O biczach i pejczach na serio – czyli ile jest prawdy, a ile fikcji w „House of Cards”

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 10 minut(y) / READING TIME: 10 minutes

Serial „House of Cards” zadebiutował w USA w lutym 2013 r. Od niedawna można go oglądać także w Polsce. Został bardzo pozytywnie przyjęty przez krytyków i publiczność, co zaowocowało, oprócz wysokiej oglądalności, uzyskaniem kilku prestiżowych nagród i wielu nominacji. Już za tydzień zostanie wyemitowany pierwszy odcinek II sezonu, a realizatorzy zapowiedzieli kilka dni temu, że powstanie III sezon.
W mediach (głównie zagranicznych) ukazują się opracowania dotyczące źródeł popularności serialu, analizy psychologiczne i politologiczne, o serialu rozprawiają znawcy i miłośnicy mody, dekoratorzy wnętrz, specjaliści od marketingu politycznego, wreszcie – prawnicy. W Polsce, na razie, na ogół cisza. Ponieważ wiem, że moi studenci oglądają ten serial (sam go polecałem) i większości się podoba (mnie również), postanowiłem skreślić kilka słów na jego temat w formie komentarza w stylu „okiem konstytucjonalisty”. Będzie to komentarz o tym jak przedstawiono w serialu „whipa”, czyli rzecznika dyscypliny partyjnej w Kongresie USA – na ile jest to obraz wierny, czy poprawny, a na ile fikcyjny i zniekształcony. Wszystkich zainteresowanych tym tematem chciałbym zaprosić do lektury artykułu naukowego, który napisałem niedawno (o whipie w Kongresie USA), a który (jeśli recenzenci okażą się przychylni) ukaże się jeszcze w tym roku, jesienią. Ponieważ w artykule naukowym mogłem jedynie na marginesie wspomnieć o serialu, skupiłem się na historii, współczesności, regulacjach, celach i środkach działania whipów w Kongresie USA. W tym tekście, który ma charakter popularyzatorski mogłem pobieżnie omówić tamte kwestie (zaprosiwszy zainteresowanych do lektury mojego artykułu) i szerzej nawiązać do filmu i jego fabuły.
Uprzedzam, że w tekście pojawiają się spoilery (= szczegóły na temat fabuły filmu, zakończenia itp.), dlatego tych, którzy jeszcze serialu nie oglądali – zachęcam do jego obejrzenia, a dopiero później do lektury tego tekstu.
Główną postacią filmu jest tzw. whip (rzecznik dyscypliny klubowej) partii większościowej w Izbie Reprezentantów Kongresu USA, Francis „Frank” Underwood (w tej roli świetny Kevin Spacey), deputowany Partii Demokratycznej reprezentujący stan Karolina Południowa.
Zapewne nie jest przypadkiem, że Frank nosi nazwisko pierwszego w historii whipa Partii Demokratycznej, Oscara Wildera Underwooda, który pełnił swoją funkcję w czasie 56 Kadencji Izby Reprezentantów w latach 1899-1901. Na marginesie można dodać, że inicjały filmowego kongresmana dobrze oddają jego stosunek do otaczającego świata, co także wydaje się nie być przypadkowe.
Frank jest cynicznym, bezwzględnym i przebiegłym politykiem, zmierzającym do celu per fas et nefas. Jego żona, Claire (Robin Wright) jest godną męża partnerką, a pod pewnymi względami przerasta go – w bezwzględności i cynizmie. Underwood po mistrzowsku rozgrywa swoją partię na politycznej szachownicy, w pełni kontrolując ruchy figur i pionków, które w większości sam inicjuje lub prowokuje. Jego celem jest zemsta za złamanie danego mu słowa i niepowołanie na upragnione stanowisko sekretarza spraw zagranicznych. Miała to być nagroda za długoletnią, lojalną służbę partii jako jej rzecznika dyscyplinarnego. W ostatniej chwili, bez uprzedzenia Frank dowiaduje się, że nie otrzyma stanowiska. Gorycz i żal zamienia w pragnienie zemsty. Swój plan realizuje z chłodną precyzją i wyrachowaniem.
Serial to remake miniserialu brytyjskiego pod tym samym tytułem emitowanego przez BBC (dokładnie: platforma Netflix wykupiła prawa do filmu i tytułu, a scenariusz amerykańskiej produkcji – dłuższej niż angielska i poważnie zmienionej, napisał od nowa Beau Willimon, autor m.in. scenariusza do filmu „Idy Marcowe” George’a Clooneya).
Funkcja whipa ma brytyjską genezę. Sięga co najmniej XVIII w. kiedy po raz pierwszy w Izbie Gmin pojawił się whip – nazwany tak przez podobieństwo do roli „naganiacza” (whipper-in) w polowaniu na lisa. Whipowie, czyli rzecznicy dyscypliny w Izbie Gmin byli obecni zapewne już wcześniej.
W praktyce parlamentarnej USA whipowie pojawiają się w początkach XX wieku, ale sama praktyka „whippingu” występowała na forum Kongresu nieomal od jego początków (pierwsze przykłady pochodzą już z końca XVIII w.). Do lat 30 XX w. każda z obu głównych partii amerykańskich miała po jednym whipie w każdej z izb Kongresu. Od tej pory, a szczególnie w ostatnich latach, mamy do czynienia ze znacznym wzrostem liczebnym whipów. Główny Whip każdej z partii ma do dyspozycji zastępców należących do różnych kategorii – whipów regionalnych i strefowych, whipów-asystentów, a także whipów-ochotników, bowiem wielu deputowanych sprawuje tę funkcję jednorazowo lub od czasu do czasu. W ostatnich kadencjach zdarzało się, że stanowili oni nawet od 30% do 40% składu osobowego parlamentarzystów każdej z dwóch partii. Tłumaczy się to przyjęciem „strategii włączania”, a więc zaangażowania w działalność partii szerokiej rzeszy deputowanych w celu zapewnienia ich poparcia dla promowanych rozwiązań i proponowanych inicjatyw. Trzeba zaznaczyć, że poziom dyscypliny klubowej jest w USA bardzo niski i nieomal przed każdym głosowaniem trzeba od nowa budować poparcie poszczególnych deputowanych dla określonej inicjatywy. Temu celowi służy urząd whipa. Do zadań whipa należy:
– zapewnianie odpowiedniej frekwencji na sali posiedzeń plenarnych podczas głosowań,
– ustalanie z wyprzedzeniem skali poparcia deputowanych dla projektowanego aktu prawnego – w drodze tzw. „whip-polls” – badań preferencji politycznych, których wyniki umieszcza się na tzw. whip-pad – tablicy, na której nazwisku każdego deputowanego przyporządkowuje się informacje o jego spodziewanej decyzji  – za, przeciw, niezdecydowany.
– przekonywanie kolegów-kongresmanów, osobiście lub z udziałem licznych zastępców, w najróżniejszy sposób, do głosowania zgodnie z „linią partii”
– współudział w ustalaniu porządku obrad przez Spikera i Lidera Większości parlamentarnej (partii, która ma większość mandatów)
– współudział w przyznawaniu stanowisk i funkcji partyjnych
– opracowywanie i kolportowanie wśród deputowanych własnej partii instrukcji, zapowiedzi, omówień, ostrzeżeń i uzasadnień dotyczących pracy parlamentu, projektów ustawodawczych i innych spraw będących przedmiotem procesu decyzyjnego
Głównych whipów partyjnych wybiera ogół zasiadających w parlamencie członków partii. Zastępców — na ogół — sam whip. W czasie głosowań można go spotkać na sali posiedzeń, gdzie koordynuje oddawanie głosów przez partyjnych kolegów. Tyle w skrócie o whipach w Kongresie. Dużo więcej o ich historii, ciekawych inicjatywach, szczegółowych kompetencjach i używanych środkach, w zapowiedzianym wyżej artykule, do którego lektury zapraszam jesienią.
Podstawowe pytanie, jakie pada w tym tekście i na które postaram się odpowiedzieć, dotyczy wiarygodności serialu „House of Cards”. Czy kulisy demokratycznego procesu decyzyjnego w USA wyglądają tak, jak ukazano je w filmie? Czy handel głosami, naciski, ale także szantaż, nieczyste zagrania, a nawet przestępstwa są częścią polityki na początku XXI w.? Nie ulega wątpliwości, że filmy sensacyjne nie powinny być źródłem wiedzy na temat ustroju państwa, czy mechanizmów występujących w praktyce politycznej. Ich analiza pod tym względem wydaje się więc pozbawiona sensu, a jednak —  wielu widzów nadal traktuje filmy fabularne jako źródło wiedzy o świecie, szczególnie jego niedostępnych rejonach. Poniżej przedstawiam kilka zasadniczych problemów natury ustrojowej i politycznej, z jakimi mamy do czynienia w filmie wraz z komentarzem – w formie pytań i odpowiedzi.
Najpierw warto poznać zdanie samych waszyngtońskich polityków. Ich opinie o filmie są nadspodziewanie pozytywne. Oczywiście kongresmani zgodnie negują możliwość posługiwania się przez whipa przestępstwem, szczególnie tak ciężkim gatunkowo jak morderstwo, co w filmie ma miejsce. Jak stwierdził w jednym z wywiadów Kevin McCarthy, odpowiednik Underwooda w prawdziwej Izbie Reprezentantów: „Gdybym mógł zamordować jednego kongresmana, już nigdy nie musiałbym martwić się o wynik głosowania !”. Poza tym, kongresmani żartowali, że obraz polityka wykreowany w serialu bardzo im odpowiada. W rzeczywistości prawie nikt nie spędza w biurze na Kapitolu całych dni, a tym bardziej nocy, by jak Frank Underwood – każdą wolną chwilę poświęcić pracy deputowanego. Taki obraz może spodobać się wyborcom. Politycy dodawali także, że w Waszyngtonie mało kto ubiera się tak szykownie i gustownie jak serialowi kongresmani. Temat seksualnych relacji z młodymi dziennikarkami komentowali z uśmiechem politowania: „takie sytuacje w ogóle się nie zdarzają !”. To raczej kongresmani zabiegają o to, aby zacytowano ich w mediach. Jedno z najczęściej wypowiadanych przez polityków zdań kierowanych do dziennikarzy (co irytuje tych drugich), brzmi: „można mnie zacytować !”
W rzeczywistości obecny Kongres nie przypomina tego, którym był jeszcze około dekady temu. Brakuje silnych osobowości i brakuje zwartości partyjnej. Demokraci, a szczególnie Republikanie tworzą konglomerat rozbieżnych poglądów i interesów. Politycy z rozrzewnieniem wspominają czasy, kiedy czuli, że mają wpływ na rzeczywistość, że coś od nich zależy. Tymczasem, coraz gorzej radzą sobie z wyzwaniami, które stawia przed nimi rzeczywistość. W sondażach obecny Kongres oceniany jest przez respondentów jako najgorszy od dziesięcioleci. Postać Underwooda – skutecznego, wpływowego, charyzmatycznego, przywodzi na myśl Toma DeLay – poprzedniego whipa większości republikańskiej, znanego z ciężkiej ręki, silnego charakteru i bezwzględnych metod, ale także wyjątkowej skuteczności. Dzisiejszy główny whip Kevin McCarthy – jak się mówi w Waszyngtonie – używa wyłącznie marchewek, a nigdy kija (tym bardziej – pejcza).

Materiał w konwencji „House of Cards” z udziałem czołowych polityków obecnej kadencji Kongresu,
nakręcony w celu wsparcia akcji charytatywnej.
A oto kilkanaście kwestii dotyczących treści serialu, które ułożyłem w formie pytań i odpowiedzi :
1. Czy Kevin Spacey kontaktował się ze swoim odpowiednikiem w prawdziwej Izbie Reprezentantów i otrzymał od niego jakieś wskazówki?
Tak. Kevin McCarthy, whip partii większoścowej w I.R. początkowo wzbraniał się przed tym kontaktem, bo chociaż szanuje aktora Kevina Spacey, obawiał się, że serial pokaże funkcję whipa w krzywym zwierciadle. Jak przyznaje w żartach – „kiedy okazało się, że to ma być whip Partii Demokratycznej [sam należy do Partii Republikańskiej, która obecnie posiada większość mandatów w Izbie] – zgodziłem się z ochotą”.
Filmowcy użyli w jednym z odcinków powiedzonka, które Spacey usłyszał od McCarthy’ego i które ten często używa w rozmowach z deputowanymi: „Głosuj zgodnie ze swoim sumieniem, głosuj zgodnie z interesem swojego okręgu, ale nie zaskakuj mnie !”
Pokój filmowego whipa został urządzony podobnie do gabinetu prawdziwego whipa.

2. Czy prawdziwy whip posiada bicz ? (Wyraz „whip” oznacza po angielsku „pejcz”, „bicz”)
Tak. McCarthy otrzymał go w prezencie od swojego poprzednika, ale oczywiście nie używa (wisi oprawiony na ścianie jego gabinetu). Spacey wykorzystał ten motyw w filmie i ma na ścianie wierną kopię tamtego, prawdziwego bicza.
3. Jakie elementy filmu mają odzwierciedlenie w rzeczywistości?
Wymienię tylko kilka przykładowych:
a) regularne, cotygodniowe spotkania liderów partii ? spikera, lidera większości i whipa w celu ustalenia porządku obrad i skonsultowania najważniejszych, bieżących spraw;
b) istotny udział personelu whipa w jego pracy; często to pracownicy biura whipa zajmują się organizowaniem spotkań z kongresmanami, a nawet sami je odbywają przekazując informacje od whipa;
c) whip-poll, czyli sondowanie opinii deputowanych poprzez ankiety lub spotkania ? indywidualne i grupowe między whipem, jego asystentami a deputowanymi w celu ustalenia ich preferencji lub przekonania do ich zmiany;
d) whip-pad – charakterystyczna tablica (np. magnetyczna) z nazwiskami deputowanych i możliwością ich szeregowania według preferencji w konkretnym głosowaniu; na tablicy zaznacza się zadeklarowaną lub spodziewaną postawę deputowanego w głosowaniu: „za”, „przeciw”, „skłania się za”, „składania się przeciw”, „niezdecydowany” oraz „w ostateczności będzie za” (więcej o tej ciekawej opcji w moim artykule);
e) zabieganie o poparcie w głosowaniu stanowiska partii przez różne grupy mniejszościowe, jak np. klub czarnoskórych deputowanych (istnieje taki, ponadpartyjny klub w Izbie Reprezentantów);
f) horse-trading, czyli oferowanie kongresmanowi, o którego głos się zabiega, w zamian za jego przychylność jakichś korzyści: funkcji w prestiżowej komisji lub hierarchii partyjnej, przyszłej decyzji korzystnej dla wyborców z jego okręgu (lub zablokowanie niekorzystnej), obietnicę głosowania na jego korzyść jeśli tym razem zagłosuje wbrew własnemu interesowi, wreszcie – dokonanie zmian w projekcie w taki sposób, aby mógł go poprzeć;
g)  zatrudnianie, przy pracach nad projektem ustawy o reformie edukacji, utalentowanych studentów i absolwentów renomowanych uczelni – przede wszystkim wydziałów prawa;
h) stały kontakt między whipem partii prezydenckiej (partii większościowej w Izbie, z której dodatkowo pochodzi aktualny Prezydent USA), prezydentem i szefem sztabu prezydenta;
i) kontakty z lobbystami i przedstawicielami grup interesów;
j) mechanizm „grass-roots lobbying” – w filmie przykładem jest strajk nauczycieli zorganizowany przez lobbystę reprezentującego interesy tej grupy zawodowej, przeciwko planowanym zmianom w prawie niezgodnym z ich interesem – udający spontaniczną reakcję  samych wyborców;
k) kontakty żony głównego bohatera, prezeski fundacji, z lobbystą reprezentującym interesy wpływowych przemysłowców, który próbuje w ten sposób wywierać wpływ na kongresmana – finansując inicjatywy jego żony. Warto dodać, że takie kontakty, zgodnie z amerykańskim prawem (polskim – niestety nie) podlegają obowiązkowemu, regularnemu i szczegółowemu raportowaniu.
4. Które elementy fabuły są nierealne, znacznie odbiegają od rzeczywistego procesu politycznego (poza jednoznacznie nielegalnymi działaniami bohaterów, które są typowym przykładem „political fiction”)?
W tym wypadku również podam jedynie kilka przykładów szczegółowych, ale zacznę od kilku uwag ogólniejszej natury.
Po pierwsze – sprawność i skuteczność z jaką Frank Underwood przeprowadza swoje intrygi i spiski jest nieprawdopodobna. Politycy w Waszyngtonie przyznają, że o ile od czasu do czasu dochodzi do tego typu zdarzeń, mają one mniejszy ciężar gatunkowy, a ponadto wymagają długiego czasu, aby przynieść rezultaty. Nie ma szans, aby wydarzenia działy się tak szybko jak w filmie, a jedna osoba była w stanie zapanować nad ich przebiegiem w tak mistrzowski sposób jak Underwood. Dodatkowo, nie ma szans na tajne zmowy i spiski w sytuacji, gdy politycy otoczeni są przez cały dzień tłumem asystentów i personelu. Sprawia to, że szans na bezpośrednie, prywatne, dyskretne kontakty jest niewiele. Puste i ciche korytarze filmowego Kapitolu nie odpowiadają ich rzeczywistemu obrazowi. Kongresmani podkreślają jednak, że jeśli chodzi o głód władzy, prestiżu i zaszczytów — apetyty wielu polityków są równie rozbudzone, jak u serialowego bohatera.
a) Whip Kevin McCarthy zwrócił uwagę na fakt, że prawdziwy Chief Whip podczas ważnych głosowań przebywa stale na sali posiedzeń plenarnych kontrolując sytuację. Nierealne jest, aby – jak w filmie – spędzał ten czas w gabinecie przy telewizorze, szczególnie z butelką szampana opijając sukces przed końcem głosowania.
b) Spisek Underwooda, który chce z pomocą Lidera własnej partii obalić Spikera Izby (wywodzącego się z własnej partii) — po pierwsze z pomocą opozycyjnej partii Republikańskiej, po drugie licząc na brak kontaktów między Liderem i Spikerem, po trzecie – wciągając w to grupy mniejszościowe (jak klub czarnoskórych deputowanych) – jest zupełną fikcją. Liderzy partii są ze sobą w stałym kontakcie. Obecnie między obiema partiami powstała przepaść. Dawno tak wiele nie różniło i nie dzieliło Republikanów i Demokratów. Wspólne spiski nie miałyby więc racji bytu.
c) łatwość z jaką Frank manipuluje Lindą Vasquez – szefem personelu Białego Domu. To jeden z najbardziej wpływowych i najwyżej postawionych urzędników administracji państwowej w USA. Nie ma szans, aby taka osoba dawała sobą powodować przez whipa partii większościowej.
5. Czy są inne filmy o podobnej tematyce, które można polecić – filmy ukazujące „kuchnię” amerykańskiego, politycznego procesu decyzyjnego.
Tak. Spośród nich na szczególne polecenie zasługuje obsypany nagrodami serial „The West Wing” emitowany w latach 1999-2006 (w Polsce jako „Prezydencki poker”) z Martinem Sheenem w roli Prezydenta USA. Film ten uważany jest za bardzo wiernie (a nawet najlepiej) oddający realia polityki na styku Kongresu i Białego Domu. Nie ma sensacyjnego charakteru jak „House of Cards”. To serial obyczajowy.
6. Czy Wiceprezydent USA jest rzeczywiście tak mało znaczącą funkcją ustrojową?
Tak. Złośliwi twierdzą, że posiada jedynie dwa zadania – od czasu do czasu przewodniczyć obradom Senatu (czego nie robi cedując tę funkcję na najstarszego stażem senatora partii większościowej, a gdyby nawet – nie ma prawa głosu, jako niesenator) oraz – czekać aż urząd prezydenta zostanie przedwcześnie opróżniony. Wówczas bowiem, zgodnie z konstytucją ex lege obejmuje fotel prezydenta do końca rozpoczętej kadencji.
Nie zmienia to faktu, że trudno sobie wyobrazić, aby w rzeczywistości doszło do wydarzenia, które znamy z serialu — namówiony przez Underwooda wiceprezydent rezygnuje z urzędu, aby ubiegać się o wybór na stanowisko gubernatora Pennsylvanii. Taka sytuacja nie wydarzyła się dotąd nigdy w historii USA.
7. Czy świat polityki amerykańskiej jest zdominowany przez mężczyzn?
Tak. W wyborach amerykańskich nie ma już cenzusu płci, ale nie ma także parytetów. Bez wątpienia mężczyźni zdecydowanie dominują w polityce pod względem liczebności. Pierwszą w historii kobietą, która objęła naczelne funkcje w Izbie Reprezentantów była Nancy Pelosi z Partii Demokratycznej. Miało to miejsce dopiero w XXI w. Pelosi była Spikerem Izby (2007-2011), whipem partii mniejszościowej (2002-2003) i liderem partii mniejszościowej (2003-2007 i od 2011 r. do dnia dzisiejszego).
8. Czy wydarzenia z filmu odwołują się do prawdziwych zdarzeń?
Tak i to wiele z nich. Rozpoczynając od najbardziej absurdalnego rekwizytu – „Peachoid” istnieje naprawdę i rzeczywiście znajduje się w mieście Gaffney, z którego pochodzi Frank. Elitarna szkoła wojskowa w stanie Karolina Płd. nazywa się Citadel, a nie Sentinel. Aż 12 jej absolwentów zostało później Kongresmanami. Wielki strajk nauczycieli szkół publicznych przeciwko zmianom w prawie miał miejsce we wrześniu 2013 r. w Chicago. Nałóg alkoholowy i romans z sekretarką zniszczyły karierę kongresmana Marka Soudera z Partii Republikańskiej. Souder sam zrezygnował z kariery politycznej unikając kompromitującego postępowania przed komisją etyki. Bob Ney, inny Kongresman, ze stanu Ohio, znany był powszechnie ze swojego problemu alkoholowego. Zdarzało się regularnie, że już o 7:30 rano otwierał w biurze butelkę z alkoholem.
Drugi sezon zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Na pewno nie zabraknie nieścisłości i przeinaczeń. Nie mają one znaczenia jeżeli pamięta się o tym, że świat ukazany w „House of Cards” nie jest do końca prawdziwy. Wówczas możemy spokojnie oddać się rozrywce, a tę serial serwuje na wysokim poziomie.
Wykorzystano materiały z: www.politico.com, The Business Insider, The Economist, The National Journal, Youtube, Netflix, NBC, Harvard Law School.
Ten wpis został opublikowany w kategorii AKTUALNOŚCI USTROJOWE i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź do O biczach i pejczach na serio – czyli ile jest prawdy, a ile fikcji w „House of Cards”

  1. 100dent pisze:

    Świetnie napisany tekst.
    Serial, a przede wszystkim obsada sa fantastyczne.

Skomentuj 100dent Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.