CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 2 minut(y) / READING TIME: 2 minutes
Poniżej krótkie wspomnienie moich ostatnich wyjazdów konferencyjnych w ramach promowania „dobrych praktyk zagranicznych”.
Najpierw ciekawa obserwacja z konferencji poświęconej lobbingowi zorganizowana na Uniwersytecie w Perugii („Il Cantiere delle Lobbies”, Università degli Studi di Perugia, 22-23 listopada 2018)
Otóż — we Włoszech jest inaczej niż w Polsce, gdzie przewodniczący panelu najczęściej ogranicza się do udzielania głosu i przypominania, że czas wygłaszania referatu dobiega końca, ewentualnie udziela głosu słuchaczom w czasie dyskusji. W Polsce tekst pisemny wystąpienia nie zawsze powstaje przed wygłoszeniem referatu, co czyni z wystąpienia przejaw „strumienia świadomości” prelegenta. Co gorsza, bywa, że tekst jest wydrukowany przed konferencją i wręczany w dniu konferencji wszystkim uczestnikom (opcja najgorsza: „nie zdążyliśmy z drukiem na czas”). W pierwszej opcji – wystąpienie bywa niedojrzałe, w drugiej – dyskusja i głosy z sali nic już nie wniosą do tekstu. Bywa też tak, że po referacie dyskusji nie ma lub — jest nie na temat.
W przypadku włoskiej konferencji — poproszono prelegentów o przesłanie pisemnych wersji swoich referatów (objętość do 7000 słów, czyli nieco więcej niż nasz polski „arkusz wydawniczy”) na miesiąc przed terminem konferencji. Nie wiedziałem dlaczego. Nie wiedziałem też ile czasu otrzymam na wygłoszenie mojego referatu. Liczyłem na ok. 30 minut, a okazało się, że mam 15 (do 20) minut. Co ciekawsze — po referacie (i tak było w przypadku wszystkich) — przewodniczący panelu przedstawił swój szeroki komentarz do przeczytanego referatu pisemnego, zadał kilka pytań, a także uwagi krytyczne — z czym się nie zgadza, co by zmienił, co mu się podobało, a co mniej. To było bardzo ożywcze i inspirujące. Byłem zaskoczony, ale dodam — mile zaskoczony. Nawet jeżeli musiałem częściowo bronić kilku swoich tez. Wyszła z tego ciekawa dyskusja. Potem przyszedł czas na głosy z sali. Zdaje się, że wyczerpaliśmy temat w naszej rozmowie na tyle, że publiczność poczuła się usatysfakcjonowana.
Dodam, że nie zawsze było tak miło. Były referaty, po których przewodniczący panelu był bardzo surowy, a krytyka – bardzo mocna. Słyszałem, że dzień wcześniej doszło do regularnej, ostrej kłótni między jednym z referentów a innym przewodniczącym panelu. To było bardzo ciekawe doświadczenie. Jest wiele zalet takiego modelu. Po pierwsze — jest sens opracowywania wersji roboczej referatu. Świadomość, że ktoś ją przeczyta i na pewno podda krytycznej analizie – jest motywująca i dopingująca. Dyskusja po referacie zachęca publiczność do zabrania głosu, ale może stanowić zastępczą formę głosów z sali. W każdym razie — udział w konferencji ma sens dla obu stron — słuchaczy i prelegenta. Każdy wyjedzie bogatszy. Dodatkowo — organizatorzy ustalili, że tylko część referatów trafi do druku. Decyzję podejmą przewodniczący poszczególnych paneli, a uwagi zgłoszone podczas dyskusji pozwolą prelegentom jeszcze bardziej dopracować swoje teksty.
Włoski wzorzec bardzo mi się spodobał. Chcę kiedyś spróbować wprowadzić go w Polsce. Nie będzie to łatwe, ale na pewno warto.
I krótka uwaga z wcześniejszej konferencji w Wiedniu, także w listopadzie – tym razem na temat monarchii. Tutaj bardzo podobał mi się pomysł, z którym nigdy się wcześniej nie spotkałem. Otóż – przez całą konferencję jedna wyznaczona osoba z grona gospodarzy (naukowiec) notowała główne tezy każdego wystąpienia. Potem konsultowała je z prelegentami i na sam koniec konferencji – odczytała swoje sprawozdanie. Co istotne – to nie była zdawkowa relacja, ale przemyślany i dobrze wyselekcjonowany zestaw głównych tez każdego referatu (w porządku dnia było 6 długich wystąpień rozdzielonych dyskusjami). Odczytanie sprawozdania zajęło ponad 40 minut. Dzięki temu każdy uczestnik konferencji — który przyszedł później, wyszedł na chwilę lub słuchał cały czas, ale nie był w stanie przez kilka godzin skupić się całkowicie – mógł pod koniec dnia wysłuchać raz jeszcze najważniejszych tez i twierdzeń. Co ciekawe – sprawozdanie obejmowało także podsumowanie pytań, które padały z sali w czasie dyskusji po referatach. To trudne zadanie, aby sporządzić takie, dobre, treściwe sprawozdanie i to bardzo cenna inicjatywa — również godna wprowadzenia.









