CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 10 minut(y) / READING TIME: 10 minutes
Listopadowo-grudniowy plon nowych wydań zagranicznych periodyków naukowych okazał się obfity na niespotykaną dotąd skalę. Aż 73 z mojej listy 86 tytułów miały swoje nowe wydania w listopadzie lub grudniu. Niestety, znowu nie udało mi się wybrać obiecanych 10 tekstów i musiałem nieco poszerzyć ich listę. Wierzę, że było warto i że Czytelnicy nie będą mieli mi tego za złe. Dodam, że wątki monarchiczne wyłączyłem do osobnego przeglądu konstytucyjnego na stronie Armaria (zapraszam zainteresowanych). Zaczynamy:
W gudniowym „HARVARD LAW REVIEW” (volume 131, no. 2) ciekawy wątek konstytucyjny dotyczący gubernatorów USA. Autorka artykułu „Gubernatorial Administration” szeroko omawia instytucję gubernatora, która długo znajdowała się w cieniu Prezydenta USA. W rezultacie pozostawania poza obszarem zainteresowania doktryny prawa konstytucyjnego i analityków polityki doszło do niekontrolowanego rozwoju tego urzędu. W drodze ustrojowo-politycznej ewolucji gubernatorzy nie tylko skumulowali w swoich rękach liczne uprawnienia, ale także zaczęli odgrywać polityczną rolę poza swoimi stanami, dzięki czemu wyrośli na organy współkształtujące politykę federalną USA. Autorka prezentuje genezę instytucji gubernatorów, powody wzrostu ich ustrojowego i politycznego znaczenia, a także przejawy i konsekwencje ich zwiększonej roli politycznej dla ustroju USA. Twierdzi, że ewolucja instytucji gubernatora od urzędu ceremonialnego i pozbawionego większego znaczenia do realnego organu władzy przyjęła właściwy kierunek. Rzecz w tym, aby władza gubernatorów nie była pozbawiona kontroli.
W grudniowym wydaniu francuskiego periodyku „REVUE FRANÇAISE DE DROIT CONSTITUTIONNEL” (No. 112) również omówienie ciekawej instytucji amerykańskiego prawa konstytucyjnego, tzw. „designated survivor„. Jest to osoba wyznaczana w sposób utajniony do roli „tego, który ma przeżyć” i zapewnić ciągłość władzy, jeżeli w przypadku ataku lub katastrofy zginą wszyscy najwyżsi urzędnicy państwowi na czele z Prezydentem. Pomysł na wyznaczanie „designated survivor” powstał po II wojnie światowej z obawy przed atakiem nuklearnym ze strony Związku Radzieckiego. Wśród licznych zalet przyjętego rozwiązania pojawiły się także wątpliwości natury konstytucyjnej — czy ta instytucja jest zgodna z konstytucyjną, a także ustawową regulacją dotyczą
cą wyboru prezydenta, jego następstwa, zastępstwa i statusu. Z tekstu wynika, że inspiracją dla autorki artykułu „Le « survivant désigné » : un excès de l’ordre de succession présidentielle américain ?” był nowy amerykański serial fabularny opowiadający o perypetiach fikcyjnego „designated survivor’a” z Kieferem Sutherlandem w roli tytułowej. Na pewno zainspirowała mnie do obejrzenia filmu i bliższego przyjrzenia się tej oryginalnej instytucji ustrojowej.
Bardzo ciekawe opracowanie przynosi grudniowe wydanie „AFRICAN JOURNAL OF POLITICAL SCIENCE” (volume 11, no. 12). Okazuje się, że w części państw Afryki umacnia się nowa forma ustroju – republika dziedziczna. W krajach takich jak: Demokratyczna Republika Kongo, Dżibuti, Gabon czy Togo rządzą przedstawiciele już drugiego pokolenia tej samych rodzin. Nie jest to sytuacja niespotykana również w innych częściach świata, gdzie można zaobserwować ciągłość rządów przedstawicieli tej samej rodziny np. w Korei Północnej, Singapurze, Kubie czy Syrii. Autor artykułu „Dynastic rule in Equatorial Guinea” porównuje mechanizm powstania rządów pseudo-dynastycznych w warunkach republikańskich do ustanowienia przez Napoleona dziedzicznej dynastii Bonapartych pod swoich przewodem w czasach I Republiki Francuskiej. Stawia tezę, że rodzinne rządy trwają ok. 3 pokoleń. Na przykładzie Gwinei Równikowej autor pokazuje jak dochodzi do ustanowienia rządów „rodziny politycznej” czyli odpowiednika monarchicznej dynastii we współczesnej republice, jak utrwala się rządy rodzinne oraz jakie są ich zalety, a także jakie są rokowania dotyczące rządów dziedzicznych w Gwinei Równikowej.
W zamykającym rok 2017 numerze kanadyjskiego kwartalnika „CANADIAN PARLIAMENTARY REVIEW” (vol. 40 no. 4) zainteresowały mnie dwa teksty. Pierwszy – It Takes Two to Tango—Exempt Staff and the Lobbying Act jest analizą kanadyjskiej ustawy lobbingowej. Autorka, generalnie pozytywnie nastawiona do lobbingu jako integralnego elementu demokracji, przytacza różne krytyczne opinie na temat ustawy federalnej porównując ją z nierzadko lepszymi regulacjami prowincjonalnymi i miejskimi. Wśród zarzutów znalazło się zgłoszone przez lobbystów zastrzeżenie, że ustawa nakłada na nich przesadnie rozbudowane, a przy tym niejasne obowiązki. 5-letni okres karencji przeciwdziałający zjawisku drzwi obrotowych uznaje się coraz częściej za zbyt długi, a fakt, że ustawa nie nakłada nieomal żadnych obowiązków na podmioty lobbowane (posłów, urzędników), lecz prawie wyłącznie na lobbystów zaniża skuteczność regulacji. Respondenci należący zarówno do kręgu lobbystów, jak i urzędników uważają, że ustawa wymaga nowelizacji. Wśród propozycji wskazano m.in. udoskonalenie systemu szkoleń dla polityków i urzędników. Okazuje się, że nadal są wśród nich tacy, którzy nie wiedzą o istnieniu regulacji lobbingowej. Autorka przywołuje także głosy dotyczące szkoleń z regulacji lobbingowej dla administracji rządowej. Niektórzy uważają, że szkolenie powinno być obowiązkowe i zakończone egzaminem. Mogłoby odbywać się elektronicznie. Autor drugiego tekstu (Is There a Lawyer in the House? The Declining Role of Lawyers in Elected Office) poszukuje odpowiedzi na pytanie o spadek liczby prawników w parlamencie (na przykładzie parlamentu Nowej Szkocji). Jako powody podaje m.in.: niskie zarobki deputowanego, negatywne konsekwencje wyboru do parlamentu i przerwy w wykonywaniu zawodu prawnika na późniejsze wykonywanie zawodu (np. utratę klientów), brak przełożenia kariery politycznej na późniejszą karierę prawniczą (szczególnie: sądową).
Cały listopadowy numer francuskiego pisma „POUVOIRS, REVUE FRANÇAISE D’ÉTUDES CONSTITUTIONNELLES ET POLITIQUES” (No. 163) poświęcono zagadnieniu partii politycznych. Wśród 10 artykułów na ten temat nie tylko badacz partii odnajdzie coś ciekawego dla siebie. Mnie zainteresowały teksty poświęcone trzem zagadnieniom. Po pierwsze — prawyborom (La démocratie partisane à l’épreuve des primaires) — instytucji, która od pewnego czasu zadomawia się we Francji, a którą autor postrzega raczej jako dodatkowe narzędzie kontroli przez przywódców partii politycznej jej wyborców i sterowania wynikami wyborów niż środek zwiększania poziomu demokracji wewnętrznej w partii i partycypacji obywatelskiej. Po drugie — tekst o spadku dyscypliny partyjnej w parlamentach (La fin de la discipline partisane), który jest coraz bardziej dostrzegalny i będzie dalej postępował, chyba że dojdzie do zmiany regulaminów izb. Trzeci — Modes de scrutin et système de partis – to próba spojrzenia na całokształt problematyki wpływu systemu wyborczego na system partyjny. Autor sprzeciwia się sprowadzaniu systemu wyborczego wyłącznie do sposobu przeliczania głosów na mandaty i postrzegania systemów wyłącznie wąsko – jako większościowe lub proporcjonalne. Dowodzi, że na kształt sceny politycznej mają wpływ także takie elementy, które zalicza do systemu wyborczego jak: wielkość i kształt okręgów wyborczych, wysokość progu wyborczego czy liczba miejsc w parlamencie. Na tej wiedzy opiera się „inżynieria wyborcza” – sztuka projektowania prawa wyborczego w sposób świadomy i w celu osiągnięcia jasno określonego rezultatu.
Grudniowe wydanie katalońskiego periodyku „REVISTA CATALANA DE DRET PÚBLIC” (nr 55) przynosi ciekawe opracowanie („Transparència, integritat i grups d’interès. Deu lliçons apreses de l’aplicació de la Llei 19/2014, del 29 de desembre” dotyczące regulacji działalności grup interesów w Katalonii, czyli tamtejszej regulacji działalności lobbingowej. Jest to podsumowanie dotychczasowej praktyki obowiązywania ustawy nr 19/2014 z dnia 29 grudnia 2014 w sprawie przejrzystości, dostępu do informacji publicznej i dobrej administracji w części dotyczącej lobbingu oraz dekretów z 2015 i 2017 r. ustanawiających kolejne formy Rejestru Grup Interesów Katalonii. Okazuje się po raz kolejny, że na całym świecie ustawodawcy borykają się z podobnymi problemami związanymi z regulacją lobbingu. Autorzy wśród mankamentów ustawy wskazują m.in. na problemy z poprawnym zdefiniowaniem grupy interesu, zbyt szeroko pod względem podmiotowym zakreślony obowiązek rejestracyjny, który wpłynął na skuteczne wyłączenie się spod reżimu ustawy podmiotów powołujących się na swoje konstytucyjne prawa, zły pomysł na stworzenie osobnych rejestrów dla różnych podmiotów wymusił kolejne dekretowe korekty zmierzające do powołania jednego rejestru, czy luki w regulacji (m.in. dotyczące zagadnienia „revolving door”, czy objęcia obowiązkiem jawności nie tylko aktywności „najwyższych urzędników”. Podsumowanie to zestaw wskazówek dotyczących poprawnej regulacji prawnej działalności grup interesów na przykładzie problemów z wdrażaniem katalońskiej regulacji.
Na najnowsze wydanie „INTERNATIONAL JOURNAL OF CONSTITUTIONAL LAW” (volume 15, issue 4) trzeba było dłużej poczekać. Z kilku ciekawych artykułów listopadowego numeru wybrałem dwa. Pierwszy (The American tradition of constituent power) analizuje instytucję ustrojodawcy w amerykańskiej tradycji rozumienia tego terminu. Autor pyta: w jaki sposób lud, czyli „the people” może zrealizować swoje rewolucyjne uprawnienie do zmiany porządku konstytucyjnego? Popularna odpowiedź odwołuje się do konstytuanty – specjalnego ciała o charakterze przedstawicielskim, które wykonuje w imieniu ludu ustrojodawcze kompetencje. Na tym nie kończą się pytania. Czy konstytuanta powinna mieć uprawnienia ustawodawcze? Czy także kreacyjne? Czy uchwalenie konstytucji powinno być potwierdzone w referendum. Autor, na gruncie amerykańskiej tradycji sięgającej początków Unii odpowiada na te pytania. Drugi tekst („The forms and limits of constitutions as political insurance”) prezentuje konstytucję (i kontrolę konstytucyjności) jako swoistą polisę ubezpieczeniową rządzących (autorów konstytucji) chroniącą ich przez utratą władzy, przerwaniem realizacji ich programu politycznego, ale także zabezpieczającą ich personalnie. Autorzy prezentują wymogi, które powinna spełnić konstytucja, aby mogła pełnić rolę takiej polisy oraz sposoby w jaki realizuje się jej ubezpieczeniowa rola.
Najnowszy numer włoskiego periodyku „DIRITTO & QUESTIONI PUBBLICHE” (vol. 17, no. 2) poświęcono w przeważającej większości problematyce „stanu nadzwyczajnego” (wyjątkowego) z licznymi odniesieniami do słynnej (i jakże rozmaicie interpretowanej) koncepcji „stanu wyjątkowego” Carla Schmitta. Wśród kilku artykułów ciekawy tekst „The State Of Exception: A Springtime For Schmittian Thoughts?” porównuje instytucję stanu nadzwyczajnego w państwie demokratycznym i autorytarnym. Autor przywołując przykłady wprowadzenia stanów nadzwyczajnych we Francji i Węgrzech twierdzi, że o ile celem wprowadzenia takiego stanu w tym pierwszym była ochrona praw jednostki i przywrócenie stanu normalnego, o tyle w drugim, o autorytarnych skłonnościach lub zmierzającym w tym kierunku, stan nadzwyczajny umożliwia zdobycie, zwiększenie i utrzymanie władzy przez egzekutywę.
W grudniowym numerze innego włoskiego periodyku, „QUADERNI COSTITUTIOZIONALI” (no. 4/2017), znajdziemy ciekawą analizę sposobów, które stosują państwa, aby unikać implementacji orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka („L’implementazione delle sentenze della Corte europea dei diritti e le resistenze nazionali: tre modelli a confronto”). Na przykładzie trzech państw: Zjednoczonego Królestwa, Włoch i Rosji autorka prezentuje trzy najczęściej spotykane strategie „oporności” państw: polityczną, formalno-sądową i materialno-sądową. Taka postawa państw-stron Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zagraża stabilności i skuteczności systemu konwencyjnego.
W grudniowym wydaniu „THE JOURNAL OF LEGISLATIVE STUDIES” (volume 23, issue 4) znalazłem ciekawą prezentację instytucji interpelacji (Exercising control and gathering information: the functions of interpellations in Hungary (1990–2014)). Badanie ponad 4000 interpelacji zgłoszonych przez węgierskich parlamentarzystów pomiędzy 1990 a 2014 r. pozwoliła autorom na dostrzeżenie charakterystycznych prawidłowości: deputowani opozycyjni częściej zgłaszali interpelacje. Deputowani wybrani w okręgach jednomandatowych lub startujący z list lokalnych – rzadziej, przy czym ich pytania dotyczyły bardziej spraw lokalnych, chociaż niekoniecznie związanych z ich okręgiem wyborczym. Wyspecjalizowanie w konkretnym obszarze polityki wpływało na jakość pytań zadawanych przez deputowanego.
Grudniowy numer specjalny afiliowanego przy Szwajcarskim Towarzystwie Nauk Politycznych periodyku „SWISS POLITICAL SCIENCE REVIEW” (volume 23, issue 4) w całości został poświęcony problematyce populizmu we współczesnej polityce. Jego tytuł przewodni to „Mobilizacja populistyczna w czasie i przestrzeni”. Redaktor naczelny tomu stawia kilka cennych pytań zapraszając do lektury. Populizm stał się wszechobecny w języku politycznym i w diagnozach pogarszającej się kondycji współczesnej polityki. Dopiero ustawienie populizmu, za sprawą badaczy, w różnej perspektywie historycznej i ponadregionalnej pozwala na dostrzeżenie, że skupiając się na podobieństwach między partiami w oparciu o ich populistyczne hasła i działania możemy stracić z oczu dzielące je, istotne różnice. Niektóre partie populistyczne różnią się radykalnie pod względem ideologii, do których się odwołują. W numerze znajdziemy odpowiedzi na pytania czy postawy wyborców, którzy głosują na partie populistyczne wykazują się jakimiś szczególnymi cechami, a także ciekawe pytanie — czy jeśli sukces populizmu wynika z niepowodzenia we wdrażaniu idei reprezentacji politycznej to czy populiści sprawią, że dzięki nim systemy partyjne będą lepiej reagować na preferencje polityczne wyborców?
W ostatnim w 2017 r. tomie „EUROPEAN PUBLIC LAW” co najmniej dwa ciekawe teksty. Pierwszy („Revision of the Norwegian Constitution of 1814 and Incorporation of Human Rights Conventions”) traktuje o trudnym zadaniu nowelizacji drugiej najstarszej na świecie i nadal obowiązującej, monarchicznej konstytucji Królestwa Norwegii, która deklaruje ochronę tradycyjnych, humanistycznych i chrześcijańskich wartości. Celem opisanej nowelizacji z 2014 r. była inkorporacja postanowień wynikających z międzynarodowych konwencji dotyczących praw człowieka. Drugi tekst („The Constitutional Implications of Brexit”) dotyczy tytułowych konsekwencji tzw. Brexitu, czyli procesu opuszczania przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej, dla brytyjskiej konstytucji. Autorka dowodzi, że nie chodzi tu tylko o potwierdzoną przez Sąd Najwyższy ustrojową pozycję rządu w relacji do parlamentu westminsterskiego jako podmiotu suwerennej władzy, ale o konsekwencje Brexitu m.in. dla pozycji parlamentów dewolucyjnych i relacji między krajami unii brytyjskiej, a także powracającej kwestii skodyfikowania konstytucji Wielkiej Brytanii.
Tak zwany Hate speech czyli po polsku „mowa nienawiści” to wiodący temat całego najnowszego tomu wydawanego przez University of Minnesota amerykańskiego periodyku „CONSTITUTIONAL COMMENTARY” (vol. 32, no. 3) . W kolejnych opracowaniach odnajdziemy różne aspekty i spojrzenia na hate speech. Wśród nich, za autorem tekstu, warto zwrócić uwagę na związki między regulacją mowy nienawiści a legitymizacją władzy publicznej, a także różnice w regulacji hate speech w Europie i USA. O ile w tej pierwszej odnajdziemy surowe zakazy i sankcje dotyczące mowy nienawiści, w USA są one łagodniejsze i nie dotyczą w ogóle debaty politycznej ograniczając się do sfery debaty akademickiej czy relacji zawodowych. Autor artykułu Legitimacy and Hate Speech uważa, że wynika to z jednej strony z większego deficytu legitymacji władzy i jej potrzeby w USA niż w Europie oraz z większego przywiązania do wolności słowa w USA. Jego zdaniem wiele europejskich regulacji dotyczących mowy nienawiści ze względu na zakres ograniczenia wolności wypowiedzi nie miałoby szans na przyjęcie w USA i wzbudziłoby tam spore oburzenie.
Z wyżej wspomnianymi tekstami ciekawie koresponduje tekst z najnowszego wydania „HARVARD JOURNAL OF LAW & PUBLIC POLICY” (vol. 41 issue 1), który zainteresował mnie i jednocześnie zafrapował. Dotyczy problemu selekcji osób zapraszanych do wygłoszenia wykładów lub innych wystąpień na terenie uniwersyteckich kampusów. Autorka artykułu Free Expression On Campus: Mitigating The Costs Of Contentious Speakers przyznaje na wstępie, że długo nie była zwolenniczką poglądu „pozwolić mówić każdemu zaproszonemu na teren uczelni”. Była raczej za selekcją i zakazywaniem prezentowania niektórych poglądów, np. zbyt radykalnych czy po prostu osobliwych. Przedstawia szeroki zestaw zagrożeń, które wiążą się z zapraszaniem na kampus określonych typów mówców prezentujących różne nietypowe poglądy, opinie, czy tezy. A jednak konkluduje, że te wszystkie negatywne konsekwencje i duże ryzyko ich wystąpienia nie powinny powodować ograniczenia wolności słowa na kampusie i selekcjonowania mówców. Uniwersytety to miejsca, gdzie powinno dochodzić do swobodnej wymiany opinii i poglądów, które powinno się poddawać uczciwej analizie, krytyce oraz dyskusji. Uczelnie powinny być świadome wszyskich potencjalnych zagrożeń i starać się je minimalizować, ale nie poprzez zakazywanie wstępu niektórym mówcom, czy gościom. Godny uwagi i refleksji artykuł.
Czy obywatelska inicjatywa ustawodawcza wpływa na zwiększenie aktywności obywatelskiej – pytają autorzy artykułu The Finnish Citizens’ Initiative: Towards Inclusive Agenda-setting? w grudniowym „SCANDINAVIAN POLITICAL STUDIES” (Volume 40 issue 3) i na przykładzie Finlandii udzielają pozytywnej odpowiedzi. Badania miały m.in. ustalić w jaki sposób dochodzi do rekrutacji osób wspierających inicjatywy ludowe oraz czy to innowacyjne rozwiązanie współczesnej demokracji angażuje tylko obywateli aktywnych, czy także aktywizuje tych biernych, znajdujących się na obrzeżach społeczeństwa obywatelskiego. Okazało się, że bardzo skutecznym narzędziem rekrutacji jest internet, dzięki niemu w obywatelskie inicjatywy ustawodawcze angażują się coraz częściej ludzie młodzi. Ponadto, chociaż instytucja inicjatywy obywatelskiej zajmuje głównie aktywistów, to pozwala także na włączenie do procesu kształtowania politycznej agendy władzy ludzi z marginalizowanych grup społecznych.
Wnioski autorów tekstu „Multiple Principals and Legislative Cohesion” w najnowszym numerze „LEGISLATIVE STUDIES QUARTERLY” (Volume 42, issue 4) są niezbyt korzystne dla koncepcji tzw. frakcji europejskich, czyli ugrupowań deputowanych w parlamencie europejskim, które miały być swoistym remedium na mankamenty krajowych partii politycznych. Poszukując odpowiedzi na pytanie o obiekt lojalności posłów (którzy przeważnie mają więcej niż jeden taki obiekt) zbadali zachowania posłów do Parlamentu Europejskiego w latach 1984 -2009. Okazało się, że w obliczu konfliktu między krajową partią polityczną, z której listy startowali w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a frakcją, do której należą na terenie PE, wybierali lojalność wobec partii. Dostrzegany ostatnio wzrost zmienności preferencji politycznych wyborców i jej dynamika jeszcze wzmocnił tę pro-partyjną lojalność.
W grudniowym numerze „WESTERN POLITICS” (volume 40, issue 6) o konflikcie interesów w działalności parlamentarzystów. Autorzy artykułu Parliamentary ethics regulation and trust in European democracies przedstawili nową metodę analizy regulacji prawnej mającej na celu przeciwdziałanie konfliktowi interesów w procesie decyzyjnym w parlamencie. Rozróżnili i osobno zmierzyli trzy wskaźniki dobrej regulacji: ścisłość wymogów nałożonych na parlamentarzystów, sankcje oraz wymogi dotyczące przejrzystości. Zbadali również związek między wartością tych wskaźników a zaufaniem do parlamentów narodowych w 25 współczesnych demokracjach. Okazało się, że największy wpływ na poziom zaufania ma wskaźnik ścisłości (wymóg ścisłego przestrzegania określonych zasad i egzekwowania przepisów).









