Referendum w Szkocji okiem konstytucjonalisty

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 14 minut(y) / READING TIME: 14 minutes

Referendum w Szkocji, które odbędzie się w najbliższy czwartek to bez wątpienia najważniejsze wydarzenie tygodnia i jedno z najważniejszych, a przy okazji najciekawszych w najnowszej historii ustroju Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Od kilku miesięcy obserwujemy stały wzrost sondażowej liczby zwolenników opcji „Yes” (zwolenników niepodległej Szkocji), która na krótko przekroczyła skalę poparcia opcji „No”. Nic dziwnego, że temat referendum zelektryzował nie tylko brytyjską opinię publiczną, ale media na całym świecie, w tym – w Polsce (w świetle faktu, iż Polacy stanowią jedną z najliczniejszych grup emigrantów na Wyspach, w tym ponad 1% uprawnionych do głosowania w Szkocji – ich opinia i decyzja ma znaczenie dla ostatecznego wyniku).
Kampania referendalna, wyjątkowo burzliwa, a przez to interesująca i emocjonująca, weszła w swoje decydujące stadium. Towarzyszy jej coraz większy szum medialny, w którym współbrzmią zwolennicy i przeciwnicy, eksperci, amatorzy i dyletanci. Nie możemy zapominać, że wielu uczestników publicznej debaty bierze w niej udział nie po to, aby rzetelnie wyjaśnić i wytłumaczyć, ale aby przekonać uprawnionych do głosowania po pierwsze do udziału (niezdecydowani i młodzi debiutanci mogliby przesądzić o wyniku), po drugie i ważniejsze – do poparcia jednej z opcji. Sprawia to, że w przestrzeni medialnej pojawia się wiele rzekomych rewelacji i analiz oceniających szanse każdej z opcji oraz co ważniejsze – konsekwencje jej wyboru.  To ostatni moment, aby spojrzeć na zbliżające się wydarzenia chłodnym okiem. Zamiast wróżyć z fusów lub z sondaży opinii publicznych, przytoczymy kilka faktów oraz ustalimy i określimy najważniejsze problemy, nie stroniąc od kwestii pobocznych, acz interesujących. Skupimy się oczywiście na kwestiach ustrojowych i konstytucyjnych.
Dodam, że stricte naukowe omówienie tego problemu pojawi się w przyszłorocznym, zimowo-wiosennym wydaniu „Przeglądu Prawa Konstytucyjnego” (oczywiście pod warunkiem pozytywnego zakończenia procedury recenzji wydawniczej). Zapraszam do lektury.
(niektóre) POLSKIE MEDIA
Chciałbym napisać, że polskie media tym razem en masse oparły się pokusie przedstawienia swoim czytelnikom i widzom kilku niesprawdzonych, nieprawdziwych, ale za to sensacyjnych wiadomości o wydarzeniach w Szkocji. Niestety, nie będę mógł tego uczynić. Z najnowszych doniesień prasowych w Polsce możemy się dowiedzieć m.in., że jeżeli większość głosujących Szkotów powie „TAK” to „Wielka Brytania nie będzie już wielka”, „Zjednoczone Królestwo – Zjednoczone”, brytyjska flaga („Union Jack”) obowiązkowo musi być zmieniona, a królowa będzie musiała wyprowadzić się z Zamku Balmoral. Ba ! Zdaniem kilku polskich autorów, za sprawą pozytywnego wyniku referendum, już w piątek mieszkańcy Glasgow, Edynburga Kilconquhar i Auchtermuchty obudzą się w nowym europejskim państwie. Wyprzedzając fakty napiszę: nic podobnego ! Szkocja nawet w razie wyniku na „TAK” – może wcale nie uzyskać niepodległości.
ADAM i EWA, czyli: od czego się to wszystko zaczęło ?
Wydaje się, że najkrótsza odpowiedź na to pytanie brzmi: „od utraty przez Szkocję niepodległości”. Tymczasem, sprawa jest o wiele bardziej złożona. Od czasów, kiedy przyszły król Szkocji Robert the Bruce (inaczej niż uczy Hollywood – wielki szkocki bohater, a nie zdrajca) pokonał ówczesnego króla Anglii Edwarda II w pamiętnej bitwie pod Bannockburn w 1314 r. do czasów pierwszej Unii personalnej obu krajów powstałej w 1603 r., wiele się zmieniło we wzajemnych relacjach Szkocji i Anglii. Historia zatoczyła koło i potomek szkockiego pretendenta do tronu walczącego na przełomie XIII i XVI z przeważającymi siłami angielskiego najeźdźcy o przetrwanie – w 1603 r. został… królem Anglii. Fakt objęcia przez szkocką dynastię Stuartów angielskiego tronu dowodzi jak przewrotna potrafi być historia. Wkrótce, Anglicy ścięli swojego (i jednocześnie szkockiego) króla Karola I (1649 r.) i zafundowali sobie na krótko republikę (Oliver Cromwell). W 1707 r. powstało Królestwo Wielkiej Brytanii kładąc kres nie tylko niepodległej Szkocji, ale także Anglii, które odtąd istniały jako części całości. Dopiero w 1801 r. powstało Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, za sprawą przyłączenia Irlandii. (tutaj mała dygresja i nawiązanie do rewelacji prasowych: „a więc: nie, wynik referendum nie sprawi, że Zjednoczone Królestwo przestanie być Zjednoczone”).
Kolejne ważne daty w naszej historii, która zmierza do czwartkowego referendum, to:
1922 – opuszczenie Zjednoczonego Królestwa przez większą część Irlandii, z której powstała później suwerenna Republika Irlandii. Wydarzenia te były niewątpliwie silnym impulsem dla powstania szkockiego ruchu narodowego. Idea narodowa i nacjonalistyczna była w Europie wyjątkowo popularna od połowy XIX w. Po I wojnie światowej, za sprawą rozpadu wielkich monarchii środkowoeuropejskich i powstania nowych krajów, przechodziła swój renesans. Warunki dla powstania szkockiego ruchu narodowego były więc w międzywojennej Europie sprzyjające.
1934 – powstaje Szkocka Partia Narodowa,
1978 – początek (nieudany – projekt nie wychodzi z parlamentu brytyjskiego) projektu dewolucji, czyli utworzenia w dawnych częściach Zjednoczonego Królestwie lokalnych organów władzy  wyposażonych w uprawnienia ustawodawcze i wykonawcze (parlamentów i rządów).  Propozycja Partii Pracy.
1979 – druga próba wdrożenia dewolucji – także nieudana, tym razem za sprawą Walijczyków i Szkotów, którzy odrzucają propozycję dewolucji w referendum
1998 –  zgodnie z zasadą „do trzech razy sztuka” – dewolucja staje się faktem; Szkocki Parlament z siedzibą w Edynburgu, powoływany w wyborach powszechnych oraz Szkocki Rząd (przewodniczący powoływany przez królową Szkocji) uzyskują najszersze (choć wciąż ograniczone) uprawnienia spośród dewolucyjnych organów w Królestwie
2007 – kolejne wybory do parlamentu Szkocji (III kadencja) i poszerzenie w/w uprawnień. Szkocka Partia Narodowa nie zdobywa wystarczającego poparcia, aby utworzyć rząd większościowy i przegłosować ustawę o referendum niepodległościowym. Ostatecznie ideę referendum poparło 30% deputowanych.
2011 – w czasie kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu IV kadencji, SPN silnie akcentuje ideę referendum. Uzyskuje poparcie wystarczające dla sformowania rządu większościowego (69/129 mandatów) i przegłosowania w/w ustawy.
15.10.2012 – porozumienie Rządu Szkocji i Rządu Zjednoczonego Królestwa w sprawie referendum o niepodległości Szkocji
21.3.2013 – Rząd szkocki oświadcza, że referendum odbędzie się 18 września 2014 r. (bardzo zmyślnie, biorąc pod uwagę kilka ważnych dla Szkocji wydarzeń o charakterze sportowych, kulturalnym rocznicowym przypadających w okolicach tej daty).
PODSTAWA TO PODSTAWA, czyli regulacja prawna referendum – jego przebiegu i konsekwencji
Zgodnie z porozumieniem między rządami Szkocji i Zjednoczonego Królestwa z 2012 r., kompetencję do uregulowania (w formie ustawy) szczegółów dotyczących przygotowania i przeprowadzenia referendum przekazano Parlamentowi Szkockiemu na mocy zarządzenia monarchy (Order in Council) stanowiącego nowelizację załącznika nr 5 do ustawy Scotland Act 1998 (określającej ustrój władz dewolucyjnych w Szkocji). Przygotowanie projektu stosownej ustawy powierzono szkockiemu rządowi (Scottish Government). To ważna uwaga w świetle najnowszych, krytycznych opinii, że rząd w Londynie wykazał się niefrasobliwością i powinien był inaczej sformułować pytanie referendalne. Na treść pytania miała wpływ m.in. brytyjska Komisja Wyborcza, ale tylko w zakresie jego zgodności z prawem (pierwotną wersję „Czy zgadzasz się, że Szkocja powinna stać się niepodległym państwem” zamieniono na „Czy Szkocja powinna stać się niepodległym państwem”, bowiem uznano, że w pierwszej wersji pytanie główne brzmi „czy zgadzasz się” – a nie to jest celem referendum).
Proces ustalania treści pytania referendalnego opierał się na dwustronnych negocjacjach. Strona brytyjska sprzeciwiała się propozycji dwóch opcji — niepodległość lub znaczne poszerzenie uprawnień władz dewolucyjnych (tzw. „devo-max” – przyznanie szkockim władzom uprawnień i kompetencji dotyczących wszystkich sfer poza obronnością, polityką zagraniczną, regulacjami finansowymi, monetarnymi i walutowymi) i ostatecznie przystała na wersję „Czy jesteś za niepodległością Szkocji” (krytykowano odrzucenie przez Londyn wersji „Czy jesteś za pozostaniem w Zjednoczonym Królestwie” – które jednak odrzucono jako błędne, mylące i niezgodne z prawem, bowiem zaproponowanoby głosującym albo potwierdzenie status quo albo bliżej nieokreślona opcję przeciwną).
W porozumieniu ustalono jedynie, że pytanie ma być postawione uczciwie (fair), w sposób jednoznaczny i zrozumiały dla uczestników, nie pozostawiając wątpliwości co do możliwych opcji wyboru. Prawo do udziału w referendum mieli uzyskać wszyscy posiadający czynne prawo wyborcze w wyborach do szkockiego parlamentu oraz władz samorządowych w Szkocji. Referendum miało się odbyć nie później niż 31 grudnia 2014 r. w terminie ustalonym przez szkockie władze.
Szkockiemu parlamentowi pozostawiono rozstrzygnięcie, czy zostanie uwzględniona propozycja szkockiego rządu, aby prawem do udziału w referendum objąć także 16 i 17-latków. Tak się stało (w Szkocji obniżono wiek wymagany dla uzyskania czynnego prawa wyborczego). Rząd szkocki miał wskazać datę głosowania.
Reguły określające zasady kampanii referendalnej i przebiegu referendum (w tym organów referendalnych) miały być zgodne z postanowieniami brytyjskiej ustawy Political Parties, Elections and Referendums Act 2000 i innych szczegółowych regulacji odnoszących się do zagadnień wyborczych.
Projekt ustawy o referendum niepodległościowym, przegłosowany przez szkocki parlament, 7 sierpnia 2013 r. otrzymał sankcję królewską jako Scottish Independence Referendum (Franchise) Act 2013 (Ustawa o referendum w sprawie szkockiej niepodległości).
PODSTAWOWE POSTANOWIENIA USTAWY z 2013 R. (uzupełnione o inne przepisy dotyczące głosowania)
W głosowaniu może wziąć udział:
– każdy obywatel Zjednoczonego Królestwa, jednego z krajów Wspólnoty Narodów lub Unii Europejskiej jeżeli stale zamieszkuje w Szkocji i ukończył 16 rok życia,
– żołnierze i służba cywilna Brytyjskich Sił Zbrojnych, jeżeli są zarejestrowanymi wyborcami w Szkocji.
Tym samym wykluczono, pomimo prób podejmowanych przez stronę szkocką i niektórych parlamentarzystów w Londynie, aby w głosowaniu wzięli udział więźniowie (Europejski Trybunał Praw Człowieka opowiedział się za ich prawami wyborczymi, ale władze brytyjskie uznały, że co dotyczy wyborów parlamentarnych, nie dotyczy referendum), oraz ok. 800-tysięczną diasporę szkocką poza granicami Szkocji.
W referendum wezmą udział wyłącznie osoby, które do dnia 2 września 2014 r. zarejestrowały się (uczyniło to aż 97% uprawnionych).
Głosowanie odbywać się będzie na trzy sposoby:
– w lokalach referendalnych w Szkocji, od 7:00 do 22:00
– korespondencyjnie (pod warunkiem złożenia odpowiedniej aplikacji do godz. 17:00 3 września 2014)
– przez pełnomocnika wyznaczonego zgodnie ze szczegółowymi przepisami
MITY, SZANSE i ZAGROŻENIA, czyli problemy konstytucyjne w SZUMIE MEDIALNYM
Wszyscy już słyszeliśmy o:
– Władimirze Putinie zacierającym ręce na widok niepodległej Szkocji, która wybrała swoją przyszłość w referendum („prawie” jak Krym)
– pójściu w ślady Szkotów przez inne grupy etniczne zainteresowane własną państwowością w Europie i na świecie – z Katalonii, Kraju Basków, Orkanów-Hebryd-Szetlandów, Wenecji Euganejskiej, Quebecu, Kurdystanu i wielu innych)
– Wycofujących się ze Szkocji firmach angielskich
– Problemie członkowstwa w Unii Europejskiej nowej, niepodległej Szkocji
– Problemie ewentualnego referendum na temat wystąpienia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, które w wypadku zwycięstwa opcji „YES” w Szkocji ma być bardziej realne z wynikiem również na „TAK”
– Członkowstwie nowej Szkocji w NATO i losach arsenału atomowego w Szkocji
– Walucie niepodległej Szkocji (oficjalnie strona brytyjska wyklucza posługiwanie się przez Szkotów funtem, z obawy o konieczność dofinansowania banków i firm szkockich przez Londyn w razie kolejnego kryzysu finansowego – przykład Irlandii i ogromnej pomocy finansowej dla niej w czasie niedawnego kryzysu pokazuje, że może być różnie i Brytyjczycy mogą zmienić zdanie. Z drugiej strony, niepodległość z zachowaniem brytyjskiego funta to nie jest już taka zupełna niepodległość – podstawowe decyzje dotyczące emisji pieniądza i innych spraw związanych z polityką monetarną i emisyjną będą należeć do władz w Londynie)
– podatkach w Szkocji, które muszą wzrosnąć, bo odtąd nowe państwo będzie musiało się same utrzymywać
– podatkach w Szkocji, które nie wzrosną, bo są złoża gazu, ropy i łowiska ryb, whiskey, zabytki i szkocka krata
– znaczącym spadku znaczenia mniejszego i uboższego Zjednoczonego Królestwa bez Szkocji – w Unii Europejskiej i na świecie, a także wpływu odłączenia Szkocji na wartość funta, stan giełdy londyńskiej i znaczenie londyńskiego City.
– efektów, jakie rozdzielenie państw będzie miało dla szkolnictwa, również wyższego, programów badawczych i współpracy naukowej
– i o wielu, wielu innych argumentach

więc pomijam te szeroko omawiane wątki (ewentualnie ograniczając się do wytknięcia błędów i pomyłek, jeżeli miały miejsce) na rzecz wątków nieobecnych w debacie i stricte konstytucyjnych:

1. Wynik referendum ma znaczenie wyłącznie konsultacyjne, ponieważ parlament szkocki nie ma prawa do decydowania o przyszłości Unii (Zjednoczonego Królestwa), a referendum zostało uregulowane w ustawie parlamentu w Edynburgu, a nie w Londynie. Bez względu na wynik, Szkoci nie obudzą się w piątek w niepodległej Szkocji.
Na tym moglibyśmy poprzestać, wzruszyć ramionami i zakończyć nasze wywody. Warto pamiętać o tym, że obserwowane przez nas wydarzenia mają głównie symboliczny charakter. Zwycięstwo opcji niepodległościowej oznacza jedynie, że obie strony spotkają się ponownie, wiedząc już na czym stoją i rozpoczną kolejne negocjacje na temat dalszych działań. Dlaczego więc rząd w Londynie tak desperacko walczy o zwycięstwo opcji „NO”?

Po pierwsze – nie desperacko (to wersja mediów), po drugie — zwycięstwo opcji „NO” zamknie temat na pewien czas, a może nawet na długie lata i oszczędzi rządowi w Londynie wielu kłopotów i wysiłków. Zwycięstwo opcji „TAK” – zmusi rząd premiera Camerona do dalszych, żmudnych rozmów na temat przyszłości dewolucji. W 2015 r. mają się odbyć wybory parlamentarne. Wynik „YES” to ewidentna klęska obecnej koalicji rządowej w Londynie, tak jak opcja „NO” byłaby prezentowana jako sukces, którego rząd D. Camerona bardzo potrzebuje.
2. W 2015 r. odbędą się wybory parlamentarne do Izby Gmin (w których wezmą także udział kandydaci i wyborcy ze Szkocji). Czy warunki odłączenia się Szkocji może negocjować ustępujący rząd, mający nikłe szanse na reelekcję i słabnące poparcie? Czy może należałoby odsunąć w czasie wybory? A może dopiero nowy rząd powinien prowadzić negocjacje – a jeśli tak, czy będzie się on czuł związany ustaleniami poprzedników (Porozumieniem Edynburskim z 2011 r.)?
Odsunięcie w czasie terminu wyborów, a więc wydłużenie kadencji Izby wymagałoby odpowiednich decyzji politycznych, na które się nie zanosi ze względu na popieranie tej opcji wyłącznie przez Partię Konserwatywną. Inne partie, szczególnie szykująca się do przejęcia władzy Partia Pracy nie zamierza czekać dłużej niż jest to konieczne. Stroną negocjacyjną powinien być rząd mający silną legitymację demokratyczną – zarówno poparcie społeczne, jak i parlamentarne. Problem ten dotyczy także rządu szkockiego (w 2015 r. odbędą się wyboru do parlamentu szkockiego). Inna opcja to przyspieszenie wyborów – również mało realne ze względu na konieczność uzyskania ogólnej zgody parlamentu na dokonanie zmian w ustawodawstwie, m.in.  ustawie o stałej kadencji parlamentarnej z 2011 r.
3. Czy więc Szkocja będzie niepodległa, jeżeli większość uczestników referendum opowie się za tym, czy nie będzie? I kiedy?
Pomimo bojowych nastrojów zwolenników niepodległości (szczególnie tych, którzy nie mają prawa głosu) – nie można tego przesądzić dzisiaj. Rząd Jej Królewskiej Mości mógłby w jednym ze skrajnych scenariuszy oświadczyć, że nie wiążą go ustalenia poprzedników i szanując opinię Szkotów — jako obywatelom Zjednoczonego Królestwa proponuje dalszą dewolucję, jednak w granicach obecnego państwa. Przy tym, o żadnej niepodległości nie ma mowy. Inny scenariusz to przedłużające się negocjacje lub żmudne procedowanie w parlamencie w Londynie, który jako jedyny jest władny do przyjęcia odpowiednich regulacji prawnych dotyczących odłączenia się Szkocji. Kolejne wybory mogą poważnie zmienić skład polityczny parlamentów i rządów – tych w Londynie i Edynburgu. Pozostaje jeszcze jedno pytanie – co to znaczy, że wygra opcja „YES”? Ustawa szkockiego parlamentu wymaga jedynie zwykłej większości głosów za jedną z opcji, aby referendum było rozstrzygające. Władze Zjednoczonego Królestwa mogą uznać, że niewielka przewaga głosów na „TAK” oznacza dużą ilość głosów na „NIE”, a władze powinny dbać o interesy wszystkich obywateli. Co dobre dla jednego Szkota, nie musi być dobre dla drugiego, co dobre dla Szkota, nie musi być dobre dla Walijczyka, czy Anglika – a więc niepodległości nie będzie.
4. Czy niepodległa Szkocja wejdzie do Unii Europejskiej?
Pomimo pojawiających się gróźb, ostrzeżeń i postulatów („kto rozbija jedność Unii i dokonuje rewizji granic, nie powinien korzystać z przywilejów płynących z członkowstwa”,  „powinno się pozostawić Szkocję poza Unią jako ostrzeżenie dla innych, dość licznych grup secesjonistów, aby w ten sposób przeciwdziałać dezintegracji politycznej kontynentu, w obliczu poważnych zagrożeń zewnętrznych i wewnętrznych”) nie sposób odnaleźć prawnych powodów, dla których Szkocja nie miałaby wejść w skład Unii. Problem członkowstwa niepodległej Szkocji w Unii Europejskiej jest z pewnością najciekawszy i powoduje najwięcej wątpliwości w środowisku konstytucjonalistów, ale także specjalistów od prawa europejskiego i międzynarodowego. Wydaje się, że przeważają pozytywne opinie na ten temat, chociaż trwa dyskusja na temat szczegółów.  Są to kwestie ważne i ciekawe. Po pierwsze – czy Szkocja będzie mogła liczyć na brytyjskie preferencje (np. rabat w płatnościach składki do budżetu Unii i inne wyjątki, jakie strona brytyjska wynegocjowała sobie w czasie przyjmowania do Wspólnot i przyjmowania kolejnych traktatów). Po drugie — ile będą trwały negocjacje akcesyjne i czy Szkocja będzie musiała w czasie ich trwania znajdować się poza Unią. Po trzecie – jaka będzie podstawa członkostwa Szkocji w Unii – art. 49 TUE (przyjęcie nowego państwa członkowskiego), jak chcą panowie Cameron i  Baroso, czy art 48 (zmiana treści Traktatu o Unii Europejskiej uwzględniająca zmianę granic państwa członkowskiego), jak proponują zwolennicy niepodległości. Sprawę może skomplikować referendum o wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa z Unii. Jeżeli doszłoby do niego w czasie, kiedy Szkocja jeszcze wchodziłaby w skład Królestwa – musiałaby negocjować akcesję jako nowe państwo.
5. Pojawia się poważny problem przyszłości Wspólnoty Narodów i odniesień przepisów prawa państw uznających królową Elżbietę II (króla Zjednoczonego Królestwa) za własnego monarchę – do prawa „Zjednoczonego Królestwa” – po odłączeniu się Szkocji.
Trzeba powiedzieć wprost – odłączenie się Szkocji nie zmieni niczego w tych relacjach. Tezy o rzekomym końcu Zjednoczonego Królestwa wraz z odłączeniem się Szkocji są bezpodstawne. Będzie to nadal Zjednoczone Królestwo, a państwa należące do Wspólnoty mogą w każdej chwili podjąć decyzję o wyjściu ze wspólnoty, czy zmianie formy państwa z monarchicznego na republikański.

4. Czy mają rację krytycy premiera rządu Jej Królewskiej Mości, Davida Camerona, który powinien był obiecać, że jeżeli wygra opcja niepodległościowa – poda się do dymisji. Tymczasem Premier Cameron oświadczył dokładnie odwrotnie, że na zamierza tego uczynić, co jest niezgodne z prawem (czym dodatkowo irytuje Szkotów).
Nie istnieje przepis, ani konwenans nakazujący premierowi podanie się do dymisji w opisanej sytuacji. Koalicyjny rząd w Londynie zdając sobie sprawę z faktu, że wielu zwolenników opcji „Yes” w rzeczywistości zagłosuje nie za niepodległością, ale przeciwko temu rządowi, słusznie uznał, że powyższe oświadczenie, którego domagali się wspomnieni krytycy zachęciłoby do głosowania na „tak”, aby pozbyć się premiera i rządu w Londynie. Opisywane referendum nie jest plebiscytem popularności premiera, ale ma zdecydować o znacznie poważniejszej sprawie. Rząd nie powinien więc nadawać mu plebiscytowego charakteru (próba przekonania opinii publicznej do tej nieplebiscytowej interpretacji wydarzeń była jednym z elementów kampanii „Better Together” („Lepiej razem”)).

Zupełnie inna sprawa to fakt rozlicznych powodów uzasadnionej krytyki premiera Camerona m.in. za wyjątkowo dyletanckie podejście strony brytyjskiej do całego problemu. Nikłe poparcie dla idei niepodległości jeszcze rok temu uśpiło czujność władz w Londynie. Zapewne doczekamy się wielu szczegółowych opracowań na temat roli premiera w opisywanych wydarzeniach oraz postawy władz brytyjskich. Będą to z pewnością bardzo krytyczne analizy.
http://search-faster.com/wp-content/uploads/2013/05/photo-of-the-queen-at-her-beloved-balmoral-and-marks-the-60th-anniversary-of-her-coronation-robert-hardman-tells-the-behind-the-scenes-story1.jpg

JKM Królowa Elżbieta II w posiadłości Balmoral, w płaszczu i z insygniami Orderu Ostu, najwyższego odznaczenia szkockiego.(http://www.search-faster.com)

OKIEM ROJALISTY, czyli co z Jej Królewską Mością ?
Very well, thank you” – można odpowiedzieć. Losy monarchii i Jej Królewskiej Mości, jako królowej Szkocji znajdują się w  rękach Szkotów. Politycy szkoccy, w większości oficjalnie opowiadają się za utrzymaniem monarchii i króla mając na myśli dynastię Windsorów. Trudno uwierzyć, aby Szkoci zamierzali utrzymać monarchię, ale chcieli zmienić władcę, np. na aktualnego pretendenta do tronu Szkocji, potomka dynastii Stuartów… Franciszka von Bayern z dawnej, panującej w Bawarii dynastii Wittelsbachów (prywatnie teścia księcia następcy tronu Liechtensteinu, Alojzego). Królowa Elżbieta II cieszy się dużym autorytetem wśród Brytyjczyków, w tym Szkotów. Wstąpienie na tron Karola może ochłodzić stosunek Szkotów do monarchii. Karol nie cieszy się nawet częścią szacunku, którą darzy się jego matkę.
Niedawna informacja o kolejnej ciąży księżnej Cambridge rozbudziła rojalistyczne sympatie. To jeden ze sposobów autopromocji monarchii. Sama królowa Szkocji nie pozostała zupełnie bierna w obliczu tak ważnych wydarzeń i w typowy dla siebie, mistrzowski sposób wyraziła opinię doradzając „przypadkowemu” szkockiemu rozmówcy, aby przystępujący w czwartek do głosowania Szkoci „starannie przemyśleli swoją przyszłość”. Otoczenie królowej zadbało, aby ta przypadkowa rozmowa nie umknęła uwadze mediów. Królowa potwierdziła po raz kolejny, że sprawy polityki leżą jej na sercu, doskonale się w nich orientuje, a sama jest wyśmienitym, doświadczonym politykiem.
Oczywiście – deklaracje przed referendum mają wiele wspólnego z kampanią wyborczą. Politycy promujący głos na „TAK” zdają sobie sprawę z sentymentalnego przywiązania wielu Szkotów do ich królowej (Elżbieta II jest m.in. Królową Szkocji). W Szkocji, również na szczytach władzy nie brakuje jednak republikanów. Trudno więc stwierdzić jednoznacznie, że monarchia przetrwa. Jej zwolennikami jest z pewnością arystokracja szkocka i ta część szlachty, która pełni honorowe funkcje związane z osobą królowej. Jest ich w Szkocji wiele, a duża ich część ma dziedziczny charakter. Zniesienie monarchii będzie oznaczało likwidację tego barwnego świata. Monarchia jest również, jak wiadomo, dużą atrakcją turystyczną. Ponadto, sama królowa i cała rodzina królewska często przebywa w Szkocji. Królowa, podobnie jak jej matka i prababka, jest bardzo przywiązana do zamku Balmoral w Szkocji – zbudowanego dla królowej Wiktorii. Uważa się nawet, że to ulubione miejsce pobytu Królowej, z dala od zgiełku Londynu i tłumów turystów w Windsorze. Elżbieta II spędza tam letnie wakacje – sierpień, wrzesień i część października.
Czy Królowa straci Balmoral? Nie. Zamek nie jest własnością państwa, ale prywatną posiadłością królowej. Nie wiadomo jednak, czy monarchini będzie mogła spędzać tam tyle czasu kiedy rezydencja znajdzie się poza granicami państwa. Przepisy i konwenanse dotyczące wyjazdów zagranicznych królowej bardzo to utrudnią, jeżeli nie uniemożliwią.
GDYBANIE, czyli na koniec jednak wróżenie z fusów.
Trzeba przyznać, że na ostatniej prostej referendalnego wyścigu obie strony intensyfikują wysiłki. Szczególnie premier Cameron próbuje nadrabiać stracony czas, ze zmiennym szczęściem. Cały kraj jest świadkiem wybuchu uczuć patriotycznych – czy to ogólnobrytyjskich, czy lokalnie – szkockich. Chociaż badania opinii publicznej pokazują, że zwolenników i przeciwników dzieli granica błędu statystycznego, tych niezdecydowanych jest wciąż wielu i na pewno oni będą mieli decydujące znaczenie dla wyniku. Dwa dni przed referendum przewiduję, że wygra opcja „NO” – niewielką różnicą głosów. Zwycięży obawa przed nieznanym nad wiarą w bliżej nieokreślone korzyści. Te korzyści bowiem, nawet jeżeli miałyby wystąpić, nie pojawią się zbyt szybko. W krótkiej perspektywie Szkoci mogą odczuć raczej utrudnienia. Korzyści nadejść mogą w dłuższej perspektywie. Mogą, ale nie muszą. Dlatego politykom szkockim zależy na czasie i chcą możliwie szybkiego zakończenia ewentualnego procesu secesji. Przedłużające się negocjacje mogłyby sprawić, że dałyby o sobie znać negatywne konsekwencje odłączenia (a takie na pewno będą) jeszcze przed zakończeniem negocjacji powodując naciski społeczeństwa na zmianę kursu, a nawet utratę poparcia przez Szkocką Partię Narodową.
Trzeba powiedzieć, że bez względu na wynik referendum, Szkoci już są zwycięzcami. Wysłuchali płomiennych zapewnień o tym, jak Londyn ich potrzebuje i jacy są ważni i cenni, obiecano im dalsze ustępstwa, pokazali, że stać ich na wiele i nie poprzestają na słowach, co może sprawić, że wynik „YES” nie wykluczy zorganizowania kolejnego referendum, jeżeli obietnice władz w Londynie nie zostaną dotrzymane. Poza tym wybuch szkockiego, narodowego entuzjazmu na pewno bardzo zbliżył do siebie mieszkańców Szkocji.
Wielki finał już w najbliższy czwartek.
Ten wpis został opublikowany w kategorii AKTUALNOŚCI USTROJOWE, MONARCHIE. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.