CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 14 minut(y) / READING TIME: 14 minutes
Po prawdziwej eksplozji w grudniu, styczeń upłynął pod znakiem wyraźnego uspokojenia aktywności publikacyjnej konstytucyjnych i politologicznych czasopism naukowych. Tylko jeden polski periodyk ukazał się w styczniu (jak co miesiąc), co warto odnotować z powodu konstytucyjnych tematów w numerze. Przegląd periodyków zagranicznych przyniósł plon w postaci 13 nowych wydań.
Styczniowe „PAŃSTWO I PRAWO” zawiera dwa artykuły poświęcone zagadnieniom ustrojowym. Wymieniam niestety tylko tytuły, ponieważ nie byłem w stanie dotrzeć ani do wersji drukowanej, ani elektronicznej, pomimo podwójnej prenumeraty, jaką prowadzi moja uczelnia i faktu, że mamy już prawie marzec, a numer styczniowy jest nadal nieosiągalny. Zgłaszam więc moje zażalenie do kolporterów. Pierwszy tekst, autorstwa J. Zajadły jest – jak się spodziewam – naukowym pokłosiem cyklu artykułów publicystycznych ukazujących się od kilku miesięcy regularnie na łamach najpoczytniejszych dzienników, w których autor poddaje bardzo krytycznej analizie poczynania władz wyłonionych w wyborach parlamentarnych i prezydenckich z 2015 r. z punktu widzenia prawnika i filozofa prawa. Jeden z artykułów był poświęcony instytucji „nieposłuszeństwa sędziów„. Tytuł artykułu na łamach styczniowego „PiP”, jednego z czołowych czasopism prawniczych, pozwala oczekiwać, że mamy do czynienia z naukową prezentacją tej interesującej instytucji, być może na tle aktualnych wydarzeń politycznych w Polsce. Drugi artykuł dotyczy „znaczenia art. 53 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej dla poziomu ochrony praw podstawowych w krajowym prawie konstytucyjnym”. Tutaj robię pauzę i miejsce na uzupełnienie opisu, kiedy uda mi się dotrzeć do obu tekstów.
Dostęp do czasopism zagranicznych pozwala zagłębić się także w treść poszczególnych artykułów.
Styczniowy numer „AMERICAN POLITICS RESEARCH” (vol. 44 no. 1) zawiera interesującą analizę dotyczącą zachowań wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami, a dokładniej: skali wykorzystywania przez nich różnego rodzaju udogodnień wprowadzonych właśnie z myślą o tej grupie obywateli („Overcoming Voting Obstacles. The Use of Convenience Voting by Voters With Disabilities„). Badania obejmujące osiem różnych wyborów w USA dowiodły, że w wyborach bierze udział znacząco niższy odsetek osób z niepełnosprawnościami w porównaniu z pełnosprawnymi. Pod uwagę wzięto przede wszystkim osoby niedowidzące. Możliwość wcześniejszego oddania głosu w lokalu praktycznie w ogóle nie ma dla tej kategorii wyborców znaczenia. Znacząco lepsze efekty daje zastosowanie alternatywnych metod głosowania, zwalniających wyborcę z konieczności osobistego udania się do lokalu, wśród nich — głosowanie korespondencyjne. Jeszcze dwa teksty, pomimo wyraźnie amerykańskiego tła badawczego, mogą zainteresować czytelników interesujących się procesami politycznymi. W tekście „Economic Insecurity and Political Trust in the United States” autorzy dowodzą związków pomiędzy zaufaniem do polityków a stanem gospodarki państwa. Nie byłaby to teza specjalnie odkrywcza, gdyby nie fakt, że badania dowodzą, iż wyborcy wyżej cenią dobrą kondycję gospodarki państwa niż własnych finansów. Oznacza to, że pomimo pogorszenia się prywatnej sytuacji finansowej zaufanie i poparcie wyborcy do polityków nie słabnie jeżeli kondycja gospodarcza państwa pozostaje na dobrym poziomie. Autorzy artykułu „Ideological Structure and Consistency in the Age of Polarization” analizowali problem spójności poglądów politycznych wśród elit politycznych i społeczeństwa. Okazało się, że zjawisko polaryzacji ideologicznej, które sprawia, że grupa osób prezentujących spójne poglądy polityczne maleje na korzyść poglądów niejednolitych i łączących elementy różnych idei w zależności od konkretnego zagadnienia (np. częściowo liberalnych, częściowo konserwatywnych) objęło również elity polityczne. Nie zmienia to faktu, że in gremio elity te prezentują najbardziej spójne poglądy z całego społeczeństwa. W społeczeństwie podobny poziom spójności wykazują tylko osoby zaangażowane w politykę, interesujące się nią i na bieżąco obserwujące. Wśród nich najbardziej – delegaci na konwencje partyjne. Reszta społeczeństwa, również pod wpływem mediów, jeżeli w ogóle ma ugruntowane poglądy polityczne są one wewnętrznie niespójne ideologicznie i odmienne w zależności od materii.
Styczniowe wydanie „ANNALS OF THE AMERICAN ACADEMY OF POLITICAL AND SOCIAL SCIENCE” (vol. 663 no. 1) w całości poświęcono zagadnieniom nierówności społecznych w Ameryce. Tom nosi tytuł przewodni „Living in a High-Inequality Regime” (Życie w wysoce nierównościowym reżimie). W 11 artykułach naukowych ukazano różne aspekty nierówności w amerykańskim społeczeństwie. Jego źródeł redaktorzy tomu doszukują się w nierówności dochodowej, która odkąd stała się faktem w USA i utrwaliła jako stałe zjawisko, nadal postępuje i wpływa na pogłębianie coraz bardziej znaczących różnic społecznych oddziałując na życie polityczne, rodzinne i zawodowe Amerykanów. Wśród tekstów znalazła się analiza nierówności na amerykańskim rynku pracy i jej przyczyn („Between- and Within-Occupation Inequality. The Case of High-Status Professions”). Autorzy dowodzą w nim, że główną linią podziału pod względem wysokości wynagrodzeń są przede wszystkim dwa kryteria – zawodu i wykształcenia. Dotyczy to zarówno różnic między pracownikami tej samej firmy, jak i różnych firm. Ciekawa analiza dotyczy wpływu jaki na problem i stan dyskryminacji kobiet i mniejszości etnicznych wywarły dwa zjawiska, których początki datuje się na lata 70. XX wieku („Changes in Racial and Gender Inequality since 1970″). Pierwsze, czyli utrwalenie się nierówności dochodowej, ma charakter negatywny, drugie – akcję afirmatywną – uważa się za pozytywne. Okazuje się, że o ile nierówności i dyskryminacja nadal istnieją w USA, to od lat 1970. zauważa się ich stopniową redukcję, różną w zależności od konkretnej grupy i podgrupy społecznej. Np. status ekonomiczny Amerykanów azjatyckiego pochodzenia uległ poprawie w porównaniu do ludności białej. Zjawisko dyskryminacji kobiet również uległo zmniejszeniu, ale nie w takim samym stopniu dla wszystkich grup kobiet. Nadal można mówić o dyskryminacji kobiet i mniejszości. Kolejna analiza („Social Mobility in a High-Inequality Regime„) prowadzi do twierdzenia, że przepaść między dobrze wykształconymi grupami społecznymi, a resztą społeczeństwa postępuje i nie łagodzą jej już takie zjawiska jak powszechna edukacja, czy mobilność zwiększające niegdyś znacząco szanse na awans społeczny. Nowym zjawiskiem jest wzrost rozrodczości wśród najlepiej wykształconych i wykonujących najlepiej płatne, prestiżowe zawody grup społecznych. Do tej pory grupa ta wykazywała jeden z niższych poziomów rozrodczości, co było szansą na większą mobilność wewnątrz społeczeństwa i awans z dołu do góry hierarchii społecznej. Nowe tendencje sprawiają, że podziały społeczne będą się utrwalać i rosnąć. Autorzy zastrzegają, że próba badawcza nie była duża, więc badania powinny być kontynuowane w celu weryfikacji ich wyników. Ciekawych analiz jest o wiele więcej, ale nie sposób wszystkich chociażby zasygnalizować. Polecam ten numer.
W styczniowym numerze „BRITISH JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” (vol. 46 issue 1) zawierającym bogaty zestaw artykułów z dziedziny nauk politycznych znalazłem dwa tematy, które mogą zainteresować konstytucjonalistów z politologicznym zacięciem. Pierwszy (Cabinet Formation and Portfolio Distribution in European Multiparty Systems) prezentuje zręby metody przewidywania ex ante składu partyjnego przyszłego rządu koalicyjnego tworzącego się w warunkach systemu wielopartyjnego. Autorzy zwracają m.in. uwagę na fakt, że na przebieg negocjacji oraz późniejszy skład rządu istotne znaczenie ma wielkość frakcji parlamentarnej (liczba jej członków), a także, że zanim dojdzie do rozdziału konkretnych miejsc w rządzie pomiędzy partie, dochodzi do wypracowania wspólnego programu politycznego ewentualnej koalicji. Długość tworzenia rządu jest zróżnicowana w Europie Zachodniej i waha się od średnio ok. 3 dni w Norwegii przed 61 w Belgii po 86 w Niderlandach, chociaż znane są tak skrajne przypadki jak ponadroczne negocjacje nad składem rządu belgijskiego.
Drugiemu tematowi poświęcono aż trzy teksty ponieważ na łamach pisma doszło do ciekawej dyskusji, w reakcji na artykuł, z którego autorami i tezami nie zgodziła się druga grupa badaczy. Tekst dotyczy wpływu sposobu i tematyki informacji na temat wyborów przekazywanych przez media na zachowania wyborców. Autorzy dowodzą, że retoryka oparta na akcentowaniu konfliktu wpływa na zwiększenie frekwencji wyborców. Adwersarze nie zgadzają się z tym twierdzeniem i uzasadniają swoje stanowisko, powodując kolejną reakcję broniących swojej tezy autorów. Ciekawa lektura i z powodu tematu i formy oraz samego faktu takiej dyskusji na łamach tego samego numeru pisma.
Styczniowe „COMPARATIVE POLITICAL STUDIES” (vol. 49 no.1) porusza kilka ciekawych tematów. Okazuje się, że silnie upartyjniona retoryka sprawdza się nie tylko w wyborach organizowanych w dojrzałych demokracjach ze stabilną sceną polityczną, ale także w bardzo młodych demokracjach, czego na przykładzie Ugandy dowodzą autorzy tekstu „Partisan Cues and Vote Choice in New Multiparty Systems„. Ciekawe zagadnienie zachowań wyborczych emigrantów (pochodzących z krajów, w których osoby stale zamieszkujące zagranicą zachowują prawa wyborcze w elekcjach w starym kraju), analizuje artykuł „A Voice Despite Exit: The Role of Assimilation, Emigrant Networks, and Destination in Emigrants’ Transnational Political Engagement”. Jego autorzy poddali badaniom zachowania ukraińskich emigrantów w 15 krajach i na tej podstawie stworzyli ogólne reguły dotyczące wpływu stopnia asymilacji, poziomu rozwoju środowisk emigranckich, a także specyfiki poszczególnych krajów docelowych na zachowania wyborców-emigrantów.
Większość pierwszego w tym roku numeru „EUROPEAN PUBLIC LAW” (vol. 22, issue 1) poświęcono problematyce Brexit, czyli potencjalnego wyjścia z Unii Europejskiej przez Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Sir Steven Wall stawia tezę, że na obecną popularność idei wyjścia z UE wpływa znacząco historia brytyjskiej akcesji i fakt, że Królestwo wstępowało do Wspólnot niechętnie. Autor widzi przy tym liczne mankamenty wyjścia z Unii. Autorzy tekstu „Leaving the EU? The Legal Impact of ‘Brexit’ on the United Kingdom” prezentują analizę korzyści i strat jakie państwo brytyjskie poniosło w czasie 40 lat członkostwa w Unii w sferach politycznej, ekonomicznej, finansowej, społecznej, kulturalnej i strategicznej. Dominują opinie skłaniające do pozostania w Unii chociaż nie bez podjęcia negocjacji nad różnymi zmianami w statusie członkowskim. A. Łazowski analizuje konsekwencje, jakie ewentualny Brexit przyniesie dla brytyjskiego biznesu („EU Withdrawal: Good Business for British Business?”). Niepewność oraz pracochłonne i kosztowne wtórne dostosowywanie prawa brytyjskiego do nowej sytuacji (z jednoczesnym, koniecznym pozostawieniem w mocy wielu przepisów prawa europejskiego) czyni ten bilans negatywnym, przynajmniej w krótkiej perspektywie. Ciekawy tekst „Regaining Sovereignty? Brexit, the UK Parliament and the Common Law” bazując na treści brytyjskich debat parlamentarnych z lat 70. i 2010. analizuje problem suwerenności państwa w kontekście integracji europejskiej, a więc utraty (ograniczenia) i odzyskania suwerenności. Analiza stopniowego ograniczania suwerenności władzy ustawodawczej oraz sądowniczej wynikającej z procesów integracyjnych wskazuje, że oczekiwania dotyczące „odzyskania suwerenności” po Brexit mogą okazać się nieuzasadnione. Cennym uzupełnieniem tego artykułu jest tekst „The Judiciary’s Self-Determination, the Common Law and Constitutional Change” poświęcony wizji Unii Europejskiej w opiniach sędziów najwyższych sądów brytyjskich. Wyłania się z nich tendencja do ograniczania wpływu prawa europejskiego oraz EKPCz na prawo brytyjskie oraz dążenia do zagwarantowania sądom brytyjskim przynajmniej częściowego prawa do „samostanowienia”.
Styczniowe „GOVERNMENT AND OPPOSITION” (vol. 51 issue 1) skupia się jak zawsze głównie na szeroko rozumianej polityce brytyjskiej i jej okolicach, ale nie tylko. Wnioski płynące z niektórych analiz politologicznych zaciekawią konstytucjonalistów i nie tylko ich. Ja wybieram i polecam dwa teksty. Pierwszy („Comparing the Dynamics of Party Leadership Survival in Britain and Australia: Brown, Rudd and Gillard”) jest analizą procesów zmierzających do zmiany przywództwa w partii. Na przykładzie dwóch podobnych, centrolewicowych partii – brytyjskiej i australijskiej Partii Pracy autorzy pokazują scenariusz zmiany przywództwa, a dokładniej jak przebiegały działania zmierzające do odsunięcia od władzy dotychczasowych liderów – Kevina Rudda, Julii Gillard i Gordona Browna i jakie przyniosły skutek. Wybrane przykłady prowadzą autorów m.in. do wniosku, że działania jawne i zgodne z ustalonymi procedurami przynoszą lepsze rezultaty niż zakulisowe gry i niejawne działania. Drugi artykuł („Populism, Persistent Republicanism and Declinism: An Empirical Analysis of Populism as a Thin Ideology”) poświęcono problemowi współczesnego populizmu. Wyniki europejskich wyborów pokazują, że populizm jest coraz skuteczniejszą metodą zdobycia mandatów. Autorzy analizują wybory w Belgii, aby odpowiedzieć na pytanie o powody popierania przez wyborców partii populistycznych. I przekonują, że powodami tymi nie są głównie (jak sądzono): zła lub niepewna sytuacja gospodarcza, niezadowolenie z życia osobistego, czy poczucie anomii. Autorzy uważają, że źródłem rosnącego poparcia dla populizmu jest wzrost symptomów tzw. deklinizmu, czyli zjawiska społecznego polegającego na przekonaniu, że świat zmierza do upadku, że dobrze było kiedyś i nic dobrego nas nie czeka. Drugim czynnikiem zwiększającym poparcie dla populistów jest poczucie przynależności wyborcy do grupy osób, które są niesprawiedliwie traktowane przez resztę społeczeństwa.
Styczniowy numer „HARVARD LAW REVIEW” (vol. 129 no. 3) zawiera tradycyjnie bardzo szerokie, monograficzne opracowanie problemu naukowego, który tym razem ma charakter ściśle ustrojowy, ale jednocześnie bardziej projektujący niż analizujący zastane instytucje. Autor proponuje, aby zmienić dotychczasowe postrzeganie wywiadu i działalności wywiadowczej, która kojarzy się z tajnymi operacjami, często na granicy prawa, służących ochronie przed różnymi zagrożeniami i podejmowanych przez wyspecjalizowane służby specjalne. Dowodzi, a przynajmniej usilnie próbuje, że również Prezydent USA z podległą mu administracją wykonuje i powinien poszerzyć ten aspekt aktywności – działalność o charakterze wywiadowczym. Z jednej strony administracja cywilna nie jest, zdaniem autora, dostatecznie wykorzystana na tym obszarze działalności państwa, z drugiej — wobec licznych zagrożeń współczesnego świata, tak wewnętrznych, jak i zewnętrznych, w działalności administracji państwowej powinny pojawić się procedury i zachowania typowe dla działań wywiadu. Ergo: administracja może się wiele nauczyć od wywiadu z korzyścią tak dla bezpieczeństwa, jak i efektywności działań państwa. Prezydent USA z jego uprawnieniami z dziedziny bezpieczeństwa i wojskowości, pozycją ustrojową (formalnym i faktycznym zwierzchnictwem nad administracją państwową) oraz uprawnieniami kreacyjnymi doskonale nadaje się do roli inspiratora takich działań, czy zwrotu. Ciekawe, ale i dyskusyjne podejście do tematu.
Od lektury styczniowego wydania „PARLIAMENTARY AFFAIRS” (vol. 69 issue 1) niełatwo się będzie oderwać. Podyktowany deficytem czasu wybór 1-2 artykułów będzie niezwykle trudny. Na szczęście PA nie jest miesięcznikiem, więc można lekturę rozłożyć w czasie. Numer został podzielony na trzy części. Pierwsza, składająca się z 4 artykułów została w całości poświęcona problemowi „Fixed-term Parliament act„, czyli ustawie wprowadzającej po raz pierwszy w historii sztywną kadencję Izby Gmin i określającą ściśle dopuszczalne powody przedterminowego zakończenia kadencji, znacząco ograniczając rolę i władzę premiera (i pośrednio – monarchy). Artykuły próbują odpowiedzieć na pytanie o to jak ustawa wpłynęła na brytyjski ustrój i parlament, w warunkach spodziewanego i coraz wyraźniejszego schyłku większościowych rządów w Westminsterze. Druga część zawiera artykuły poświęcone różnym zagadnieniom praktyki parlamentarnej na świecie. Tutaj znowu dwa (a właściwie trzy) teksty: jeden („Beating Issue Agreement: Congruence in the Representational Preferences of Candidates and Voters”) dotyczy różnic w postrzeganiu reprezentatywności przez wyborców i kandydatów w wyborach i jej wpływie na preferencje wyborcze. Autorzy dowodzą, że generalnie optyki obu stron są podobne i obie dostrzegają wieloaspektowość idei reprezentatywności – w skali całego narodu, okręgu wyborczego, grupy społecznej, czy grupy określonego interesu, z drugiej dostrzegają także różnice. Drugi tekst („Do Ethnic Minority Candidates Mobilise Ethnic Minority Voters? Evidence from the 2010 UK General Election”) to interesująca analiza wagi przynależności kandydata do mniejszości etnicznej dla jego wyniku wyborczego. Okazuje się, że w wyborach brytyjskich czynnik ten z powodzeniem wykorzystują osoby pochodzenia pakistańskiego i szerzej – muzułmanie, odwołując się m.in. do związków klanowych i kastowych. Takie zachowania wyborcze są obecne w praktyce Partii Pracy, a o wiele rzadziej – Partii Konserwatywnej i Liberalno-Demokratycznej. Czynnik etniczne są też rzadko wykorzystywane wśród kandydatów czarnoskórych – wywodzących się z Afryki i Karaibów, a także wśród Hindusów. Podobny temat porusza analiza niderlandzkiej praktyki parlamentarnej z lat 2002-2012 pod kątem obecności w pytaniach zgłaszanych przez deputowanych reprezentujących mniejszości kwestii nawiązujących do ich kulturowej, etnicznej czy religijnej odmienności („‘Minority Representatives’ in the Netherlands: Supporting, Silencing or Suppressing?”). W dziale także analiza polityki imigracyjnej Francji za prezydentury Nicolasa Sarkozy’ego oraz dwa opracowania odnoszące się do udziału kobiet w gremiach partyjnych i parlamentarnych. W trzecim dziale numeru znalazły się trzy bardzo ciekawe, i godne polecenia teksty poświęcone temu zagadnieniu, napisane w formie dialogu z tekstem autorstwa M. Flindera The Problem with Democracy, otwierającym dział. Artykuły dotyczą coraz bardziej odczuwalnego zjawiska rozczarowania demokracją i drastycznego spadku tak poparcia dla niej, jak i zaangażowania społecznego w życie polityczne. Główny tekst odwołuje się zarówno do teorii demokracji opisując jej różne odmiany i modele (kilka wybranych z łącznie ok. 500 sklasyfikowanych w drodze badań), jak i do przejawów i przyczyn najnowszych, negatywnych tendencji. Pozostałe uzupełniają wizję autora częściowo ją popierając, ale także dyskutując z nią. Każde streszczenie byłoby niepotrzebnym spłyceniem wielu ciekawych wniosków, więc zachęcam do lektury. Co istotne, autorzy nie ograniczają się do diagnozy, ale także proponują rozwiązania, które ich zdaniem będą prowadzić do poprawy sytuacji.
Styczniowy numer francuskiego przeglądu konstytucyjno-politologicznego „POUVOIR” (no. 156) w całości poświęcony jest Tunezji. Teksty, których wartość merytoryczną dodatkowo podnosi fakt, że większość z nich napisali autorzy tunezyjscy, poruszają zagadnienia m.in.: problemu konfliktu lojalności i pojednania w rewolucyjnej Tunezji, Źródeł finansowania tunezyjskiej rewolucji, Przebiegu prac i treści nowej konstytucji Tunezji, Debaty nad problemem relacji państwa i religii w Tunezji, Tworzącego się systemu wyborczego, Problemu pluralizmu i kompromisu w tunezyjskiej polityce, Wojska, policji i wymiaru sprawiedliwości we współczesnej Tunezji, Problemu relacji między płciami w warunkach rewolucji, a także ogólnego podsumowania wad i zagrożeń związanych z procesem rewolucyjnym.
Głównym tematem, któremu poświęcono większość łamów 200-stronicowego, styczniowego wydania „PS: POLITICAL SCIENCE & POLITICS” (vol. 49, issue 1) jest nie ustrojowa, ale pedagogiczna problematyka oceny osiągnięć kształcenia i zagadnień związanych z nauczaniem. W numerze znalazły się jednak także kwestie ustrojowe. Tytuł Art of Election zdradza, że chodzi o problematykę wyborów, ale ukazanego z perspektywy, która niezbyt często pojawia się w naukowych analizach. W kolejnych artykułach omówiono kwestie „Wyborów jako spektaklu”, satyrycznych programów telewizyjnych o tematyce politycznej, narracji używanej dla prezentacji polityki w mediach społecznościowych, czy nieautoryzowanego używania w kampaniach piosenek chronionych prawami autorskimi. W numerze zainteresował mnie jeszcze jeden tekst (z innego działu) – „Decision Making at the State and Local Level: Does Science Matter?”. Jego autorka podjęła badania nad ustaleniem znaczenia jakie w polityce, szczególnie na nieco niższych niż centralny poziomach odgrywają wyniki badań naukowych dotyczących polityki, wyborów itd. Odpowiadając na pytanie czy są uwzględniane przez rządzących autorka odpowiada, że tak, ale ich wpływ na proces decyzyjny nie jest decydujący. Proces ten jest bowiem pochodną wielu czynników.
Wśród licznych artykułów opublikowanych w styczniowym numerze „PUBLIC ADMINISTRATION REVIEW” (vol. 76 issue 1) znalazłem trzy interesujące teksty. Pierwszy „The “New” Corruption and the Unhelpful Supreme Court” dowodzi jak trudne do zdefiniowania jest zjawisko korupcji politycznej i jak niewiele pomaga w jego uchwyceniu orzecznictwo Sądu Najwyższego USA, który chcąc uprościć i rozjaśnić tę kwestię jedynie ją skomplikował. Stwierdzeniu, że korupcją polityczną jest wykorzystywanie władzy czy stanowiska publicznego do prywatnych celów – ale także używanie w tym celu statusu „obywatelskiego” — aby podszywając się pod rzecznika interesu publicznego promować korzystne dla siebie tezy, czy rozwiązania — można zarzucić nieścisłość. Sąd Najwyższy próbując je doprecyzować sformułował w 1976 r. w orzeczeniu w sprawie Buckley vs. Valeo opinię, że korupcja polityczna musi opierać się na relacji „coś za coś”. Problem polega na tym, że bardzo często trudno to ustalić. Nieprecyzyjność tego sformułowania grozi uznaniem za korupcję lobbingu, chociaż wydawało się, że po wielu dekadach udało się ustalić różnicę między legalnym i pożytecznym lobbingiem, a szkodliwą i nielegalną korupcją. Jednocześnie definicja pozwala na ominięcie sankcji dotyczących korupcji przez komitety polityczne PAC, które są od wielu lat oskarżane o to, że są sposobem na obejście limitów dotyczących finansowania kampanii oraz korumpowania polityków przez wpływowe grupy interesów. Artykuł „Put Humans in Charge” to ciekawa, miejscami gorzko humorystyczna prezentacja problemu przeregulowania działalności administracji publicznej, która znacząco zaniża jej efektywność z licznymi, negatywnymi konsekwencjami tego faktu. Autor podaje przykłady z praktyki USA kiedy rozbudowane do rozmiarów przekraczających granice absurdu procedury sprawiały nie tylko znaczne opóźnienia w procesie decyzyjnym, ale wręcz okazywały się szkodliwe dla dobra, które miały chronić. Wśród nich przykład pnia, który wpadając do strumienia w stanie New Jersey spowodował powódź w pobliskiej wsi. 2 tygodnie trwały procedury wyrażenia zgody na jego usunięcie. Koszty samych opłat urzędowych wyniosły 12.000 USD. Proces załatwiania pozwoleń na budowę stacji odsalania wody w San Diego rozpoczęty w 2002 r. zakończył się w 2012 wywołując po drodze 14 skomplikowanych problemów prawnych. Budowa zakończyła się i odsalanie rozpoczęło – w 2015, po 13 latach. Autorzy dowodzą, że powodem jest chęć wyeliminowania czynnika ludzkiego i wpisania do każdej procedury jednoznacznych kryteriów podejmowania decyzji. Szczegółowa regulacja miała wyeliminować uznaniowość i stronniczość decydentów nie pozostawiając im praktycznie żadnej swobody decyzyjnej. Efekt jest daleki od zamierzonego. Tymczasem eksperymenty polegające na eliminacji szczegółowych wytycznych i kryteriów na rzecz szerszej swobody decyzyjnej w ramach ogólnie zakreślonych ram i celów przyniosły bardzo dobre rezultaty. W ramach porównania – kiedy w celu podwyższenia standardów w domach opieki wprowadzono szczegółowe uregulowania dotyczące niemal każdego aspektu działania tych instytucji, a ich realizację poddano nadzorowi kontrolerów, pielęgniarki spędzały większość czasu na wypełnianiu procedur (i raportów z ich wykonania) mając znacznie mniej czasu dla pensjonariuszy co odbiło się negatywnie na poziomie świadczonych usług. Kiedy eksperymentalnie zniesiono regulacje poprzestając na określeniu ogólnych celów, jak – zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju oraz godności i intymności osób starszych, poziom znacząco wzrósł, jak wykazały ankiety wśród pensjonariuszy. Pielęgniarki na własną odpowiedzialność i wedle najlepszej wiedzy realizowały powierzone im zadania. Interesujące jest także opracowanie dotyczą wykorzystywania wyników badań naukowych przez osoby tworzone polityki – rządowe i regionalne („Practical Approaches to Increasing the Utilization of Research”). Obie grupy – urzędnicy i naukowcy – nie darzą się szczególną sympatią. Wydaje się także, że teoretyk nigdy nie zrozumie praktyka i jego badania mają dla praktyka znikome znaczenie, również dlatego, że nie potrafi ich czytać. Recepty autorów to zmiana metodologii prezentacji wyników i częściowo także samych badań i zbliżenie obu środowisk dzięki stałej współpracy. Warsztaty, konsultacje ad hoc, powoływanie wspólnych zespołów roboczych, przekazywanie zapotrzebowania na konkretne badania przydatne praktykom – pozwoli badaczom na lepsze dostosowanie badań do potrzeb zamawiającego, a decydentom na uzyskanie informacji tylko na temat, ściśle według aktualnych potrzeb i zamawiającego nada badaniom walor większej praktyczności i przydatności.
Na zakończenie kilka słów o styczniowym numerze „PUBLIC LAW”, który wspomnę tylko skrótowo, chociaż zasługuje on na uwagę i lekturę. Nigdy nie wiem, czy ktoś dociera do tego momentu przeglądu, więc schowam tutaj i może któryś z czytelników zareaguje. Zachęcam do lektury ciekawego artykułu na temat sukcesji władzy w razie śmierci brytyjskiego premiera (A temporary occupant of No. 10?). Ciekawe jest także ostrzeżenie, które autor wiele znaczącego tekstu pt. Preliminary Warnings on 'Constitutional’ Idolatry (Wstępne ostrzeżenie przed konstytucyjnym bałwochwalstwem) kieruje pod adresem zwolenników przyjęcia w Zjednoczonym Królestwie konstytucji pisanej. Autor uważa, że o ile przyjęcie czegoś na kształt „ustawy zasadniczej” może kiedyś okazać się konieczne, nie powinno się nazywać jej konstytucją. Wyraz ten ma w brytyjskiej tradycji i dorobku ustrojowym swoje ustalone znaczenie. Ponadto doczekał się licznych, odmiennych znaczeń w kontynentalnej i amerykańskiej nauce prawa. Przykład „fetyszyzacji” konstytucji USA jest dla autora podstawowym źródłem licznych ostrzeżeń kierowanych do brytyjskich decydentów dotyczących np. niebezpiecznego potencjalnego zaburzenia relacji między organami w ramach unikalnego brytyjskiego systemu rządów, np. z powodu znacznego wzmocnienia roli sędziów, którzy mogliby zyskać władzę nadzorowania działalności ustawodawczej parlamentu i uchylania niekonstytucyjnych ustaw. Trudność w dokonywaniu zmian w konstytucji pisanej również wzbudza obawy autora, który podaje przykład kilku znaczących zmian ustroju Królestwa, które w warunkach konstytucji pisanej wymagałyby jej zmiany. Ze względu na wymogi proceduralne, zmiana taka byłaby trudna lub wręcz niemożliwa do przeprowadzenia, jak w wielu krajach na świecie, co groziłoby w określonych sytuacjach paraliżem konstytucyjnym.









