanymi Królestwo. Dość znaczna pozostałość władzy sądowniczej pozostawała więc w rękach króla, który ostatecznie rozstrzygał spory dotyczące aktów własnej administracji. Wraz ze stopniowym zanikaniem władzy osobistej na rzecz władzy zinstytucjonalizowanej, Rada Królewska, złożona z prawników i urzędników państwowych, stała się w 1799 r. pod rządami konsulatu Radą Stanu. Jego funkcje prawne i polityczne zostały zachowane pomimo kaprysów historii. Utrwalona w ten sposób przez rewolucję we Francji Rada Stanu w XIX wieku towarzyszyła rozwojowi społeczeństwa „demoliberalnego” w Europie. Na przykład hiszpańska Rada Stanu ma swoje korzenie w konstytucji Kadyksu z 1812 r., jednej z najbardziej liberalnych konstytucji w Europie. Nic więc dziwnego, że Rada została pomyślana w ramach tej konstytucji jako organ, którego celem była kontrola władzy króla. Na łamach pisma przeczytamy o radach we wskazanych pięciu krajach, o ich codziennej aktywności i metodach oraz o dylematach pojawiających się w odniesieniu do Rad na tle statusu prawnego i praktyki działania.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii PRZEGLĄD PERIODYKÓW NAUKOWYCH i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.