„Hobbit” a prawa człowieka, czyli moja rodzina nie pochodzi od krasnoludów !

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 0 minut(y) / READING TIME: 0 minutes

Głośna premiera ekranizacji kolejnej powieści J. R. R. Tolkiena ma swój konstytucyjny kontekst. Media obiegła wiadomość o obywatelce Szwecji Yvonne Ekenskjöld protestującej przeciwko używaniu jej nazwiska przez… jednego z filmowych krasnoludów. Chodzi o Thorina Dębową Tarczę, syna Thraina, syna Throra, bohaterskiego władcy krasnoludzkiego i przywódcę wyprawy do Samotnej Góry. Właściwie – nie chodzi o niego, ale o tłumaczy książek Tolkiena na język szwedzki, którzy angielski przydomek Oakenshield przetłumaczyli jako Ekenskjöld. Dlatego takie tłumaczenie pojawiło się również w filmie. Pikanterii sprawie nadaje fakt, że jest to nazwisko szwedzkiej rodziny szlacheckiej.
Prawo do ochrony czci, dobrego imienia, ale także dóbr osobistych jak nazwisko, jest chronione konstytucyjnie, jako jedno z praw człowieka. Każde państwo indywidualnie doprecyzowuje zakres ochrony. W Szwecji, szczególnej ochronie podlegają nazwiska rzadkie, historyczne i szlacheckie, których używanie można zastrzec. Przedstawiona historia nosi znamiona dziennikarskiej sensacji. Rzekomo, autorka całego zamieszania nosi „krasnoludzkie” nazwisko od niedawna, a rodzina szlachecka, która go używała (z którą Yvonne nie jest spokrewniona), wymarła ok. 200 lat temu. Nie zmienia to faktu, że opisane zagadnienie jest interesujące. Niewykluczone, że usłyszymy jeszcze kiedyś podobną historię.
Jak widać – również w dziedzinie praw człowieka nie brakuje przypadków trudnych i ciekawych, pod względem prawniczym. Szczególnie kolizje praw człowieka bywają trudne do rozstrzygnięcia.
Ten wpis został opublikowany w kategorii AKTUALNOŚCI USTROJOWE i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.