MONARCHICZNE POSTULATY W ANKIECIE KONSTYTUCYJNEJ PiS

CZAS PRZECZYTANIA TEKSTU: 9 minut(y) / READING TIME: 9 minutes

Kiedy pod koniec zeszłego roku kończyłem pisać tekst na temat polskiego ustrojowego dorobku monarchicznego z lat 1917-2017 zamówiony do okolicznościowego tomu z okazji 100-lecia niepodległości Polski, jaki ma się ukazać za kilka miesięcy nakładem Wydawnictwa Sejmowego, nie podejrzewałem, że pojawi się jeszcze istotny powód do jego uzupełnienia. Powodem tym nie jest moje przeoczenie, ale nowy głos w polskiej dyskusji ustrojowej — głos jak najbardziej monarchistyczny.

16 kwietnia br. w Warszawie zaprezentowano wyniki ankiety konstytucyjnej zorganizowanej przez partię rządzącą w celu dokonania podsumowania obowiązującej konstytucji i zaproponowania jej ewentualnych zmian. Okazało się, że na zaproszenie przesyłane w zeszłym roku przez troje profesorów prawa konstytucyjnego w imieniu partii „Prawo i Sprawiedliwość” nadesłano 11 odpowiedzi (nie licząc autorów ankiety). Wśród respondentów znaleźli się w przeważającej większości naukowcy, przedstawiciele różnych dziedzin prawa, w tym 7 konstytucjonalistów. Jedna z odpowiedzi, udzielona przez autora, którego mam przyjemność znać osobiście, szczególnie mnie zainteresowała, bowiem zawiera propozycję ustanowienia w Polsce monarchii.

Nie są mi znane preferencje Polaków odnośnie ustanowienia w Polsce ustroju monarchicznego i chyba nie wykonywano takich badań na większej grupie respondentów.  Wydaje mi się jednak – chociaż nie mogę tego udowodnić — że realne poparcie Polaków dla pomysłu ustanowienia w Polsce monarchii jest niewielkie, a na pewno nie na tyle wysokie, aby taka inicjatywa miała jakiekolwiek szanse na realizację w najbliższych latach. Świadczy o tym wiele czynników — poczynając od braku rodzimej dynastii, co czyni ewentualną instaurację monarchii zadaniem szczególnie trudnym. Ustalony i popierany kandydat do tronu może wzmocnić starania o ustanowienie monarchii. Jego (lub jej) brak — dodatkowo poróżnić i podzielić środowisko monarchistów. Tak stało się u zarania polskiej państwowości porozbiorowej,  kiedy idea monarchistyczna była modna i popularna. Ogółem naliczyłem 14 rodzin — polskich i zagranicznych, których przedstawicieli proponowano jako kandydatów do polskiego tronu po ustanowieniu monarchii. Łączna liczba samych kandydatów przekroczyła 20.

Polibiusz (ok. 200-118 r.p.n.e.) uważał podobnie jak inni greccy filozofowie, że czyste ustroje (monarchia, arystokracja, demokracja) mają tendencję do degeneracji i przybierają formy chore – tyranii, oligarchii i ochlokracji/cheirokracji w drodze procesu kolejnych rewolucji, tzw. anakyklosis. Sposobem na powstrzymanie tego cyklu jest stworzenie ustroju mieszanego łączącego najlepsze cechy dobrych ustrojów. Ucieleśnieniem takiego, optymalnego ustroju, zdaniem Polibiusza, była Republika Rzymska. [Zdjęcie: Jona Lendering, Livius Onderwijs [GFDL , CC BY-SA 3.0, Public domain or Public domain], via Wikimedia Commons]

A jednak, jak zauważył już w II wieku p.n.e. Polibiusz, historia ustrojowa przebiega według cyklu kolejno zmieniających się etapów, które przybierają formę monarchii, tyranii, oligarchii, arystokracji, demokracji i znowu monarchii lub oligarchii. Wystarczy przyjrzeć się polskiej historii XX wieku by dostrzec, że Polibiusz miał sporo racji. Zanim (jeśli) wahadło   ustrojowe znowu się wychyli (chociaż uważam, że Polacy są w większości i w głębi serca republikanami i wspiera ich w tym przywiązaniu wielowiekowa, republikańska tradycja ustrojowa naszego kraju), nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy analizowali instytucje ustroju monarchicznego — jedni z sentymentem, a nawet tęsknotą, inni – jak  egzotyczną roślinę, jeszcze inni – jako na źródło inspiracji dla ustroju polskiego. Wśród tej ostatniej grupy znalazł się prawnik-konstytucjonalista, Artur Ławniczak z Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, doktor habilitowany, a więc badacz wysokiej rangi naukowej. To pierwszy znany mi przykład powojennego badacza tej rangi, który oficjalnie zaproponował rozwiązania monarchiczne jako alternatywę dla obecnego ustroju Rzeczypospolitej. W gronie badaczy, w którym ogłosił swoją propozycję jego głos stanowi blisko 10% ogółu, co należy uznać za odsetek bardzo wysoki, nawet jeżeli ogólna próba nie była duża i ograniczała się do 13 autorskich propozycji.

Poniżej pozwolę sobie na przedstawienie i omówienie propozycji prof. Ławniczaka. Podejrzewam, że wydany przez „Prawo i Sprawiedliwość” tom, zawierający wszystkie odpowiedzi respondentów wraz z ich podsumowaniem przez autorów ankiety, nie ma dużego nakładu i nie każdy będzie mógł do niego dotrzeć. Tak wyjątkowe wydarzenie jak pojawienie się wątków monarchicznych w oficjalnej dyskusji polityczno-ustrojowej w Polsce warte jest odnotowania. Dodam na marginesie, że po pierwsze — już uzyskałem zapewnienie, że będę mógł dodać ten wątek do mojego artykułu na temat polskiego, monarchicznego dorobku ustrojowego mijającego stulecia niepodległości, po drugie — pozostałe innowacyjne propozycje, które pojawiły się w ankiecie konstytucyjnej „Prawa i Sprawiedliwości” omówię w artykule naukowym, który właśnie opracowuję i który ma się ukazać jeszcze w tym roku we wspólnym polsko-ukraińskim wydawnictwie naukowym. Na koniec (i z lekkim żalem) dodam, że w ankiecie konstytucyjnej, którą przeprowadziłem razem z dwojgiem badaczy prawa konstytucyjnego — prof.prof. Moniką Florczak-Wątor i Piotrem Radziewiczem — wśród doktorów, doktorów habilitowanych i profesorów prawa konstytucyjnego, chociaż swoje odpowiedzi nadesłało aż 70 respondentów z wszystkich ośrodków akademickich w Polsce — nie było ani jednej monarchicznej propozycji, co nieco zaniża odsetek monarchistów wśród polskich konstytucjonalistów (Profesor Ławniczak nie wziął udziału w naszej ankiecie, pomimo zaproszenia). Tym chętniej kreślę poniższe słowa, bo sprawa jest unikatowa.

(TRZY) NACZELNE ZASADY USTROJU

„Nie należy wykluczać przywrócenia cenzusu majątkowego oraz urodzenia, choć ze względu na stan świadomości przeciętnego obywatela, urabianego »od żłobka do nagrobka« przez demofilne przekazy, być może jeszcze tym razem należałoby się powstrzymać przed tak daleko posuniętym przypomnieniem »starych, dobrych czasów«” [A. Ławniczak]

Już na poziomie ogólnej identyfikacji tożsamości ustrojowej państwa prof. Ławniczak proponuje, aby przyszła konstytucja statuowała zasadę monarchiczno-nomokratycznej formy państwa jako jedną z zaledwie trzech naczelnych zasad ustroju (obok zasady niepodległości i zasady mieszanego charakteru porządku ustrojowego). Cieszę się tą deklaracją o tyle, że czuję w niej echo propozycji nazewniczej, którą przedstawiłem w swojej rozprawie habilitacyjnej, aby odejść od określeń „monarchia konstytucyjna” czy „monarchia parlamentarna” właściwych dla rozważań z zakresu historii ustroju na rzecz tradycyjnej nazwy „monarchia mieszana”, która lepiej oddaje charakter ustroju większości współczesnych monarchii. Oczywiście nie jestem autorem samej nazwy monarchia mixta, sięgającej korzeniami co najmniej czasów Rzeczypospolitej. Autor stwierdza, że zaledwie 3-elementowy, zaproponowany katalog zasad naczelny w zupełności wystarczy dla określenia fundamentów ustroju, bowiem „najprościej jest sięgnąć do sprawdzonych rozwiązań i unikać mnożenia jurydyczno-politycznych bytów ponad konieczność. Fascynują one konstytucjonalistów, ale nie obronią się przed nieubłaganą brzytwą Ockhama”. Warto dodać, że Autor rozpoczyna swój wywód od generalnej propozycji ustanowienia „ustawy zasadniczej — minimum” i w tym celu zaczerpnięcia „z przedrozbiorowej tradycji oraz ze sposobu myślenia twórców Konstytucji Kwietniowej”. I tu pojawia się kolejny monarchiczny akcent, ale w zniuansowanej formie. Prof. Ławniczak zapewne wie, czego nie muszą wiedzieć czytelnicy ankiety, że w czasie dyskusji nad nową konstytucją, która ostatecznie przyjęła nazwę kwietniowej, jeszcze pod koniec lat 20 XX wieku, w ankiecie przeprowadzonej przez ugrupowanie sanacyjne BBWR pojawiły się propozycje monarchiczne. Piszę o tym w moim tekście z okazji 100-lecia niepodległości i tam odsyłam zainteresowanych. Tutaj jedynie sygnalizuję jako ciekawostkę.

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA W MONARCHII

Autor w swojej ankiecie deklaruje „konieczność ograniczenia przedemokratyzowania” ustroju, ale jako przejaw tego problemu i główny cel proponowanego zabiegu wskazuje „daleko idącą parlamentaryzację Rzeczypospolitej”. Odżegnuje się od „radykalnej niechęci do prawdziwego ludowładztwa” i dlatego proponuje, aby instytucje demokracji bezpośredniej utrzymać, ale na poziomie lokalnym, samorządowym. Czy jest to nawiązanie do ustroju jednej z ostatnich w Europie silnych monarchii? Okazuje się, że w wyścigu o palmę pierwszeństwa w kategorii różnorodności i ilości form demokracji bezpośredniej konkurencję z popularną Szwajcarią może podjąć, a nawet wygrać… Księstwo Liechtensteinu. Sam panujący książę Jan Adam II określa się jako zwolennik demokracji. Mieszana monarchia to właśnie połączenie demokracji lokalnej ze stosunkowo silnym monarchą. Czy to proponuje prof. Ławniczak? Przyjrzyjmy się kolejnym propozycjom.

SYSTEM RZĄDÓW

„Nawiązanie w zreformowanym ustroju prawnopolitycznym do królewskiej tradycji jest jak najbardziej wskazane, gdyż umożliwia harmonijną koegzystencję zasady republikańsko-demokratycznej z ukoronowaną monokratycznością”[A. Ławniczak]

Autor określa proponowany przez siebie ustrój jako „zracjonalizowaną monarchię”. Jako inspirację wskazuje Kartę Konstytucyjną Ludwika XVIII z 1814 r. i określony tam zakres kompetencji monarchy uznaje za wzorcowy dla określenia pozycji ustrojowej przyszłego polskiego monarchy. W tej części rozważań prof. Ławniczak wyraża powątpiewanie w możliwość realizacji swoich postulatów, dlatego wskazuje rozwiązanie zastępcze, mające więcej szans na realizację. Z opisu wynika, że jest to ustrój półprezydencki, łączący rozwiązania systemu prezydenckiego i parlamentarno-gabinetowego, z dualizmem władzy wykonawczej pełnionej przez prezydenta i radę ministrów z premierem. Co ważne — rządowi przewodziłby nie premier, ale prezydent jako naczelny organ egzekutywy. Premier powinien wykazywać „kojarzącą się ze złotymi czasami monarchii konstytucyjnej „premierowską skromnością, o której niepotrzebnie zapomniano”. Za kolebkę ustroju półprezydenckiego uważa się Francję, a ustrój V Republiki Francuskiej ustanowiony na mocy konstytucji z 1958 r. określa się właśnie jako „półprezydencki”, „semi-prezydencki” lub „prezydencjalny”. Warto przypomnieć, że głównym autorem tego ustroju i jego proponentem był Charles de Gaulle — szlachcic, zdeklarowany monarchista i katolik, który przyznał, że liczył na restaurację Burbonów po wojnie, wsparłby ją i były na to realne szanse, ale ostatecznie, również z winy samego króla sprawy potoczyły się inaczej. Przy moich licznych zastrzeżeniach do posługiwania się w ten sposób tą nazwą, które wyłożyłem w mojej książce, muszę tutaj wspomnieć, że ustrój V Republiki Francuskiej w jego pierwotnej wersji (poważnie zmienionej w wyniku nowelizacji konstytucji dokonywanych od roku 2000 r.) określano jako „republikę monarchiczną” z powodu znaczącej roli ustrojowej i silnej pozycji prezydenta.

SENAT

„Ograniczenie kręgu osób, którym przysługuje czynne prawo wyborcze, byłoby jak najbardziej słuszne, gdyż takie rozwiązanie akcentuje elitarność instytucji, mającej być kontrapunktem względem bardziej plebejskiego Sejmu”[A. Ławniczak]

„Albo niedemokratyczny albo niepotrzebny” – pisał o Senacie Konstanty Grzybowski, jeden z najwybitniejszych polskich konstytucjonalistów XX wieku. Prof. Ławniczak przytacza tę opinię i rozwija twórczo w formie propozycji ukształtowania polskiego senatu w sposób właściwy dla monarchii. Stricte monarchicznych rozwiązań jest kilka. Przede wszystkim – przywrócenie cenzusów w wyborach do Senatu (w których nie mogliby brać udziału elektorzy Sejmu – czyniąc kolejny wyłom w zasadzie powszechności wyborów). Wśród cenzusów, których ustanowienie w wyborach do Senatu proponuje Autor znalazł się przede wszystkim cenzus wykształcenia (w przypadku biernego prawa wyborczego – wymóg posiadania co najmniej stopnia naukowego, a dla prawa czynnego – magisterium), a w przyszłości ewentualnie także cenzusu urodzenia i majątku. Tak wybierani senatorowie zajmowaliby 1/3 ław Senatu. Kolejna 1/3 składu reprezentowałaby „korporacyjny paradygmat”, czyli miałaby się składać z „przedstawicieli najważniejszych grup społeczno-zawodowych, takich jak: kler, wojsko, nauczyciele, naukowcy, prawnicy, lekarze, robotnicy, chłopi czy też emeryci”. W skład Senatu wchodziliby za sprawą wyboru przez izby lub inne ciała wyrażające interesy tych poszczególnych grup („korporacji”). Ostatnia grupa senatorów, również licząca 1/3 składu byłaby powoływana przez króla (lub w wersji republikańskiej — prezydenta). W wersji monarchicznej polskiego ustroju król udzielałby senatorom nobilitacji. W ten sposób doszłoby do nawiązania do genezy polskiego senatu, który wyrósł z monarchicznej instytucji curia regis. W monarchicznej wersji polskiego senatu zasiadaliby także „książęta z królewskiego rodu”, czyli członkowie rodziny panującej (republikańskim odpowiednikiem tej monarchicznej instytucji jest propozycja, aby w senacie zasiadali byli prezydenci – znana z Włoch czy z Kazachstanu).

POZOSTAŁE MONARCHICZNE ELEMENTY USTROJU

Król pojawia się w propozycjach prof. Ławniczaka jeszcze dwukrotnie. Po pierwsze — autor proponuje, aby w razie utrzymania instytucji trybunału konstytucyjnego (co nie jest jego zdaniem konieczne, bowiem jego kompetencje można przekazać specjalnej izbie Sądu Najwyższego), prawo wyboru jego sędziów powinno się odebrać „rozgorączkowanemu Sejmowi”, a przydzielić Senatowi lub właśnie królowi. Po drugie — na pytanie o sposób przyjęcia nowej polskiej konstytucji autor wskazuje oktrojowanie, czyli nadanie przez suwerennego monarchę jako „prostą i sprawdzoną metodę”.

KRÓL W KARCIE KONSTYTUCYJNEJ LUDWIKA XVIII
I W PRZYSZŁEJ RZECZYPOSPOLITEJ ?

Propozycja profesora Ławniczaka jest dość skrótowa i pomija wiele zagadnień przez to pozostawia spory niedosyt i skłania do zadania pytań o wiele niedoprecyzowanych kwestii. Ta skrótowość wynika zapewne z surowo zakreślonych przez organizatorów ankiety ram objętościowych odpowiedzi. Przy bardzo szerokim zestawie pytań wymuszało to na autorach dużą skrótowość lub konieczność ograniczenia się do szerszego omówienia tylko wybranych kwestii. Pewną pomocą przy określeniu pozycji ustrojowej przyszłego króla, może być treść francuskiej Karty Konstytucyjnej z 1814 r. oktrojowanej przez Ludwika XVIII. Będzie to już jednak inspiracja historyczna, a nie autorska propozycja prof. Ławniczaka.

Karta Konstytucyjna Ludwika XVIII z 1814 r. [Archives nationales [Public domain], via Wikimedia Commons]

Krótko wyjaśnię, uzupełniając wywody prof. Ławniczaka, że zgodnie z Kartą z 1814 r., osoba króla była nietykalna, nieodpowiedzialna i święta. Do monarchy należała władza wykonawcza. Był głową państwa, naczelnym dowódcą sił lądowych i morskich. Król wypowiadał wojnę, zawierał sojusze i traktaty pokojowe oraz handlowe. Był zwierzchnikiem całej administracji publicznej i wydawał niezbędne regulacje i rozporządzenia dla egzekwowania prawa i bezpieczeństwa państwa. Wchodził także w skład władzy ustawodawczej, którą sprawował wspólnie z Izbą Parów i Izbą Deputowanych. Król posiadał wyłączne prawo inicjatywy ustawodawczej, ale jednocześnie każdy poddany miał prawo petycji do króla, aby zaproponować przyjęcie przepisów dotyczących dowolnej kwestii i wskazania tego, co wydaje się odpowiednie, aby przepisy te zawierały. Król posiadał prawo sankcji (a także odmowy jej nadania) i promulgacji prawa. Pierwszy parlament zwołany po objęciu tronu przez króla uchwalał listę cywilną na cały okres panowania monarchy. Król ponadto — zwoływał co roku sesje obu izb parlamentu, nadawał szlachectwo, powoływał członków komisji wyborczych, a przewodniczącego Izby Deputowanych spośród 5 kandydatów zgłoszonych przez Izbę.

Król był źródłem sprawiedliwości i zwierzchnikiem wymiaru sprawiedliwości, który w jego imieniu wykonywali sędziowie, powoływani przez monarchę. Sędzia powoływany przez króla był nieusuwalny z urzędu, z wyjątkiem sędziów pokoju. Król posiadał także uprawnienia honorowe – nadawanie i pozbawianie orderów i prawo łaski. Co istotne, obejmując władzę król składał przysięgę na wierność postanowieniom konstytucji. Co ciekawe, konstytucja nie zawierała żadnych regulacji na temat trybu jej zmiany, co uważano za dowód jej trwałości, aż praktyka polityczna nie dowiodła, że zmiana jest możliwa.

Karta Konstytucyjna Ludwika XVIII spełniała istotną rolę fundamentu ustrojowego restytuowanej monarchii Burbonów, przywróconej po obaleniu rządów Napoleona Bonapartego. Zawierała postanowienia kompromisowe, które utrzymywały w mocy niektóre zdobycze rewolucji i decyzje poprzednich rządów. Uznano, że nie ma szans na powrót do przedrewolucyjnej rzeczywistości. Konstytucja nie przewidywała rozliczeń i sankcji dla elit napoleońskich i rewolucyjnych. Jej celem było jak najszybsza normalizacja stosunków społeczno-politycznych, poważnie zaburzonych  przez minione wydarzenia. Dla wielu autorów to właśnie restauracja Burbonów i jej konstytucyjny fundament w postaci Karty z 1814 r. jest cezurą, która rozpoczyna historię tzw. monarchii konstytucyjnych w Europie.

Karta Konstytucyjna Ludwika XVIII jest jednym z pomników europejskiej historii konstytucjonalizmu, nie tylko monarchicznego. Czy może być inspiracją dla polskich rozwiązań konstytucyjnych? Na pewno może być i stała się inspiracją dla polskiego konstytucjonalisty, który odwołał się do jej postanowień. Dowodzi to nieprzemijającej atrakcyjności tego aktu pomimo upływu ponad 200 lat od jego oktrojowania. Ankieta prof. Ławniczaka dowodzi natomiast, że monarchiczny konstytucjonalizm ma swoich zwolenników również poza państwami monarchicznymi, w tym — w Polsce.

Ten wpis został opublikowany w kategorii AKTUALNOŚCI USTROJOWE, MONARCHIE, OPINIE - ANALIZY - KOMENTARZE PRAWNE i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź do MONARCHICZNE POSTULATY W ANKIECIE KONSTYTUCYJNEJ PiS

  1. Marcin Marecki pisze:

    Zamierzam zostać opisanym powyżej królem Polski.

Skomentuj Marcin Marecki Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.